Nocne Polek rozmowy

Cześć, witaj na „Mózgojazda”!

Nocne Polek rozmowy

Szaro-bura Jesień trwa, ale przecież nie będzie tak ciągle! Będzie biała, nieco (mam nadzieję!) mroźna i słoneczna Zima. Już niedługo będzie dłuższy dzień – na Nowy Rok dzień dłuższy na barani skok. To już coś 🙂  Prawda…

Spotkanie z dość długo (ponad 4 lata) niewidzianą, miłą mi przyjaciółką (gadanie na odległość to nie to samo) zaowocowało trochę zabawową, a trochę prowokującą, nocną rozmową o tym: gdybym miała przeżyć moje życie jeszcze raz…

Ja stwierdziłam, że pozwoliłabym sobie na więcej błędów, doskonałość (czy coś takiego w ogóle istnieje?) to na pewno nie jest moje powołanie. Natomiast znacznie więcej poświęciłabym czasu na odpoczynek, zabawę, na bycie razem z innymi miłymi i kochanymi, na czytanie, pisanie…  na wschody i zachody słońca, na jazdę autem, na pyszne wino…

Byłabym bardziej szalona, ale jednocześnie na pewno znalazłyby się sprawy, które potraktowałabym z większą uwagą. Wykorzystałabym więcej szans, aby podróżować, wędrować, popływać kajakiem,  zobaczyć mnóstwo miejsc, o których wiem, że są, ale na razie nie dla mnie. Czyli musiałabym walczyć ze swoim małym leniem i nie tylko.

A co z jedzeniem? Och! Jadłabym więcej mojej ukochanej chałwy, lodów i  czekolady dry, a mniej dość nudnej tzw. zdrowej żywności. Moja przyjaciółka oprócz chałwy chciałaby jeść tylko dania kuchni tajskiej – najlepiej tam.

Dalej to już nieomal czysta psychologia. Obie doszłyśmy do wniosku, że mniej zamartwiałybyśmy się często wydumanymi problemami. Obie jesteśmy osobami – można nas nazwać – z dużym poczuciem wolności i wyobraźnią, ale traktująjemy życie chyba zbyt serio.  Niełatwe są takie persony 🙂

Gdybym mogła swoje życie przeżyć jeszcze raz, ale nie mogę. To się niestety nikomu nie uda. Chyba, że ktoś wierzy w reinkarnację, ale wiara to nie wszystko. Poza tym można odrodzić się jako kwiat, albo mrówka, albo lew… niekoniecznie jako Człowiek.

Za nocne Polek rozmowy – za Polaków też 🙂

Dlatego póki co polecam pyszne wino, przy którym ta swawolna paplanina szła nam znakomicie. To wino Chianti Classic Riserva. Piękny kolor, w kieliszku wygląda tak samo miło jak miło się go pije. Jest dość łagodne, ale jednocześnie bogate w smaku, każdy łyk jest ważny.  Do tego najpierw zjadłyśmy… moje wytrawne naleśniki z warzywami i carry, a potem… było szaleństwo – chałwa, lody, tajskie danie też było.

Piękne, zwariowane i ważne są nasze nocne Polek rozmowy. Polaków oczywiście też.

Pogadajcie sobie, powyobrażajcie co byłoby gdyby… mogło być jeszcze raz. Gdyby można było przeżyć życie jeszcze raz. Co zmienić, poprawić…  Niezła zabawa i… oczyszczenie. Na ogół  okazuje się, że to co mamy i kochamy jest jednak ok

Miło, że mogę Cię tu spotkać. Cześć!  

Reklamy

Puszcza Białowieska – inaczej

DZIEŃ DOBRY, A MOŻE DOBRY WIECZÓR 🙂 

W Warszawie i okolicach szaro-buro, mizerne słońce rano było, ale teraz wisi nad nami ciemne niebo. Pracować trzeba przy sztucznym świetle. Pewnie masz podobnie, bo w całej Polsce chmurzyska.

Ostatnio przeglądałam, trochę porządkowałam starsze zdjęcia – te sprzed roku, dwóch, trzech lat i okazało się, że jest sporo z Puszczy Białowieskiej, które nie były tu na Mózgojazda. Moim zdaniem są interesujące (oczywiście biorąc pod uwagę, że robiła je foto-amatorka), niektóre zabawne, lubię je wszystkie. Każde zdjęcie to chwila, wspomnienie, nastrój dnia, tego momentu, zauroczenia światłem, miejscem, detalem.

