To się sprawdza!

Hej! Jak się masz… 

To już przedostatni wieczór tego roku, jutro 31 grudnia 2019 i… już. Było minęło. Witamy nowe.

Jaki był ten rok? W sumie, jak każdy – różny – coś się udało, a coś nie.

Nie wiem czy jakieś podsumowania mają sens, w ogóle co to jest ten sens…  Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że starałam się mądrze i fajnie żyć, nie nawalać, być tu i teraz. Nie zawsze udawało się, ale to co się udało zostało docenione. Ja też starałam się doceniać innych. Zawsze pomagał mi (to niby banał, ale to prawda!) szczery uśmiech.

Uśmiech dla zmęczonej pani w sklepie, dla sąsiadki i sąsiada, dla spracowanego kuriera, dla nabąbanej urzędniczki, dla koleżanek i kolegów, dla różnych mniej i bardziej znajomych – dla ŚWIATA! Mówię Ci – UŚMIECH zawsze się sprawdza i pomaga mnie i innym też. Zwykle na uśmiech każdy reaguje uśmiechem. Doskonale sprawdza się w Rodzinie! Naprawdę;-)

A teraz moje serdeczne podziękowania.

Dziękuję wszystkim wspaniałym OSOBOM, które trafiają na mój blog, czytają, czasami komentują, polubiają. WIELKIE DZIĘKI ZA TO, ŻE JESTEŚCIE. Kiedy zaczynałam pisać nie przypuszczałam, że uda mi się to aż tak długo. Nie mam zwyczaju wymyślać tematu wpisu – spontanicznie siadam i piszę co akurat myślę, co mnie „gryzie”, co kocham, co przeżywam, a co mnie wkurza…  Nic sobie nie obiecuję, ale będę starała się „wpadać” na mojego bloga i dzielić się z Wami myślami, nie-myślami…

Jeśli ktoś chciałby zrobić na jutrzejszego Sylwestra (i nie tylko) sernik – przepis jest TUTAJ

Bąbelki, bąbelki – szampańskie bąbelki. Nie każdy lubi, ale przecież toast za Nowy Rok zwykle wznosimy  winem musującym czyli bąbelkami! Polecam fajne wino musujące – cena umiarkowana ok. 50 zł a jest naprawdę świetne. Hiszpańskie MASIA D’OR – półwytrawne, delikatne, pięknie wygląda w kieliszku. Poza tym… co kto lubi. Dobre wino jest po prostu… dobre na każdy toast.

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU! PIĘKNEJ ZABAWY, A JEŚLI  BEZ ZABAWY TO MIŁEGO NASTROJU NA TĘ NOC I NA CAŁY 2020 ROK!

 

 

 

 


Tak, kiedyś to było lepiej…

Hej! Witam Cię na Mózgojazda.

Jeszcze trochę i będą dłuższe dni…

Tak się jakoś dziwnie składa, że ostatnio coraz częściej słyszę wokół narzekanie w stylu: Kiedyś to było inaczej – było lepiej! I to niezależnie od wieku narzekających. Ci młodsi mówią, że mama, albo dziadek, albo ktoś inny tak opowiada, a im to się udziela, poza tym też mają już swoje wspomnienia. Nie wiem czy to przedświąteczna pora tak na ludzi działa? Jesteśmy zabiegani, zapracowani, brakuje nam  czasu, bywamy zmęczeni…

MAŁA OPOWIEŚĆ…

Mój, kochany i wspaniały Dziadek Janek miał przyjaciela. Pan Michał był starszy od Dziadka i okrutnie marudny. Nieustannie narzekał, a jego ulubione zdanie to: Noo… kiedyś to było lepiej. A przed wojną to nie ma co porównywać. To były czasy!”.  Przychodził do nas dość często i prawie na „dzień dobry”, już od progu zaczynał narzekać – na pogodę, na to, że dużo ludzi, że listonosz się spóźnił – ale konta w  banku za nic nie założy – a w sklepie coś tam… itd.

Mój Dziadek i Babcia to jego przeciwieństwa. Kochali życie, ludzi, oboje mieli fantastyczne poczucie humoru. Dziadek układał różne wierszyki i czasami nimi odpowiadał p. Michałowi na jego narzekania.

