Nieukami łatwiej sterować – nie dajmy się!

Cześć! Miło Cię tu widzieć 😉 

Tym razem jestem i zła, i rozczarowana, i negatywnie zdumiona! Chociaż chyba nie powinnam się zdumiewać, bo nasza językowa codzienność we wszystkich mediach bywa żałosna.

Co mnie tak wzburzyło?  Zamiast lepiej jest coraz gorzej! Otóż – przeczytałam Raport 100 najczęstszych błędów językowych w Internecie w 2018 r. Można kliknąć niżej i sobie poczytać te cudeńka.

Nasz język ojczysty nie należy do prostych, każdy popełnia jakieś błędy, ale jednak wiele z nas stara się ich nie popełniać, miewa wątpliwości, zagląda do słowników, uczy się, poprawia. No właśnie, aby zajrzeć do słownika TRZEBA MIEĆ WĄTPLIWOŚCI. Okazuje się, że większość ich nie ma! Są zadufani w swojej (NIE)WIEDZY.

Dlaczego tak fatalnie mówimy i piszemy po polsku? Oczywiście nie ma na to jednej odpowiedzi, ale Raport wiele pokazuje. Jakiś dureń już powiedział, po co nam matematyka na maturze, po co nam j. polski na maturze, a może po co w ogóle nam matura, studia, uczenie się?! Durniami, nieukami łatwiej politycznie sterować!

Kiedy słucha się polityków i nie tylko, to po prostu uszy więdną! Zjadają końcówki wyrazów, seplenią, fatalnie akcentują i budują zdania, błędnie odmieniają wyrazy, już nie wspomnę o słynnych -om, tam gdzie ma być – ą oraz -ę, tam gdzie jest -e, itp. „kwiatki”. Teksty (nie wszystkie!) w mediach codziennych, tych papierowych i tych elektronicznych, są na ogół fatalne. Nie rozumiem – czy już nie ma korekty, nikt tego nie sprawdza, nie poprawia… o co tu chodzi?!

100 najczęstszych błędów w Internecie w 2018 r. Raport o kondycji polskiej ortografii w Internecie

Na You Tube jest sporo dobrych filmików, ale moim zdaniem chyba najlepsza jest Dziewczyna, która od kilku lat cierpliwie i systematycznie uczy nas jak poprawnie mówić i pisać w języku ojczystym – czyli po polsku – „Mówiąc inaczej”. Warto subskrybować te filmiki i… uczyć się. Polecam, bo Dziewczyna jest mądra, dowcipna, a do tego ładna i miła. Inteligentnie i dobrze tłumaczy różne zawiłości polszczyzny.

Teraz trwa strajk nauczycieli, jestem oczywiście po ich stronie, mają rację, ale zastanawia dlaczego jest tak źle w Polsce z… językiem polskim? Dlaczego „nieczytanie” stało się jakąś dziką, głupią modą? Są tacy, którzy nawet przed kamerami w tv chwalą się tym, śmiejąc się w głos – bo co? bo telewizje kochają takich durniów?! Dlaczego teraz bylejakość bije wszelkie rekordy?! Pytań jest mnóstwo…

Pozdrawiam i życzę wytrwałości nauczycielom, a nam wszystkim dobrze opłacanych nauczycieli, którzy z zaangażowaniem i wspaniałą wiedzą będą uczyć nas, nasze dzieci i wnuki pięknego języka polskiego, matematyki, prawdziwej historii, wiedzy o życiu, itd.


Nie boją się – wymyślonego przez siebie – piekła?!

Mózgojazda

Nasze sympatyczne, pełne śmiechu i żartów „działkowe” spotkania ze znajomymi czasami owocują interesującą dyskusją. Tym razem żarty, wspominki zeszły na ważny temat. Ktoś opowiedział o przykrościach jakie spotkały dzieci ze szkoły podstawowej ze strony księdza. Nieważne gdzie i co się zdarzyło, to mogło mieć miejsce wszędzie, w każdej szkole w Polsce.

