Mały spacer po Warszawie

Niestety, to też jest w Warszawie

Niestety, to też jest w Warszawie

Właśnie przeczytałam na portalu Wyborcza.pl tekst na temat przycisków dla pieszych w Warszawie. To bardzo ważna i potrzebna akcja. Mam podobne spostrzeżenia m.in. na tych samych przejściach, skrzyżowaniach, bo tak się składa, że tym traktem dość często chodzę.

Jestem dobrym piechurem, lubię chodzić, ale nie po mieście. Miewam jednak takie „napady”, że muszę pochodzić po Warszawie. Na ogół jeżdżę autem, ale jeśli muszę być w centrum to zawsze korzystam z miejskiej komunikacji – mam nawet roczny bilet. Nie mam ochoty na koszmar – czyli znalezienie miejsca do zaparkowania – w centrum Warszawy to prawie marzenie.

Kilka dni temu znowu pojechałam do centrum autobusem, sprawy udało się załatwić szybko i miałam czas na spacer po centrum stolicy. Był piękny jesienny dzień, słońce, ciepło – pomyślałam – wspaniały spacer, pogapię się na ludzi i na miasto, może też połażę po sklepach… Owszem spacer był fajny, ale przy okazji poczyniłam pewne spostrzeżenia, podobne do tych jakie mieli reporterzy z Wyborczej.pl.

Szłam ulicą Marszałkowską i przy pl. Konstytucji pod arkadami chciałam przejść na drugą stronę. Są przyciski, ale miałam wrażenie, że w ogóle nie działają. Stało kilka osób i wszyscy mieliśmy wrażenie, że nigdy nie uda nam się przejść – ruch ogromny, auta, tramwaje. Czekamy, czekamy… w końcu jest zielone, ale czekaliśmy chyba co najmniej minutę.

Idę dalej – przejście przy Śniadeckich – jest tak samo, czekanie w nieskończoność. Ciągle ktoś naciska przycisk, jednak wydaje się, że nie działa. Ktoś się spieszy i próbuje przejść na czerwonym, w końcu jest zielone.

Na Nowo-ursynowskiej jest przejście dla pieszych gdzie absolutnie powinien być (działający!) przycisk dla pieszych. Jest tam przejście tuż za zakrętem, mało widoczne dla kierowców aut. Jest pulsujące pojedyncze, żółte światło, ale pieszy musi czekać na wolną drogę, bo auta ciągle wyłaniają się zza zakrętu. Działający przycisk byłby tu bardzo potrzebny.

Kolejna sprawa z przyciskiem. Skrzyżowanie ul. Powsińskiej, Idzikowskiego i Gołkowskiej – Sadyba, dalej Wilanów.  Bardzo ruchliwe skrzyżowanie. Kiedyś, już dość dawno było modernizowane i przyciski zamontowano, ale nie działają, są starego typu, zniszczone, wystają z nich kabelki – to niebezpieczne. Są tu bardzo potrzebne nowoczesne przyciski dla pieszych.

Piesi bywają niesforni i chodzą po ścieżkach rowerowych

Piesi bywają niesforni i chodzą po ścieżkach rowerowych

Takich i podobnych „kwiatków” z przejściami dla pieszych jest w Warszawie mnóstwo, są oczywiście miejsca gdzie przyciski działają i spełniają swoje funkcje znakomicie, ale… niestety nie wszędzie.

Pomimo to warto pochodzić po Warszawie i nacieszyć się jej urodą. Pięknieje, jest coraz bardziej przyjazna, przybywa wyremontowanych ulic, chodników, eleganckich sklepów, nowoczesnych budynków. Cieszą nowe i te starsze, ale odnowione kafejki, knajpki, barki gdzie można nie tylko zjeść coś fajnego, ale jest już wifi, wnętrza są nowoczesne, pełne sympatycznej prostoty, wygodne, no i obsługa pomału, ale zmienia się na korzyść.

Urokliwa uliczka na warszawskiej Sadybie

Urokliwa uliczka na warszawskiej Sadybie

To moje kochane miasto, ale… o przyciski dla pieszych trzeba zadbać i oczywiście o wiele, wiele więcej rzeczy, spraw… to jasne.

Zapraszam też do poczytania innych tekstów o podobnej tematyce np. Pieszym być , albo tu też o nas na drogach: To też my, a na dobry nastrój coś o winach Dobre winko

Reklamy

Ach… pieszym być

Nasz niezwykły Sejm i jeszcze bardziej niezwykli posłowie obu płci znowu szykują zmiany w prawie o ruchu drogowym – ważny dokument – druk sejmowy nr 1859. Na tapecie – PIESI – i bardzo dobrze. Trzeba jeszcze oczywiście dużo pracy włożyć w te nowe przepisy, zasady, ale okazuje się, że najważniejsze jest dokładne określenie: CZY PIESZY/PIESZA CZEKA, OCZEKUJE CZY JUŻ WCHODZI NA PRZEJŚCIE?!

