Kto zabija dzieci narodzone? — Najlepszy Blog na Świecie*

Udostępniam kolejny znakomity tekst świetnej blogerki, to WSZYSTKO niestety PRZYKRA PRAWDA. Mam nadzieję, że przeczytają to jacyś normalni mężczyźni, a ci mniej edukowani pójdą po rozum do głowy i zaczną uczyć się biologii, psychologii – wrażliwości nie można się chyba nauczyć, ale… próbować warto.

 

 

Rocznie ginie na skutek przemocy domowej 150 ofiar. 95 % sprawców to mężczyźni. 91 % ofiar to kobiety i dzieci. NIE ZARODKI Zjawiskiem ostatnich dni stała się aktywność mężczyzn (niestety też kobiet, tym razem jednak tekst poświęcę panom) potępiających kobiety, które z różnych własnych powodów dokonały aborcji. Potworne oskarżenia pojawiały się w komentarzach nie tylko pod moimi […]

via Kto zabija dzieci narodzone? — Najlepszy Blog na Świecie*

Reklamy

Mamy takie w domu, w szkole dawali, ale…

Kilka dni temu, wieczorem wracałam autem do domu. – przeżyłam horror. W ostatniej chwili uniknęłam potrącenia rowerzysty i pieszej z dzieckiem. Jechałam wolno, było już ciemno, padało, wytrzeszczałam oczy w mrok (wzrok mam dobry) i na szczęście w porę ich zobaczyłam. Szli jezdnią, po niewłaściwej stronie – piesza z dzieckiem, wcześniej jechał rowerzysta. Nikt nie miał OBOWIĄZKOWYCH ODBLASKÓW.

Stanęłam na awaryjnych, podeszłam do nich i z nerwów nie byłam w stanie mówić, w końcu spytałam dlaczego nie mają odblasków… Co mi odpowiedziała matka i dziecko (chłopiec, ok.8 lat) „Mamy takie w domu, w szkole dawali, ale…” Tłumaczyłam przez chwilę co się mogło stać i dlaczego, ale nie wiem czy to coś dało. Podwiozłam ich chyba ze dwa kilometry do osiedla, tam mieszkali. Na koniec obiecali, że przypną odblaski na ubrania. Czy tak się stało… nie wiem.

Nie rozumiem dlaczego piesi i rowerzyści nie chcą nosić odblasków. Widać ani mandat 500 zł grożący za chodzenie bez odblasków, ani własny rozum nie mogą zmusić ludzi do tego by zadbali o swoje i dzieci bezpieczeństwo.

Jak zachęcić, aby ludzie, którzy często muszą jeździć rowerem, chodzić po zmroku wzdłuż szos – czyli poza terenem zabudowanym, albo na przedmieściach – mieli na sobie odblaski? Jak?!

Nie wiem o co tu chodzi. Nie lubią, nie chcą? Nie rozumieją, że to ich chroni, bo z odblaskami są zdecydowanie lepiej widoczni dla kierowców…

Odblaski są rozdawane w szkołach, organizowane są różne akcje – dzieci i młodzież dostają je w prezencie – byle nosili. Są w różnych sklepach – nie są drogie, różnej wielkości, kolorowe, fajnie wyglądają i można je przyczepić w dogodnych miejscach na ubraniu, byle były widoczne. Najlepiej na ramieniu, albo na spodniach u dołu, na plecaku, na czapce z tyłu, na rękawicach, na kurtce, itd. Ważne by kierowca miał szansę dostrzec odblask, czyli nas i odpowiednio zareagować.

Giniemy na drogach – nie tylko z winy kierowców – także ze swojej winy. Giną dzieci -Polska jest na drugim miejscu w UE w tej potwornej statystyce.

Pieszy, rowerzysta, który nie ma żadnych elementów odblaskowych, zwłaszcza teraz jesienią, jest widoczny dopiero z odległości 20 metrów, natomiast z elementem odblaskowym kierowca widzi nas już do 150, a nawet do 300 metrów. Czy to mało? To może być, albo nie być nas na świecie.

Jak to jest? Czy tworzymy durne prawo, które nie działa? Nie potrafimy egzekwować prawa? Wobec tego to jest deprawacja. W szkołach uczą o bezpieczeństwie na drogach, ale czy to coś daje – może metody są do niczego. Nieegzekwowane prawo ośmiesza… to prawo i ludzi je tworzących.

Tym razem wszyscy mieliśmy szczęście, ale życie dopada nas każdego dnia i bywa różnie.