Dyskusja potoczyła się i okazało się, że wszyscy (uczestnicy tego „działkowego” spotkania – kilkanaście osób różnej płci i wieku) czujemy się osaczeni przez polski kościół katolicki.

Okazało się, że jest w nas wielka niezgoda i żal do państwa polskiego, do kościoła katolickiego, a Watykan uznaliśmy za źródło naszej niezgody.  Podobno jesteśmy katolikami  – chrzest bez naszej wiedzy, pierwsza i często jedyna komunia bez świadomości co to jest – i wobec tego kościół katolicki uznał nas „za swoich”. Jakim prawem?!

Stwierdziliśmy, że to absolutnie nieprawda i wielkie nadużycie. Nie, nie jesteśmy ani ich, ani żadnej innej sekty religijnej, bo mamy…

View original post 1 261 słów więcej


Seks to wszyscy ludzie na Ziemi i cała Natura!

Miło powitać Cię na Mózgojazda.

Seks to cała Ludzkość i Natura! Seks to miłość, rozkosz, to najbliższa bliskość między dwoma osobami. Każdy seks między dorosłymi ludźmi to normalność. Seks to my wszyscy na Ziemi!

One też się kochają!

W Polsce nastała jakaś era kompletnego zdziczenia, zdziwaczenia i nienormalnego podejścia do seksu.

Dzieje się coś bardzo złego. Nakazy, zakazy, wyśmiewanie, szydzenie z seksu zwłaszcza wśród katolickiego duchowieństwa i różnych krzykaczy, dziwacznych fundacji oraz partii rządzącej – to  jest potwornie chamskie, podłe i strasznie głupie! Najgłupsze na Świecie!

Jednocześnie wśród duchowieństwa od wieków istniało przyzwolenie na przestępstwo pedofilii!!! Znieście u siebie ten idiotyczny, chory celibat, a będzie na pewno lepiej.

Do tego od kilku lat ciągle namawiają nas do rozmnażania się – wszelka antykoncepcja to obraza boga! – a przecież każdy wie i widzi, że Ziemia ma nas już dosyć! Jest ogromne przeludnienie! Brakuje nieomal wszystkiego – dobrej wody, czystego powietrza, brakuje nam miejsca, pracy, zieleni, natury. Niszczymy wszystko na potęgę! Jednocześnie ogłupiały kler zabrania antykoncepcji, edukacji seksualnej, a obecna niby-władza prze do rozmnażania się nie refundując antykoncepcji, za to zabraniając badań prenatalnych, rozdając nasze pieniądze na to rozmnażanie zamiast na edukację, itd.

Niech przeczytają książkę Michaliny Wisłockiej „SZTUKA KOCHANIA”, albo chociaż obejrzą film zrealizowany na podstawie tej wspaniałej książki, to wtedy może się czegoś nauczą o antykoncepcji i dowiedzą się, że „pochodzą  z waginy„. Bo chyba nawet o tym nie wiedzą…

Znalazłam na swojej poczcie fajną lekcję języka angielskiego na temat seksu.  Ta lekcja TUTAJ

Cytuję fragmenty:

Let’s talk about sex, czyli o edukacji seksualnej w Anglii

Czy zastanawialiście się może, jak wygląda edukacja seksualna w innych krajach, gdy w naszym nie ma jej wcale i na razie się nie zapowiada? Spróbujemy dzisiaj rozgryźć ten temat.

Od 2019 roku edukacja seksualna będzie obowiązkowa (compulsory = obligatory) w szkołach w Anglii od 4 roku życia. Mimo to, rodzice mają prawo do wypisania (withdraw) swoich dzieci z tych lekcji. Uczniowie w zależności od wieku uczą się m.in. o niebezpieczeństwa sextingu i pornografii, czy o wykorzystaniu seksualnym. W szkołach podstawowych (primary school) mamy nacisk na zdrowe relacje (healthy relationships), a w liceum (secondary school) tematy skupiają się na seksie i związkach.

Czym jest sexting? To wysyłanie nagich fotek (send nudes), ale również rozsyłanie ich dalej bez świadomości, że może to być nieprzyjemne dla autora fotki.