Puszcza Białowieska jest niestety permanentnie niszczona przez Lasy Państwowe, przez Ministerstwo Środowiska, które już nie ma w swej nazwie „ochrony”, więc… nie chroni, a tylko eksploatuje. Niszczą myśliwi, ponad wszelką miarę zabijają zwierzęta.

Przeczytaj proszę wywiad ze wspaniałym człowiekiem Puszczy – znajdziesz  T U T A J

Mam nadzieję, że Ci się spodobają zdjęcia. Miło Cię tutaj spotykać 🙂

Piękny, lekko mglisty poranek – idziemy do Puszczy

Straż Graniczna już patroluje.

To już droga przez Puszczę

Omszałe głazy…

 

 

 

 

 

 

 

Dalej będą zdjęcia zwierząt, a właściwie ich pomników i odcisków ich łap.  Te foty robiłam w zrekonstruowanej sprzed ponad 100 lat stacji kolejowej Białowieża. Teraz to miejsce jest jakby… muzeum, służy edukacji, przychodzą tu dzieci i dorośli. Wszyscy podziwiają to miejsce. Warto się tam wybrać, a tutaj zapraszam do obejrzenia kilku fotek. W lipcu 2015 pisałam o tej zrekonstruowanej stacji kolejowej,  Można poczytać i obejrzeć T U T A J

To jest pomniczek rzekotki drzewnej. Piękna mała żabka.

To jest odcisk łapy rysia.

To jest pomnik rysia.

 

 

 

 

Zrekonstruowana stacja kolejowa Białowieża. Podobno tak wyglądała przed 100 laty

Tutaj uwieczniono niezwykle rzadko występującego dzięcioła trójpalczastego

To pomnik puszczańskiej sóweczki.

Tutaj majestatyczny wilk.

To jest odcisk łapy wilka

Zachód słońca nad Puszczą

Śnieg w Warszawie – za wcześnie?

Dzień dobry bardzo z zaśnieżonej, porannej Warszawy!

Dzisiaj o siódmej rano było bajkowo. Drzewa białe, trawniki w śniegu, na balkonie śnieg, na termometrze zero stopni. Po godzinie wszystko zaczęło topnieć, ale pozostały zdjęcia.

Lubię wszystkie pory roku, jednak – moim zdaniem – Zima zawsze przychodzi za wcześnie. W tym roku prawie nie było złotej Jesieni, a może przegapiłam chociaż bardzo lubię Jesień. Potrafi być piękna, słoneczna, jeszcze ciepła. Było może kilkanaście takich cudnych dni, ale to zdecydowanie mało. Za to był deszcz i deszcz…

Przecież zwykle są słoneczne, jesienne dni. Napisałam o takiej Jesieni 2015 roku  ZAPRASZAM TUTAJ

Dzisiejsza, poranna Zima była interesująca. Zrobiłam kilka fotek z balkonu 🙂 Obejrzyj – zapraszam 🙂

Tu widać worki z jesiennymi liśćmi -jeszcze nie zabrane…

 

 

 

 

 

 

Auto trzeba odśnieżyć…

Ptaki pochowały się, zwykle są na tym trawniku.

 

 

To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych

Dzień Dobry, Dobry Wieczór!

Te dwa pierwsze dni listopada są dla mnie niełatwe. Pewnie masz podobnie, bo każdy z nas ma bliskich gdzieś… daleko.

Moja Mama odeszła kilka lat temu, ale zwłaszcza w te dni Mama jest tutaj jakoś bardziej niż na co dzień. Może to tylko złudzenie, a może nie tylko. Nigdy się tego nie dowiemy.

Rok temu zmarła moja przyjaciółka, ciężka choroba – to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Ten tekst piszę późnym wieczorem, drugi dzień minął, są piękne wspomnienia, spotkania, łzy wzruszenia…

Dwa lata wstecz napisałam o mojej Mamie wspomnienie – jest T U T A J  Jest jeszcze jedno inne, pogodne, dobre   wspomnienie zajrzyj T U T A J

Zapraszam Cię do poczytania 🙂  Dziękuję.