Zmiany według dyrektyw

Czasami kiedy czytam, cyt. „…zmiany mają dostosować polskie prawo do unijnych dyrektyw…” to po prostu diabli mnie biorą! Ciągle czytamy, że coś trzeba zrobić bo UE… itd. Czy naprawdę w tak wielu sprawach nie mamy własnego rozumu, tylko musimy czekać aż wielkie umysły w UE coś wymyślą wtedy my szybko kopiujemy.

Żeby było jasne – nie jestem przeciwna nowym propozycjom UE dot. zasad przewożenia dzieci w samochodach – jest OK, ale o tym naprawdę należało pomyśleć dawno, dawno… u nas, samodzielnie, przecież mamy znakomitych prawników, speców od brd, instytuty, badania, doświadczenie, itd. Ufff!

Otóż mądrzy ludzie w Unii Europejskiej stwierdzili m.in., że o przewożeniu dziecka w foteliku (w samochodzie) decydować będzie tylko wzrost dziecka, a nie jego wiek. Nie będzie więc już granicy 12 lat dziecka.

Tymczasem prace rozpoczęła sejmowa komisja infrastruktury. Wydaje się, że ta komisja chyba jakoś inaczej rozumie to co UE zaleciła i będą inne, nowe ZAKAZY. Właśnie „zakazy”, bo najłatwiej coś zakazać, a potem karać. Za przewożenie dzieci bez fotelika zapłacimy mandat 150 zł i „zarobimy” 6 punktów karnych.

Powstaje nowy projekt, będą następne i następne posiedzenia sejmowej komisji infrastruktury – co wymyślą? Pożyjemy, zobaczymy… kiedy?

Ciekawi mnie zdanie nowego pełnomocnika rządu ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego, czy uczestniczy w tych spotkaniach i ma swoje zdanie poparte przemyśleniami i nie tylko, czy wypowiada się, czy kontaktował się z odpowiednią osobą w UE, co wie o tych ważnych sprawach… TUTAJ O PEŁNOMOCNIKU DO POCZYTANIA

Cytat ze strony KR BRD „Z badań wynika, że w przypadku fotelików – najmniej dzieci jeździ w nich na drogach powiatowych 80 proc., a najwięcej na ekspresowych 100 proc. i autostradach 96 proc.” Okazuje się, że problemy są i niezbędna jest tu SEJMOWA KOMISJA!

Nazywajmy problem po imieniu…

Policja pewnie musi mówić, pisać: „stan nietrzeźwości”, „pod wpływem alkoholu”, „pod wpływem środków odurzających” itp. a ja nazywam rzecz po imieniu – pijaństwo, pijak, ćpun, narkomani. Temat bardzo ważny, bardzo poważny, straszliwie smutny i tragiczny. Pijaństwo, pijani kierowcy, rowerzyści, motocykliści, piesi. Niestety coraz częściej także kobiety piją, upijają się, ćpają i siadają za kierownicę, a do tego wiozą dzieci.

Czasami zaglądam na portal „Na temat”, bo tam swoje blogi publikuje sporo różnych ludzi, co oznacza wielo-poglądowość, spojrzenia na tę samą sprawę z różnych punktów widzenia.
Dzisiaj trafiłam na wpis ( http://jakubspiewak.natemat.pl/14191,wyganianie-spiewaka-mazurkiem ) i sporo komentarzy na temat bulwersujący wiele osób, ujawniający tę właśnie wielo-poglądowość na coś co pozornie zdawałoby się powinno ludzi jakoś przekonać do obowiązującego prawa i jego przestrzegania.

Chodzi o kobietę-matkę, która po pijanemu wiozła trójkę dzieci. Policja zatrzymała jej prawo jazdy, ukarała, sprawa ma trafić do sądu. Niestety nie wiem jak dalej potoczyły się czynności urzędowe w stosunku do tej kobiety i jej dzieci, ale na tym portalu sporo osób uważa, że należy ją pozbawić praw rodzicielskich, albo przynajmniej je znacznie ograniczyć.
Karać trzeba natychmiast i stanowczo, ale zabierać dzieci, pozbawiać matkę praw rodzicielskich nie wnikając co się w tej rodzinie dzieje, czy jest potrzebna pomoc i jaka pomoc jest niezbędna, może istnieje tam problem alkoholowy i już dawno należało się tą rodziną zainteresować. Co zrobić z dziećmi? Pozbawiać je natychmiast domu, oddać do domu dziecka, a może ta rodzina jest do uratowania… Może matka tylko ten jeden raz tak głupio i nieodpowiedzialnie zachowała się, może warto dać rodzinie szansę, pomagając i kontrolując ich poprzez psychologa, kuratora sądowego.
Nasuwa się jednak pytanie zasadnicze – co byłoby gdyby doszło do wypadku? Nie doszło, ale…