Co to jest preservative? Często na produktach spożywczych, np. na margarynie przeczytamy napis: „NO PRESERVATIVES„. Słowo preservative pochodzi od słowa preserve (konserwować, zachowywać) i jest tzw. false friend z polskim słowem prezerwatywa, ponieważ oznacza konserwant. Prezerwatywa natomiast to oczywiście condom.

A oto 13 najważniejszych słówek związanych z seksem:
– sex – to oczywiście sex, ale również płeć biologiczna
– vagina – pochwa
– penis – penis
– condom – prezerwatywa
 sexual intercourse – stosunek seksualny
– have sex – uprawiać seks
– make love – uprawiać miłość
– breasts – piersi
– buttock – pośladek
– pregnancy – ciąża
 sperm/semen – sperma
– egg cell – komórka jajowa
 sperm cell – plemnik

Jeszcze garść słówek z innej beczki:
– stork – bocian
– cabbage – kapusta
– bees – pszczółki
– butterflies – motylki
– ladybugs – biedronki

Jak odpowiadać na trudne pytania dzieci: „Skąd się biorą dzieci?” Brytyjskie wydawnictwo Usborne proponuje np. coś takiego, niestety nie wiem czy są podobne książki, filmy dla Polskich dzieci:

To na pewno jest świetna książka – nie jest zakazana!

Na YouTubie z kolei można znaleźć wiele świetnie zrobionych filmików, w sam raz dla dzieci:

Happy Learning English: The Reproductive System | Educational Video for Kids

Pamiętam też świetny program dla młodzieży i dorosłych, który leciał w TVN Style. The Sex Education Show z Channel 4, między innymi o afrodyzjakach czyli o pysznym i skutecznym jedzeniu, aby było cudnie w łóżku!

 

A Ty? Co myślisz o edukacji seksualnej? Jest konieczna czy niepotrzebna? Jak powinno jej się uczyć?
Akcja „W 80 blogów dookoła świata” to wspólna akcja blogów kulturowych i językowych. Chcecie poczytać o seksie w innych krajach? Proszę bardzo – wiele jest tematów z całego świata, oczywiście nie tylko o seksie, ale na ten temat można znaleźć sporo interesujących tekstów.

Oto niektóre z nich:
Chiny:

Biały Mały Tajfun – Namu

Francja:

Blog o Francji, Francuzach i języku francuskim: Seks po francusku

Gruzja:

Gruzja okiem nieobiektywnym: Jak używać prezerwatywy, czyli seks w Gruzji

Holandia / Belgia:

Czerwone latarnie i magiczne okna – prostytucja w Holandii i Belgii

Irlandia:

W Krainie Deszczowców – Sex w Irlandii

Niemcy:

Niemiecki w domu: Seks po niemiecku

Rosja:

Dagatłumaczy – blog o tłumaczeniach i języku rosyjskim – Anegdoty związane z seksem

Włochy:

Studia, parla, ama: 10 słów związanych z seksem

Dziękuję, że mogłam udostępnić tę lekcję! Nie wiem komu dziękuję, ale lekcja, którą kiedyś dostałam na maila – jest super!


Czy marzenia mają sens

Dzień Dobry, albo może Dobry Wieczór na Mózgojazda!

CZY MARZENIA MAJĄ SENS? CO ZA PYTANIE!

Chyba wiosna spowodowała, że zadałam to niezbyt mądre pytanie. Oczywiście! Jasne! Marzenia zawsze mają sens. Czy można w to wątpić? Lepiej nie wątpić i o tym napisał niezwykły poeta, pieśniarz Jonasz Kofta, zacytuję fragment:

.. Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć… 

W rytmie wietrznej tęsknoty 
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć…” 

„Trzeba Marzyć” Jonasz Kofta

Zastanawiam się czy są ludzie, którzy nie mają marzeń, albo może nie potrafią marzyć… nie wiem, ale jeśli tak to chyba są to ludzie chorzy i bardzo nieszczęśliwi.

