Stało się – nie tylko w Białymstoku!

Witam na Mózgojazda!

Dzisiaj TYLKO i AŻ tekst oraz plakat do pobrania w pdf.

Musimy znaleźć sposoby, aby obronić się przed straszną agresją opłacaną przez obecnie rządzącą partię i od wieków zakłamany wiecznie żądny władzy kościół katolicki.

Udostępnij proszę, bo NIE MA WOLNOŚCI BEZ SOLIDARNOŚCI

KLIK TUTAJ I UDOSTĘPNIAJ

 


Coś dla każdego WŁÓCZYKIJA

Hej! Miło Cię powitać na Mózgojazda

Jeśli tylko inne życiowe sprawy pozwalają mi na to – bywam włóczykijem. To wspaniale po prostu iść przed siebie, niekoniecznie  mając jakiś cel, ale z celem też jest ok. Moje włóczenie może będzie dopiero we wrześniu.

Zwykle jadę autem dokądś,  aby nie tracić czasu na dojazd do przyrody – zostawiam na parkingu, a potem robię kilometry, idę i idę (bywa, że idziemy), gdzie słońce, woda i swoboda…

Dlatego wybrałam tę nieco zapomnianą piosenkę – balladę. Posłuchaj proszę, bo „…DNI SĄ PIĘKNE I NICZYJE KIEDY JESTEŚ WŁÓCZYKIJEM..”


Sztafira — humor i odwaga

Witaj na Mózgojazda!

Miło, że tu jesteś 😉 Dzisiejszy tekst nie jest mojego autorstwa, ale tak bardzo spodobała mi się ODWAGA i poczucie humoru świetnej Autorki, że postanowiłam udostępnić jej wpis na moim blogu. Poczytaj proszę – jest ok!

Była Ewka. Przyszła zafarbować mi włosy. Wiem, wiem. Pisałam, walczyłam. Taką byłam Walkirią, że aż się sama podziwiam. Ale pomyślałam sobie tak. Mogę mieć srebrne włosy, gdy jestem Nemezis. Zamieniam się w czarno srebrny posąg i roztaczam potęgę Przeznaczenia. Ale czasem schodzę do WW (waszego wymiaru, czyli właśnie tu) i wtedy lubię się pobawić w […]

via Sztafira — Najlepszy Blog na Świecie*


Moje małe foto

Hej! Witam na Mózgojazda.

Dzisiaj zapraszam Cię do obejrzenia kilku zdjęć…

Fragment Warszawy z 25 piętra.

Inny fragment Warszawy.

Warszawski blok oświetlony przez zachodzące słońce

Miła sąsiadka na balkonie

 

Warszawskie kasztany – teraz już są inne… mają owoce


BYLEJAKOŚĆ, TYLKO W ÓSMYM DNIU TYGODNIA

Witaj na Mózgojazda! 

To był super weekend nad jeziorem. Dzisiaj Warszawa pełna męczącego upału. W stolicy jest już trochę luźniej nie tylko na ulicach  – to pierwsze dni WAKACJI!

Wydaje mi  się, że „dopiero co” nad warmińskim jeziorem był upalny dzień, zbliżał się czerwcowy zachód słońca i stawało się mniej gorąco. Cudowny moment na spokojne, kojące pływanie w jeziorze.

Popływaliśmy, a potem zachciało nam się jeść. Osiem osób zasiadło na trawie, tuż koło jeziora i zaczęły się wieczorowo – nocne Polek i Polaków gadu-gadu. Było jedzonko – co kto przyniósł. Śmiechy, luz, ale w jakimś momencie rozpoczęła się dyskusja o… życiu.

CO TO JEST BYLEJAKOŚĆ?

Ten wątek już kiedyś poruszaliśmy, ale wrócił. Chodzi o BYLEJAKOŚĆ.  Dlaczego? Bo ta hmm… cecha od kilku lat jest coraz mocniej widoczna wokół nas. Co to za cecha i czy w ogóle to jest jakaś cecha charakteru, a może czasem bywa koniecznością, albo lenistwem… dylematy 😉

Jedno bezspornie pokazała nasza dyskusja – nie ma zgody na bylejakość. To budujące, ale czy zawsze jest możliwe być „up”, być super? Czy zawsze potrafimy rozpoznać bylejakość? Bywa sprytnie przykryta.

