BYLEJAKOŚĆ, TYLKO W ÓSMYM DNIU TYGODNIA

Witaj na Mózgojazda! 

To był super weekend nad jeziorem. Dzisiaj Warszawa pełna męczącego upału. W stolicy jest już trochę luźniej nie tylko na ulicach  – to pierwsze dni WAKACJI!

Wydaje mi  się, że „dopiero co” nad warmińskim jeziorem był upalny dzień, zbliżał się czerwcowy zachód słońca i stawało się mniej gorąco. Cudowny moment na spokojne, kojące pływanie w jeziorze.

Popływaliśmy, a potem zachciało nam się jeść. Osiem osób zasiadło na trawie, tuż koło jeziora i zaczęły się wieczorowo – nocne Polek i Polaków gadu-gadu. Było jedzonko – co kto przyniósł. Śmiechy, luz, ale w jakimś momencie rozpoczęła się dyskusja o… życiu.

CO TO JEST BYLEJAKOŚĆ?

Ten wątek już kiedyś poruszaliśmy, ale wrócił. Chodzi o BYLEJAKOŚĆ.  Dlaczego? Bo ta hmm… cecha od kilku lat jest coraz mocniej widoczna wokół nas. Co to za cecha i czy w ogóle to jest jakaś cecha charakteru, a może czasem bywa koniecznością, albo lenistwem… dylematy 😉

Jedno bezspornie pokazała nasza dyskusja – nie ma zgody na bylejakość. To budujące, ale czy zawsze jest możliwe być „up”, być super? Czy zawsze potrafimy rozpoznać bylejakość? Bywa sprytnie przykryta.

Jak przystało na upalny wieczór doszliśmy do niezwykle odkrywczego wniosku, że jeśli już bylejakość czasami być musi to tylko w ósmym dniu tygodnia 😉

Na ogół potrafimy ją rozpoznać, ale głównie jeśli chodzi np. o byle jakie przedmioty, byle jaki urlop,  jedzenie, czasami czujemy się byle jak, itp. Czy jednak potrafimy powiedzieć, że człowiek jest… byle jaki? Czy ktoś może być byle jaki – niestety tak, mamy na to ostatnio wiele dowodów w naszym państwie.

Wszyscy chcemy być mądrzy, piękni i super.  Na ogół, ambitnie dążymy do tego, choć… różnie bywa. Stawiamy na zdobycie wielkiego szczytu (Mont Everest – czemu nie?), a tu do zdobycia jest nasza codzienność, która bywa naszą najwyższą górą.

Codzienność? Jak wygląda? Często zasłaniamy się brakiem czasu, zmęczeniem, pośpiechem, lenistwem też.  Jednak warto nie tylko dla siebie być fajnym, dobrze czuć się na co dzień we własnej skórze. To pomaga w wielu sytuacjach.

Zdrowie przede wszystkim, ale miło też zrobić np. nowy make up, fajnie się ubrać (nie znaczy kosztownie), uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze, posprzątać, nakryć ładnie do stołu – nawet jeśli akurat jemy sami. Uznaliśmy, że warto i częściej postaramy się być… prawie super.

NASZA SZACOWNA PSYCHE

Nastrój na co dzień. Stwierdziliśmy, że za mało uśmiechamy się do innych i do siebie. Warto pogadać ze sobą, dowiedzieć się czego oczekuję, w jakim miejscu życia jestem, co i kogo lubię, a kogo i czego nie. Zapraszam T U T A J  a także  KLIK TUTAJ

Co ustaliliśmy? Oj niełatwe te wnioski, niełatwe, ale warto działać.

Przecież nie można być ciągle „nabąbanym”, pokazywać focha światu – szkoda życia. Nieustanne bycie zajebistym, rozentuzjazmowanym typem – też nie da rady. Przylepiony uśmiech – to głupie, a poza tym będą bolały szczęki;-)  Chyba najlepiej mieć sporo dystansu do siebie i nie tylko – to jest zdrowe.

Nie  przedawkujmy życia w jedną, albo w drugą stronę. Jak zwykle centrum – czyli tzw. złoty środek może być super. 

 Ta ogólna zasada ładnie wyłoniła się z naszej dyskusji. W sumie – warto było pogadać, bo choć każdy wie swoje to jednak wymiana doświadczeń – to jest to!

