Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie…

Witam Cię na Mózgojazda!

Tekst, który (mam nadzieję) chętnie przeczytasz to niezwykły, pełen prostoty, mądry zapis autorstwa wspaniałego Artysty Charlie Chaplina. Znalazłam wpis na innym (znakomitym) blogu i uznałam, że warto, aby przeczytało go jak najwięcej osób, w całości. Warto.

Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, zrozumiałem, że zawsze i wszędzie jestem we właściwym momencie i we właściwym miejscu. Od tamtej pory mogłem być spokojny. Dziś wiem, że to się nazywa… Poczuciem własnej wartości. Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie, uświadomiłem sobie, że ból i cierpienie są tylko ostrzeżeniem dla mnie, bym nie żył […]

via Kiedy naprawdę zacząłem kochać samego siebie … — Moja joga codzienna.

Pozdrawiam i do następnego razu 😉

I stanęło przy nas 10 mln ludzi.

Witaj na Mózgojazda!

Ostatnie dni w naszym „przemedialnym” kraju nie są proste. Wszystkie media zachłystują się sprzecznymi informacjami o różnych marszach. Mogłyby być te dni inne. Nie ma co gdybać co by było… ważne jak jest i że nie może już tak dłużej być.  Nie wiem tylko czy ktoś z decydentów czy z tzw. szerokiej opozycji wie jak być powinno. Chyba można mieć wątpliwości czy są jeszcze tacy ludzie.

Jednak po przeczytaniu tego listu, który Prezydent Lech Wałęsa napisał na

na setną rocznicę odzyskania niepodległości  można mieć nadzieję, że znajdą się siły, działania, ludzie, myśl piękna i najlepsza..

W te dni będziemy śpiewać hymn Polski, nieść polskie flagi, powinniśmy się cieszyć świętem. Świętujmy, ale nie rzucajmy słów na wiatr…

Śpiewajmy nasz hymn, jest fajny 😉  TUTAJ JEST HYMN POLSKI

Co po świętowaniu

Po świętowaniu np. wznieśmy toast za NASZĄ PIĘKNĄ NIEPODLEGŁĄ – pysznym sokiem, kawą, ulubionym drinkiem, piwem, a może dobrym winem.

Jeśli winem to może toskańskie – przecież „…Z ziemi włoskiej do Polski…

… bo Polska jest fajna pomimo wszystko!

Świetne białe wino z Toskanii Barbotto – klasztorne, półwytrawne, łagodne, sympatycznie się je popija. Z tego samego, klasztornego źródła, o tej samej nazwie jest wino czerwone wytrawne. Polecam, bo są to znakomite wina i niedrogie.

Jedno z moich ulubionych, włoskich win to Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak miły… bardzo fajny 🙂 To wino pasuje nieomal do wszystkiego, a popijając małymi łyczkami docenimy jego piękno w kieliszku i wartość smaku.

Poszukajmy też dobrych polskich win, bo chyba nie doceniamy ich, a są świetne.

Od wielu lat są już świetne polskie wina. Pisałam o tym T U T A J   Warto zajrzeć poczytać i… kupić polskie wino, z dobrej winnicy.

Do zobaczenia i miłego świętowania! 

 

 

Po wypiciu jednego łyka…

Witaj!

Lubisz makaron? A może lubisz makaron z pysznym sosem popijać winem? Jak wiadomo Włosi uwielbiają makarony i pewnie dlatego stworzyli Święto Pasty. Dawno pisałam o winach, ale tym razem także o pasta – czyli o makaronie 😉

Właśnie dzisiaj, – 25 października jest Światowy Dzień Makaronu. Lubisz pastę – tak jak mówią mieszkańcy Italii, (jak ktoś woli Włosi), czyli makaron? Ostatnio ciągle słyszę, że jemy pastę, a nie makaron. Nie bardzo rozumiem nazywanie tego pięknego kraju – Włochami, ale słowo pasta chyba jest ok, mnie się podoba. Ponadto lubię wszelkie makarony z różnymi dodatkami, zwłaszcza z pieczonymi pomidorami. Świetny przepis znaleźć można tutaj:  TUTAJ

Finał tego święta makaronu ma być w Mediolanie – Pasta World Championship. Wtedy najlepsi  przygotują swoje klasyczne spaghetti al pomodoro. Podobno w tym roku w makaronowych zawodach startuje także ktoś z Polski. Oczywiście życzę sukcesu! O tym makaronowym święcie można poczytać np.  TUTAJ

Jakie wino pasuje np. do spaghetti al pomodoro – na pewno jakieś wspaniałe włoskie wino. W Italii pije się wino na co dzień. Stawia się dzban wina na stole i popija w szklaneczkach, prawie jak u nas kompot.  Oczywiście są to wina stołowe, słabe, młode, z własnych, nieomal przydomowych winnic, ale są… fajne i na pewno pomagają trawić dość ciężkie różne pyszne makarony z sosami.