Jak przystało na upalny wieczór doszliśmy do niezwykle odkrywczego wniosku, że jeśli już bylejakość czasami być musi to tylko w ósmym dniu tygodnia 😉

Na ogół potrafimy ją rozpoznać, ale głównie jeśli chodzi np. o byle jakie przedmioty, byle jaki urlop,  jedzenie, czasami czujemy się byle jak, itp. Czy jednak potrafimy powiedzieć, że człowiek jest… byle jaki? Czy ktoś może być byle jaki – niestety tak, mamy na to ostatnio wiele dowodów w naszym państwie.

Wszyscy chcemy być mądrzy, piękni i super.  Na ogół, ambitnie dążymy do tego, choć… różnie bywa. Stawiamy na zdobycie wielkiego szczytu (Mont Everest – czemu nie?), a tu do zdobycia jest nasza codzienność, która bywa naszą najwyższą górą.

Codzienność? Jak wygląda? Często zasłaniamy się brakiem czasu, zmęczeniem, pośpiechem, lenistwem też.  Jednak warto nie tylko dla siebie być fajnym, dobrze czuć się na co dzień we własnej skórze. To pomaga w wielu sytuacjach.

Zdrowie przede wszystkim, ale miło też zrobić np. nowy make up, fajnie się ubrać (nie znaczy kosztownie), uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze, posprzątać, nakryć ładnie do stołu – nawet jeśli akurat jemy sami. Uznaliśmy, że warto i częściej postaramy się być… prawie super.

NASZA SZACOWNA PSYCHE

Nastrój na co dzień. Stwierdziliśmy, że za mało uśmiechamy się do innych i do siebie. Warto pogadać ze sobą, dowiedzieć się czego oczekuję, w jakim miejscu życia jestem, co i kogo lubię, a kogo i czego nie. Zapraszam T U T A J  a także  KLIK TUTAJ

Co ustaliliśmy? Oj niełatwe te wnioski, niełatwe, ale warto działać.

Przecież nie można być ciągle „nabąbanym”, pokazywać focha światu – szkoda życia. Nieustanne bycie zajebistym, rozentuzjazmowanym typem – też nie da rady. Przylepiony uśmiech – to głupie, a poza tym będą bolały szczęki;-)  Chyba najlepiej mieć sporo dystansu do siebie i nie tylko – to jest zdrowe.

Nie  przedawkujmy życia w jedną, albo w drugą stronę. Jak zwykle centrum – czyli tzw. złoty środek może być super. 

 Ta ogólna zasada ładnie wyłoniła się z naszej dyskusji. W sumie – warto było pogadać, bo choć każdy wie swoje to jednak wymiana doświadczeń – to jest to!

Nie obejdzie się bez WINA!

Opowiem o wybornym winie, które w czasie gorącej dyskusji zgodnie popijaliśmy nad cudnym  jeziorem, po upalnym dniu, a był to pyszny dzień i wieczór.

Bardzo fajne WINO TIEFGANG SPATBURGUNDER TROCKEN. Czerwone, wytrawne, wersja pinot noir. Znane i doceniane.

Inne, sympatyczne wino to półwytrawne WINO CHEMIN DES ROSES CABRNET D’ANJOU. Różowe, z Francji z Doliny Loary, ma zachęcający, łososiowy kolor. Delikatne, owocowe w smaku, świetne na letni wieczór.

ŻYCZĘ  CI nie byle jakich DNI, WIECZORÓW I NOCY!


Pokaż Swoje Paski

Hej! Nie wiem jak znosisz upały, ja raczej… tak sobie.

Nie jestem zachwycona ciągłym upałem, wakacje niestety jeszcze daleko ode mnie – bywa słabo.

