Mamy wyczekane, upalne LATO!

To dla ochłody! Autor zdjęcia: Kully Singh

Jest gorąco, upalnie od kilku dni każdy to widzi, czuje i … wie.

Mamy nareszcie wyczekane lato. W pracy mamy różnie, ale przecież kiedyś trzeba wyjść na rozpalone miasto, dopaść często zbyt daleko zaparkowanego auta… albo do – oby! -klimatyzowanego autobusu. W metrze trochę jest chłodniej.

Wsiąść do samochodu nie daje się tak od razu, jeśli stał na słońcu przez wiele godzin – to wnętrze jest jak rozgrzany piekarnik! Nie zawsze można otworzyć  drzwi tak by zrobić przewiew i nieco schłodzić. Wsiadam – koszmar! Włączam silnik, klima na full i jedziemy… Zależy jaka klima – u mnie dopiero po kilku minutach można „odzyskać” oddech.

Jadę, jest OK. Pomimo gorącego lata w Warszawie jest mnóstwo ludzi i aut. Koniec  jazdy – oto  „mój ulubiony” korek. Miałam nadzieję, że od 1 sierpnia będzie lepiej, ale nie jest. Stoimy, nieco jedziemy, stoimy… i tak przez chyba 15 minut.

To też dla ochłody….

W samochodzie jest już przyjemnie chłodno, na następnej „stójce” sięgam po … cukierka. Gra moja miła, znakomita muzyka – nowa płyta „December Avenue” – Tomasza Stańki. Korek mniejszy, jadę.  Dojechałam do domu. Jestem zmęczona, ale jakbym nieco odpoczęła, oderwałam się od codzienności… w warszawskim korku! – tej innej codzienności Warszawiaków.

Ostatnio wymyśliłam Domową Cytrynkę – moim zdaniem – świetny napój. Znakomicie gasi pragnienie i fajnie smakuje. Przepis, jeśli masz chęć wypróbować jest T U T A J

Wieczór przy świetle świecy… winie, dla ochłody…

A teraz coś przyjemniejszego. Lubisz może  tzw. szprycery? Są fajne na upalny wakacyjny, a także miejski wieczór. Przypuszczam, że każdy ma własny sposób, opowiem o moim –  jak zrobić, aby szprycer był dobry w smaku i spełnił swoje zadanie, czyli ugasił pragnienie. Do szprycera używam wody gazowanej, najlepiej zrobionej w syfonie, bo mineralna ma przecież różne smaki. Woda powinna być zimna, a wino mocno schłodzone. Szprycer po prostu powinien być zimny. Jakie wino? Chętnie wybieram jakiś  Riesling,  albo lekko słodkawe, owocowe, zwykle półwytrawne, lub inne  wytrawne, białe. Wino do szprycera nie musi być drogie – może być tańsze, polecam całkiem sympatyczne np. tzw. zielone wino. Do szprycera wolę białe wina, ale wiele osób lubi także z czerwonym winem – też OK. Kolejna sprawa to proporcje wody i wina. Moim zdaniem każdy powinien metodą prób i błędów znaleźć swój ulubiony, najbardziej pasujący smak. Zwykle robię ok. 70% wody i 30% wina. Niektórzy wolą 80, 90% wody i resztę wina – też dobre.  Polecam także zrobić szprycera wcześniej, aby go dobrze schłodzić przed podaniem. Podaję w szklanym dzbanie z kostkami lodu, często z jakimiś owocami np. z malinami, albo z krążkami cytryny, limonka raczej do bardziej słodkiego szprycera.

Smacznego! Na ochłodę!

Pozdrawiam Cię miło  🙂

 

 

 

Reklamy

Coś miłego na Majówkę…

Dzień dobry! Dobry Wieczór!

