Komunikacja, głupcze!

Witaj na Mózgojazda.

Ten tekst nie jest mojego autorstwa, ale jest świetny. Samo życie! Zapraszam do przeczytania całości, bo WARTO!

——————————

-Czy ty rozumiesz, że on mi kurwa kupił na URODZINY szybkowar do zup?– wrzasnęła mi Sylwia do słuchawki bez żadnych wstępów czy powitań, aż podskoczyłam, a Ten Kot aż wstrząsnął się z odrazy, niczym polski mężczyzna w zetknięciu z feminatywum. Albo z Gretą Thunberg, czy tam innym pomiotem szatana. -Ale co to jest szybkowar do […]

via Komunikacja, głupcze! — Stara Panna Z Kotem


JESIENIĄ WARTO MARZYĆ

Witaj jesiennie i… marzycielsko

Jest już Pani Jesień. Pomimo wszystkie bajania o złej jesieni, chandrze, deszczu – lubię tę porę roku, jest taka… inna. Jesień jest bardziej domowa, kocowo-swetrowa, do przytulania się bo… chłodno. Jesień to ogień na kominku, ciepły dom, to czytanie i słuchanie muzyki, to czułe pytanie „napijesz się herbatki?”. To gotowość, aby  marzyć – jak w znakomitym i ważnym wierszu Jonasza Kofty.

 

 

TRZEBA MARZYĆ

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Jonasz Kofta 

Zapraszam do obejrzenia jesiennych fotek  KLIK TUTAJ

Pozdrawiam kolorowo, pięknie jesiennie!


Czerwone, wytrawne…

Hej! Witaj na Mózgojazda

Tak jak obiecałam napiszę o WINIE. To temat niełatwy, ale sympatyczny zwłaszcza dla osób, które lubią i piją wino.

Może jesteś osobą, która tutaj zagląda i wie, że lubię CZERWONE WYTRAWNE WINA. Co nie znaczy, że nie próbuję i nie szanuję innych – wręcz przeciwnie jestem zawsze ciekawa innych smaków, ale…

Wino pijam czasami i zwykle jeden, maksimum dwa kieliszki. Lubię mieć wtedy miłe towarzystwo, dobre jedzonko, ulubioną muzykę – czyli fajny nastrój. Do poczytania: KLIK TUTAJ

Lubię też swoją ”samotność na życzenie”, kiedy nastrój bywa paskudny, a świat wokół  „nie taki”. Wtedy kieliszek ulubionego wina „sam na sam” pomaga lepiej ocenić co jest „nie tak” i znaleźć właściwy dystans. Zapraszam do poczytania KLIK TUTAJ

Co lubię w wytrawnym, czerwonym winie?

Lubię chyba… wszystko, ale to nie znaczy, że każde czerwone wino jest dobre. Złego wina ani nie polecam, ani nie kupuję, bo nie warto. Staram się mieć wybór.

Mówimy: wino powinno być „pijalne”. Kolor wina jest ważny i wyjątkowy dla każdego gatunku. Ważne są taniny, czyli garbniki. Znajdujemy je głównie w skórkach winogron i to m.in. one nadają barwę. O barwie wina decydują też pestki winogron, a także drewno beczki w jakiej wino dojrzewa.

W produkcji wina moszcz winogronowy przez jakiś czas jest razem ze skórkami i pestkami. Im dłużej, tym wino ma intensywniejszą barwę i więcej tanin. Doświadczeni winiarze doskonale wiedzą jak długo ma trwać to „wspólne bycie”.

Taniny to charakter wina. Nadają pewnej szorstkości, pikantności, złożoności smaku, a także decydują o trwałości i potencjale wina.

Czerwone wino zawiera dużo przeciwutleniaczy, czyli antyoksydanty, które pomagają zwalczać wolne rodniki w naszych organizmach. Mówi się, że to one odpowiadają za nasze starzenie się.

Wino czerwone, wytrawne ma mnóstwo resweratrolu i kwercetyny.  Wielu badaczy, lekarzy uznało, że te związki są dla naszego zdrowia dobre. Wino pite w niewielkich ilościach pomaga naszemu zdrowiu. 