Nie obejdzie się bez WINA!

Opowiem o wybornym winie, które w czasie gorącej dyskusji zgodnie popijaliśmy nad cudnym  jeziorem, po upalnym dniu, a był to pyszny dzień i wieczór.

Bardzo fajne WINO TIEFGANG SPATBURGUNDER TROCKEN. Czerwone, wytrawne, wersja pinot noir. Znane i doceniane.

Inne, sympatyczne wino to półwytrawne WINO CHEMIN DES ROSES CABRNET D’ANJOU. Różowe, z Francji z Doliny Loary, ma zachęcający, łososiowy kolor. Delikatne, owocowe w smaku, świetne na letni wieczór.

ŻYCZĘ  CI nie byle jakich DNI, WIECZORÓW I NOCY!


Swoje EGO zostaw za drzwiami…

Witam Cię!

Zrobiła się jesień i ożyły różne spotkania… Byłam na miłym i bardzo interesującym spotkaniu. Było nas dziewięć osób obu płci, w różnym wieku, o wielu zawodowych doświadczeniach i różnych zainteresowaniach. Tematów było sporo, wymiana zdań, poglądów była niezwykle intensywna, żywa i zróżnicowana.

Chyba najbardziej krwistą dyskusję wywołał temat – mówiąc w uproszczeniu – jakie trzeba mieć cnoty, aby osiągnąć zawodowy, rodzinny czy towarzyski sukces. Jak ludzie sukcesu zachowują się na co dzień, jakie mają zalety i wady, jak są postrzegani przez innych. To może zbyt duży rozziew, ale było… kontrastowo.

Mam nadzieję, że wyda Ci się to interesujące, napiszę w punktach co wynikło z tej barwnej i dość niezwykłej, często zabawnej dyskusji.

Oczywiście padły także raczej znane opinie dot. sukcesu, takie jak:

– permanentne zainteresowanie czymś nowym i próbowanie nowego;

– odkrycie w sobie pasji, która np. staje się ulubioną pracą;

– trzeba być upartym w dążeniu do celu;

– trzeba wyrobić w sobie umiejętność nie przejmowania się opiniami i poglądami innych…

To wszystko wydaje się bezsporne, ale padły też inne zdania np. takie:

Dzielenie się swymi odkryciami, przemyśleniami z innymi. Nie chodzi tu o to, aby opowiadać o swoich np. odkryciach kulinarnych, czy podróżniczych (choć to może być wspaniałe), ale o to by rozmówca był zainteresowany tym co ma się do opowiedzenia. Trzeba „wejść” w adwersarza. Starać się zrozumieć, a nawet odgadnąć co jest jego/jej zainteresowaniem, pasją… Ktoś kto zasługuje na miarę człowieka interesującego cieszy się także radością innych. Potrafi to okazać.

Trzeba być osobą szczerą, a swoje ego zostawić za drzwiami. Egocentryczni ludzie są męczący i brakuje im szczerości, głównie myślą o tym, aby dobrze wypaść, ukrywają prawdziwe „ja”.

Trzeba być człowiekiem otwartym, nie wstydzić się swoich słabostek, wad, czy drobnych dziwactw. Każdy z nas jest inny, mamy zalety i wady, ważne aby nie wstydzić się tego, umieć się śmiać ze swoich słabości, pokazać się uczciwym, otwartym… prostolinijnym. Chowanie swoich wad, ciągłe udawanie kogoś innego nic nie da, bo zawsze kiedyś prawdziwe „ja” wyjdzie na jaw.

To było fajne spotkanie. Na koniec przyznaliśmy, że każdy z nas dowiedział się także czegoś o sobie. Kolega stwierdził, że czasami zbyt poważnie traktuje… siebie, a ja stwierdziłam, że zdarza mi się prostą sprawę widzieć jako trudną choć po namyśle okazuje się, że można prościej… myśleć. Koleżanka natomiast stwierdziła, że potrafię słuchać i że bardzo lubi ze mną pogadać o wszystkim i o niczym, byle nie o pracy, bo mam na tym punkcie „małego kota”. Ojej… jest tu trochę racji, ale przecież staram się i np. kolega stwierdził, że rozmowa ze mną o jego pracy jest ok, zaznaczam, że on też potrafi słuchać.