Witam Cię miło, czas spełnić moją obietnicę. z poprzedniego wpisu – to T U T A J

Pisałam, że Wiosną trzeba się zakochać. Może „trzeba” to nie jest miłe słówko, ale na pewno warto. Zakochuję się każdej Wiosny na nowo w moim życiu, w moim pięknym Mężu, w przyjaciołach, fajnych projektach-pracach, bogato i pięknie odnowionej Naturze… Zakochuję się też w wierszach tych ulubionych, znanych, ale i w tych zupełnie nowych. Taki wiersz – zabawkę – przytulankę znalazłam na sympatycznym blogu Ann – jest T U T A J

Cytuję:

„RADOŚĆ

Oczywista radość
że się jest
że się je
że się widzi
że się wie
że się słyszy
że się chce
że się czuje
że się pnie
że się biegnie
że się mknie
że się rośnie
że się jest
[Emilia Waśniowska] ”

Wiersz znakomity na Majówkę, zachęca do dalszej zabawy, czyli można dopisywać co kto chce, lubi, wymyśli, co komu fantazja podpowie. Autorka bloga napisała zachęcająco, cyt: „Wierszyk sam w sobie jest uroczy, i aż się prosi, żeby wykorzystać go jako kanwę do zabawy towarzyskiej. Może brać w tym udział cała rodzina (i nie tylko), a zasady ustalać również można własne. W najprostszej wersji każda z osób dostaje powyższy wiersz na kartce i uzupełnia kolejne wersy swoim tekstem np. że się jest… tutaj z wami, że się je… ciasto z pomarańczami itd., a później głośno odczytuje. I tak wszyscy po kolei. Spróbujmy, potrzeba nam trochę radości. ”  Wypróbowałam na mojej rodzinie i namawiam do tej prostej i miłej zabawy. Było wiele śmiechu i radości.

Za Zakochaną Wiosnę!

Teraz zamierzam zaproponować coś pysznego. Najpierw dobre wino. Może znajdziesz chęć na coś z Italii. Wina stamtąd są zawsze pełne słońca, niepowtarzalnych smaków, kolorów i… wrażeń. Jakiś czas wstecz próbowałam Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso – nieco długa nazwa, ale wino jest super. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak… aksamitny i bardzo fajny 🙂 Wino kosztuje ok. 60 zł i jest warte swej ceny.

Na Majówce może ktoś mieć ochotę na bąbelki – oto one! Wino białe, wytrawne, ale łagodne, pełne świeżości, delikatnie musujące – Prosecco DOC Treviso Terra Serena. Jak wiesz jestem fanką czerwonych win, ale to wino jest naprawdę pyszne – polecam. Kosztuje około 30 zł.

Jak może wiesz staram się popularyzować polskie wina, bo bywają naprawdę świetne. Są nieco inne od włoskich czy moich ukochanych win z Toskanii ( Toskańskie wina tutaj), ale mają dobrą „osobowość” czyli zapamiętuje się je i warto spróbować. Świetne polskie wino

Polskie wino jest OK!
zdjęcie: Atlas polskich win

ekologiczne. Jest już u nas sporo firm, które takie wina produkują. Wybrałam wytrawne wino z aronii –  Wino Aroniowe . Nie jest łatwo znaleźć to sympatyczne winko, ale warto poszukać.

Teraz chciałam wam zaproponować coś bardzo zwykłego, prostego jak… pyszny chleb. Znajdziesz wszystko opisane T U T A J  – taki chlebek można zrobić nie tylko z prawdziwego wiejskiego chleba, ale dobry na zakwasie też będzie znakomity. Wypróbowałam tzw. chleb „Biesiadny” – wyszło świetnie.

Słonecznej i niezwykłej Majówki, obojętne gdzie będziesz zakochaj się w naszej Wiośnie!  Pozdrawiam Cię miło 🙂

A może… zrób to przed 1 stycznia 2017

dsc08062Dzisiaj jest 30 grudnia 2016 roku – jeszcze jest nieco czasu, aby noworoczne postanowienia nie zostały tylko w sferze niespełnionych życzeń, których nam wszystkim chyba nie brakuje. Żaden sukces i wspaniałe zdrowie nie przyjdą do Ciebie tylko dlatego, że tak postanowisz z okazji sylwestrowych… postanowień. Budzisz się w nowym roku i jesteś taka sama/taki sam jak kilkanaście godzin wcześniej.