Trochę sprzeczali się, ale szanowali i lubili się.  Dyskusje bywały naprawdę twórcze, zwłaszcza dla słuchających. Obaj byli nauczycielami więc „gadane” mieli. Pan „Narzekacz” w końcu dawał się udobruchać pysznościami mojej Babci.

Pamiętam kilka narzekań. Pominę sprawy polityczne, to były najgorętsze dyskusje i niełatwy dla nich obu czas. Tak – był to kiepski, słusznie miniony czas. Teraz niestety, w nieco innej formie, ale chyba wraca zło. Oj, Pan Michał miałby na co narzekać. Narzekał na przykład tak:

Kiedyś to kobiety nie goliły nóg, pachniały dobrym mydłem, a nie perfumami, jak teraz, aż w nosie kręci!”; „Kiedyś to się książki czytało, a teraz to się myśli tylko o pieniądzach i siedzi w tych… internetach.”;

„Kiedyś piło się więcej wina, a teraz to tylko wódę, i to coraz więcej.” ; albo: „Kiedyś to były rozmowy, dyskusje do białego rana, a teraz to ludzie tylko się wyzywają i kłamią.”; i oczywiście  „Listy się kiedyś pisało, kartki świąteczne, imieninowe wysyłało pocztą, a teraz co? Tylko te sms’y i maile, jak to można szanować?”; „Kiedyś ludzie się spotykali, a teraz… ale szkoda mego gadania!” itp.

Mój Dziadek przekonywał go, namawiał, aby uśmiechał się częściej, aby porzucił te ciągłe narzekania, bo to mu szkodzi na zdrowie, niepotrzebnie się denerwuje. Udowadniał, że rzeczywistość zawsze była i jest różna, ale można znaleźć wiele powodów do radości. Zwłaszcza te dwa najważniejsze – mamy pokój na Świecie i wolną Polskę. Czasami miał dość i nie reagował, a wtedy Pan Michał już bez  przeszkód, gadał, narzekał na cały świat.

MOJE PRZEMYŚLENIA (małe)

Nowoczesność jest nasza, przez nas stworzona, dla nas. Muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie już życia np. bez smartfonu. Mam tam wszystko – kontakty, kalendarz, notatki, zadania, banki, książki, pracę, pisanie, własną playlistę, krokomierz mojego biegania, pogodę itd. Nie wiem jakie byłoby codzienne życie gdyby nie telefon – byłoby dużo trudniej i chyba… gorzej by nam się żyło..

Tu i Teraz jest nasza najlepsza  rzeczywistość. Innej nie mamy.  Bierzmy co najlepsze i nie odrzucajmy, nie narzekajmy, bo zawsze było i będzie jakieś „kiedyś”. Jesteśmy ludźmi i mamy pamięć.

 

OSTATNIA MYŚL PANA MICHAŁA

Lubiliśmy jednak Pana Michała, kiedy umarł, miał 91 lat, zrobiło się jakoś pusto. Umarł nieco zgorzkniały i nie pogodzony z tym światem, pełen żalu, że świat jego młodości minął.

Jednak kilka dni przed Jego śmiercią wydarzyło się coś ważnego. Pan Michał powiedział te słowa do mego Dziadka:  „Jasiu, wiesz, ja wiem, że kiedyś to już było i nie wróci, a teraz to jest teraz i warto żyć zamiast narzekać, żeby później tak jak ja nie powiedzieć – zamiast gadać jak to było kiedyś, to mogłem żyć. Teraz już jest na  wszystko za późno.”

Ostatnia myśl Pana Michała – przedwojennego pedagoga – jest wspaniałym przesłaniem chyba… dla wszystkich ludzi tu i teraz. Żyjmy i cieszmy się każdą chwilą, bo żadna z nich NIGDY się nie powtórzy.

Pozdrawiam przedświątecznie! 

 


Znakomity Artysta, interesująca rozmowa

Hej! Witaj na Mózgojazda.