 

 

 

NIC NIE RÓB

Dzień Dobry, Dobry Wieczór!

Winogrona są teraz takie pyszne…

Bywają dni niezbyt przychylne. Mam na to swój mały sposób – od rana mam w sobie ten śliczny dialog:

– Jaki jest dzisiaj dzień? – zapytał Puchatek.

– Dzisiejszy – mruknął Prosiaczek.

– To mój ulubiony! – z radością powiedział Puchatek.

Przypominam sobie i już jest trochę łatwiej, weselej. Może to infantylne, ale skoro pomaga to POLECAM 🙂

Są jednak takie dni kiedy trzeba – i to koniecznie! – po prostu nic nie robić, albo robić tylko to co sprawi nam choćby małe zadowolenie. To jest ALARM! Jeśli wstajesz rano i nie wiesz co masz robić – NIE RÓB NIC. Weź sobie urlop na żądanie – jeden dzień, może wystarczy. Wyłącz telefon, nie włączaj komputera, bądź tylko dla siebie ze sobą – ten jeden dzień.

Nie rób nic. Zapełnianie swego czasu banalnymi sprawami, czynnościami nie da ci sensu istnienia, nie poprawi ci nastroju. Po prostu nie rób nic, poleż sobie, posiedź w wygodnym fotelu, albo na niewygodnym stołku. Idź bez celu dokąd chcesz, myśl o czym chcesz. Bądź szczery ze sobą, niczego nie udawaj – po co…

Nie rób nic, a może uda ci się usłyszeć głos twego serca. Wtedy znajdziesz drogę – tę własną, jedyną, ważną dla ciebie.

Niestety nie pomnę kto to powiedział, ale brzmiało mniej więcej tak:

Nie pytaj czego świat potrzebuje. Pytaj co czyni cię pełnym życia i rób to. Ponieważ tym czego świat potrzebuje są ludzie pełni życia. 

Moim zdaniem ten Ktoś był mądrą osobą, warto tak myśleć i… działać.

Miło Cię tu spotykać, dziękuję i Pozdrawiam 🙂 

 

 

 

 

Jestem optymistką. Bycie kimkolwiek innym, nie zdaje się być do czegokolwiek przydatne.

Dzień dobry! Dobry wieczór!

W poprzednim wpisie TUTAJ  obiecałam wrócić do spotkania ze znajomymi i naszych chyba ważnych przemyśleń na temat sukcesów. Ważnych na pewno dla nas, ale mam nadzieję, że może Tobie też się przydadzą.

Dlatego ciąg dalszy nastąpi tu i teraz.

Wywołana do ujawnienia swego zdania na temat radości życia, sukcesów przypomniałam jedno z moich ulubionych dialogów z „Kubusia Puchatka” A.A. Milne. 

– Jaki jest dzisiaj dzień? – zapytał Puchatek.

– Dzisiejszy – mruknął Prosiaczek.

– To mój ulubiony! – z radością powiedział Puchatek.

Moja Mama wieczorami czytała małej córeczce „Kubusia Puchatka” i ten mądry, uroczy dialog towarzyszy mi w życiu do dzisiaj.

Czy każdy poranek zaczynał się uśmiechem? W dzieciństwie na ogół tak. Potem różnie bywało, ale staram się i pamiętam, że dzień warto zaczynać radośnie. Dzisiaj powiedziano by – myśl pozytywnie, ale to nie tak. Mama zwykle mówiła:
„Uśmiech i zjedzone śniadanie to dobry początek dnia. Potem można ruszać i podbijać Świat!”. Miała rację.

Moje wspomnienie okazało się miłe dla wszystkich, zaczęliśmy sobie przypominać dzieciństwo, ale ważniejsze sprawy wzięły górę.

Napiszę o nich w punktach, będzie mi łatwiej.

  1. Przeszłość. Życie wspomnieniami, przeszłością (wyjątek dobre dzieciństwo, podróże) nic nie daje. To tak jakbyśmy czytali ciągle ten sam akapit w jakimś tekście, albo ten sam rozdział książki. To raczej nie ma sensu, bo nie ma przyszłości. Czasami warto w miłym gronie powspominać, ale naprawdę czasami, a potem idziemy DALEJ!
  2. Odkładanie na potem. Nie. Jeśli już coś przemyślane, ustalone to DO DZIEŁA! Coś zostało postanowione – należy niezwłocznie przejść do realizacji. Jednak „niezwłocznie” nie znaczy to samo co w polityce czyli na świętego nigdy. Znaczy już, tu i teraz. Inaczej wpychamy się w przykry stres.

