Dzięki! Sto lat! a także o pewnym zdarzeniu

Może przerzucić się na taki pojazd?

Wszystkim, którzy mnie tu odwiedzili w niedzielę, 22 sierpnia (ok.240 osób) przesyłam miłe dzięki i mnóstwo dobrej energii! Wznoszę toast „STO LAT!”  pysznym winem 😉

Mam szczery zamiar pisać częściej i może uda się bardziej interesująco. To takie moje  powakacyjne postanowienie, zapraszam TUTAJ . Mam nadzieję, że mi się to uda, próbować zawsze warto. 😉

A teraz to co wyżej oddzielam i spróbuję napisać o tym co mnie dzisiaj – od samego poniedziałku – wkurzyło.

Czasami muszę pojechać do tzw. ścisłego centrum Warszawy i wtedy wolę jechać miejską komunikacją, bo zaparkowanie (pomimo, że przecież płatne) to znany wszystkim kierowcom horror – możliwości zerowe, zwłaszcza kiedy człowiek pracy jest już w „niedoczasie”. Niestety jazda miejskim autobusem może mieć nieoczekiwane skutki i zrodzić ciężki stres. Jechałam na ważne spotkanie, w tzw. służbowym ubraniu, czyli nieśmiertelna, acz… elegancka garsonka, buty – szpilki, itd.

Tłok w autobusie nie zniechęcił mnie – pomyślałam – to tylko kilka przystanków – i to był 1. błąd. Kilka chwil po ruszeniu kierowca autobusu musiał mocno hamować, a na mojej garsonce i w butach wylądowała coca cola, popijana przez jakiegoś durnia – w autobusie!  Zrobiło się dziwnie i niemiło. Byłam straszliwie wkurzona i niezdolna do wyduszenia ani słowa. Pojazd stanął na przystanku i facet – nawet nie raczył przeprosić – w wielkim pośpiechu wysiadł, a ja zostałam z colą na garsonce i w butach. Nie wiadomo co zrobić, czasu nie mam, aby pojechać do firmy, z auta wziąć inny ciuch i przebrać się – niestety mniej stosowny na służbową „randkę” w zacnym gronie. Żakietu nie mogłam zdjąć – bluzka na ramiączkach. Jakaś pani usiłowała mi pomóc zetrzeć  to nieszczęście chusteczkami, ale wyszły z tego jakieś białe grudy na tkaninie i to był 2. błąd. W końcu musiałam już wysiąść, weszłam do pobliskiej kawiarni, aby wejść do toalety i zmyć wodą – to był 3. błąd – przybytek był zajęty i zajęty… a czas już prawie uciekł.

Na spotkanie pobiegłam więc… brudna taka, niestety trochę spóźniona, zdenerwowana i z poczuciem czekającej mnie klęski. Nagle podchodzi do mnie jeden z panów i z troską głośno pyta „Co się stało?” Oczywiście wszystkie czujne oczy na mnie. Pytanie wzbudziło ogólne zainteresowanie, więc opowiedziałam – no i… posypały się przykłady podobnych zdarzeń, np. komuś w tramwaju wylądował kebab na głowie, a komuś kawa z papierowego kubka na nowym płaszczu, itd. Zrobiło się jakoś… swojsko, sprawę załatwiłam pomyślnie i wyszłam uśmiechnięta. Drogę powrotną przebyłam pieszo, pomimo paskudnej lepkości w butach. Widziałam tylko ukradkowe spojrzenia pełne politowania nade mną i moją garsonką, ale co mi tam… trudno uhaha. Trzeba było to przeżyć.

Pytanie mam zasadnicze i proste: dlaczego ludzie w miejskiej komunikacji w ogóle cokolwiek jedzą?! Rozumiem cukierka, ale przecież… nie wolno! Po prostu nie wolno jeść niczego, bo to coś może wylądować na czyjejś głowie, plecach, może poparzyć (kawa) zniszczyć ubranie, narobić mnóstwo kłopotu. Takie jest prawo. Przecież te kilkanaście minut, czy nawet pół godziny i więcej można wytrzymać bez jedzenia. Widać niektórzy nie mogą, ale tak postępować po prostu nie wolno. Garsonkę musiałam zanieść do pralni.

Bardzo chciałabym poznać powody dla których tzw. kontrolerzy i kontrolerki (od biletów), których nie brakuje, nie zwracają na takich jedzących ludzi uwagi? Powinni wyjść z autobusu? Dlaczego takie zachowania są dopuszczalne?  Choć prawo (regulamin w środkach transportu miejskiego) mówi nam inaczej. Przecież osoby, które jedzą w autobusach, tramwajach, w metrze, nie tylko łamią prawo, ale są bezczelni. Nie obchodzą ich inni pasażerowie. To jest jakaś forma agresji, ze strony tych osób.

Agresja. Mocno napisane, ale takie jest moje zdanie. Jestem ciekawa Waszego zdania. Piszcie, zapraszam.

Zapraszam też do głosowania na ten, mój blog – będzie mi miło, informacje niżej. Dziękuję! 🙂

DZIĘKUJĘ! 🙂

Reklamy

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s