Najważniejszy punkt tegoż projektu brzmi tak, cytuję z pamięci: punkt 1. „Pieszy wchodzący na przejście, lub kiedy już się tam znajduje MA PIERWSZEŃSTWO PRZED POJAZDEM.”

Pieszy na pasach ma pierwszeństwo przed pojazdem i to wydaje się jasne. Jednak okazuje się, że… niekoniecznie, bo dalej czai się kolejne zdanie, które jest w oczywistej sprzeczności z pierwszym. Oto ta niezwykła myśl, tu będzie cytat dosłowny:

Punkt 2. „Kierujący pojazdem zbliżając się do przejścia dla pieszych jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który oczekuje bezpośrednio przed przejściem na możliwość bezpiecznego przekroczenia jezdni lub znajduje się na przejściu.”

Budzące moją wątpliwość fragmenty pogrubiłam.

Te dwa zapisy – niezwykle ważne – kryją nielogiczność! W 1. punkcie jest o pieszym „…wchodzącym na przejście…”, ale w drugim punkcie pieszy „…oczekuje bezpośrednio przed przejściem…” Gdzie tu logika? Moim zdaniem nie widać ani logiki, ani prawniczej konsekwencji.

Tak więc „wchodzimy”, czy może tylko „oczekujemy” jako piesi? Kiedy mamy pierwszeństwo – gdy wchodzimy na przejście, czy może już wtedy, gdy oczekujemy stojąc przy przejściu i zamierzając przejść?

To chyba jest straszne, hamletowskie pytanie, bo podobno posłowie zamówili już kilkanaście ekspertyz, aby problem rozwikłać. Uda się, czy nie? Moim zdaniem, jeśli już wprowadzamy poważne i bardzo potrzebne zmiany w ruchu drogowym to muszą być naprawdę… na złoty medal, a nie znowu byle jaka fucha.

Zamysł posłów jest cenny i dobry, ale musi być znakomite wykonanie, a diabeł zwykle tkwi w szczegółach i chyba każdy to wie. Jeszcze jedna niebagatelna sprawa. Projekt jest oczywiście wart wszelkiego poparcia, bo około 30% wypadków śmiertelnych w Polsce jest z udziałem pieszych, ale piesi też muszą być uważni. Nie może być tak, że raptem nieomal wbiega się na jezdnię, bo przecież tu są pasy, więc mam pierwszeństwo! Kierowca, nawet zwalniając przed przejściem, nie jest w stanie zatrzymać auta natychmiast, w ciągu pół sekundy – to też przecież powinno jasne. Jednak czy dla wszystkich pieszych? Straszne polskie statystyki mówią, że nie jest to jasne, bo ciągle giną ludzie na naszych drogach.

Jestem jednak nastawiona optymistycznie do tego projektu, choć martwi brak kultury wśród naszych kierowców obu płci. Dotyczy to wszystkich kierowców aut, a także rowerzystów, motocyklistów, motorowerzystów. Niestety jak by nie patrzeć tutaj, pod tym względem, nie jesteśmy jak Skandynawia. Porównanie może być niemożliwe.

Niestety ciągle na kursach nie uczymy kandydatów na kierowców kultury jazdy. Dlaczego? Nie ma kto tego uczyć? Kolejne hamletowskie pytanie?


Brudne słowa

Jacy jesteśmy na polskich drogach i jak zachowujemy się jako kierowcy aut, piesi, rowerzyści? Wiemy – nie jest dobrze, a nawet bardzo źle. Kulturalne zachowania na polskich drogach to raczej teoria, praktyka wygląda niestety smutno.

DLACZEGO? Oto jest wielkie i ważne pytanie, na które chyba nikt nie ma mądrej odpowiedzi, a może ktoś wie… ja nie wiem, ale mam pewne spostrzeżenia. Nie tylko jako kierowca.

Tak się dzieje, że kierowcy na drodze stają się ludźmi mocno pobudliwymi i wystarczy niewielki incydent, a już mamy „piękny” repertuar wulgaryzmów, głos wzburzony ponad wszelką miarę, a ciało i ręce pokazują to i owo. Jasne, że nie wszyscy tak się zachowują, ale kulturalni, życzliwi – chciałoby się rzec: normalni ludzie – to niestety mniejszość w naszym narodzie.