Mimo twardych, naukowych (i odczuwanych przecież osobiście) danych dowodzących wzrostu średniej temperatury na świecie – mnóstwo niedowiarków podważa te badania. Niestety globalne ocieplenie to już fakt nie do podważenia! Jesteśmy tu i teraz i MUSIMY to w końcu zrozumieć, nie mamy innego miejsca – TYLKO ZIEMIA.

Są ludzie i to często tzw. decydenci, którzy to bagatelizują, a wręcz pozwalają sobie ośmieszać naukowców, którzy mają niezbite dowody na katastrofalne ocieplanie się Ziemi. Jeśli spotkasz  takich pseudo „naukowców”,  to na pewno nie są to ludzie związani z poważnymi organizacjami, a być może są to ludzie, którzy pracują na zlecenie gigantów paliwowych… Nie wiadomo.

Powstała inicjatywa #ShowYourStripes, czyli dosłownie „Pokaż Swoje Paski”. To interesująca akcja Facebooka.  W prosty sposób – za pomocą kolorowych pasków – pokazuje zmiany klimatu.

Na tej stronie można ściągnąć paski dla Polski, ale nie tylko – dla Świata także. TO TUTAJ  

Zrób z tego obrazu swoje zdjęcie profilowe

A to Polska właśnie, lata 1901 – 2018 – wygląda źle…

 

 

 


Letni odpoczynek w… polskiej winnicy!

Hej!

In wino veritas – w winie prawda. Czy tak jest? Coś w tym jest na pewno. Wino stwarza dobry nastrój, luz, ludzie otwierają się na życzliwość i na prawdę często też.

Inne świetne łacińskie powiedzenie in aqua sanitas – w wodzie zdrowie. Jedno nie wyklucza drugiego.

Polskie wino jest OK! zdjęcie: Atlas polskich win

Tyle łacińskich mądrości, ale przecież zaczynają się wakacje i może Cię zainteresują polskie winnice i polskie wina.

Wspaniałe miejsca na dobry odpoczynek. Nie tylko można zobaczyć urokliwe miejsca, napić się wina, ale także… wspaniale odpocząć w niezwykłych okolicznościach przyrody i wśród wyjątkowych ludzi wina.

Na tych stronach można znaleźć wiele cennych informacji, obejrzeć świetne zdjęcia i poczytać o polskich winnicach i winach TO TUTAJ

Natomiast  TUTAJ znajdziesz mapę, a tam zaznaczone wszystkie miejsca i opisy – gdzie pojechać. W kilku byłam i było świetnie. Gospodarze wszędzie sympatyczni, gościnni, uśmiechnięci, pokoje wygodne, ładne. Do tego oczywiście naprawdę świetne, polskie wina. Regionalne przysmaki np. wspaniałe polskie (i nie tylko) sery też tam są.

Jeśli nie masz czasu zajrzeć na tamtą stronę , załączam mapkę 😉  To będą na pewno piękne dni!

 

 

 

 

 

 

 


TOP: PLAŻE

Super zdjęcia, gratuluję pomysłu i dlatego pożyczam na mój blog – dziękuję 😉 Pozdrawiam… aha… u mnie jest sporo zdjęć z Puszczy Białowieskiej i tekstów o Puszczy i nie tylko. Zapraszam 😉

Człowiek Renesansu

Niektóre plaże nie mają nazw, dlatego przy nich będę pisać nazwę miasta i kraj, chyba, że chodzi o Polskę, wtedy odpuszczę 😛

10. Gdańsk – SobieszewoGdańsk 2012 010.JPG

9. GrzybowoDSC_0575.JPG

8.Agia Marina (Grecja)DSC_0192.JPG

7. Seitan Limania (Grecja)DSC_0232.JPG

6 .Titreyengol (Turcja)IMG_20180509_103835.jpg

5. Murvica (Chorwacja)Chorwacja 2013 (123).JPG

4. Marsa Alam (Egipt)IMG_20180828_151650

3. Zlatni Rat (Chorwacja)DSCF2516

2. Elafonisi (Grecja) DSC_0276

  1. Hamata – Wyspy Qulaan (Egipt)IMG_20180904_103904.jpg

View original post


NASZ WIELKI DZIEŃ – 4 CZERWCA 1989 ROKU

Witaj na Mózgojazda

Dzisiaj jest 4 czerwca 2019 roku. Od tamtego czerwcowego absolutnie niezwykłego Dnia w 1989 roku minęło 30 lat.  Wielki, wspaniały DZIEŃ WOLNOŚCI – KTÓRY NIEDŁUGO – jest taka nadzieja – stanie się świętem, dniem wolnym od pracy. TAK BYĆ MUSI.