Nie wiem jaki masz w tej chwili nastrój, o czym myślisz, co Cię cieszy, bawi, a może masz w sobie melancholijny splin…

Bez względu na to jakie fluidy Cię otaczają spróbuję namówić Cię do posłuchania interesującej rozmowy ze wspaniałym artystą, pianistą, kompozytorem Leszkiem Możdżerem.

Lubię słuchać jego wykonań, zwłaszcza te wcześniejsze jazzowe są znakomite, inne też są znakomite.

Leszek Możdżer mówi o muzyce, o nowej płycie, o sobie, o podświadomości, o zmianie, o lękach, radościach… 


Komunikacja, głupcze!

Witaj na Mózgojazda.

Ten tekst nie jest mojego autorstwa, ale jest świetny. Samo życie! Zapraszam do przeczytania całości, bo WARTO!

——————————

-Czy ty rozumiesz, że on mi kurwa kupił na URODZINY szybkowar do zup?– wrzasnęła mi Sylwia do słuchawki bez żadnych wstępów czy powitań, aż podskoczyłam, a Ten Kot aż wstrząsnął się z odrazy, niczym polski mężczyzna w zetknięciu z feminatywum. Albo z Gretą Thunberg, czy tam innym pomiotem szatana. -Ale co to jest szybkowar do […]

via Komunikacja, głupcze! — Stara Panna Z Kotem


JESIENIĄ WARTO MARZYĆ

Witaj jesiennie i… marzycielsko

Jest już Pani Jesień. Pomimo wszystkie bajania o złej jesieni, chandrze, deszczu – lubię tę porę roku, jest taka… inna. Jesień jest bardziej domowa, kocowo-swetrowa, do przytulania się bo… chłodno. Jesień to ogień na kominku, ciepły dom, to czytanie i słuchanie muzyki, to czułe pytanie „napijesz się herbatki?”. To gotowość, aby  marzyć – jak w znakomitym i ważnym wierszu Jonasza Kofty.

 

 

TRZEBA MARZYĆ

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Jonasz Kofta 

Zapraszam do obejrzenia jesiennych fotek  KLIK TUTAJ

Pozdrawiam kolorowo, pięknie jesiennie!


Czerwone, wytrawne…

Hej! Witaj na Mózgojazda

Tak jak obiecałam napiszę o WINIE. To temat niełatwy, ale sympatyczny zwłaszcza dla osób, które lubią i piją wino.

Może jesteś osobą, która tutaj zagląda i wie, że lubię CZERWONE WYTRAWNE WINA. Co nie znaczy, że nie próbuję i nie szanuję innych – wręcz przeciwnie jestem zawsze ciekawa innych smaków, ale…

Wino pijam czasami i zwykle jeden, maksimum dwa kieliszki. Lubię mieć wtedy miłe towarzystwo, dobre jedzonko, ulubioną muzykę – czyli fajny nastrój. Do poczytania: KLIK TUTAJ

Lubię też swoją ”samotność na życzenie”, kiedy nastrój bywa paskudny, a świat wokół  „nie taki”. Wtedy kieliszek ulubionego wina „sam na sam” pomaga lepiej ocenić co jest „nie tak” i znaleźć właściwy dystans. Zapraszam do poczytania KLIK TUTAJ

Co lubię w wytrawnym, czerwonym winie?

Lubię chyba… wszystko, ale to nie znaczy, że każde czerwone wino jest dobre. Złego wina ani nie polecam, ani nie kupuję, bo nie warto. Staram się mieć wybór.

Mówimy: wino powinno być „pijalne”. Kolor wina jest ważny i wyjątkowy dla każdego gatunku. Ważne są taniny, czyli garbniki. Znajdujemy je głównie w skórkach winogron i to m.in. one nadają barwę. O barwie wina decydują też pestki winogron, a także drewno beczki w jakiej wino dojrzewa.

W produkcji wina moszcz winogronowy przez jakiś czas jest razem ze skórkami i pestkami. Im dłużej, tym wino ma intensywniejszą barwę i więcej tanin. Doświadczeni winiarze doskonale wiedzą jak długo ma trwać to „wspólne bycie”.

Taniny to charakter wina. Nadają pewnej szorstkości, pikantności, złożoności smaku, a także decydują o trwałości i potencjale wina.