Ktoś opowiedział jak trudno jest odzyskać własne życie i na nowo je poukładać i pokochać. Dwie inne osoby opowiedziały o szukaniu swego miejsca w świecie innym niż polski, o tym jak pomału odnosiły sukcesy.

Tak to było… Do tych cudnych dyskusji piliśmy pyszne wino, które śliczne małżeństwo przyniosło. Zrobili to wino w ubiegłym roku z działkowych winogron. Bardzo udane!

Oczywiście to nie jest cała dyskusja na ten temat – w kolejnym wpisie spróbuję opowiedzieć o czym jeszcze rozmawialiśmy. Zapraszam Cię:) 

Miło mi, że jesteś tutaj, serdeczności…


Dwa kubki i mnóstwo… zabawy

DSC09976Kiedyś dostałam w prezencie kubek, a na nim jest napisane: Witaj Piękna! Ten dzień należy do Ciebie! Niech będzie równie wyjątkowy jak Ty!

Drugi kubek dostał mój mąż, a na nim jest tak: Witaj Przystojniaku! Dziś Świat należy do Ciebie! Czekają na Ciebie same cudowności!

Oba kubki są białe, czarno-złotawe teksty zajmują prawie całą ich zewnętrzną powierzchnię, są dość ładne i raczej wygodne – jak to kubki. Kiedy je otrzymaliśmy, podziękowaliśmy, uśmiechnęliśmy się i… już. Jakoś wtedy napisy nas nie za bardzo zainteresowały. Poza tym kubki były zapakowane, a później też jakoś te (jak się okazało) dość kontrowersyjne napisy nas nie obeszły.

Upłynęło ileś czasu, przyszło sporo osób i pewnego razu kubki przydały się i ktoś postanowił czytać i analizować napisy na tych kubkach. Są różne. Okazuje się, że do „Pięknej” należy tylko „dzień”, a do „Przystojniaka” cały „świat”. Oczywiście każda piękna, czy nie, też chce codziennie mieć cały świat, w tym także „dzień”. Dlaczego nie? Choćby tylko na kubku miałby być tenże „świat. Każdy „Przystojniak” i nie tylko też chce mieć, ale… wszystko.

Oczywiście na kubkach bywają różne napisy, dowcipne, straszne, głupiutkie, zabawne, cytaty mniej lub bardziej mądre. Rozgorzała znakomita dyskusja. Było kilkanaście osób, niezwykła wymiana poglądów i sporo zabawy. Więcej było przy tym śmiechu i żartów, ale jednak okazało się, że jest… sprawa . Niby drobiazg, tekściki na kubkach, ale… świat składa się także z drobiazgów. Drobiazg na kubkach, ale jednak nie-drobiazg.  Kubek-prezent. Co powinno być na kubku napisane? Czy w ogóle obrazki, teksty na kubkach to dobry pomysł? Czy trzeba uważać co na kubku napisane kiedy dajemy taki prezent? Imię na kubku to dobry pomysł? Cytaty różnych sław i nie tylko mogą być na kubkach? Ile osób tyle zdań? Chyba tak, albo prawie tak jest.

  Co o tym sądzicie? Czy w ogóle używacie kubków? Co lubicie mieć na kubku?Może pochwalicie się swoimi kubkami z różnymi napisami, lubicie je, kupiliście je sobie, czy dostaliście w prezencie…


Zaproszenie od Ministra Transportu

Minister Sławomir Nowak zaprasza:  ZAPROSZENIE JEST TUTAJ

List Przewodniczącego Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego Sławomira Nowaka
Ministra Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

Szanowni Państwo,

każdego dnia na polskich drogach ginie średnio jedenaście osób, a sto czterdzieści zostaje rannych. Żaden odpowiedzialny członek naszego społeczeństwa nie może akceptować takiego stanu rzeczy. Konieczna jest zmiana podejścia poparta uzmysłowieniem nam wszystkim skali i wagi problemu.

W trosce o realizację wspólnego celu jakim jest czynienie polskich dróg bezpieczniejszymi, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego przygotowała projekt „Narodowy Program Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego na lata 2013-2020”.