Czerwone, wytrawne wino ma swój powab, może nas oczarować smakiem, zapachem, uśmiechniemy się pijąc w pięknym kieliszku, podziwiając jego kolor i blask.

Zaproponuję teraz wino, które jest znakomite.

Wino Chateau de coulaine la Diablesse Chinon AOC. Czy jest diabelskie? Nie, ale „diabeł” tkwi w szczegółach. Wino pochodzi ze starych, ekologicznych winnic położonych nad rzeką Loarą. Już to wiele dobrego mówi o tym winie.

Zdjęcie obok to wspaniała, polska Winnica Adoria w Zachowicach. Polskie wina też są świetne.  Zapraszam Kliknij TUTAJ

Jakie jest to francuskie wino? Dojrzałe, gładkie, i jak wspomniałam wcześniej „pijalne”. Są tu piękne i różne smaki i zapachy – porzeczki, czereśnie, truskawki, delikatne nuty ziołowe. Wszystko pysznie wyważone i… wyrażone.

Zachęcam do kupienia (ok. 140 zł) i spróbowania, warto wydać te pieniądze i delektować się znakomitym winem.

Ciao! i Serdeczności… 


O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem

 

 

Witaj na Mózgojazda.

Dzisiaj udostępniam tekst , który nie jest mego autorstwa, ale zgadzam się z jego przesłaniem. Jest ważny i świetnie napisany. Zapraszam 😉

Następny – już własny – będzie o wspaniałym winie i nie tylko, też zapraszam, ale to na jutro, a może jeszcze dzisiaj, ale wieczorem. Cześć!

—————————————

Pomysł na ten tekst nosiłam w sobie już od jakiegoś czasu, ale głowę nieustannie zaprzątały mi problemy znacząco większe i ważniejsze, niż pierdoły, o których chciałam w nim napisać. I jakoś tak nie szło mi nawet myślenie o tym. I nie to, że teraz nie mam poważniejszych problemów, bo oczywiście, że mam, ale jednocześnie w […]

via O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem


CZEKALIŚMY I JEST!

HURRA!!! WSPANIAŁY DZIEŃ! OLGA TOKARCZUK OTRZYMAŁA LITERACKĄ NAGRODĘ NOBLA za 2018 rok! 

Za rok 2019 nagrodę otrzymał  austriacki dramaturg PETER HANDKE.

W Polsce jesteśmy szczęśliwi – mam nadzieję, że wszyscy… i nie tylko w Polsce. Znam wszystkie książki Olgi Tokarczuk – nie są łatwe, ale są niezwykłe, to bardzo dobra literatura zmuszająca do myślenia, wraca się do Jej powieści. Lubię wszystkie, a ulubione to: „Prawiek i inne czasy”, „Bieguni”, „Ostatnie historie”,  „Dom dzienny, dom nocny”, „Opowiadania bizarne”, „Profesor Andrews w Warszawie”, no i niesamowite, pierwsze opowiadania…

CIESZMY SIĘ I BĄDŹMY DUMNI!


Chłopaki i ich Dzień!

Witaj na Mozgojazda!

DZIEŃ CHŁOPAKA! 30 września jest TEN DZIEŃ. Świetna nazwa, interesujące… co się za tym kryje 😉

Jesteś Chłopakiem? Czy Chłopak i Mężczyzna to są tożsame określenia? Wolisz być Chłopakiem czy Mężczyzną? Jak do Ciebie mówi Twoja/Twój Ukochana/Ukochany (bez względu na wiek, czas, rodzaj  związku, itd.) – mój Chłopaku, czy mój Mężczyzno? A może w ogóle nie używa żadnego z tych określeń…

Dziewczyno, Kobieto – a jak Ty mówisz do swego/o swoim partnerze/mężu – Mój Facet, Mój Partner, Mój Ukochany, Mój Chłopak, Mój Mężczyzna… określeń jest nieomal tyle ile mamy czułości, miłości, swojej dobrej fantazji kiedy myślisz o tym fajnym Panu 🙂

Do mojego Faceta-Męża mówię często Chłopaku! On do mnie też często mówi Dziewczyno, ale częściej Dziewczyneczko – jest super! Kiedy jestem na niego o coś zła to mówię Chłopie! On do mnie mówi wtedy „Kobito”.

