Jak lubicie pić dobre wino?

Każdy ma inne przyzwyczajenia. Picie wina powinno być czymś fajnym, sprawiać przyjemność, często jest to odkrywanie nowych smaków i może… małego zamyślenia. Wino to słońce, piękne barwy w kieliszku, miła rozmowa, dobre jedzonko i coś co każdy na swój sposób odczuwa – wolność.

Otóż jest w krajach anglosaskich sympatyczny zwyczaj – do restauracji, cafe można przynieść własne wino. Tak jest już też w Warszawie. Nie zawsze przecież restauracja dysponuje winem, które mamy ochotę wypić do obiadu. Stąd powstał dobry zwyczaj BYOB – bring your own bottle – co znaczy: przynieś swoją butelkę. Podobno początki sięgają czasów kiedy w Ameryce wiele restauracji nie miało koncesji na sprzedaż, ale wolno im było podawać alkohol. Goście przynosili ze sobą, a płaciło się tylko za obsługę tzn. corkage czyli korkowe. Było to znacznie taniej i klienci chętnie z tego korzystali.

Byłam w takim miejscu w Danii. Nie wiem czy są we Francji, w Italii, ale pewnie tam też już są. Natomiast pojawiają się takie miejsca w Warszawie – można przyjść z własną butelką wina i nawet nie zawsze trzeba płacić korkowe. Na razie byłam tylko w jednym miejscu to – Pasta Mia przy Marszałkowskiej 6 – tu nie ma korkowego. Wiem, o jeszcze jednym – Cafe Zielony Niedźwiedź przy Smolnej – ale tam nie byłam.

Wspomniałam, że picie dobrego wina to przyjemność dlatego czasami wydaje mi się pewną przesadą stosowanie się do sztywnych zasad. Jest zasada, że kieliszek należy trzymać za nóżkę, podobno dlatego, że widać palce na kieliszku,  a to nieładnie wygląda, ale przede wszystkim dlatego by nie ogrzewać wina, jeśli nie jest to potrzebne. Oczywiście możemy stosować się do tej zasady, ale jednak znacznie wygodniej jest lekko podtrzymać choćby jednym palcem duży kieliszek np. do czerwonego wytrawnego wina. Trzymany za nóżkę łatwo może się przechylić, wylać i rwetes gotowy, plama i w ogóle zamieszanie… Przecież np. kiedy pijemy koniak – kieliszek ogrzewamy w dłoniach i też są ślady naszych palców, nie trzymamy za nóżkę, bo nie miałoby to sensu.

Pewne obawy mam co do innego obyczaju. Chodzi o tzw. toasty, a przy tym stukanie się kieliszkami.  Lubię miłe toasty, ale stukanie się kieliszkami wydaje się… niekonieczne. W wielu krajach, u nas raczej też, taki obyczaj panuje i nawet podobno niegrzecznie byłoby zachować się inaczej. Tak jest chyba przede wszystkim w krajach bałkańskich. Moim zdaniem co kto lubi.

Pijmy wino, z umiarem oczywiście, degustujmy poznawajmy nowe smaki, ale pijmy tak by sprawiało to nam i reszcie biesiadników przyjemność.

Zapraszam do poczytania na tym blogu innych wpisów o winie, a także zachęcam do przejrzenia archiwum – jest tu sporo tekstów, mam nadzieję, że zaciekawią Was 🙂

Reklamy

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s