Uwłaczające pyskowanie na drogach, ale nie tylko, stało się nieomal polską normą. Gdy dochodzi do nawet niewielkiej stłuczki zwykle usłyszymy stek wyzwisk, a „ty baranie” to prawie pieszczotliwe określenie. Przechodzenie na „ty” odbywa się oczywiście natychmiast i bez jakiegokolwiek przyzwolenia drugiej strony, niezależnie od płci i wieku. Niektórzy uważają, że to takie nowoczesne każdego „tykać”, ale przecież to absurd. Dialog wygląda mniej więcej tak:

– k…a jak jeździsz! Nie widziałeś/widziałaś, że jadę! Miałeś/miałaś czerwone światło! Ślepy/ślepa k…a jesteś!? Itd. itp…

– przepraszam, ale ja…

– k…a zniszczyłeś/zniszczyłaś mi samochód, ja to j…ię, wzywam policję…

– ale to drobna stłuczka, możemy spisać swoje dane…

– mam to w du…e! K… dzwonię na policję!

… i dzwoni, policja przyjeżdża i nie rozumie po co została wezwana, ale awanturująca się osoba żąda spisania protokołu.

Druga strona próbuje łagodzić, wyjaśnić, nie używa słowa „ty’, bo przecież tę osobę widzi pierwszy raz w życiu. Myśli: jest przykrość i jakaś strata … człowiek ma prawo się zdenerwować, ale żeby aż takim być prostakiem… Przecież to tylko niewielka stłuczka na szczęście nic się nikomu nie stało, a tu taka awantura. Ta osoba nie jest w stanie zrozumieć takiego zachowania – dlaczego od razu aż tak wrzeszczeć, przeklinać… przecież wiadomo, że nikt nie chciał, aby doszło do stłuczki, oba auta nieco ucierpiały, ale… to tylko auta. Ja też nie rozumiem i mam nadzieję, że to niezrozumienie podziela wiele osób czytających ten wpis.

Słowo k…a dla wielu ludzi przestało być obraźliwym, brudnym słowem, spowszedniało i stało się niezastąpione. Niektórzy nie potrafią wypowiedzieć jakiegokolwiek zdania bez użycia tego czy innego wulgarnego słowa. Teoretycznie wiemy, że takie słownictwo cechuje osoby z marginesu społecznego. Jednak to już nieprawda – mówią tak ludzie wykształceni, na wysokich stanowiskach – awansowali, ale może nie wynieśli z domu, że tak nie należy. Przecież nie do pomyślenia jest, aby zwracać się tak np. do profesora na uczelni, czy szefów w pracy, albo w domu do rodziców, rodzeństwa czy przyjaciół. Człowieka, który zachowałby się w ten sposób uznano by za prostaka. Czy wobec tego takie osoby uważają, że na drodze to można!? Nie, nie można. Nigdzie nie można, bo po co…

No właśnie – PO CO? Po nic – taki styl, a tenże niby-styl dyktują media, przede wszystkim telewizja. Wiele programów narzuca fatalny model życia, sposób bycia na co dzień, używania fatalnego języka polskiego, lekceważącego traktowania ludzi, braku szacunku dla kogokolwiek i czegokolwiek. Niedawno przeczytałam, że ksiądz na religii do dzieci zwrócił się tak: „Drogie dzieci pamiętajcie, że Jezus jest zajeb…” Czy ten ksiądz zdaje sobie sprawę jaką szkodę wyrządza tym dzieciakom?  Czyżby  zapomniał co to słowo znaczy? Oczywiście, że nie – doskonale wie i pamięta, ale chce być ich kumplem, tylko po co i co to za sposób…

Nie tylko kierowcy na drodze zachowują się po chamsku, ale chyba już ogromna część Polaków schamiała. Wiadomo, życie codzienne bywa niełatwe, każdy ma jakieś problemy, ale jednak zanim przeklniemy – pomyślmy – po co, dlaczego tak. Przecież nawet lekki uśmiech, podniesienie ręki w geście przepraszam, czy dziękuję na drodze jest warte bardzo wiele. Budzi życzliwość, zrozumienie, chęć pomocy.

Wierzę w to, że są jeszcze ludzie, choćby tacy zwykli jak ja, których razi, obraża chamstwo, pieniactwo, prostactwo – nie dajmy się wciągnąć w takie zachowania i po prostu bądźmy sobą. Warto.

Zapraszam do głosowania na mój blog. w konkursie BLOG ROKU 2014. Koszt sms 1,23 przeznaczony na rzecz FUNDACJI DZIECI NICZYJE. Dziękuję 🙂 informacje niżej.