Jest sposób, wychwalany przez wiele osób.Wypróbowałam kiedyś na sobie ten sposób i to działa. Może nie w 100%, ale w większości działa. Proponuję zacząć od zmiany drobnych, ale ważnych na co dzień,  nawyków – DO 1 Stycznia. Mamy jeszcze dwa dni! Jeśli to się uda – wchodzisz w Nowy Rok już z zupełnie nową, lepszą energią. Nie myślisz o tym, że masz zrobić jakieś postanowienie, bo już je WYKONUJESZ, to kontynuacja, a nie jakaś… nowość, którą dopiero zamierzasz zrealizować. TY JUŻ MASZ TO ZA SOBĄ. ZREZYGNOWAŁAŚ/ ZREZYGNOWAŁEŚ JUŻ WCZEŚNIEJ, PRZED NOWYM ROKIEM, ZE ZŁYCH NAWYKÓW I JUŻ JEST CI LEPIEJ ŻYĆ!

Prosty przykład:  będę codziennie jeść więcej warzyw i owoców; wobec tego kupuję i po przyniesieniu  do domu myję je, segreguję, wkładam do odpowiednich torebek, pojemników i do lodówki. Potem … jak znalazł, gotowe. Nie czekam aż gdzieś w kącie zwiędną i będą do wyrzucenia.

Kolejny przykład: nie będę jeść słodyczy. Nie kupuję, ale jeśli mam wielką ochotę to może np. odrobina czekolady dry, albo suszone owoce, łyżeczka miodu… a nie kawał ciasta.

To naprawdę działa i nie tylko przez jeden, dwa dni. Ma to przełożenie na wiele dni, na miesiąc, rok… Ważne by wykorzystać ten wspaniały moment gotowości, motywacji jaka jest w każdym z nas. Zwykle jest to nowy rok, tym razem bądźmy sprytniejsi i niech nowy rok zastanie nas już w trakcie realizacji… postanowień.

Tym pysznym winem wznoszę toast za Wasze radości w 2017 roku. Nieh się spełnią!

Tym pysznym winem wznoszę toast za Wasze radości w 2017 roku. Niech się spełnią!

Czeka nas jednak interesująca noc… Jak wiadomo lubię wina i Nowy Rok przywitam winem raczej bez bąbelków, choć może jeden kieliszek jest ok. Polecam zawsze niezawodne toskańskie wino – zapraszam T U T A J

Jeśli lubisz bąbelki to polecam – Szampan Jean-Paul Deville Brut NV z regionu Szampania, apelacja Champagne AOC. Moim zdaniem jest świetny. Poza tym dobry stosunek ceny do jakości.

A tak w ogóle, dla mnie i dla mojej Rodzinki, a także dla wielu znajomych osób nowy rok zaczyna się… po wakacjach! Tak mam i w dodatku lubię to. Zapraszam, poczytaj o tym  T U T A J KLIK

ŻYCZĘ WSZYSTKIM MOIM ZNAJOMYM I NIEZNAJOMYM PIĘKNEGO SYLWESTRA, JAK NAJWIĘCEJ RADOŚCI W 2017 ROKU I… ZAWSZE 🙂

Podoba mi się…

Jesień...

Jesień…

Jest nadzieja, że tylko dzisiaj mam „przechlapane”, bo srodze zatęskniłam za Wiosną, ale też za piękną, kolorową, ciepłą, pełną miłego słońca – Jesienią.  Lubię Jesień i kiedy są letnie upały wręcz tęsknię za naszą złotą, polską Jesienią.

W tym roku Naturze nie udała się nasza Jesień. Ledwie parę dni słońca, bez deszczu i wichrów wszelakich na początku i… koniec. Zrobiła się jakaś niby jesienio-zima, czy inny mało przyjazny twór. Szaro, buro, liście już tylko na ziemi, deszcz, wichury, mgły, ani odrobiny słońca, zimno i w dodatku trzeba było zmienić czas letni na zimowy!