Italia słynie ze wspaniałych win. Zwłaszcza te z południa Włoch są tak znakomite, że po wypiciu pierwszego łyka już tęsknimy za następnym. Sycylia jest od wieków znana ze swych win, najpopularniejsze to: Passito di Pantelleria, Marsala, czy Moscato di Siracusa.

Jest mnóstwo win z włoskiej ziemi godnych polecenia, każde ma swoją tradycję, smak, piękne pochodzenie. Ceny ich win u nas zaczynają się już od 20 zł, a mogą osiągać nawet kilka tysięcy np. niektóre toskańskie wina. Wspaniałe są wina robione w klasztorach, np. tzw. kamedulskie wina.

O moich toskańskich, winnych fascynacjach pisałam tutaj – ZAPRASZAM

Świetne białe wino z Toskanii Barbotto. Jest półwytrawne, dość łagodne, sympatyczne – deserowe. Z tego samego, klasztornego źródła, o tej samej nazwie jest wino czerwone wytrawne. Polecam, bo są to znakomite wina i niedrogie, w granicach 35-45 zł.

Jedno z moich ulubionych, włoskich win to Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak… aksamitny i bardzo fajny 🙂 Wino kosztuje ok. 60 zł i jest warte swej ceny. To wino pasuje nieomal do wszystkiego, a popijając małymi łyczkami docenimy jego piękno w kieliszku i wartość.

Miło Cię tutaj widzieć, pozdrawiam, i smacznego… makaronu!

 

 

 

Warto zaimponować…

Witaj na Mózgojazda.

Nie ma co się łudzić – na ogół nie znamy całego naszego hymnu na pamięć. To nie jest trudny wiersz – jest bardzo fajny, łatwo zapamiętać. Przecież warto zaimponować rodzinie, znajomym  i… sobie.

Kilka razy widziałam reklamę portalu Onet.pl – mili ludzie w każdym wieku śpiewają hymn Polski – jak kto potrafi i… nie potrafi. Ta sympatyczna, świetnie zrobiona i ważna reklama sprawiła, że postanowiłam przypomnieć nam cały nasz hymn. W telewizji próbują śpiewać wszyscy i to jest wspaniałe, ale widać, że nie każdy zna słowa.

Przed nami 100 rocznica Niepodległości Polski, wcześniej wybory do samorządów, warto sobie przypomnieć całość hymnu. Mamy w ogóle teraz szczególny czas. Warto znać hymn..

Hymn oficjalny, obecnie obowiązujący.

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.

Marsz, marsz, Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski,

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami,
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Jak Czarniecki do Poznania
Po szwedzkim zaborze,
Dla ojczyzny ratowania
Wrócim się przez morze.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Już tam ojciec do swej Basi 
Mówi zapłakany –
„Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.”

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Ta wersja to oryginalne słowa – tak kiedyś śpiewano, przed laty.

Oryginał naszego hymnu:

Jeszcze Polska nie umarła,
Kiedy my żyjemy.
Co nam obca moc wydarła,
Szablą odbierzemy.

Marsz, marsz, Dąbrowski,
Do Polski z ziemi włoskiej,
Za Twoim przewodem
Złączem się z narodem.

Jak Czarniecki do Poznania
Wracał się przez morze,
Dla ojczyzny ratowania
Po szwedzkim rozbiorze.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami,
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Niemiec, Moskal nie osiędzie,
Gdy jawszy pałasza,
Hasłem wszystkich zgoda będzie
I ojczyzna nasza.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Juz tam ojciec do swej Basi
Mówi zapłakany:
„Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.”

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Na to wszystkich jedne głosy:
„Dosyć tej niewoli!
Mamy racławickie kosy,
Kosciuszkę, Bóg pozwoli.”

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Śpiewajmy wszyscy razem cały, piękny Polski Hymn.

Flaga Polskiego Państwa Podziemnego

Trochę historii o naszym hymnie.