Ciągle o czymś, o kimś marzymy. Chociaż ostatnio ciągle nam się wmawia, że szkoda czasu na marzenia, że trzeba być „tu i teraz”. To jest jakaś niedobra rezygnacja z pragnień, tęsknot, z miłości, z dobra – na rzecz nie zawsze najlepszego stanu tu i teraz.

Bycie tu i teraz jest oczywiście ważne, ale marzenia tkwią w nas, dają dobrą energię. Bez marzeń to tak jakby człowiek nie żył.

Marzenia to sprawa bardzo indywidualna. Często nie wiemy, czy marzenia sprzyjają nam, czy nie.  Czy są napędem dobrych wydarzeń i satysfakcjonujących osiągnięć, czy też są zdradzieckie i stają się ucieczką od rzeczywistości. Wtedy dopuścimy do tego, że marzenia nie wniosą do naszego życia nic dobrego poza może… chwilową ulgą.

Bywa, że pogrążamy się w marzenie traktując ten stan jak pigułkę łagodzącą ból życia. Bywa jednak, że taki „lek” ratuje nam życie, pomaga przetrwać najgorsze. Żyjemy dalej! Marzymy o wszystkim – o miłości, przyjaźni, o wspaniałym seksie, o podróżach, o kosmosie, często o odpoczynku, a wiele z nas o wolnej od obecnej władzy Polsce… o wszystkim. Tak naprawdę marzenia bardzo często spełniają się. Przecież wiesz o tym!

Podobno wspaniały twórca Walt Disney mówił: „Jeśli umiesz coś wymarzyć, umiesz to także zrealizować”. Dlatego oprócz marzeń zróbmy konkretny plan. Ja na przykład taki plan robię… od końca. Wyobrażam sobie cel  jaki mam osiągnąć i piszę po kolei punkty, które mnie do tego mają doprowadzić. Wyobrażam to sobie i wtedy jest łatwiej. Czasami rysuję to wyobrażenie.  To nie jest łatwe i nie często  to robię, ale bardzo pomaga w różnych działaniach. To raczej podejście do marzeń – planów tu i teraz.

Wieść niesie, że Albert Einstein lubił myśleć obrazami, wolał niż słowa. Powiedział, że „logika zaprowadzi Cię z punktu A do B, podczas gdy wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie”. Posłuchajmy wielkiego Mistrza. Warto mieć czas na marzenia, bo one też pracują dla nas.

A teraz posłuchajmy wiersza Jonasza Kofty w pięknym wykonaniu Hanny Banaszak

 


Motocykliści, motocyklistki – jacy są?

Mózgojazda

Bociany już są. Bociany już są.

Z czym kojarzy się nam wiosna? Tu w umiarkowanej strefie klimatycznej na pewno z powracającymi ptakami, np. z bocianami, które wszyscy lubimy i kochamy obserwować np. choćby w internecie –  TU MOŻNA JE OBEJRZEĆ

A z czym kojarzy się nam wiosna na polskich drogach? Jasne – rowerzyści i motocykliści. Kierowcy aut nie kochają ani jednych, ani drugich. Ktoś powie, że nie tylko oni. Mieszkańcy miast nie kochają rowerzystów, bo jeżdżą po chodnikach, a motocyklistów za ich nocne potwornie hałaśliwe „rozrywki”. Pędzące motocykle po nocnych ulicach budzą pół miasta. Dzieci płaczą, psy szczekają, wzbudzają się samochodowe alarmy – horror – ludzie złorzeczą, dzwonią na policję, do straży miejskiej, ale… jakoś nie ma na to rady. Jeżdżą i już. Wypędzeni z jednych ulic przenoszą się na inne. Nie życzę nikomu mieszkać przy odremontowanej porządnie ulicy – natychmiast to zwęszą i przyjadą tu ścigać się na swoich maszynach. Ulice przecież…

View original post 533 słowa więcej


JABŁKOWE KARPATY

Hej! Tu Alicja i  moja Mózgojazda, witaj!

Dzisiejszy dzień był przyjazny i piękny. Z północy napływało do nas czyste powietrze (a o to w Warszawie niełatwo), było słońce, prawie bezwietrznie, a moja aplikacja wręcz krzyczała ” wyjdź, jest wspaniale!” Oczywiście byłam na długim bieganiu, chodzeniu i… warto było.