Cóż – zawsze jest czym się pocieszyć. Patrzę na stosik kasztanów, są lśniące, śliczne – zbieraliśmy je w piękny, październikowy dzień. Pierwsze  listopadowe dni to wspomnienia… oglądamy zdjęcia, niektóre działają jak echo, echo… snujemy wspominki. Wspólnie przyrządzamy potrawy, które nasi kochani kiedyś lubili; delektujemy się pysznym, ich ulubionym winem, łezka się kręci…

Co do wina… kupiłam jedno z ulubionych win mojej Mamy i Dziadka. /O mojej Mamie  tutaj/. Lubiła różne wina czerwone wytrawne lub półwytrawne z Toskanii i czasami szampan. Wybrałam Wino Belnero Banfi, z Toskanii,  czerwone wytrawne. Znakomite. Intensywna, głęboka barwa. Cudny zapach wanilii, kawy i suszonych śliwek. Duży smak, o zgrabnych taninach. Wino pasuje do mięs, serów i do delikatnego popijania…

Zapraszam też na moje winne, toskańskie fascynacje KLIK TUTAJ

Mam nadzieję, że nie dopadnie mnie i Ciebie też nie – jesienna melancholia, bo to nie jest zbyt miłe, choć bywa twórcze. Może warto troszeczkę się jej poddać…

Natrafiłam na śliczny wiersz Grażyny Szałkowskiej „Podoba mi się”, Poczytaj proszę, warto… pachnie wiosną!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😉 ♥

PODOBA MI SIĘ

Lubię słowo ubrane w ciało,
Słońce zaplątane we włosach,
Jak śnieg las przystroi na biało,
Podoba mi się w trawie rosa…

Lubię wiele punktów widzenia
I jak w marzec zmienia się luty,
Mieć kamyki szczęścia w kieszeniach,
Choć raz na miesiąc nowe buty…

Lubię mieć na kolanach kota,
Kończyć wiersze gęstym morałem,
Jak światem rządzi jesień złota
Z tym całym jej ceremoniałem…

Lubię, gdy wiersz powstaje w biegu
Ze spiesznych kilku słów w zeszycie,
Ale najbardziej ze wszystkiego
Podoba mi się życie…
Autorka wiersza – Grażyna Szałkowska ©GraSza

Nocne gadanie przy lampce wina…

Czy to jest wspaniałe, czy może… męczące, zbyt trudne… Jednak nie – to jest DOBRO.

Tak to mi dzisiaj wyszło, po trudnej pracy i po powrocie do domu. Pozwól, że powiem Ci – jakby w… sekrecie – lubię naszą/moją fajną ekipę, wspólną pracę,  żarty, a po niełatwej pracy, uśmiechy pełne ulgi, powrót ze zdjęć, rozmów i piękne, kreacyjne rozmowy przy montażu materiału; często wielkie zmęczenie, lubię nasze „przegryzki” zamiast nieomal obowiązkowego eko-jedzonka. Lubię czas gdy jesteśmy i tworzymy razem i dziękuję Im za to. Kocham powroty do domu. Przepraszam, ale wiecie przecież o co chodzi 😉

Dlaczego o tym piszę? Hmm…  te Listopadowe Dni… przecież nie jesteśmy wieczni,  choć czasami tak się nam wydaje. Wybacz, ale jakoś zebrało mi się na nostalgię w tych zaduszkowych dniach. W tym roku i w 2015  – niedawno, odeszło wiele wspaniałych ludzi kultury. Żal…

Dla mnie to szczególne Dni. Jestem często u Mamy – od zawsze u Niej w  naszym domu, a teraz… na cmentarzu. Nie ma już Jej (poczytaj: KLIK TUTAJ  ) na tym świecie, ale jest ze mną na zawsze tu i teraz. Tak czuję i tak… JEST. Przypuszczam, że często tak czujemy.Wiemy przecież, że tak jest. Obojętne Kim była Osoba Zmarła, jeśli była Ci bliska – jest przy Tobie.

Lubię to jesienne Święto. Ma w sobie DOBROĆ, wspominamy przede wszystkim Ludzi i Dobro. Choć boli,  że już Ich nie ma…  Wspomina się ukochanych ludzi, a także tych których podziwialiśmy, nie znaliśmy, ale byli nam bliscy poprzez swoje życiorysy, poglądy, śpiewy, aktorstwo, pisanie, żarty, melodie… pozostaną z nami może na zawsze…

W naszej rodzinie wspomina się zmarłych nie tylko na cmentarzu, ale też  inaczej. Jesteśmy razem. Oglądamy zdjęcia, wspominamy. Słuchamy Ich ulubionej muzyki, piosenek, wspominamy Ich żarty, zwyczaje, ulubione potrawy, wina, miejsca i różne wspólne wydarzenia. To jest dobrem.