Dziękuję i zapraszam do poczytania 🙂

 


Prawo jazdy – nie dla każdego

Czy każdy musi mieć prawo jazdy? Jasne, że nie każdy. Są osoby, którym prawo jazdy w ogóle nie jest potrzebne, są tacy, którzy po prostu nie chcą mieć, bo np. uważają  – i to jest prawda, że samochody to zatruwacze naszego środowiska i nie zamierzają  nigdy mieć auta. Pewnie są jeszcze inne powody, dla których ludzie nie chcą mieć prawa jazdy.

Są jednak takie osoby, które za wszelką cenę chcą mieć prawo jazdy, robią wiele, aby je zdobyć, ale…  No właśnie – kim są te osoby? Nie będę tu pisać o oszustach, którzy są przestępcami i kupują sobie taki dokument.  Mam na myśli osoby – obu płci – które nie są w stanie zdać kolejnego egzaminu, bo… nie potrafią. Nie są w stanie nauczyć się jazdy autem, po prostu nie mają do tego predyspozycji. Nie potrafią zsynchronizować niezbędnej pracy nóg, rąk, obserwacji drogi i znaków drogowych, spoglądania w lusterka itd. Takie osoby nigdy nie powinny zostać dopuszczone do kierowania jakimkolwiek pojazdem.

Psycholog transportu pan Andrzej Markowski – z którym przepracowałam kilka lat przy produkcji tv programu o brd – mówi, że  jest (wcale nie taka mała)  grupa osób które nie mają określonych zdolności psychomotorycznych,  absolutnie niezbędnych, aby móc kierować autem i jeździć po drogach. Te osoby nigdy nie mogą mieć żadnego prawa jazdy. To oczywiście nie są osoby chore,  to są osoby w pełni zdrowe, ale akurat nie mają określonych zdolności, predyspozycji. Tak jak nie każdy z nas może być muzykiem, malarzem, czy np.  policjantem, kierowcą rajdowym, nauczycielem, lekarzem czy lotnikiem – tak nie każdy może być kierowcą.

Pan Andrzej Markowski podkreśla, że absolutnie niezbędne są badania psychologiczne, testy prowadzone na specjalnych urządzeniach, dla kandydatów na kierowców i dla kierowców. Każdy kto stara się o prawo jazdy powinien być poddany odpowiednim testom psychologicznym.

Warto to zrobić. W całej Polsce są odpowiednie pracownie, które takie badania przeprowadzają. Nie są kosztowne, ale absolutnie niezbędne. Warto zajrzeć na strony Instytutu Transportu Samochodowego (ITS). Instytut to prawdziwa kopalnia wiedzy o bezpieczeństwie ruchu drogowego (brd), prawach jazdy, testach, drogach itp. ważnych sprawach.

Warto też wyrazić swoją opinię na temat brd na polskich drogach i wypełnić ankietę  JEST TUTAJ

 

 


Dzień bezpiecznego kierowcy

To jutro – 25 LIPCA – DZIEŃ BEZPIECZNEGO KIEROWCY. Patronem tego Dnia jest św Krzysztof. W Polsce ten Dzień obchodzony jest od 2006 roku. Ważny Dzień, bardzo ważny, a w dodatku wypada w czasie wakacji, czyli podróżujemy więcej. Akurat jutro wypada piątek i wyczekiwany weekend – też zwykle wzmożony ruch na drogach. Może uda się dobrze pomyśleć i dojechać bezpiecznie do celu – nie pić żadnego alkoholu, nie ćpać niczego, nie denerwować się, ale złapać dla siebie i innych pozytywny luz, spokojnie jechać i… dojechać.

Prawdziwi rajdowcy uważają, że nikt nie jest doskonałym kierowcą, ale zawsze można być lepszym. Mahatma Gandhi powiedział„Nie jest najważniejsze, byś był lepszy od innych. Najważniejsze jest, byś był lepszy od siebie samego, z dnia wczorajszego” . Piękna myśl, którą warto zastosować także do swoich umiejętności kierowania pojazdami, do zachowań na drogach, traktowania innych użytkowników jak partnerów, a nie jak wrogów, których trzeba pokonać.

Gdzie można nauczyć się lepiej jeździć samochodem? O tym w dwóch filmikach opowiada  ekspert – KUBA BIELAK z AKADEMII BEZPIECZNEJ JAZDY. Można je obejrzeć i posłuchać   T U T A J

Polecam, bo przez kilka lat współpracowaliśmy i wiem, że to świetny fachowiec, kierowca i potrafi znakomicie przekazać swoją wiedzę i umiejętności. Niżej mały fragment wywiadu z Kubą Bielakiem dla serwisu infoWire.pl

„Poślizgi, dziury w jezdni, niebezpieczne zachowania innych użytkowników drogi – wszystko to możemy spotkać podczas prowadzenia samochodu. Reagowania w takich sytuacjach nie nauczymy się na kursie nauki jazdy – mówi serwisowi infoWire.pl Jakub Bielak z Akademii Bezpiecznej Jazdy.