    Salvador Dali. Czy ten pan był perfekcjonistą?

  3. Perfekcjonizm. To straszna zmora! Każdy z nas chciałby, aby wszystko i zawsze było wspaniałe. Nie będzie, bo to niemożliwe. Nastawienie się na perfekcjonizm prowadzi do stresu, do niewiary w siebie. Mamy zadanie zrealizować określony cel, a nie bycie za wszelką cenę perfekcyjnymi.
  4. Kłamstwa. Oj, nie lubimy kłamczuchów. Chyba każdy kiedyś musiał skłamać. Jednak oszukiwanie siebie to jakiś nonsens! Szczerość wobec siebie to najważniejszy warunek odniesienia sukcesu. Sukces = szczerość ze sobą. Można tak to nawet ująć.
  5. Doceń siebie. Bycie zarozumiałą osobą – to fatalne. Jednak pomniejszanie swoich talentów, umiejętności, zasług to też fatalne. Doceniaj siebie i oceniaj rzetelnie. Pochwal siebie, nagródź się za coś co ci się szczególnie udało. Warto.
  6. Złe wymówki. Zasłanianie się jakimiś wymówkami to zły nawyk. Wyprowadzi cię w ślepy zaułek, a nie do celu jaki masz wyznaczony.
  7. Każdy ma prawo do błędu. Strach przed popełnieniem błędu może sparaliżować działanie. Błąd to jeszcze nie tragedia. Jakże często bywa tak, że błąd prowadzi nas do celu. Każdy błąd przecież można poprawić, a strach ma tylko wielkie oczy. Nie patrz w nie.
  8. Zazdrość. Sukces vs Ty. Nieważne, że ktoś jest szybszy, w czymś lepszy, skuteczniejszy – w dążeniu do SWEGO CELU Ty jesteś najważniejszy i możesz być najlepszy. Nie warto komuś czegokolwiek zazdrościć, bo to głupie.

Ktoś – nie pomnę kto – powiedział, albo powiedziała: Granice? Nigdy żadnej nie widziałam, ale słyszałam, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.

To powiedział Winston Churchill – Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, nie zdaje się być do czegokolwiek przydatne.

Tyle „narozmawialiśmy się”. Starałam się jakoś w tych dwóch wpisach przekazać nasze przemyślenia – mam nadzieję, że było warto.

Foto cytat i Salvadora Dali pochodzi z warszawskiej wystawy „Dali contra Warchol”, pisałam o tej wystawie TUTAJ

Zdjęcie okładki książki Kubuś Puchatek pochodzi ze strony http://www.Merlin.pl

Miło, że zaglądasz na Mózgojazda, pozdrawiam 🙂 

Swoje EGO zostaw za drzwiami…

Witam Cię!

Zrobiła się jesień i ożyły różne spotkania… Byłam na miłym i bardzo interesującym spotkaniu. Było nas dziewięć osób obu płci, w różnym wieku, o wielu zawodowych doświadczeniach i różnych zainteresowaniach. Tematów było sporo, wymiana zdań, poglądów była niezwykle intensywna, żywa i zróżnicowana.

Chyba najbardziej krwistą dyskusję wywołał temat – mówiąc w uproszczeniu – jakie trzeba mieć cnoty, aby osiągnąć zawodowy, rodzinny czy towarzyski sukces. Jak ludzie sukcesu zachowują się na co dzień, jakie mają zalety i wady, jak są postrzegani przez innych. To może zbyt duży rozziew, ale było… kontrastowo.

Mam nadzieję, że wyda Ci się to interesujące, napiszę w punktach co wynikło z tej barwnej i dość niezwykłej, często zabawnej dyskusji.