DSC09384Moja Mama kochała nas, przyrodę, zwierzęta i życie; zamęczyła ją zła  choroba. Lubiła czarny blues, jazz i wino. Była dobrą, mądrą i piękną Kobietą i Mamą.  Kochała żyć, cieszyła Ją każda chwila. Lubiła nas – już dorosłych swoich dzieciaków razem z żonami i mężami – zapraszać na kolacje, „nocne gadanie” i lampkę wina. Miała ulubione, czerwone wina wytrawne z dodatkiem szczepu Syrah.  Zwykle było świetne wino Domaine de Tholomies Syrah Granche. Francuskie, czerwone wino wytrawne. Jest intensywne,  dojrzałe i pełne dobrych… niespodzianek. Moim zdaniem warte „grzechu”. To wino łączy nas z dobrymi wspomnieniami.  Wspólne, rodzinne, cudne wieczory z Mamą  przy tym winie.

Bądźmy z NIMI WSZYSTKIMI, nie tylko w tych listopadowych dniach. Te Dni nie muszą być smutne, bo NASI ZMARLI chyba nie chcą by były smętne.  Byli przecież uśmiechniętymi i lubiącymi cieszyć się życiem ludźmi, mieli zalety i wady – tak jak my – nie byli jakimiś bezdusznymi  pomnikami – więc ich tak nie traktujmy.

Poczujmy to, pomyślmy, przypomnijmy ich sobie, wyobraźmy. Warto.

Serdeczności dla Ciebie i Twoich Bliskich 🙂

 

Dobra Samotność nie jest zła

Wątpliwy wdzięk głupoty, irracjonalność, ale i wielkość trwania czasami wymaga DOBREJ SAMOTNOŚCI.

Chciałabym podzielić się z Tobą moimi myślami o samotności. Samotność jest ważna, nie jest łatwo być w odłączeniu od pewnej codzienności do której przez lata przywykliśmy, ale…

Nie pomyl samotności z wyjazdem na urlop, wakacje, odpoczynkiem od pracy, ludzi – to zupełnie inna bajka. Kiedy mówimy „SAMOTNOŚĆ” zwykle źle kojarzy nam się to słowo. Dlaczego? ponieważ na ogół przychodzi na myśl pustka, jakaś marność, może jałowość życia, albo nieistnienie… i wielkie NIC. Po prostu… słabo.

Zwykle boimy się samotności i dlatego wypełniamy nasze życie przereklamowaną aktywnością, hałasem, trywialnymi rozmowami, czym kto potrafi – wtedy bycie tu i teraz ucieka nam. Dlaczego? Dlatego, że DOBRA SAMOTNOŚĆ jest nam nieco… obca. Obcego nie lubimy, bo nie rozumiemy, nie tolerujemy i… nie chcemy!

SAMOTNOŚĆ TO NIE TO SAMO CO OSAMOTNIENIE

Hmm… pomyśl – przecież jest i dobra samotność – na własne życzenie. Odseparowanie się chociaż na nieduży czas od wielości dźwięków, bodźców, wszechogarniającej informacji, dzikich i dziwacznych narracji (modne słowo ;)), pozwala nam zajrzeć w siebie przyjaźnie, ale i krytycznie, a przede wszystkim z należną nam uważnością, z umysłem i sercem swoim dla siebie.

Spróbuj spojrzeć inaczej na samotność – z odwagą, której każdy powinien się nauczyć. Ta odwaga jest potrzebna nie tylko w życiu, ale także w ostatniej godzinie naszego życia. Samotność to nie osamotnienie. W samotności możesz dowiedzieć się wiele nowego o sobie, gdy nie „zagadujesz życia”, nie pędzisz gdzieś, bo musisz, nie udajesz niczego i nikogo. Nikt cię nie rozprasza, nikt niczego od ciebie nie oczekuje, a ty oczekujesz tylko na spotkanie ze sobą. To piękna forma istnienia bez przymusu, bez udawania. Taka samotność daje ci wolność i poczucie pełni istnienia.