Czerwone wino zawiera dużo przeciwutleniaczy, czyli antyoksydanty, które pomagają zwalczać wolne rodniki w naszych organizmach. Mówi się, że to one odpowiadają za nasze starzenie się.

Wino czerwone, wytrawne ma mnóstwo resweratrolu i kwercetyny.  Wielu badaczy, lekarzy uznało, że te związki są dla naszego zdrowia dobre. Wino pite w niewielkich ilościach pomaga naszemu zdrowiu. 

Czerwone, wytrawne wino ma swój powab, może nas oczarować smakiem, zapachem, uśmiechniemy się pijąc w pięknym kieliszku, podziwiając jego kolor i blask.

Zaproponuję teraz wino, które jest znakomite.

Wino Chateau de coulaine la Diablesse Chinon AOC. Czy jest diabelskie? Nie, ale „diabeł” tkwi w szczegółach. Wino pochodzi ze starych, ekologicznych winnic położonych nad rzeką Loarą. Już to wiele dobrego mówi o tym winie.

Zdjęcie obok to wspaniała, polska Winnica Adoria w Zachowicach. Polskie wina też są świetne.  Zapraszam Kliknij TUTAJ

Jakie jest to francuskie wino? Dojrzałe, gładkie, i jak wspomniałam wcześniej „pijalne”. Są tu piękne i różne smaki i zapachy – porzeczki, czereśnie, truskawki, delikatne nuty ziołowe. Wszystko pysznie wyważone i… wyrażone.

Zachęcam do kupienia (ok. 140 zł) i spróbowania, warto wydać te pieniądze i delektować się znakomitym winem.

Ciao! i Serdeczności… 


O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem

 

 

Witaj na Mózgojazda.

Dzisiaj udostępniam tekst , który nie jest mego autorstwa, ale zgadzam się z jego przesłaniem. Jest ważny i świetnie napisany. Zapraszam 😉

Następny – już własny – będzie o wspaniałym winie i nie tylko, też zapraszam, ale to na jutro, a może jeszcze dzisiaj, ale wieczorem. Cześć!

—————————————

Pomysł na ten tekst nosiłam w sobie już od jakiegoś czasu, ale głowę nieustannie zaprzątały mi problemy znacząco większe i ważniejsze, niż pierdoły, o których chciałam w nim napisać. I jakoś tak nie szło mi nawet myślenie o tym. I nie to, że teraz nie mam poważniejszych problemów, bo oczywiście, że mam, ale jednocześnie w […]

via O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem


CZEKALIŚMY I JEST!

HURRA!!! WSPANIAŁY DZIEŃ! OLGA TOKARCZUK OTRZYMAŁA LITERACKĄ NAGRODĘ NOBLA za 2018 rok! 

Za rok 2019 nagrodę otrzymał  austriacki dramaturg PETER HANDKE.

W Polsce jesteśmy szczęśliwi – mam nadzieję, że wszyscy… i nie tylko w Polsce. Znam wszystkie książki Olgi Tokarczuk – nie są łatwe, ale są niezwykłe, to bardzo dobra literatura zmuszająca do myślenia, wraca się do Jej powieści. Lubię wszystkie, a ulubione to: „Prawiek i inne czasy”, „Bieguni”, „Ostatnie historie”,  „Dom dzienny, dom nocny”, „Opowiadania bizarne”, „Profesor Andrews w Warszawie”, no i niesamowite, pierwsze opowiadania…

CIESZMY SIĘ I BĄDŹMY DUMNI!


Chłopaki i ich Dzień!

Witaj na Mozgojazda!

DZIEŃ CHŁOPAKA! 30 września jest TEN DZIEŃ. Świetna nazwa, interesujące… co się za tym kryje 😉

Jesteś Chłopakiem? Czy Chłopak i Mężczyzna to są tożsame określenia? Wolisz być Chłopakiem czy Mężczyzną? Jak do Ciebie mówi Twoja/Twój Ukochana/Ukochany (bez względu na wiek, czas, rodzaj  związku, itd.) – mój Chłopaku, czy mój Mężczyzno? A może w ogóle nie używa żadnego z tych określeń…

Dziewczyno, Kobieto – a jak Ty mówisz do swego/o swoim partnerze/mężu – Mój Facet, Mój Partner, Mój Ukochany, Mój Chłopak, Mój Mężczyzna… określeń jest nieomal tyle ile mamy czułości, miłości, swojej dobrej fantazji kiedy myślisz o tym fajnym Panu 🙂

Do mojego Faceta-Męża mówię często Chłopaku! On do mnie też często mówi Dziewczyno, ale częściej Dziewczyneczko – jest super! Kiedy jestem na niego o coś zła to mówię Chłopie! On do mnie mówi wtedy „Kobito”.

