Minimalizm czyli co…

Witaj na Mózgojazda!

Może wiesz o tym, że na Świecie i w Polsce też coraz więcej osób ogranicza ilość przedmiotów wokół siebie. To modny dziś minimalizm. Nigdy nie dotyczy to przyrody! Spróbuję opowiedzieć jak doszłam do mojego minimalizmu i czym jest dla mnie. Moim zdaniem minimalizm to sposób życia – TU I TERAZ.

W internecie jest wiele interesujących blogów na ten temat. Obfitość poglądów jest zaskakująca. Są osoby, które dążą do posiadania maksymalnie 100 przedmiotów. Oczywiście można, ale nie lubię żadnego fanatyzmu, a to się chyba ociera o jakieś… doktrynerstwo.

Moje minimalizacje – początki były fatalne

Kilka lat temu zaczęłam swoje domowe minimalizowanie. Trwało to dosyć długo – dwa miesiące. Nieomal wszystkiego było szkoda. „Biliśmy się” z własnymi przyzwyczajeniami, smętkami i przedmiotami, które od lat zawalały mieszkanie. Robiliśmy to rodzinnie, aby nikt potem nie narzekał. Na pierwszy ogień poszła kuchnia. Wyrzucone zostały różne „przydasie”, bibeloty, niby-pamiątki, zbędne naczynia, stare gary, patelnie, „poogryzane” kubki, itp. Wszystko to zagracało naszą kuchnię, po dobrym wyrzucaniu stała się znowu fajną, wygodną kuchnią.

Największy problem – książki. W domu są dwie ściany z półkami pełnymi książek. Dyskusji było mnóstwo, jednak udało się trochę wyrzucić, większość oddać – było kilka dużych kartonów książek. Pani bibliotekarka z małej, wiejskiej biblioteki była wdzięczna. Od lat są przecież audio-booki, e-booki, internet – korzystam. Jednak moja wierność do papierowych książek chyba pozostanie.

Kolejny problem to płyty CD i czarne. Czarne zostały prawie wszystkie, a CD, około 100 sztuk, dostała ta sama biblioteka. Na resztę znalazło się miejsce na półkach po książkach, a stary, rozpadający się regał wyrzuciliśmy z ochotą. Raptem zyskaliśmy miejsce na podłodze! To było fajne i z energią zabraliśmy się za rzeczy osobiste – czyli m.in. za szafę.

Szafa! Duża i wypełniona po brzegi! Jak coś potrzeba, to nie można znaleźć. Trzeba było wykonać wielką robotę, aby ją „odgruzować”. Udało się! Pozbyliśmy się ubrań, butów, starych koców, starej pościeli, ręczników itp. różnych łachów, których nikt od lat nie używał. Zrobiło się cudnie luźno i nareszcie ubrania nie były pogniecione i wszystko można znaleźć. Później wystarczyła tylko mniejsza szafa.

Z czasem zniknęło wiele zupełnie zbędnych rzeczy z szafek, półek, z łazienki. Mieszkanie odżyło, odetchnęło, a my przypomnieliśmy sobie jak tutaj kiedyś było dużo miejsca. Niczego nie żałujemy.

Co zyskałam

  1. Poczułam się wolna i bardzo zadowolona. Było dużo pracy, ale warto.
  2. Wiem, że mam wszystko czego potrzebuję i to jest absolutnie wystarczające. Nareszcie są tylko rzeczy ważne.
  3. Kupuję znacznie mniej i w tempie jaki mi odpowiada. Jeśli nabywam coś nowego – rzadko – stare wyrzucam, albo oddaję. Dotyczy to także książek i płyt – no, może w mniejszym stopniu.
  4. „W narodzie” jest presja oceniania ludzi po tym co mają. Nikomu niczego nie muszę udowadniać jakością, marką, ceną czy ilością posiadanych przedmiotów. Żyję swoim rytmem i jest tak jak być powinno.
  5. Zawsze cieszyły mnie drobiazgi, a minimalizm sprawił, że cieszą jeszcze bardziej. Mam więcej czasu, znacznie mniej sprzątania, rzeczy są uporządkowane, życie jest prostsze.
  6. Często wyjeżdżam. Pakowanie się, nawet w dłuższą podróż to od dawna nieomal kilka minut – czyli minimalistycznie – jedna torba, albo plecak i nie mogą być za ciężkie.

Minimalizm – odgruzowanie siebie

Minimalizm zmienia nas. Jesteśmy spokojniejsi, nie analizujemy wszystkiego na siłę, odpuszczamy męczące zakupy, ciężkie dyskusje, kłótnie. Doceniamy to co jest dla nas ważne.

Nie zapychamy lodówki ponad miarę. Odkrywamy dzięki temu nowe, proste smaki. Czasami to co jest w lodówce – a bywa np. tylko kilka rzeczy – inspiruje nam wyobraźnię i powstają super jedzonka. Nie zapychamy domu. Jest więcej miejsca, wygląda milej, swobodniej, jest więcej dobra, uśmiechu i… powietrza.

Może uznasz, że minimalizm to dobry wybór, ale musi wyniknąć to z ciebie – ze środka. Z poczucia własnej wartości i uzmysłowienia sobie, że jakiekolwiek przedmioty nie definiują mnie jako Człowieka. Minimalizm to zaprzestanie pogoni za nowościami, gadżetami, modnymi trendami, nowym autem, meblem, itp. Kiedy to już wiesz – przekonasz się, że posiadanie nadmiaru rzeczy jest absolutnie zbędne. Wtedy chętnie oddasz potrzebującym, sprzedasz, czy wyrzucisz.

To jest moje rozumienie minimalizmu. Powodzenia życzę!

Reklamy

3 Komentarze on “Minimalizm czyli co…”

  1. Ultra pisze:

    Minimalizm w Twoim podejściu bardzo mi się podoba, gdyż jest taki zdroworozsądkowy. To, co potrzebne, trzeba mieć i tyle. Nie ma liczenia, nie ma fanatyzmu co wolno, czego nie. Nie można popadać z jednej skrajności w drugą. Minimalizm jest potrzebny, by ni otaczać się rzeczami, które przesłaniają świat.
    Serdeczności

    Polubione przez 1 osoba

  2. Taki minimalizm to rozumiem! I to prawda – wymaga to sporo wysiłku. Czasami przyznania, że jakąś parę butów trzymam w szafie w zasadzie jedynie dlatego, że… wydałam na nie pieniądze. Czasami trzymamy coś, bo kiedyś mieliśmy inny pomysł na siebie. Wielką szkołą okazała się być wyprowadzka. I chociaż nie jestem „minimalistyczną faszystką” co to musi zmieścić cały swój dobytek w plecaku (co nie jest takie znowu złe) to jednak jest mi lżej. Kocham porcelanę, winyle i książki. Staram się jednak mieć tylko takie, które naprawdę pokochałam. Ale z całych ton ciuchów zostało mi tylko tyle, że swobodnie mieszczę się w jednej szafie. Dążę do trzymania tylko tego, co faktycznie używam. Tak np. „eksmitowałam” moje stare sari i parę nietrafionych szpilek, które torturowały moje stopy. Czuję się lżejsza a sprzątanie zajmuje mi mniej czasu. Polecam taki proces. 🙂

    Polubione przez 1 osoba


Zapraszam do rozmowy

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.