W samotności odnajdziesz swoje intencje (dobre i gorsze), smutki, lęki, złości, radości, nadzieje, plany, pragnienia, miłość, emocje… Wybrana przez ciebie samotność to sztuka i radość na spojrzenie na siebie z bliska i serdecznie. W tej twojej samotności może na moment przyjść uczucie opuszczenia, możesz poczuć się jak na bezludziu, ale to szybko minie – jeśli tego zechcesz.

Lubię moje tymczasowe, małe samotności, są dla mnie ważne, ale pamiętaj – każda samotność jest wspaniała, jeśli masz komu o niej opowiedzieć.

A TERAZ – WINO

Swoją wybraną samotność warto nieco podkreślić ulubionym jedzonkiem, albo np. kieliszkiem dobrego wina. Nie butelką ale tylko kieliszkiem, sączonym i smakowanym długo jak… życie w danej chwili. Proponuję jedno z moich ulubionych, oczywiście czerwone wytrawne z pięknej Italii. Wino Syrah Planeta – piękny, ciemny kolor, dość mocne (ok.14%), pochodzi z Sycylii. Dominujący zapach to przyprawy, owoce, jeżyny, jagody; „słychać” w tym winie pieprz, czekoladę, nieco mięty, na pewno znajdziesz coś jeszcze…

To wino da ci miłe uspokojenie, ale i pobudzi do myślenia, ma delikatne, gładkie taniny i bogaty, satysfakcjonujący aromat. Moim zdaniem pasuje świetnie do różnych mięs, do twoich ulubionych serów, ale najważniejsze tu i teraz – jest świetne do sączenia w dobrej samotności. We dwoje też nie zaszkodzi 😉

Pozdrawiam Cię serdecznie. Cześć!

To nie jest „lewa” sprawa!

TO NIE JEST „LEWA” SPRAWA

Tak jak kominiarz leworęczni też przynoszą szczęście :)

Tak jak kominiarz leworęczni też przynoszą szczęście 🙂

Oczywiście, że nie jest! Niby dlaczego miałaby być? DZISIAJ JEST 13 SIERPNIA I TO JEST MIĘDZYNARODOWY DZIEŃ LEWORĘCZNYCH. Super Dzień!

Jestem też leworęczna – choć w zasadzie oburęczna. Są czynności, które chętniej wykonuję tylko lewą ręką – zwłaszcza jeśli wymagają precyzji lub większej siły. Byłam zdolnym dzieckiem i rodzicom nigdy nie przeszkadzała moja leworęczność czy oburęczność. Leworęcznych jest podobno na świecie około 15% czyli ponad 250 mln, a oburęcznych – też podobno – jest sporo.

Na temat osób leworęcznych wymyślano różności – zaczynając od przeróżnych dowcipów, w Średniowieczu straszono nimi ludzi,  po poważne badania naukowe. Naukowcy przebadali tysiące takich osób, psycholodzy wysnuwali swoje własne tezy – a my po prostu jesteśmy. Jesteśmy wszędzie i… lubimy siebie.

Archeologiczne badania pokazują, że osoby leworęczne żyły od… zawsze. W starożytności lewusów otaczano kultem i przypisywano im nieomal boskie cechy. Leworęczność była atutem mędrców. Inkowie oddawali im cześć, podziwiali ich, a niektóre plemiona w Ameryce Płd. uważały, że leworęczność przynosi szczęście.

John McEnroe, Barack Obama,  Paul McCartney, Phil Collins, Jimi Hendrix, Leonardo da Vinci, Curt Cobain, Albert Einstein, Aleksander Wielki, Nicolo Paganini, Charlie Chaplin, Hans Christian Andersen i Napoleon Bonaparte, a także prezydent RP Andrzej Duda  –  tysiące sławnych i mniej sławnych ludzi – to  leworęczni. Jakoś nie trafiłam na leworęczne panie, mogę być przedstawicielką 🙂

Leworęczni, mańkuci, lewusy – każdy kogoś takiego zna, a nawet ma w rodzinie. Dzisiaj jest NASZE ŚWIĘTO! To trochę zabawne, że jest Dzień Leworęcznych, ale podoba mi się, to miły i fajny pomysł. Nie wiem kto to wymyślił,  ale niewątpliwie miły… mańkut 🙂

Dlatego warto wypić kieliszek pysznego wina, aby wznieść toast za nas – za leworęcznych i… oburęcznych, za praworęcznych oczywiście też!

