Prymitywy?

JEST TYLKO PRZEMOŻNA, NIEMOŻLIWA DO OPANOWANIA CHĘĆ PODNIESIENIA SOBIE ADRENALINY.

Kiedy zaczynamy myśleć o śmierci?! Do czterdziestki pewnie nie, chyba, że dopadnie nas ciężka choroba. Czy o śmierci – swojej, innych – (choćby przez moment) myśli kierowca szalejący po ulicach miasta, jadący pod prąd? Obojętnie kim jest i czym jedzie. Jedzie pod prąd ustalonego ruchu pojazdów! Jest potencjalnym zabójcą i… samobójcą.

Dlaczego? Czy jeśli zabije się to znaczy, że popełnił samobójstwo – czyli chciał swej śmierci? Dlaczego akurat w taki sposób wybrał śmierć? Czy dowiemy się dlaczego to zrobił? Co w życiu tego człowieka wydarzyło się tak strasznego, że nie widział wyjścia i postanowił się zabić? Jeśli sam przeżyje, a zabije kogoś innego to powie nam dlaczego to zrobił?

NIE. To wszystko nieprawda. Nie ma życiowej tragedii, nie ma chęci zabicia kogokolwiek, ani siebie.

JEST TYLKO PRZEMOŻNA, NIEMOŻLIWA DO OPANOWANIA CHĘĆ PODNIESIENIA SOBIE ADRENALINY.

Dlaczego taki człowiek nie potrafi zapanować nad swoimi „chętkami”, zachciankami, chuciami, nad swoją adrenaliną? Nie jest przecież chyba kompletnym prymitywem – ma prawo jazdy, uczył się lub uczy, pracuje, ma jakąś rodzinę, ma pojazd… a nie potrafi być CZŁOWIEKIEM. Dlaczego?! Dlaczego raptem chce zabić innych, siebie, albo i siebie i innych ludzi?

Nie mam dobrej odpowiedzi, na te pytania. Tu potrzebny psycholog, psychiatra, socjolog, może mądry ksiądz, jeśli osobnik jest wierzący…

Miałam dużo szczęścia i dobry refleks  – cieszę się, że żyję, bo właśnie kilka dni temu kierowca pędzący pod prąd ulicami miasta chciał pozbawić mnie życia. Za co? Nie znam człowieka, ani on mnie nie zna, a jednak próbował mnie zabić. Jechał wprost na mnie, w ostatnim momencie udało mi się uciec na trawnik. Dlaczego? Po co to zrobił? Dlaczego chciał zrobić wielką krzywdę mojej rodzinie i mnie okaleczyć, zabić? Nie wiem kim jest, bo oczywiście „na gaz” i uciekł. Nawet nie zdążyłam dojrzeć jakie to auto, na pewno czerwone, ale jaka marka…

W mediach jest sporo na temat wariackiej jazdy pod prąd  (można obejrzeć  http://wiadomosci.onet.pl/warszawa/pirat-drogowy-jechal-pod-prad-w-warszawie/mhbec/, policja usiłuje zidentyfikować tych opętanych „posiadaniem” odpowiedniego poziomu adrenaliny, ale jakoś efektów na razie brak. Tak samo jest z naszym prawem do spokoju w nocy – rozszalali motocykliści jeżdżą po nocach ulicami Warszawy i co – nic. Nie ma na nich rady ani policja, ani nikt inny.

Znam miasto w Unii Europejskiej, które znakomicie sobie poradziło z wieloma problemami, także z wariackimi motocyklistami. Nie pomagały ostre przepisy, wysokie mandaty – jeździli systematycznie niczym się nie przejmując. Pewnej nocy – ku radości znękanych mieszkańców – skończyło się. Gwardia Narodowa zamknęła szaleńców na „ich” ulicy, nie mogli nigdzie wyjechać, bo wszędzie były blokady. Zostali aresztowani, a ich motocykle ułożone na stos, a po nich przejechał czołg. Od tamtej pory jest spokój. Jasne – to bardzo radykalny sposób, ale skoro przez kilka lat inne sposoby zawodziły to widać nie było innej rady.

 

 

Reklamy

Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s