Gdzie zatem ćwiczyć swoje umiejętności? Najlepiej w szkole doskonalenia jazdy. Tam dowiemy się między innymi, że auto nie zawsze pojedzie tak, jak chcemy. „Czasami, jeśli skręcimy kierownicą w lewo, samochód pojedzie prosto. Ważne, by się tego nauczyć, a nie czekać, aż zdarzenie na drodze nas do tego zmusi. Nawet nad poślizgiem można zapanować.”

„Podobnie, gdy zmienimy samochód na całkiem inny – powinniśmy nauczyć się nim jeździć, ale nie na drogach publicznych, a w miejscach do tego przeznaczonych” – twierdzi Jakub Bielak. Od tego są place manewrowe i ośrodki szkoleniowe.”

„To, że mam prawo jazdy od 20-30 lat, nie uprawnia mnie do tego, żeby uważać się za bezpiecznego kierowcę” – dodaje ekspert.

Zachęcam do obejrzenia filmów – zawsze warto… wiedzieć i działać. 🙂

 

 


Odtajnione pytania?

Wakacje prawie już są, będą wyjazdy, długie i piękne podróże. Na drogach mnóstwo jednośladowych kierowców – motocyklistów, rowerzystów (ci są już wszędzie i to OK.), ale także wszelkich wspaniałych „ludków” na różnych kółkach. Na przykład na hulajnogach, na rolkach, na dwukółkach z fajną platformą, na której się stoi – przepraszam, ale nie wiem jak się te pojazdy nazywają, ale są fajne. Można je czasami zobaczyć w dużych supermarketach, ale widziałam także na warszawskiej ulicy – Krakowskie Przedmieście. Jeździły nim różne tzw. porządkowe osoby także w czasie trwania Euro 2012. 2012-06-02 11.42.12Zdjęcie obok.

Teraz może o nowościach czyli o przymiarkach do (kto wie?) najlepszego kształcenia kandydatów na kierowców w naszym pięknym kraju. Otóż od 1 lipca 2014 roku Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW) zamierza zainaugurować wdrożenie jednolitą bazę pytań dla kandydatów na kierowców. Będzie aż około 3 (trzy!) tysiące pytań. Połowa jest autorstwa PWPW, a połowa Instytutu Transportu Samochodowego.

Nie jest jeszcze pewne jakie będą egzaminy teoretyczne. Otóż w Ministerstwie Infrastruktury powstanie specjalny zespół znających się na rzeczy osób, który zweryfikuje bazę pytań. Podobno pytania mają być odtajnione. Moim zdaniem to dobry pomysł. Przecież i tak wszystkiego trzeba się nauczyć, jeśli pytania będą znane będzie łatwiej i może uczciwiej.

Czy to są dobre pomysły? Na razie to tylko pomysły, a biorąc pod uwagę niemiłe zawirowania wokół rządu w ostatnich dniach… nie wiadomo kiedy, co i jak będzie, i czy na pewno będzie. Bądźmy jednak dobrej myśli. Zmiany na lepsze są przecież zawsze pożądane.

Trochę, a może nie trochę, to smutne, że na dobre zmiany trzeba czekać tyle lat. Owszem zmian było sporo, niektóre ważne, ale jakoś dobrych efektów na drogach ciągle niestety nie widać. Przeraża zwłaszcza brak kultury drogowej.  Czy teraz na kursach nikt tego nie uczy?

Prawo jazdy mam od kilkunastu lat, jeżdżę na co dzień i widzę co się dzieje. Jestem zażenowana zachowaniem niektórych młodych ok. 20. letnich kobiet. Jeżdżą dobrymi autami, są eleganckie, ładne, zadbane, świetnie wyglądają i patrząc na nie wydaje się, że są kulturalne, miłe, jeśli nawet popełnią błąd na drodze to może… przeproszą. Nie. Większość, które spotykam na drodze to osoby agresywne, nieprzyjemne, kłótliwe, aroganckie i kompletnie nie umiejące się przyznać do swego błędu, nie znają przepisów. Jakoś zupełnie nie pasują do swoich często bardzo dobrych i eleganckich aut. Ich rówieśnicy może są nieco łagodniejsi, ale bywa z tym różnie. Są tacy, których złych zachowań na drodze i rozjuszonych twarzy można się przestraszyć. Dlaczego? Jeżdżą bezczelnie, agresywnie, są napastliwi, przepisy to nie dla nich, ludzie – tylko przeszkadzają. Strach się bać!