Poleciłabym wino z południowej Francji – Wino Domaine La Reze BIO Minervois. Czerwone, wytrawne o ciemnej barwie, wspaniale wygląda w kieliszku. To wino powstało w zgodzie z zasadami produkcji bio. Może jest trochę za mocne (14,5%), ale tanina jest jakby nieco słodkawa i daje miły posmak. Pasuje do mięs przeróżnych, ale też do serów i jako singiel. A może nawet szczególnie jako singiel J Jest świetne!

Przeszłość, chlebek i…

Wymyśliłam, że podzielę się z Tobą czymś pysznym z… przeszłości.

DSC09996Otóż od lat mamy w domach wszelkie „elektryczności” np. opiekacze do różnego pieczywa. Smak tego niby-upieczonego chleba… jest jaki jest… średni chyba. Niestety pośpiech – zwłaszcza poranny – rozkazuje nam robić wszystko elektrycznie, albo elektronicznie czyli szybko 😦

Warto jednak trochę wolniej i sięgnąć do przeszłości. Otóż ostatnio miałam okazję pobyć kilka dni na pięknej wsi, a tam cuda-jedzonko. Chleb pachnący, ślicznie rumiany młoda Gospodyni upiekła na patelni. Mówiła: „Taki chleb jadły moja babcia i mama i ja też lubię, a moja młoda rodzinka przepada za takim chlebkiem”. Jak to robi?

Pokroiła na kromki, lekko posoliła z obu stron grubą solą i położyła na czystą – bez tłuszczu – żeliwną patelnię. Kromki wspaniale zarumieniły się po obu stronach. Do tego prosto z ogrodu sałata z dużym szczypiorem i pomidorami, lekko polana oliwą o smaku czosnkowym. PYCHA! To mało powiedziane.

Po powrocie też tak zrobiłam. Zaprosiłam miłych ludzi. Pysznie upieczony chleb był stamtąd, sałata, pomidory i szczypior eko, oliwa z oliwek doprawiona przeze mnie czosnkiem. Dodałam do sałatki mozzarellę oraz nieco kolorowego, świeżo zmielonego pieprzu. Chleb upieczony sposobem naszej Gospodyni – rewelacja! Całość smakowicie pachniała i wyglądała – wszyscy pałaszowali i… chwalili. Do tego było coś jeszcze.

Polskie wino jest OK! zdjęcie: Atlas polskich win

Polskie wino jest OK!
zdjęcie: Atlas polskich win

Świetne polskie wino ekologiczne. Jest już u nas sporo firm, które takie wina produkują. Wybrałam wytrawne wino z aronii. Wino Aroniowe produkowane tradycyjną metodą fermentacji ze świeżych owoców aronii pasowało do mojej prostego, ale smakowitego jedzonka.

 

 

 

… w rodzinie krytyka ostra…

Tęsknię za wakacjami...

Tęsknię za wakacjami…

Dzisiaj i wiersz i dwa pyszne  wina. Ten znakomity wiersz napisała Grażyna Szałkowska – GraSza. Cytuję go tutaj, bo lubię tę niezwykłą poetkę, bo wiersz jest o naszej codzienności, o naszych bliskich, o troskach, niemożliwościach, nieuważnościach, myślach dobrych i niedobrych – o nas i dla nas. Poczytajcie… wbrew pierwszemu wrażeniu nie ma tu pesymizmu – jest nadzieja…

Z RODZINĄ

Z rodziną tyle roboty,
Z rodziną same kłopoty,
Żądania niemożliwości…
Oczekiwań Pireneje,
Zamordowane nadzieje,
Brak miejsca dla miłości…

W rodzinie krytyka ostra,
Czy matka, czy syn, czy siostra,
Brak zezwolenia na słabość…
Wspinaczka na strome schody
Bez wizji żadnej nagrody
I nie ma miejsca na radość…

Są kosmiczne wymagania,
Niekończące się starania,
Rozluźnić mięśnie to biada!
Chłodne surowe oceny,
Pamiętne drastyczne sceny…
Z rodziną mi się nie składa…
©GraSza

A teraz napijmy się razem pysznego wina, aby nadzieja była zawsze, aby chciało się chcieć i było warto napić się razem wina.