To Piotruś, zabawka-pamiątka. Miły Chłopak!

Tematów związanych z DNIEM CHŁOPAKA może być kilogramy. Skupię się może… na MIŁOŚCI. Co mówią niektórzy wielcy artyści, i nie tylko, naszego Świata.

Kocham cię za to, że cię kochać muszę. (Kazimierz Przerwa-Tetmajer)

Miłość kpi sobie z rozsądku. I w tym jej urok i piękno. (Andrzej Sapkowski)

Miłość jako nasionko leśne z wiatrem szybko leci, ale gdy drzewem w sercu wyrośnie, to chyba razem z sercem wyrwać ją można. (Henryk Sienkiewicz)

Miłość i czynienie miłości to jedno. Bez czynienia miłości, miłości nie ma. (Edward Stachura)

 

Kiedy się czuje pociąg fizyczny, nieczystą namiętność fizycznych kształtów, to nie jest miłość. Miłość jest pożądaniem czyjejś duszy. (Stanisław Dygat)

Miłość i nienawiść są dwoma obliczami tego samego. (Witold Gombrowicz)

Miłość jest ślepa i dlatego obmacuje. (Manuela Gretkowska)

Miłość to przypadkowe rozmieszczenie atomów. (Jalu Kurek)

Tyle i AŻ TYLE 😉

Teraz coś o winie. Może oprócz kawy, herbaty, soku, piwa czy drinka ktoś zechce wypić zdrowie swego Chłopaka pysznym winem.

Oto ono: Wino Vegalfaro Rebel.lia. To jest młode wino (rocznik 2018), ale jakże pyszne i ekologiczne. Czerwone wytrawne, świeżutkie, wręcz orzeźwiające i takie… ładne w smaku. Spróbuj, bo warto. Rebellia jest ok! Cena też niezła, za dobrą jakość około 35 zł.

Pozdrawiam miło… 


Dość przewrotnie…

Witaj na Mózgojazda! Miło Cię tu widzieć… 

Podobny mój wpis ukazał się chyba dwa lata temu, ale przecież TEMAT AKURAT JEST AKTUALNY! Warto coś dobrego zrobić dla siebie, więc…

Jeszcze kilka dni i skończą się wakacje, niektórzy urlopy mają już za sobą, a inni jeszcze cały wrzesień luzu. Co dalej? Czasami lubimy robić powakacyjne postanowienia – np. będę mieć więcej czasu dla siebie, będę jeść warzywa, przestanę się ciągle śpieszyć, palić, zacznę bardziej dbać o siebie i o bliskich, znajdę czas na teatr i koncert… itd. itp.

Dla mnie zwykle rok zaczyna się mniej więcej pod koniec września (można o tym przeczytać T U T A J ), a nie 1 stycznia, ale nauczona doświadczeniem rzadko robię jakieś postanowienia, bo nie lubię stresu, którego przecież mamy unikać. To jedno z postanowień, prawie nie do spełnienia. Chociaż stres bywa też dobry.

Dość paskudnie i przewrotnie postanowiłam wyliczyć co powinniśmy zrobić, aby po wakacjach w miarę szybko zabić w sobie tę niesamowitą energię, która nas rozpiera. Czy to może być celem?

Napiszę w punktach, może będzie prościej – dla mnie – bo to wcale niełatwe 😦

Jak tracić energię, dobry nastrój i zdrowie?