Prawda, że pięknie jest zaśpiewać Odę do radości… niestety nie wszyscy znamy tekst po polsku. Moim zdaniem warto znać, bo to piękna pieśń i jest wiele okazji, aby pochwalić się jej znajomością.

Spróbujcie! Naprawdę fajnie się ją śpiewa razem, czy osobno, w rodzinie, przy jakiejkolwiek dobrej okazji. Bez okazji też warto np. jako karaoke z piękną muzyką Beethovena. – dlaczego nie… 

Czwarty czerwca 1989 roku udowodnił całemu Światu, że jesteśmy odważni, wspaniali więc…  ŚPIEWAJMY!

Śpiewajmy nasz piękny Hymn i śpiewajmy Odę do Radości.

Jeszcze Polska nie zginęła,
Kiedy my żyjemy,
Co nam obca przemoc wzięła,
Szablą odbierzemy.

Marsz, marsz, Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski,

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem.

Przejdziem Wisłę, przejdziem Wartę,
Będziem Polakami,
Dał nam przykład Bonaparte,
Jak zwyciężać mamy.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Jak Czarniecki do Poznania
Po szwedzkim zaborze,
Dla ojczyzny ratowania
Wrócim się przez morze.

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Już tam ojciec do swej Basi 
Mówi zapłakany –
„Słuchaj jeno, pono nasi
Biją w tarabany.”

Marsz, marsz, Dąbrowski…

Śpiewajmy wszyscy razem cały, piękny Polski Hymn, Odę do Radości też.

Oda do radości Ludwig Van Beethoven

O Radości, iskro bogów, kwiecie elizejskich pól
święta, na twym świętym progu staje nasz natchniony chór
Jasność twoja wszystko zaćmi złączy, co rozdzielił los.
Wszyscy ludzie będą braćmi tam, gdzie twój przemówi głos.

Kto przyjaciel, ten niech zaraz stanie tutaj pośród nas,
i kto wielką miłość znalazł ten niech z nami dzieli czas
Z nami ten, kto choćby jedną duszę rozpłomienić mógł.
Ale kto miłości nie zna, niech nie wchodzi tu na próg.

Patrz, patrz: wielkie słońce światem biegnie sypiąc złote skry,
jak zwycięzca, jak bohater - biegnij, bracie, tak i ty.
Radość tryska z piersi ziemi, Radość pije cały świat.
Dziś wchodzimy, wstępujemy na Radości złoty ślad.

Ona w sercu, w zbożu, w śpiewie, ona w splocie ludzkich rąk,
z niej najlichszy robak czerpie, z niej najwyższy niebios krąg.
Bracie, miłość niezmierzona mieszka pod namiotem z gwiazd,
całą ludzkość weź w ramiona i ucałuj jeszcze raz.

Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie, ja nowinę niosę wam:
na gwiaździstym firmamencie miłość, miłość mieszka tam.
Wstańcie, ludzie, wstańcie wszędzie, ja nowinę niosę wam:
na gwiaździstym firmamencie miłość, miłość mieszka tam!

ŚPIEWAJMY I CIESZMY SIĘ TYM NIEZWYKŁYM ŚWIĘTEM!



To jest super znalezisko!

Cześć, witaj na Mózgojazda!

Dzisiaj mała opowieść o tym, że nie mamy siebie dla… siebie.

