Drogi zaufania?

Co to takiego te „drogi zaufania”? Komu mamy „zaufać”? Brzmi zabawnie? Nie. Kto o nich słyszał, gdzie są? Moim zdaniem te drogi i nie tylko dotknęła – urzędnicza choroba. To choroba przykra i ciągle nieuleczalna, podobno naukowcy pracują nad szczepionką, ale… skutki odczuwają absolutnie wszyscy, urzędnicy też – WSZYSCY!

Ostatnio sporo podróżuję po Polsce i patrzę, i widzę, i oczy wyłażą mi ze zdziwienia kiedy jakoś nie widać, aby państwo poważnie dbało o nasze – czyli wszystkich, którzy znajdą się w Polsce – bezpieczeństwo na drogach. Owszem dróg jest coraz więcej,  w różnych rejonach jeździ się wygodniej – to fakt, a z faktami się nie dyskutuje.

Autostrady są wspaniałe, ale kosztowne do wykonania i w eksploatacji, dla użytkowników też są drogie i często kierowcy wybierają inne drogi, aby nie płacić. Nie jestem więc przekonana czy średniej wielkości kraj – Polska – potrzebuje wielu autostrad – moim zdaniem na razie – autostrady wschód-zachód i północ-południe wystarczą. Natomiast drogi, expresowe, krajowe, lokalne i wszystkie inne należałoby… szanować – czyli budować nowe, dbać o stare i systematycznie naprawiać, modernizować, ulepszać dbając o bezpieczeństwo ruchu drogowego czyli o BRD. Gdzie są te słynne, reklamowane przez GDDKiA DROGI ZAUFANIA? Nie ma, nie ma… jak w słowach piosenki „Gdzie te chłopy?!” I baby też.

A jak jest? Słabo.  Buduje się nową drogę, ulicę i zapomina o tzw. niechronionych użytkownikach dróg czyli o pieszych i rowerzystach. Rowerzystów na naszych drogach jest już mnóstwo, jeżdżą wszędzie, bo… prawie nie mają dróg rowerowych. Piesi przechodzą też gdzie tylko mogą, a raczej muszą, bo jest tysiące miejsc gdzie powinny być, a nie ma chodników, pasów, świateł, odpowiedniego oznakowania, ograniczenia prędkości itd.

Z wszelkiej logiki wynika, że winne jest Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, bo jest przecież w sprawach dróg koordynatorem między resortami. Niestety wydaje się, że choroba urzędnicza ma się tu nieźle. Jakie to oznaki: niedowidzenie problemów ludzi, zaniechanie, niefrasobliwość, nieuważność, brak zainteresowania własną pracą i obowiązkami, brak odpowiedzialności i bezkarność. Przesadzam trochę, być może, ale tak to widzę. Jasne, że ta choroba jest paskudna, nie każdy jednak jest nią zarażony, ale problem jest.

Jesteśmy ciągle w ogonie UE, bo nie dbamy o własne bezpieczeństwo. Radary jednak niewiele tu pomogą. Wypadków jest ciągle bardzo, bardzo dużo. Wygląda to tak, jakbyśmy nie lubili samych siebie, więc jak to jest z tym… poważnym brd?

Reklamy

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s