Jasne, że tacy ludzie zarówno kobiety jak i mężczyźni to mniejszość. Całe szczęście! Jednak ta mniejszość bywa najczęściej powodem tragedii na drogach. Jakoś mimo wszystko jeździmy więc może to tylko moje obserwacje i odczucia, może przesadzam… ale niestety policyjne liczby są bezlitosne.

A jakie są Wasze odczucia? Jestem ciekawa…


Nowe kary dla pijanych kierowców?

Piękna droga, niby pusto, ale patrz w lusterka wsteczne

Piękna droga, niby pusto, ale patrz w lusterka wsteczne

Rząd, Sejm, Senat i inni, którzy mają prawo tworzyć nowe prawa ciągle nas zaskakują swoją kreatywnością. Nie zawsze to wychodzi nam wszystkim na zdrowie, ale w tym wypadku powinno wyjść na dobre. Będą nowe kary dla pijaków na drogach.

Wszyscy jesteśmy pieszymi, bywamy też kierowcami różnych pojazdów – rowerów, motorowerów, motocykli, samochodów… Niestety dość często jesteśmy kiepskimi uczestnikami ruchu drogowego, a   świadczy o tym ilość i jakość wypadków drogowych. Jest ich od lat bardzo, bardzo dużo, niestety jesteśmy w europejskiej czołówce. Różne środowiska zajmujące się bezpieczeństwem ruchu drogowego (brd) biły i biją na trwogę proponując wiele dobrych, wypróbowanych na świecie rozwiązań prawnych, drogowych i edukacyjnych. Jakoś chyba przez lata nie udawało się z tym przebić, ale w końcu może zapadną właściwe decyzje.

Nie będę tu rozpisywać się na temat dróg, bo różnie w różnych rejonach jest. Niemniej jednak chyba każdy widzi duży postęp. Są nowe drogi i są drogi świetnie zmodernizowane, wyremontowane, coraz lepiej oznakowane. Chociaż co do tego ostatniego to jeszcze jest mnóstwo do zrobienia i przede wszystkim do przemyślenia jak mądrze i skutecznie polepszyć oznakowanie naszych dróg. Wiele też jest do zrobienia z płynnością ruchu, zwłaszcza w miastach, abyśmy nie stali w tych korkach-gigantach.

Jednak najwięcej, i chyba to jest najtrudniejsze, jest do zrobienia w szkoleniu kandydatów na kierowców. Tutaj mamy po prostu totalną klęskę. Pomimo zmian, ludzie są ciągle niewłaściwie uczeni, za mało jest jazdy w różnych warunkach drogowych, pogodowych, o różnych porach dnia i nocy, na różnych drogach. Czy gdzieś na kursach uczy się ludzi jak jeździć po autostradzie, a jak po drodze ekspresowej, jak zachowywać się w korku… a czy w ogóle ktoś gdzieś uczy kultury zachowania się na drogach? Czy ktoś uczy, że warto przestrzegać przepisy ruchu drogowego – nie dlatego, że można zapłacić mandat i „złapać” punkty, ale dlatego, że to jest podstawa bezpieczeństwa i kultury na drodze!

Nieomal słyszę te odpowiedzi: skąd nikt tego nie uczy, jazd jest za mało, a o kulturze to w ogóle nikt nie wspomni… itd.

No właśnie – dlatego to co ostatnio zaproponował rząd może w naszym myśleniu o brd zmienić na korzyść. Napiszę w punktach:

  1. Jazda w stanie nietrzeźwym grozić będzie zakazem prowadzenia pojazdów nawet do 15 lat.
  2. Jeżeli ktoś zostanie drugi raz złapany na prowadzeniu pojazdu po pijanemu dostanie dożywotni zakaz jazdy – straci prawo jazdy na zawsze.
  3. Do tego dochodzą kary pieniężne: 5 tysięcy złotych, a za recydywę 10 tysięcy
  4. Do kodeksu karnego zostanie wprowadzone nowe przestępstwo za prowadzenie bez prawa jazdy, jeśli zostało wcześniej odebrane. Za to grozić będzie do dwóch lat więzienia.
  5. Wyroki za przestępstwa drogowe mają być ogłaszane na stronach internetowych sądów.
  6. Osoby, które zostały skazane za prowadzenie po pijanemu i odzyskały prawo jazdy, będą musiały instalować w samochodach alkolocki – urządzenia uniemożliwiające jazdę, jeśli kierowca jest pijany. Ministerstwo Infrastruktury przygotowuje się do instalowania takich urządzeń we wszystkich pojazdach komunikacji publicznej.
  7. Starostowie będą mogli zatrzymywać na trzy miesiące prawo jazdy np. za przekroczenie prędkości o 50 kilometrów na godzinę czy za przewożenie zbyt dużej liczby osób. Starosta będzie mógł cofnąć prawo jazdy, jeśli osoba, która ma je krócej niż dwa lata, popełniła przestępstwo lub trzy wykroczenia, zagrażające bezpieczeństwu na drodze.
  8. Rząd planuje kampanię popularyzującą korzystanie z alkomatów, jednocześnie po rozeznaniu sprawy wycofuje się z kiepskiego pomysłu czyli obowiązku posiadania w aucie alkotestu.