Oczywiście padły także raczej znane opinie dot. sukcesu, takie jak:

– permanentne zainteresowanie czymś nowym i próbowanie nowego;

– odkrycie w sobie pasji, która np. staje się ulubioną pracą;

– trzeba być upartym w dążeniu do celu;

– trzeba wyrobić w sobie umiejętność nie przejmowania się opiniami i poglądami innych…

To wszystko wydaje się bezsporne, ale padły też inne zdania np. takie:

Dzielenie się swymi odkryciami, przemyśleniami z innymi. Nie chodzi tu o to, aby opowiadać o swoich np. odkryciach kulinarnych, czy podróżniczych (choć to może być wspaniałe), ale o to by rozmówca był zainteresowany tym co ma się do opowiedzenia. Trzeba „wejść” w adwersarza. Starać się zrozumieć, a nawet odgadnąć co jest jego/jej zainteresowaniem, pasją… Ktoś kto zasługuje na miarę człowieka interesującego cieszy się także radością innych. Potrafi to okazać.

Trzeba być osobą szczerą, a swoje ego zostawić za drzwiami. Egocentryczni ludzie są męczący i brakuje im szczerości, głównie myślą o tym, aby dobrze wypaść, ukrywają prawdziwe „ja”.

Trzeba być człowiekiem otwartym, nie wstydzić się swoich słabostek, wad, czy drobnych dziwactw. Każdy z nas jest inny, mamy zalety i wady, ważne aby nie wstydzić się tego, umieć się śmiać ze swoich słabości, pokazać się uczciwym, otwartym… prostolinijnym. Chowanie swoich wad, ciągłe udawanie kogoś innego nic nie da, bo zawsze kiedyś prawdziwe „ja” wyjdzie na jaw.

To było fajne spotkanie. Na koniec przyznaliśmy, że każdy z nas dowiedział się także czegoś o sobie. Kolega stwierdził, że czasami zbyt poważnie traktuje… siebie, a ja stwierdziłam, że zdarza mi się prostą sprawę widzieć jako trudną choć po namyśle okazuje się, że można prościej… myśleć. Koleżanka natomiast stwierdziła, że potrafię słuchać i że bardzo lubi ze mną pogadać o wszystkim i o niczym, byle nie o pracy, bo mam na tym punkcie „małego kota”. Ojej… jest tu trochę racji, ale przecież staram się i np. kolega stwierdził, że rozmowa ze mną o jego pracy jest ok, zaznaczam, że on też potrafi słuchać.

Ktoś opowiedział jak trudno jest odzyskać własne życie i na nowo je poukładać i pokochać. Dwie inne osoby opowiedziały o szukaniu swego miejsca w świecie innym niż polski, o tym jak pomału odnosiły sukcesy.

Tak to było… Do tych cudnych dyskusji piliśmy pyszne wino, które śliczne małżeństwo przyniosło. Zrobili to wino w ubiegłym roku z działkowych winogron. Bardzo udane!

Oczywiście to nie jest cała dyskusja na ten temat – w kolejnym wpisie spróbuję opowiedzieć o czym jeszcze rozmawialiśmy. Zapraszam Cię:) 

Miło mi, że jesteś tutaj, serdeczności…

Puszcza

WITAJ…

Tak jak od kilkunastu lat znowu na parę dni pojechałam do Białowieży i oczywiście do Puszczy Białowieskiej  i… popłakałam się.  Tyle zniszczenia, tyle pięknych, zdrowych drzew wyciętych i masowo wywożonych… dokąd? Zniszczone leśne ścieżki, szlaki rowerowe, piesze, zniszczone poszycie leśne, krzewy – wszystko co tylko spotkali na swej drodze ludzie i ich potworne maszyny. Niestety – jak wiemy z mediów – zabierano się także za niszczenie ludzi. W Puszczy w zasadzie nie wolno teraz przebywać turystom, różne szlaki są strzeżone przez leśną straż, stoją tablice  z zakazami. To wszystko można zobaczyć na stronach  np. na tej stronie https://www.flickr.com/photos/greenpeacepl/albums/72157686183773434

20170906_GP_0227

Niemożliwe jest zrozumieć i trudno uwierzyć, że LEŚNICY! czyli strażnicy naszych lasów są zdolni do takiej potwornej dewastacji! To – mam nadzieję – TYLKO ze strachu i na rozkaz pisowskich polityków, a nie z własnego myślenia. Choć wątpliwości są, bo to oni przecież też na tym zarabiają. Jednak rozkazu można nie wykonać, jeśli jest bezsensowny, ale do tego trzeba mieć jakieś… wątpliwości – oni ich niestety nie mieli.