Lubię wina różowe, są sympatyczne, łączą w sobie cechy wina białego i czerwonego, są zwykle słabsze, delikatne w smaku i pięknie wyglądają w kieliszku. Chyba najchętniej pijamy je latem, bo są też znakomite jako aperitif  i świetnie pasują na różne okazje.

Polecam naprawdę smakowite wino z nad Loary – Chemin des Roses Cabernet d’Anjou.  Półwytrawne, o pięknym lekko łososiowym kolorze, orzeźwiające, taniny delikatne.

No… tak – nie byłabym sobą, abym nie poleciła wina czerwonego wytrawnego. To jest pychota – Wino Rosso di Montalcino Castello Banfi. Klasyka – szczep sangiovese, mocniejsze niż różowe wina, piękny ciemnoczerwony kolor, harmonia smaku i aromatu.

Wszystkim przesyłam serdeczności i kieliszek wina wznoszę za Waszą radość życia! Bo… życie to emocje, a emocje to życie! Jak w wierszu.

 

Miłe lenistwo – co Ty na to…

Witam, dzień dobry i dobry wieczór! Dawno mnie tu nie było… PRZEPRASZAM , ale u mnie była (aż!) przed-majówka, majówka i po-majówka. Stąd to niebycie tutaj.

Trochę pojeździłam w różne miłe miejsca, odwiedziłam rodzinę i przyjaciół, trochę niezbędne mi było lenistwo – udało się wszystko 🙂

Dzisiaj mam chęć napisać o dobrych winach, które udało mi się spróbować, co prawda tylko dwa, ale za to polskie wina i są naprawdę świetne. Będzie niespodzianka – to polskie wina ekologiczne.
Lubisz? Ja tak i polecam, to fajne wina i… zdrowe (byle z mądrym umiarem) .

aronia-mTo wino jest zrobione z aronii. Półwytrawne, czerwone, produkowane tradycyjną metodą fermentacji ze świeżych owoców. Ma piękny, ciemny kolor, w kieliszku wygląda znakomicie i tak smakuje.

 

 

 

 

 

wino-gruszkowe-miniDrugie wino jest z gruszki. Wytrawne, białe, o delikatnym smaku i aromacie świeżej gruszki. Pyszne!
Oba te wina wyprodukowała firma „Potęga Tradycji” z Konina. Specjalizują się w winach domowych z polskich owoców.

Zapraszam też do poczytania o winach i winnych blagierach T U T A J

Wrócę na moment do wina, o którym już pisałam, a które jest szczególne, lubię i polecam. Rocznik 2013, z Italii, wytrawne, czerwone. Nazwa: Archidamo Promitivo di Manduria. Wino jest raczej mocne, ale nie czuje się tego, bo ma bardzo delikatne taniny, przyjemny smak pozostaje dość długo. Pachnie i smakuje jak lukrecja, a może jak gorzka czekolada… każdy tu odnajdzie swój ulubiony smak. Sączyć je można ot… tak sobie, ale świetnie pasuje do mięsa i dojrzałych serów.

A może chcesz wiedzieć JAKIM JESTEŚ WINOTYPEM? TO TUTAJ

Jutro piątek, weekend tuż, tuż… poleniuchujmy przy dobrym winie, w miłych okolicznościach przyrody, albo na sportowo, albo w domowym ciepełku – co kto lubi… Szczęśliwości życzę:)

To ważne! W sobotę 7 maja idziemy na Piękną Manifestację opozycji i KOD, godzina 13.00 – Warszawa, Trybunał Konstytucyjny. Właśnie powstała koalicja przeciw PiS.

Zapraszam Cię serdecznie na strony „Mózgojazdy” na pewno znajdziesz coś dla siebie miłego, nowego, dobrego, zabawnego i ważnego… Pozdrawiam 🙂