Fotoradarowa awanturka?

Ostatnio fotoradary w Polsce służą do promowania się w mediach, zabierania głosu pomimo, że nie zna się tematu, do kłótni przed kamerami, do lansowania się dziennikarzy, do ratowania budżetu RP, a zwłaszcza gmin. Jest jednak nadzieja, że fotoradarowa awanturka spowoduje nareszcie przeprowadzenie kontroli wszelkich znaków drogowych w Polsce.
Problem się zrobił niemały. Fotoradary, a szczególnie sposób ich instalowania, ilość i tempo w jakim zaczęło się to wszystko raptem dziać wywołuje mnóstwo różnych, na ogół negatywnych reakcji – nie tylko kierowców.
W jednym z programów „Tomasz Lis na Żywo” (TVP2) też był poświęcony temu tematowi i był wręcz zaciekły. Bohaterami byli Minister Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej Sławomir Nowak oraz redaktor Tomasz Lis. Tak właśnie było – redaktor T. Lis był nie tylko gospodarzem, ale także bohaterem swego programu prawie słownie napadał na Ministra, i to w niektórych momentach stawał się numerem 1. Zdecydowanie zbyt często przerywał wypowiedzi ministra, nadmiernie gestykulował, nie pozwalał dokończyć wątku, a nawet czasem nie dawał szansy udzielenia odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie. Tym razem to niestety nie był dobry program publicystyczny – do czego jednak przyzwyczaił nas red. T. Lis. Szkoda.
Minister zdecydowanie bronił koncepcji stawiania fotoradarów, m.in. stwierdził, że zawsze będzie po stronie życia, a nie śmierci na drogach. Powiedział też, że „Oczekiwałbym od pana, autorytetu publicznego, by krytycznie, ale racjonalnie i chłodno patrzeć na rzeczywistość. Proszę oceniać nasz program przez pryzmat zwiększenia bezpieczeństwa. Nie można sprowadzać wszystkiego do fiskalizacji.” Przywoływał także kilka innych krajów UE (Francja, Niemcy, Holandia) gdzie jest dużo więcej fotoradarów, zdecydowanie mniej wypadków i o wiele mniej ginie ludzi. Polska niestety jest na 1. miejscu UE w ilości śmiertelnych wypadków na naszych drogach.
Red. T. Lis pyta, cyt. „ Załóżmy, że teraz jedzie po Polsce jakiś pijak. 120 km/h po mieście, w terenie zabudowanym. Fotoradar to wychwytuje. Zgodnie z systemem przyjdzie pocztą mandat. Tam jest adnotacja, że kierowca nie dostanie punktów karnych, jeśli zapłaci 100 złotych więcej. Dlaczego obywatel Polski, inaczej, niż obywatele krajów, na które pan się powoływał, nie dostanie zdjęcia?”
Min. S. Nowak obiecał, że zostaną ściągnięte te fotoradary, które czyhają na kierowców w zbędnych miejscach, że obawy wielu Polaków są słuszne i stwierdził cyt. „Trzeba to przejrzeć i poprawić. Pracujemy nad tym.” Jednak Minister nie odniósł się do kwestii możliwości unikania punktów karnych.
15 stycznia też było o fotoradarach, ale na wyższym szczeblu. Po posiedzeniu rządu odbyła się konferencja prasowa premiera Donalda Tuska. Mnie zafrapowały odpowiedzi pana Premiera na pytania dziennikarzy dot. fotoradarów, które właśnie są instalowane w dużych ilościach przy polskich drogach.
Premier Donald Tusk powiedział, cyt. „Nie jest naszą intencją uzupełnianie dziury budżetowej poprzez powiększenie sieci fotoradarów”, oraz „Głupie znaki muszą zniknąć z polskich dróg, ale nie ma czegoś takiego jak głupie radary.” Premier także mocno zaznaczył cyt. „Nie zgadzam się z tymi, którzy mówią, że fotoradary to pułapka na kierowców. To egzekucja przepisów.” Rzeczywiście to jest „egzekucja”.
Trudno tu oceniać intencje rządu, jednak fakt jest i pozostaje faktem – w budżecie naszego państwa na 2013 rok została zaplanowana kwota 1,5 miliarda złotych, która miałyby wpłynąć od kierowców karanych za nieprzestrzeganie przepisów ruchu drogowego. Takie „z góry” określenie kwoty oraz raptownie rozpoczęte i nieprzemyślane ustawianie foforadarów wzbudziło wielkie kontrowersje. Wrze na portalach społecznościowych, na stronach dla kierowców i nieomal we wszystkich mediach. Opinie są oczywiście różne jednak zdecydowanie przeważają te krytyczne pod adresem Ministerstwa Transportu.
Moim zdaniem to całe „fotoradarowanie” naszych dróg i kierowców zostało rozpoczęte jakoś… od końca. Chyba jednak na początek należałoby zacząć od realizacji rządowego programu, o którym mówił min. S. Nowak – czyli przejrzeć w całej Polsce zasadność, ilość i jakość rozmieszczenia wszystkich znaków drogowych – wszystkich, także tych ograniczających w sposób nieuzasadniony prędkość. Trzeba też możliwie najszybciej zacząć, modernizować i budować bezkolizyjne przejścia dla pieszych, zmodyfikować i usprawnić skrzyżowania dróg, uregulować tzw. zielone linie w miastach, rozwiązać nareszcie sprawę zielonych strzałek do skrętu w prawo, mądrze prowadzić rowerzystów po drogach – nie tak jak jest teraz, bo stanowią ogromne zagrożenie dla siebie i innych. Należy też nareszcie zacząć wprowadzać tzw. „wybaczające konstrukcje drogowe” – kierowcy wielu krajów znają już te znakomite rozwiązania, można jeszcze wymieniać wiele niezbędnych rzeczy, które należałoby poprawić. Dopiero potem, a nawet w trakcie tych zmian instalować osławione fotoradary.
Jak to jest z tym bezpieczeństwem? Wypadki drogowe dotyczą innych? Nie! Tragedia może spotkać każdego z nas i nieomal w każdym momencie. Prawo jazdy nikomu nie daje prawa do zadawania bólu, cierpienia, śmierci ani innym, ani sobie – dlatego NIE MAMY PRAWA RYZYKOWAĆ.
Każda inicjatywa dążąca do poprawy stanu bezpieczeństwa jest na wagę zdrowia i życia ludzi, więc te bardzo niechciane fotoradary może w końcu poprawią nam to… bezpieczeństwo, byle zachować ZDROWY ROZSĄDEK i SZACUNEK DLA LUDZI wtedy obejdzie się bez egzekucji.

Reklamy

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s