To Piotruś, zabawka-pamiątka. Miły Chłopak!

Tematów związanych z DNIEM CHŁOPAKA może być kilogramy. Skupię się może… na MIŁOŚCI. Co mówią niektórzy wielcy artyści, i nie tylko, naszego Świata.

Kocham cię za to, że cię kochać muszę. (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)

Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno. (Andrzej Sapkowski)

Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można. (Henryk Sienkiewicz)

Miłość i czynienie miłości to jedno. Bez czynienia miłości, miłości nie ma. (Edward Stachura)

 

Kiedy się czuje pociąg fizyczny, nieczystą namiętność fizycznych kształtów, to nie jest miłość. Miłość jest pożądaniem czyjejś duszy. (Stanisław Dygat)

Miłość i nienawiść są dwoma obliczami tego samego. (Witold Gombrowicz)

Miłość jest ślepa i dlatego obmacuje. (Manuela Gretkowska)

Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów. (Jalu Kurek)

Tyle i AŻ TYLE 😉

Teraz coś o winie. Może oprócz kawy, herbaty, soku, piwa czy drinka ktoś zechce wypić zdrowie swego Chłopaka pysznym winem.

Oto ono: Wino Vegalfaro Rebel.lia. To jest młode wino (rocznik 2018), ale jakże pyszne i ekologiczne. Czerwone wytrawne, świeżutkie, wręcz orzeźwiające i takie… ładne w smaku. Spróbuj, bo warto. Rebellia jest ok! Cena też niezła, za dobrą jakość około 35 zł.

Pozdrawiam miło… 


Dość przewrotnie…

Witaj na Mózgojazda! Miło Cię tu widzieć… 

Podobny mój wpis ukazał się chyba dwa lata temu, ale przecież TEMAT AKURAT JEST AKTUALNY! Warto coś dobrego zrobić dla siebie, więc…

Jeszcze kilka dni i skończą się wakacje, niektórzy urlopy mają już za sobą, a inni jeszcze cały wrzesień luzu. Co dalej? Czasami lubimy robić powakacyjne postanowienia – np. będę mieć więcej czasu dla siebie, będę jeść warzywa, przestanę się ciągle śpieszyć, palić, zacznę bardziej dbać o siebie i o bliskich, znajdę czas na teatr i koncert… itd. itp.

Dla mnie zwykle rok zaczyna się mniej więcej pod koniec września (można o tym przeczytać T U T A J ), a nie 1 stycznia, ale nauczona doświadczeniem rzadko robię jakieś postanowienia, bo nie lubię stresu, którego przecież mamy unikać. To jedno z postanowień, prawie nie do spełnienia. Chociaż stres bywa też dobry.

Dość paskudnie i przewrotnie postanowiłam wyliczyć co powinniśmy zrobić, aby po wakacjach w miarę szybko zabić w sobie tę niesamowitą energię, która nas rozpiera. Czy to może być celem?

Napiszę w punktach, może będzie prościej – dla mnie – bo to wcale niełatwe 😦

Jak tracić energię, dobry nastrój i zdrowie?