Mogą być też inne owoce…

Po tej wycieczce zachciało się (nie tylko mnie) zjeść coś nie za mocno słodkiego, ale pysznego i przede wszystkim szybkiego i łatwego do przygotowania. Nie lubię długiego pichcenia, ale lubię jeść dobre, najlepiej eko i nieomal błyskawiczne do przygotowania strawy.

Zastanawiałam się co by to mogło być i spojrzałam na miskę pełną jabłek. To było to! Przypomniał mi się świetny, łatwy i szybki przepis na niby szarlotkę – jest naprawdę ŚWIETNA!  Polecam z czystym sumieniem na deser 😉

 

Co jest potrzebne

  • 4 całe jajka
  • 5 całych jabłek. Mogą być każde, ale chyba najlepsze lekko kwaskowate np. szare renety.
  • 4 cukry waniliowe;
  • odrobinę proszku do pieczenia (na czubek łyżeczki)
  • 3/4 szklanki trzcinowego cukru (może być biały, można dać trochę mniej np.pół szklanki);
  • półtorej szklanki mąki (najlepiej eko, ale może być każda);
  • szczypta soli;
  • masło i tarta bułka do wysmarowania formy. Zamiast masła może być olej, albo margaryna.

Jak to się robi

Do wysmarowanej i posypanej bułką tartą tortownicy wkroić, obrane jabłka. Pokrój je na dość duże kawałki, np. na ćwiartki, mniejsze na połówki. Nie układaj jabłek, po prostu wrzucaj je. Na jabłka wlej bardzo dokładnie roztrzepane ciasto. Piec  w temp. 180 st. C przy termoobiegu, około 40 minut. Powinno mieć lekko brązowy kolor.

Wypiek wygląda fajnie, kusi pięknym kolorem, ma górki i dołki – istne Karpaty! Można posypać cukrem pudrem, polukrować, jeść na ciepło np. z bitą śmietaną. Co kto lubi…

Robi się szybko, rodzina może pomagać – obierać jabłka, kroić, a potem zajadać ze smakiem 😉 To ciasto nazwaliśmy – JABŁKOWE KARPATY!

Do tych Jabłkowych Karpat może np. wino Chianti Classic Riserva. Piękny kolor, w kieliszku wygląda tak samo miło jak miło się go pije. Jest dość łagodne, ale jednocześnie bogate w smaku, każdy łyk jest ważny. Jeśli ktoś lubi to oczywiście może być wino półsłodkie, albo słodkie – co komu w duszy gra…

Powodzenia i smacznego!

 

 

 

 

 

 


Do stosowania w różnych konfiguracjach

Jak się masz?

Oczywiście nie wiem, choć mam nadzieję, że masz się świetnie, albo przynajmniej dobrze..

Ostatnio miałam kilka słabszych dni. Niby tylko przeziębienie, ale w lustrze pokazała mi się usmarkana paskuda, oczy nie takie, bladość nie do zamazania żadnym podkładem, ani czymś tam innym… eeeh.

Jeden dzień w domu i jakoś, pomału minęło. Na pocieszenie ktoś mi przesłał link o tym jak mieć pełną moc. Przydało mi się. Moim zdaniem warto posłuchać i stosować od zaraz w różnych konfiguracjach.

Zapraszam do posłuchania i stosowania 😉

 


Chleb pachnący, pięknie rumiany…

Witaj na Mózgojazda!

Zadziwiła i urzekła mnie ta chata – wieś Dubicze Cerkiewne – Podlasie

Zatęskniłam za wspaniałym, domowym chlebem.  Przypomniałam sobie jak w czasie wakacji byłam na wsi i zajadałam się chlebem upieczonym przez młodą Gospodynię panią Monikę. To się już chyba rzadko zdarza, na ogół mieszkańcy wsi też zaopatrują się we wszystko w miasteczku, albo w sklepiku obok. To jest jednak inne gospodarstwo – dbają o ekologię, żyją blisko natury, jedzą własne wyroby i to samo podają gościom.