Każda praca wymaga większego lub mniejszego skupienia. Niełatwo to zrealizować. Smartfony pozbawiły nas chwil samotności, tzw. media społecznościowe jeszcze bardziej. Mój laptop jest nieomal stale online. Wobec tego co chwilę zaglądam czy coś się ważnego dzieje. Sprawdzam pocztę, zaglądam na Facebook, albo na You Tube, itp. Ależ to wciąga!

Pilnowanie też wymaga skupienia.

Wszystko to odrywa mnie od myśli, motywów, nad którymi pracuję. Powrót zabiera mi czas. Bywa, że muszę coś od nowa obmyślać, tworzyć nowe zdania, choć tamte wcale nie były takie złe, ale zgubiłam wątek, więc… bez sensu! To męczy, denerwuje, rozprasza.

Rezygnacja z internetu była… fatalna. Czułam się zagubiona, jakby czegoś mi brakowało. Trwało to co najmniej godzinę – co chwila chciałam coś sprawdzać, czytać, szukać. Jednak praca nie zając – nie ucieknie. Temat szybko mnie wciągnął i raptem zapomniałam, że wyłączyłam internet, smartfon. Wszystko  poszło szybciej, ciekawiej, do głowy „pchały” się interesujące sformułowania, nowe słowa.  Byłam z siebie dumna 😉  Izolacja od internetu to było bardzo dobre i zdrowe posunięcie. Tutaj są jeszcze inne moje małe sposoby, KLIK TUTAJ

Po skończonej pracy, trwało to około pięciu godzin, musiałam teksty przesłać dalej i tu  niezbędna była poczta online.  No i zaczęło się! Obie skrzynki załadowane. Dałam radę. Najpierw wysłałam, a potem musiałam wszystko przejrzeć, posegregować i czasami odpowiedzieć. Zlikwidowałam mailowy bałagan –  nie lubię tego robić, ale trzeba.

Jaka jest dla mnie z tego nauka? To co zwykle robię w ciągu 6-7 godzin zrobiłam w pięć!  Nie odrywałam myśli, pracowałam efektywniej i… efektowniej. Nie czułam się tak zmęczona jak zwykle, byłam zadowolona i wyszłam… pobiegać 😉  Raptem znalazł się na to czas w ciągu dnia, a nie dopiero wieczorem. Było super! Mam nie tylko więcej siebie dla siebie, ale i dla bliskich.

To zdarzyło się już dosyć dawno, ale nic nie zmieniłam – albo praca, albo internet. Internet jest bardzo  ważny, muszę wcześniej przygotować, sprawdzać wiele informacji, danych, znaleźć różne „cosie”. Potem wyłączam i do roboty!

Do napisania tego tekstu nakłoniła mnie koleżanka, która też pracuje „z oddali” i zamartwiała się, że nie ma na nic czasu, bo tylko siedzi przy komputerze i… zasuwa. Zaczęłyśmy o tym rozmawiać i okazało się, że wiele ją rozprasza, ale głównie internet i rozmowy przez komórkę.  Spróbowała mojego sposobu i od niedawna też zaczęła biegać i nareszcie znajduje na to czas.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Tobą jednym z moich małych sposobów na znalezienie choć trochę więcej czasu. To jest super znalezisko!

Nie mogę sobie odmówić przyjemności, aby zaproponować Ci całkiem fajne i niedrogie wino. To CASTRO REGIO – czerwone, wytrawne, a urodziło się w Hiszpanii. Kupiłam je online, w sklepie Marka Kondrata, wtedy była promocja – 12 butelek za 199 zł plus dostawa. Siedem butelek rozdałam rodzinie i przyjaciołom – są zadowoleni, chwalą smak i lekkość tego wina. To nie jest jakieś super wino, ale jest dobre, ma piękny kolor, dobry, miły smak, pasuje nieomal do wszystkiego. To jest typowe, lekkie wino stołowe. Mnie smakuje szczególnie z dobrym serem pleśniowym, albo camembert, lub z gorzką czekoladą – do kotleta, warzyw też jest super. Polecam 🙂

O innych pysznych winach np. KLIKNIJ TUTAJ

Cześć, do miłego!