Niestety nic nie ma o poprawie szkolenia kandydatów na kierowców – czyli o kursach, a zmiany tu są niezbędne. Kursy muszą trwać dłużej i oczywiście będą droższe – musi być więcej jazd w różnych warunkach, a wykładowcy, instruktorzy muszą być dobrze wyszkoleni i więcej wymagać od kursantów. Na kursach powinny być pokazywane prawdziwe zdarzenia drogowe, także wypadki, skutki bezmyślnych, durnych zachowań różnych osób za kierownicą. Ludzie powinni kończyć kurs i dostawać prawo jazdy w poczuciu, że są dobrze przygotowani do uczestniczenia w ruchu drogowym. Muszą czuć się odpowiedzialni za siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Czy to jest aż tak bardzo trudne, że przez tyle lat nie potrafimy tego zmienić? Nie potrafimy rzetelnie, dobrze i mądrze uczyć? Dlaczego? Nie wiem.

Jeśli nie potrafimy to w dalszym ciągu będziemy ginąć na polskich drogach, będziemy tylko karać, a nie uczyć ludzi odpowiedzialności i szacunku dla innych, pełnoprawnych użytkowników dróg.


Znowu! Dlaczego?!

DLACZEGO?! DLACZEGO? Znowu tragicznie przerwane młode życia. Siedem osób nie żyje, dwie ciężko ranne. Żal wielki.

To kolejna tragedia. Zginęli bardzo młodzi ludzie, 13 – 17 lat. Koło Chełmna, na zakręcie, koniec życia, bo zabójcza prędkość i przy drodze rośnie drzewo. Dokąd pojechali? Czy to znowu był kolejny po-dyskotekowy dramat?  Czy wracali do domu i byli już blisko… Czy to drzewo musiało tam być?! Kim był kierowca? Czy był trzeźwy? Kiedy, jeśli już miał, otrzymał prawo jazdy? Jakie miał doświadczenie? Raczej żadne – za młody. Kto mu pozwolił wziąć auto? Czyj to był samochód? Czy auto było sprawne?  Dlaczego tak dużo osób, aż dziewięć, wsiadło do auta 5-osobowego?  Dlaczego tak młodzi ludzie są poza domem 0 trzeciej w nocy? Gdzie opiekunowie? Czy wiedzieli gdzie są ich dzieci?  Pytań można zadawać nieomal w nieskończoność. Muszą znaleźć się odpowiedzi i muszą zostać wyciągnięte wnioski z tej strasznej tragedii.

Na FB jest wpis p. Krzysztofa Hołowczyca – zgadzam się z nim w pełni T U T A J można przeczytać . Nie wiem jednak kto mógłby odpowiedzieć na dramatyczne pytanie rajdowca: kiedy w końcu zrozumiemy, że nie należy sadzić drzew przy drogach?

Drzewa muszą być, oby jak najwięcej, ALE NIE PRZY DROGACH. Ludzie popełniają błędy i będą je popełniać – zwłaszcza młodzi. Każdy z nas może spowodować wypadek, lub być uczestnikiem zdarzenia, także doświadczeni kierowcy mają wypadki drogowe. Nasze kursy dla kandydatów na kierowców nie spełniają wielu ważnych wymagań od lat dyktowanych przez stale rosnący ruch na drogach. Nie uczymy także kultury zachowania na drogach.

Przerażające są komentarze pod tą nieszczęsną informacją. Nie potrafię zrozumieć napastliwych, złych ludzi – internautów, którzy nie potrafią wykazać odrobiny empatii. Tyle nienawiści w tych wpisach, tyle jadu! Po co?Przecież nie byli przy wypadku, nie widzieli, nic nie wiedzą poza doniesieniami medialnymi.  Przypuszczam, że nie potrafiliby tego uzasadnić, bo nie ma na takie zachowanie wytłumaczenia. To nie jest wolność słowa. To jest niewola internetowego chamstwa.