Na ten chleb wszyscy czekaliśmy i z ciekawością przyglądaliśmy się procesowi przygotowania.

Chleb pachnący, ślicznie rumiany młoda Gospodyni upiekła w piecu, gdzie palone było tylko drewno. Upieczone bochenki, duże, okrągłe, stygły i… pachniały jak oszalałe, bardzo chciało się spróbować. Niestety dopiero na drugi dzień można było je kroić.

Doczekaliśmy tego cudu na śniadanie. Pani Monika pokroiła chleb na spore kromki. Mówiła: „Taki chleb jadły moja babcia i mama i ja też robię i bardzo lubię, a mąż i nasza młoda rodzinka przepadają za takim chlebkiem”. Jak to robi?

Każdą kromkę lekko posoliła z obu stron grubą solą i położyła na czystą – bez tłuszczu – żeliwną patelnię. Kromki wspaniale zarumieniły się po obu stronach. Do tego prosto z ogrodu sałata z dużym szczypiorem i pomidorami, lekko polana oliwą o smaku czosnkowym. Pyszności! To mało powiedziane.

Po powrocie też tak zrobiłam. Zaprosiłam miłych ludzi. Pięknie upieczony chleb był stamtąd, sałata, pomidory i szczypior eko, oliwa z oliwek doprawiona przeze mnie czosnkiem i cytryną z odrobiną miodu. Dodałam do sałatki mozzarellę oraz nieco kolorowego, świeżo zmielonego pieprzu. Chleb upieczony sposobem naszej Gospodyni – rewelacja! Całość smakowicie pachniała i wyglądała – wszyscy pałaszowali i… chwalili.

Do takiego chleba nic już właściwie nie potrzeba, ale jeśli np. siedzimy wieczorem, gadamy i coś małego  zjedlibyśmy to…

W miastach można kupić tzw. chleb biesiadny – jest ok. i dobrze smakuje, choć to nie to samo. Skoro wieczór to może jakieś wino do chleba – czemu nie? Polecam dobre polskie wina ekologiczne (są tutaj w zakładce Wino i Jedzonko, np. T U T A J ), są fajne i niedrogie – do pysznego chlebka jak znalazł.

Smacznego!


Minimalizm czyli co…

Witaj na Mózgojazda!

Może wiesz o tym, że na Świecie i w Polsce też coraz więcej osób ogranicza ilość przedmiotów wokół siebie. To modny dziś minimalizm. Nigdy nie dotyczy to przyrody! Spróbuję opowiedzieć jak doszłam do mojego minimalizmu i czym jest dla mnie. Moim zdaniem minimalizm to sposób życia – TU I TERAZ.

W internecie jest wiele interesujących blogów na ten temat. Obfitość poglądów jest zaskakująca. Są osoby, które dążą do posiadania maksymalnie 100 przedmiotów. Oczywiście można, ale nie lubię żadnego fanatyzmu, a to się chyba ociera o jakieś… doktrynerstwo.

Moje minimalizacje – początki były fatalne

Kilka lat temu zaczęłam swoje domowe minimalizowanie. Trwało to dosyć długo – dwa miesiące. Nieomal wszystkiego było szkoda. „Biliśmy się” z własnymi przyzwyczajeniami, smętkami i przedmiotami, które od lat zawalały mieszkanie. Robiliśmy to rodzinnie, aby nikt potem nie narzekał. Na pierwszy ogień poszła kuchnia. Wyrzucone zostały różne „przydasie”, bibeloty, niby-pamiątki, zbędne naczynia, stare gary, patelnie, „poogryzane” kubki, itp. Wszystko to zagracało naszą kuchnię, po dobrym wyrzucaniu stała się znowu fajną, wygodną kuchnią.

Największy problem – książki. W domu są dwie ściany z półkami pełnymi książek. Dyskusji było mnóstwo, jednak udało się trochę wyrzucić, większość oddać – było kilka dużych kartonów książek. Pani bibliotekarka z małej, wiejskiej biblioteki była wdzięczna. Od lat są przecież audio-booki, e-booki, internet – korzystam. Jednak moja wierność do papierowych książek chyba pozostanie.