Polski Hymn Narodowy to „Pieśń Legionów Polskich we Włoszech”, czyli „Mazurek Dąbrowskiego”, która została napisana przez Józefa Wybickiego w Reggio (Włochy) między 16 a 19 lipca 1797 r. dla uświetnienia uroczystości pożegnania odchodzących z miasta legionistów. Została również w tym czasie po raz pierwszy odśpiewana (być może przez Autora) na ludową melodię z Podlasia (autorstwo muzyki długo mylnie przypisywano Michałowi Kleofasowi Ogińskiemu).

Tekst ogłoszono po raz pierwszy w Mantui w lutym 1799 r. w gazetce: „Dekada Legionowa”. Tekst pierwotny nie doczekał się wtedy druku. Z archiwów Wybickiego i legionowego – oba teksty zaginęły podczas II Wojny Światowej. Tekst znany z autografu Wybickiego różni się od obecnie przyjętego („Jeszcze Polska nie zginęła”) drobnymi zmianami i dodatkowymi zwrotkami

 

Zapraszam na… foto

Witaj! Nie było mnie tu chyba za długo i niewiele mam na swoje usprawiedliwienie.

Może usprawiedliwieniem mogłaby być moja niechęć do elektronicznego kontaktu ze światem kiedy odpoczywam jak najdalej od cywilizacji. 

Tyle pokajania się, a teraz zapraszam do obejrzenia paru fotek. Są jesienne. Lubię Jesień i jesienny wypoczynek. Pani Jesień jest bogata we wszelkie dary przyrody, słońce już nie męczy, jest miłe ciepło. Można łazić (bez zmęczenia) po pięknych łąkach, lasach, słuchać Natury i chłonąć zapachy Ziemi,  Jesieni.

W tym roku mamy naprawdę czarowną Jesień. Jest tak ciepło, że woda w jeziorze była znakomita do pływania – tego prezentu jednak nie oczekiwałam od Natury, ale dostałam! Pełna radocha!

Woda w jeziorze była super!

Ach te barwy…

 

 

Taaaaka huba!

 

Fontik też odpoczywał.

 

Piękne drzewa… a jakie zapachy!

Miło, że zaglądasz na Mózgojazdę, pozdrawiam miło…

Następny wpis będzie m.in. o winie, nowe, niezwykłe smaki. Zapraszam 😉 

Przypowieść o pomaganiu. — Moja joga codzienna.

Witaj!

Ten tekst nie jest mojego autorstwa, ale jest piękny i mądry. Może znasz tę opowieść, jeśli nie – warto  poznać. Zapraszam…

Pewien człowiek o zachodzie słońca wybrał się jak zwykle na spacer opustoszałym brzegiem morza. Idąc tak w zamyśleniu, spostrzegł nagle w oddali sylwetkę małego chłopca. Chłopiec bezustannie schylał się, podnosił coś i wrzucał to do wody. Gdy nasz przyjaciel zbliżył się jeszcze bardziej, dostrzegł, że chłopiec zbiera rozgwiazdy, które fale oceanu wyrzuciły na plażę. Wielce […]

via Przypowieść o pomaganiu. — Moja joga codzienna.

Czy to już po wakacjach…

Nie! Jeszcze trwają wakacje, bo jest ciepły wrzesień i czeka nas kasztanowy październik.

Witaj na Mózgojazda 🙂 

Nie będę się chwalić gdzie byłam i co widziałam, bo… nigdzie nie byłam, wyjazdy weekendowe nie za bardzo się liczą, choć były fajne. Całe wakacje byłam w Warszawie. Wyjeżdżam we wrześniu.

Urokliwa warszawska uliczka – latem prawie bez aut.

Jaka jest Warszawa w czasie wakacji? Jest cudna! Warszawa odddycha, jest luz nieomal wszędzie. Mniej spalin, mniej hałasu bo znacznie mniej aut, nie ma smogu, zieleń odżywa nawet w upale.

Nareszcie można pojechać samochodem do Śródmieścia, do innych dzielnic, bo jest możliwość swobodnego zaparkowania. Poza wakacjami nie ma w ogóle sensu jechać autem np. do Centrum – tylko miejską kmomunikacją – jest ok ale nie zawsze jest to możliwe i wygodne.

Nie ma tłoku w sklepach, można nareszcie coś spokojnie  pooglądać, przemyśleć zakupy, bez przepychania i potrącania i bez słuchania pohukiwań rodziców na krzyczące i biegające dzieci, ani pilnować własnych.

Można wstąpić na kawę i nie siedzieć w obłędnym tłoku i hałasie gdzie człowiek nie słyszy własnych myśli. Można bez problemu znaleźć stolik i spokojnie zjeść obiad, a wieczorem umówić się do pustawego kina, na wino czy do pubu, albo pójść na kolację bez narażenia na stanie w dziwnej kolejce przed lokalem. Można pójść, pojechać w wiele miejsc, pozałatwiać jakieś zaległe sprawy np. w urzędach, bez stresu, za to z dobrym skutkiem.