  1. Bez przyjemności – im ich mniej tym lepiej, bo przyjemności to lepszy nastrój, uśmiech, a ty wcale tego nie chcesz – masz za zadanie niszczyć siebie i swoją energię mozolnie zdobytą na wakacjach.
  2. Sen – Nie, absolutnie! Tylko niedospany człowiek jest w stanie być zły, niezadowolony, źle wyglądać… mieć niestrawność i… STRACIĆ ENERGIĘ.
  3. Dobre jedzonko – absolutnie, tracenie czasu na zdrowe gotowanie to nie twoja sprawa, jedzenie śmieciowe to coś dla ciebie! Nie jedz regularnie, bo to sprzyja zdrowiu i twemu paskudnemu celowi!
  4. Zasuwaj na dwóch etatach bez odpoczynku – to coś dla ciebie. Praca – dom, dom – praca, od rana do wieczora – dołóż sobie. A co!
  5. Zgaś w sobie wszelkie poczucie humoru i dystans do siebie – to konieczne, aby nie mówić tego o czym naprawdę myślisz.
  6. Nie rób żadnych przerw w pracy – nawet na napicie się wody, soku czy kawy – to absolutnie zbędny luksus dla ciebie. Jesteś jak kaktus na meksykańskiej pustyni dasz sobie radę…
  7. Żadne wychodzenie na świat – kino, koncert, spacery bez celu, bieganie (T U T A J poczytaj o tym) spotkania z przyjaciółmi, ćwiczenia w siłowni, jakiś weekend na świeżym powietrzu itp. rzeczy – to przecież przyjemności, a to nie dla ciebie. Masz inny cel – zabić w sobie energię i zapał do życia.
  8. Żadnego make up’u, ani dbania o siebie typu wizyta u kosmetyczki, basen, fryzjer czy spa – absolutnie! Bycie naturalnie siermiężną osobą – to dla ciebie. Masz przecież określony cel…
  9. Żadne durne śmiechy, żarty, żaden luz – na to cię nie stać. Powaga i zadęcie to jest dla ciebie.
  10. Jakieś twoje potrzeby? Ani słowa na taki drażliwy temat – to tylko może spowodować zachwianie dojścia do celu czyli – zniszczenie swojej energii.

Wymyśliłam tylko dziesięć punktów, ale niewątpliwe można dodać o wiele więcej. Niestety często tacy jesteśmy. Nie myślimy o sobie, o tym, że mamy prawo do bycia dobrymi dla siebie.

To nie jest żaden egoizm, ale  znakomita, mądra i dobra kalkulacja. Być osobą tolerancyjną i dobrą dla siebie to = być miłą dla otoczenia, uśmiechniętą, atrakcyjną, wypoczętą czyli OSOBĄ PEŁNĄ DOBREJ ENERGII.

Jeśli chcemy być takie/tacy to oczywiście robimy wszystko na odwrót niż w tych szalonych punktach. Każdy punkt odwróćmy, przewróćmy „do góry nogami” i cieszmy się, bo wtedy… będzie dobrze.

Jasne, że przecież nie powinnam w ogóle tego ostatniego zdania napisać, bo każdy to wie, ale…  Czy po powrocie z wakacji zrealizujemy takie proste postanowienie – BĘDĘ DOBRA/DOBRY DLA SIEBIE – zależy tylko od nas. Nie zmarnujcie tej dobrej energii, bo szkoda i nie warto.

A teraz zupełnie coś innego dla duszy i dla ciała 🙂

Pyszne wino, które – moim zdaniem – potrafi świetnie poprawić nastrój, wyrzucić zmęczenie i sprawić, że uśmiechniemy się, nawet wtedy gdy sam na sam uraczymy się lampką tego, albo innego ulubionego wina.

Świetne białe wino z Toskanii Barbotto – klasztorne, półwytrawne, łagodne, sympatycznie się je popija. Jest jeszcze gorąco więc schłodzone będzie pyszne. Z tego samego, klasztornego źródła, o tej samej nazwie jest wino czerwone wytrawne. Polecam, bo są to znakomite wina i niedrogie.

Jedno z moich ulubionych, włoskich win to Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak miły… bardzo fajny 🙂 To wino pasuje nieomal do wszystkiego, a popijając małymi łyczkami docenimy jego piękno w kieliszku i wartość

Smacznego i dbaj o swoją wspaniałą energię po wakacjach.  WARTO!  🙂