Nie mają żadnego wytłumaczenia, które można byłoby uznać za sensowne. Bezpieczeństwo? Czyje, jakie? Przecież ludzie jeśli idą w Puszczę to tylko z przewodnikiem (byłam wielokrotnie na takich wspaniałych wędrówkach), który prowadzi określonymi szlakami – tam gdzie wolno bezpiecznie chodzić. „Drukarz”?! – to naprawdę jest TYLKO wymówka, bo Puszcza przez wieki dawała sobie radę z różnymi szkodnikami, ale z jednym największym – z człowiekiem – nie da sobie rady.

Dlaczego to zrobili?! Po co?! Co im podyktowało taką rzeź?! Aż tak brakuje pieniędzy na 500+ i na inne pisowskie „obiecanki”? Aż tak brakuje, że trzeba niszczyć Polskę? Puszcza Białowieska to przecież nie jedyny, niszczony las, ale wzięto się za inne lasy w całej Polsce, miejskie skwery, parki, podmiejskie lasy, itd. Tu też się niszczy. Puszcza jest taka jedyna w całej Europie! Czy dlatego należało ją zniszczyć? Obejrzyj proszę zdjęcia z tej dewastacji i obrony Puszczy – KLIK TUTAJ

To jest też ważny link w sprawie Puszczy, można dowiedzieć się co w tej sprawie „piszczy” – TUTAJ

Jaka będzie przyszłość naszej Puszczy Białowieskiej… Kto wie?

Teraz w Puszczy rozpoczyna się wielki spektakl – rykowisko jeleni – jeśli masz chęć poczuć się jak w Puszczy, można posłuchać. Nagrał te niezwykłe odgłosy p. Andrzej Załęski

Puszcza Białowieska jest piękna o każdej porze roku, nawet wtedy gdy pada deszcz, albo tuż po deszczu, a może nawet szczególnie wtedy, bo zapachy są niezwykłe. Pachną  jesienne trawy, ziemia, powietrze jest przesycone barwami… nieomal smaków i zapachów, chwilami między chmurami prześwituje słońce – jest cudna cisza, można lekko oddychać. Trawy lśnią od kropel deszczu, liście „śpiewają”, i jeśli nie jest zbyt zimno i odpowiednio się ubierzemy to można iść i iść…

Był deszczowy dzień, ale nie zrobiłam zdjęć w deszczu, bo bałam się, że wróci mi przeziębienie z poprzedniej wędrówki, ale trochę fotek jest. Tu na blogu jest sporo na temat Puszczy, zachęcam Cię do zajrzenia np. do kategorii FOTO. Tu zapraszam Cię do obejrzenia kilku moich fotek z września 2017 roku.

 

 

 

 

Puszcza – trochę z daleka, ale widać jej piękno…

W Puszczy można też spotkać… jabłoń.

 

Interesująca… przygoda

 

Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć z wystawy na którą od pewnego czasu czekałam. Na przeżycie tej ekspozycji trzeba sobie zarezerwować co najmniej ok. dwóch godzin. Mnie zajęło to więcej, bo ciągle, w różnych momentach… wracałam by obejrzeć jeszcze i jeszcze raz.

WYSTAWA DALI CONTRA WARCHOL – jest w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie do 7 października 2017. Moim zdaniem warto zarezerwować sobie trochę czasu i obejrzeć,  posłuchać (w słuchawkach) świetnego tekstu oprowadzającego widza po tej unikalnej, niezwykłej wystawie. Spora część eksponatów pokazana jest po raz pierwszy publiczności.

Wchodzimy przez Bramę Marylin Monroe, dalej Bramę Kina, możemy poczuć zapachy w Świątyni Zapachu Salvadora Dalego, podziwiać będziemy foto z pięknymi wąsami Dalego itd. itd. Contra to Endy Warchol – ale czy to jest… contra? To jest po prostu inny, znakomity Artysta. Możemy tu podziwiać m.in. wspaniałe okładki płyt najsłynniejszych zespołów, muzyków jazzowych…

Obejrzyj proszę moje amatorskie ujęcia foto, które oczywiście nie mogą oddać atmosfery wystawy, jej przesłania, uroku…

Salvador Dali i jego ukochana żona Gala