Jeden warunek – nie należy iść, jechać tam gdzie są wspaniali i bardzo mile witani turyści. Czyli w Warszawie np. na Starówkę, na Wiślane Bulwary, albo do Królewskich Łazienek. Tam jest zawsze wspaniale, ale latem tylko dla turystów.

Przypuszczam, że tak pięknie w czasie wakacji jest w każdym dużym mieście w Polsce. Za to w mniejszych miejscowościach, zwłaszcza tych typowo turystycznych są… wczasowicze, turyści, żeglarze, wędrowcy… czyli my – ci którzy wyjeżdżają z dużych miast.

Kiedy tylko mogę wyjeżdżam we wrześniu, w październiku. Nie potrafię wypocząć w kurortach pełnych ludzi, w hałasie rozmów, śmiechów, rozochoconych dziwnie rozumianą swobodą i upojonych alkoholem różnych pań i panów.

Tęsknię za ciszą, śpiewem ptaków, szumem lasu, czystą wodą, dobrym powietrzem, spacerami, bieganiem po łąkach i… komfortem wyspania się w ciszy i spokoju. Pogoda… każda jest dobra, trzeba tylko odpowiednio się ubrać.

Bardzo polecam jesienne wyjazdy, niekoniecznie do cieplejszych krajów. Choć – oczywiście – co kto lubi 😉

 

 

 

 

Kolejna wielka strata…

Witaj na Mózgojazda.

Smutek, żal. Odeszła WIELKA, WSPANIAŁA ARTYSTKA I NIEZWYKŁA OSOBOWOŚĆ.

ARETHA FRANKLIN NIE ŻYJE. Warto wrócić do Jej muzyki., bo jest piękna…

My – w Polsce – dopiero co ponieśliśmy wielkie straty w muzyce. Zmarła Kora, zmarł Tomasz Stańko. Pisałam o tym TUTAJ

 

NIE!

Z wielkim smutkiem… 

Nie potrafię pogodzić się z żadną śmiercią – każdy z nas boi się o swoich, o przyjaciół, o świat… o siebie. Olga- Kora, Tomasz Stańko – piękni, wspaniali Artyści – nie ma już ich.  NIE! 

NIE! Zamiast walczyć ze sobą (polityka, wojny!!!) zacznijmy w końcu dbać o Ziemię, znajdźmy wspaniały lek na raka, lećmy w Kosmos, bądźmy lepsi, mądrzejsi – jest tyle do zrobienia. Zaprzyjaźnijmy się – inaczej nie da się normalnie żyć. 

 

 

 

Do ostatniego drzewa

Witam Cię na Mózgojazda! 

Przypomniał mi się niedawny, niezwykły spacer po Puszczy Białowieskiej. Jest tam cudnie. Unikałam miejsc gdzie Lasy Państwowe zniszczyły kawał Puszczy, wszystko to już widziałam, broniłam jak umiałam, z pomocą wspaniałych ludzi i Unii Europejskiej udało się uratować wiele.

Poszłam na długi spacer, było po deszczu, wyjrzało słońce – puszczański świat pachniał przepięknie, świeżo, mnóstwo smakowitych widoków, wspaniałe światło, przejrzyste powietrze. Oddychałam powietrzem, które przyprawiało o zawrót głowy – zwłaszcza po warszawskim smogu.

Jak tu pięknie!

Niedługo znowu tam będę, już cieszę się na samą myśl o „mojej” pięknej Puszczy, łażeniu po łąkach, wśród wysokich traw, starych drzew, obudzić się tuż przed świtem i zobaczyć wschód słońca, a wieczorem zachód nad Puszczą i nade wszystko słuchać najwspanialszej ciszy i… zdarza się usłyszeć rozmawiające z księżycem wilki.

Zachód słońca nad Puszczą Białowieską.

 

Lubię też wpadać na pyszne pierogi i żurek do zajazdu p. Jerzego Kuczki w Budach, spotkać się z p. Moniką i znowu kupić u niej wspaniałe miody, wypić świetną kawę w Sarence i być w wielu innych ukochanych miejscach… O tym można poczytać i obejrzeć FOTO  T U T A J

 

Zapraszam Cię do obejrzenia świetnego filmu „Do ostatniego drzewa” – warto!

Miło, że tu wpadasz – pozdrawiam ♥