  1. Bez przyjemności – im ich mniej tym lepiej, bo przyjemności to lepszy nastrój, uśmiech, a ty wcale tego nie chcesz – masz za zadanie niszczyć siebie i swoją energię mozolnie zdobytą na wakacjach.
  2. Sen – Nie, absolutnie! Tylko niedospany człowiek jest w stanie być zły, niezadowolony, źle wyglądać… mieć niestrawność i… STRACIĆ ENERGIĘ.
  3. Dobre jedzonko – absolutnie, tracenie czasu na zdrowe gotowanie to nie twoja sprawa, jedzenie śmieciowe to coś dla ciebie! Nie jedz regularnie, bo to sprzyja zdrowiu i twemu paskudnemu celowi!
  4. Zasuwaj na dwóch etatach bez odpoczynku – to coś dla ciebie. Praca – dom, dom – praca, od rana do wieczora – dołóż sobie. A co!
  5. Zgaś w sobie wszelkie poczucie humoru i dystans do siebie – to konieczne, aby nie mówić tego o czym naprawdę myślisz.
  6. Nie rób żadnych przerw w pracy – nawet na napicie się wody, soku czy kawy – to absolutnie zbędny luksus dla ciebie. Jesteś jak kaktus na meksykańskiej pustyni dasz sobie radę…
  7. Żadne wychodzenie na świat – kino, koncert, spacery bez celu, bieganie (T U T A J poczytaj o tym) spotkania z przyjaciółmi, ćwiczenia w siłowni, jakiś weekend na świeżym powietrzu itp. rzeczy – to przecież przyjemności, a to nie dla ciebie. Masz inny cel – zabić w sobie energię i zapał do życia.
  8. Żadnego make up’u, ani dbania o siebie typu wizyta u kosmetyczki, basen, fryzjer czy spa – absolutnie! Bycie naturalnie siermiężną osobą – to dla ciebie. Masz przecież określony cel…
  9. Żadne durne śmiechy, żarty, żaden luz – na to cię nie stać. Powaga i zadęcie to jest dla ciebie.
  10. Jakieś twoje potrzeby? Ani słowa na taki drażliwy temat – to tylko może spowodować zachwianie dojścia do celu czyli – zniszczenie swojej energii.

Wymyśliłam tylko dziesięć punktów, ale niewątpliwe można dodać o wiele więcej. Niestety często tacy jesteśmy. Nie myślimy o sobie, o tym, że mamy prawo do bycia dobrymi dla siebie.

To nie jest żaden egoizm, ale  znakomita, mądra i dobra kalkulacja. Być osobą tolerancyjną i dobrą dla siebie to = być miłą dla otoczenia, uśmiechniętą, atrakcyjną, wypoczętą czyli OSOBĄ PEŁNĄ DOBREJ ENERGII.

Jeśli chcemy być takie/tacy to oczywiście robimy wszystko na odwrót niż w tych szalonych punktach. Każdy punkt odwróćmy, przewróćmy „do góry nogami” i cieszmy się, bo wtedy… będzie dobrze.

Jasne, że przecież nie powinnam w ogóle tego ostatniego zdania napisać, bo każdy to wie, ale…  Czy po powrocie z wakacji zrealizujemy takie proste postanowienie – BĘDĘ DOBRA/DOBRY DLA SIEBIE – zależy tylko od nas. Nie zmarnujcie tej dobrej energii, bo szkoda i nie warto.

A teraz zupełnie coś innego dla duszy i dla ciała 🙂

Pyszne wino, które – moim zdaniem – potrafi świetnie poprawić nastrój, wyrzucić zmęczenie i sprawić, że uśmiechniemy się, nawet wtedy gdy sam na sam uraczymy się lampką tego, albo innego ulubionego wina.

Świetne białe wino z Toskanii Barbotto – klasztorne, półwytrawne, łagodne, sympatycznie się je popija. Jest jeszcze gorąco więc schłodzone będzie pyszne. Z tego samego, klasztornego źródła, o tej samej nazwie jest wino czerwone wytrawne. Polecam, bo są to znakomite wina i niedrogie.

Jedno z moich ulubionych, włoskich win to Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak miły… bardzo fajny 🙂 To wino pasuje nieomal do wszystkiego, a popijając małymi łyczkami docenimy jego piękno w kieliszku i wartość

Smacznego i dbaj o swoją wspaniałą energię po wakacjach.  WARTO!  🙂


Consejos para ser un mejor cocinero — COMMEMEMUCHO

Witaj na Mózgojazda!

Bardzo lubię blog COMMEMEMUCHO i często zaglądam.  Udostępniam ten wpis, bo może być ważny i przydatny dla każdego kto chce fajnie gotować – bez napinki 😉  Zachwyca mnie sposób pisania o gotowaniu, potrawach, smakach, są tu świetne przepisy…

Czasami coś próbuję zrobić z tych przepisów – raz się uda raz nie, ale próbuję 😉 Lubię gotować, byle nie na co dzień, zbyt mało czasu, ale staram się… i jest coraz lepiej – także dzięki Osobie, która ten  blog prowadzi.  Poczytaj – warto.