Bardzo współczuję bliskim tych młodych ludzi, to straszna strata.

 

 


Lubię „ekspresówki”

1

… a wilk nie musi jeździć i ma fajnie. zdjęcie Straży Granicznej O/Podlaski

Mam nadzieję, że Wy też lubicie jeździć drogami ekspresowymi – te nowe są naprawdę znakomite. Wolę niż autostradę, która jest jakaś „odczłowieczona”. Ostatnio jechałam do Berlina – jasne jest OK, ale jakoś… wolę „ekspresówki”.

Początek roku to czas podsumowań roku poprzedniego. Jak było z bezpieczeństwem ruchu drogowego w 2013 roku?  Okazuje się, że LEPIEJ! niż w 2012. Poznajmy trochę liczb, cyferek czyli małej, ale jakże ważnej statystyki.

Policja podsumowała trzy pierwsze kwartały 2013 roku, porównując te wyniki do 2012 r. tego samego okresu.

Było lepiej ponieważ:

– mamy zdecydowanie lepsze drogi i choć rodzą się z niemałym trudem nie sposób pominąć ich dobrego wpływu na zmniejszenie wypadków i kolizji na polskich drogach;

– zmniejszyła się liczba wypadków – było  o 1990 mniej – o 7,3% w stosunku do 2012r.;

– w wypadkach zginęło  o 279 osób mniej – czyli 10,9%;

– rannych osób było mniej o 2730 – to jest o 8%.

Co policja uważa za główne przyczyny złych zdarzeń drogowych? Oczywiście nadmierna prędkość i niedostosowanie techniki jazdy do warunków na drodze – z tych i innych powodów było 5 921 wypadków w 2013 r. – mniej o 403 w stosunku do 2012r. W tragicznych zdarzeniach zginęły 692 osoby – spadek o 144. Rannych zostało 8 108 osób – spadek o 603 osoby.

To oczywiście ciągle jeszcze bardzo zła statystyka, ale ważne, że jest systematyczna poprawa. Warto przypomnieć ile mamy aut, które krążą (jasne, że nie wszystkie naraz, ale są zarejestrowane) po naszych  – tych pięknych i tych gorszych – drogach. Otóż w ostatnich dwudziestu latach o ponad połowę zwiększyła się ilość pojazdów silnikowych – obecnie  mamy ponad 24 miliony różnych samochodów. W 1993 było ok. 10,5 miliona pojazdów.

Wiele wskazuje na to, że cały rok 2013 będzie lepszy niż – jak dotychczas –  rekordowo dobry 2012. Jest nadzieja, że będziemy lepiej szkolić kandydatów na kierowców, że przede wszystkim ludzie młodzi, powodujący najwięcej i najcięższe wypadki zmądrzeją. ZAPRASZAM T U T A J  Choć co do tej ostatniej uwagi nadzieję mam SKROMNĄ, ale… czas pokaże, nie przesądzajmy – każdy kiedyś jednak, nabiera doświadczenia i mądrzeje.

Nie da się przecenić ilości i jakości dobrych, nowych dróg. One naprawdę już są, bez względu na to co mówią różni malkontenci. W 2014 roku znowu przybędzie nam autostrad, dróg ekspresowych i obwodnic – mamy taką nadzieję.  Jak wspomniałam szczególnie lubię jeździć nowymi drogami ekspresowymi – są naprawdę kapitalne. Życzę wszystkim wspaniałych dróg i  najlepszych wrażeń z każdej podróży! 🙂


Prowadzisz… nie gadaj

2012-05-10 11.16.15Łatwo powiedzieć… prowadzisz, nie gadaj. Niestety gadamy, odbieramy sms’y, piszemy je i robimy wiele innych  czynności prowadząc auto – chyba po to, aby mieć stłuczkę, albo wypadek. No bo po co? Ten pośpiech i luzactwo naprawdę nie opłaci się. Przecież można z tym poczekać, albo zatrzymać się w dozwolonym miejscu, albo dojechać i wtedy komórka, sms itd. Coś na ten temat napisałam także TUTAJ O NAS KIEROWCACH .

Właśnie przeczytałam informację TUTAJ o „debacie poświęconej zagrożeniom wynikającym z używania urządzeń elektronicznych podczas kierowania samochodem”. To bardzo ważne problemy, bo właśnie: PROWADZISZ… NIE GADAJ. 

Warto przeczytać ten artykuł, a także tu na blogu jest sporo tekstów dot. bezpieczeństwa na drogach. Zapraszam. 😉