Kolejny problem to płyty CD i czarne. Czarne zostały prawie wszystkie, a CD, około 100 sztuk, dostała ta sama biblioteka. Na resztę znalazło się miejsce na półkach po książkach, a stary, rozpadający się regał wyrzuciliśmy z ochotą. Raptem zyskaliśmy miejsce na podłodze! To było fajne i z energią zabraliśmy się za rzeczy osobiste – czyli m.in. za szafę.

Szafa! Duża i wypełniona po brzegi! Jak coś potrzeba, to nie można znaleźć. Trzeba było wykonać wielką robotę, aby ją „odgruzować”. Udało się! Pozbyliśmy się ubrań, butów, starych koców, starej pościeli, ręczników itp. różnych łachów, których nikt od lat nie używał. Zrobiło się cudnie luźno i nareszcie ubrania nie były pogniecione i wszystko można znaleźć. Później wystarczyła tylko mniejsza szafa.

Z czasem zniknęło wiele zupełnie zbędnych rzeczy z szafek, półek, z łazienki. Mieszkanie odżyło, odetchnęło, a my przypomnieliśmy sobie jak tutaj kiedyś było dużo miejsca. Niczego nie żałujemy.

Co zyskałam

  1. Poczułam się wolna i bardzo zadowolona. Było dużo pracy, ale warto.
  2. Wiem, że mam wszystko czego potrzebuję i to jest absolutnie wystarczające. Nareszcie są tylko rzeczy ważne.
  3. Kupuję znacznie mniej i w tempie jaki mi odpowiada. Jeśli nabywam coś nowego – rzadko – stare wyrzucam, albo oddaję. Dotyczy to także książek i płyt – no, może w mniejszym stopniu.
  4. „W narodzie” jest presja oceniania ludzi po tym co mają. Nikomu niczego nie muszę udowadniać jakością, marką, ceną czy ilością posiadanych przedmiotów. Żyję swoim rytmem i jest tak jak być powinno.
  5. Zawsze cieszyły mnie drobiazgi, a minimalizm sprawił, że cieszą jeszcze bardziej. Mam więcej czasu, znacznie mniej sprzątania, rzeczy są uporządkowane, życie jest prostsze.
  6. Często wyjeżdżam. Pakowanie się, nawet w dłuższą podróż to od dawna nieomal kilka minut – czyli minimalistycznie – jedna torba, albo plecak i nie mogą być za ciężkie.

Minimalizm – odgruzowanie siebie

Minimalizm zmienia nas. Jesteśmy spokojniejsi, nie analizujemy wszystkiego na siłę, odpuszczamy męczące zakupy, ciężkie dyskusje, kłótnie. Doceniamy to co jest dla nas ważne.

Nie zapychamy lodówki ponad miarę. Odkrywamy dzięki temu nowe, proste smaki. Czasami to co jest w lodówce – a bywa np. tylko kilka rzeczy – inspiruje nam wyobraźnię i powstają super jedzonka. Nie zapychamy domu. Jest więcej miejsca, wygląda milej, swobodniej, jest więcej dobra, uśmiechu i… powietrza.

Może uznasz, że minimalizm to dobry wybór, ale musi wyniknąć to z ciebie – ze środka. Z poczucia własnej wartości i uzmysłowienia sobie, że jakiekolwiek przedmioty nie definiują mnie jako Człowieka. Minimalizm to zaprzestanie pogoni za nowościami, gadżetami, modnymi trendami, nowym autem, meblem, itp. Kiedy to już wiesz – przekonasz się, że posiadanie nadmiaru rzeczy jest absolutnie zbędne. Wtedy chętnie oddasz potrzebującym, sprzedasz, czy wyrzucisz.

To jest moje rozumienie minimalizmu. Powodzenia życzę!


Nasza cisza tu i teraz, ale…

Piękny, niezwykły moment. Płaczę… wszystko boli!

Mamy wielką ciszę – to jest nam niezbędne tu i teraz. Cisza musi zacząć krzyczeć – tak żyć nie chcemy!