Treść wpisu trzeba przetłumaczyć, ale to proste – jest tłumacz.

Powodzenia!

——————————-

Kiedy rozmawiam o moim blogu z przyjaciółmi lub rodziną, mówią mi, jak dobrze gotuję. Nie myślą, że są tak dobrzy jak ja, ale prawdopodobnie są, a nawet lepsi ode mnie, ale nie wiedzą o tym. To prawda, że ​​ostatnio bardziej dbam o gotowanie i staram się uczyć każdego dnia, ale myślę …

poprzez Porady, aby być lepszym kucharzem – COMMEMEMUCHO


tachykardia — remanent

To jest urocze. Posłuchaj proszę….

może twoje musi bić szybciej, żeby moje biło w ogóle?

via tachykardia — remanent


Jestem prawie uzależniona od…

Witam na Mózgojazda!

Jestem prawie uzależniona od…

Biegania! Bieganie, marszobiegi są super! Biegam od kilku lat, nie pamiętam już jak to się zaczęło, ale mam szczęście, że kiedyś zaczęłam. Przez ten czas namówiłam sporo osób – rodzinę i znajomych.

Nie zawsze byłam taką entuzjastką, początki bywały niełatwe. Zawsze lubiłam dużo chodzić, ale to było „na wyjazdach” np. w weekendy, na wakacjach, ale żeby codziennie…

Tak! Nieomal codziennie. Bez względu na pogodę, nastrój, brak czasu, rozleniwienie, pomruki niektórych – ja biegam!

Dlaczego biegam i marszobiegam?

  1. Biegam, bo lubię
  2. Bo to frajda i satysfakcja
  3. Biegam, a ta godzina, półtorej jest TYLKO dla mnie
  4. Biegnąc czuję się szczęśliwa, produkuję endorfiny – hormony szczęścia
  5. Bieganie wzmacnia odporność, wszystkie mięśnie, serce i płuca
  6. Bieganie to sprawniejsze myślenie i działanie, znakomity nastrój
  7. Dzięki bieganiu mam świetną kondycję
  8. Bieganie to dobre zdrowie i szczupła sylwetka
  9. Po bieganiu śpi się znacznie lepiej
  10. Bieganie to znakomite uzależnienie 😉

BIEGAM i MARSZOBIEGAM – takie (może?) moje nowe słówko…

Kiedy nie wychodzę biegać? Czasami to się zdarza np. wtedy gdy jest duży mróz, burza, deszcz i silny  wiatr…  i wtedy gdy sprawy rodzinne czy przyjemności kulturalno-towarzyskie są w takich godzinach, że odpuszczam. To się jednak rzadko zdarza, a czasami zamiast wyjścia ze znajomymi wybieram moje marszobiegi 😉

Nie biegam z włączonym smartfonem, przed wyjściem na bieganie wyłączam, jest w kieszeni… jakby coś. To czas tylko dla mnie. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy mają dość bycia ciągle na smartfonowej smyczy, tablecie. Nie jest mi potrzebna muzyka, czy uczenie się wtedy np. hiszpańskich słówek.

Ach te barwy…

Wolę oglądać i słuchać świata wokół – drzew, przyrody, śpiewu ptaków niż jakiejkolwiek muzyki. Na szczęście nie muszę biegać po ulicach. Zdecydowanie lepiej odpoczywam i koncentruję się na prawidłowym oddechu, widzę wszystkie pory roku, słyszę świat wokół i siebie – jest wspaniale !

Powiesz, że przecież może się coś zdarzyć ważnego, może… zawsze, w każdym momencie naszego życia. Dlatego w czasie krótkiego odpoczynku sprawdzam komórkę i…  biegnę dalej. Na szczęście nigdy nie zdarzyło się nic złego, ale licho nie śpi – stąd ten wyłączony smartfon w kieszeni.

Biegaj, marszobiegaj i chociaż czasami zajrzyj tutaj na Mózgojazda 😉