Udawanie i… zmęczenie.

Ostatnio przy okazji świąteczno-noworocznych spotkań „napadły” mnie małe… refleksje.

Przypuszczam, że chyba każdy z nas miewa do czynienia z: udawaniem, napinaniem się, towarzyskim przymusem, koniecznością posiadania różnych „modności”, itp. – bo tak wypada.  Jasne, że sytuacje są różne. Mam na myśli naszą codzienność, rozmówki w pracy, wśród znajomych, na spotkaniach mniej i bardziej ważnych.

Przed Świętami byłam przeziębiona, marnie się czułam, fatalnie wyglądałam, ale to dla zapraszających, urządzających itd. nie było przeszkodą, bo usłyszałam – „Jakoś pozbieraj się, przecież musisz być”, „… no tak, rozumiemy, ale zapraszamy, będzie miło”, „Przyjdź będzie ten i ta…”, „Weź coś na katar i przyjdź, będzie fajnie”, „…no chyba jednak wpadniesz, czekamy” itd.

Sytuacja jest taka – przede wszystkim większość tych osób lubię i szanuję i nie chcę im zrobić przykrości, tym bardziej, że wcześniej obiecałam być. Poza tym to wieloletnia współpraca, zobowiązania.

Co robię? Przecież nie wypada odmawiać. Biorę coś na katar, na parę godzin zatrzymuje się ta paskuda gdzieś poza nosem, aby potem zaatakować ze zdwojoną siłą, ale… idę. Staram się jakoś uślicznić, choć oczy nie takie, mina byle jaka, nic mi nie pasuje, głowa kwadratowa, nos nie mój, w gardle durne „coś” uwiera, ale wymuszam uśmiech do bladej brzyduli w lustrze (ratunku!to ja?!) i… idę.

Po przyjściu „tu i tam” parę miłych, parę trudnych chwil, uścisków (niestety z moimi bakteriami), życzenia, uśmiechy i… nareszcie mogę wyjść. Jeszcze mnie ktoś ściga pytaniami: ”Już idziesz?”,” Dlaczego, jeszcze wcześnie, potem idziemy do…?”, „Koniecznie wpadnij po świętach”.  Gdzieś mi jeszcze brzmi „A może razem Sylwestra?” Nieeee… tylko do domu, do łóżka, aspiryna i spać. Zdołałam być tylko na dwóch spotkaniach.

Dlaczego tak postąpiłam: poszłam, udawałam, że jest wszystko ok, a nie czułam się sobą. Za to czułam się zmęczona, brzydka, a nawet ktoś „czule” zauważył – „Jesteś taka mizerna, pewnie przemęczona pracą.” Tak, wydało się. Nie powinnam była w ogóle wychodzić z domu, chociaż nie miałam gorączki, ale było mi naprawdę źle.

Różne udawanie czasem się… uda, ale na ogół ma krótkie nogi i w końcu ktoś to jednak dostrzeże. Nie warto udawać – zwłaszcza przed sobą. Nie tylko w tej opisanej sytuacji, ale w ogóle – nie warto.

Jednak – jak rozejrzymy się wokół – ciągle coś udajemy. Mamy różne powody. Boimy się  być sobą? Boimy się ocen? Czegoś się wstydzimy? np. że mamy gorsze samopoczucie, albo nie mamy odpowiednich ciuchów, modnych perfum, butów, nie jedziemy na narty w Alpy, albo nie lubimy nart, ani nie mamy ochoty iść na Sylwestra i wolimy ten wieczór spędzić z ukochaną osobą w domu na kanapie przy telewizorze, wypić razem szampana, a może wolimy inne wino? TUTAJ o tym pisałam. Ja wolę. Wcale się tego nie wstydzę, po prostu lubię w tę noc być w domu. Sama siebie przyłapałam jednak na tym, że „zabakteriona” zmusiłam się do wyjścia z domu i udawania, że jest wszystko w porządku. Co z tego wynikło? Przeziębienie mocno przeciągnęło się – za to  dostałam parę sympatycznych maili z troskliwym pytaniem „Jak się czujesz?”

Przypomniała mi się mądra i fajna myśl: „Dobrze jest mieć autostrady, ale smak nadają życiu dopiero ścieżki, którymi można sobie od nich odbiegać.” To powiedział prof. Tadeusz Kotarbiński. Od siebie dodam, że wolę te… ścieżki – są moje i bez udawania.

Reklamy

3 thoughts on “Udawanie i… zmęczenie.

  1. Oooo tak, identyczne mam i odczucia i doświadczenia. Często się zastanawiam na ile Ci ludzie są naprawdę naszymi przyjaciółmi, na ile są zainteresowani naszym życiem, stanem zdrowia, odczuciami, a na ile ma być po ich myśli ? Na ile rozumieją nas, a na ile chcą oznaczyć naszą obecność na liście. Gdy ktoś nie potrafi zrozumieć choroby, czy w istocie jest przyjacielem ?

    Polubienie

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s