Prowadzenie auta to przyjemność, ale…

Witaj!

Ktoś mądry powiedział:Uczestniczysz w pełnoetatowej szkole zwanej życiem”

Bycie kierowcą to wielka odpowiedzialność – to pełnoetatowa szkoła życia.

Prowadzenie auta to moja mała pasja i fajna przyjemność. Od lat mam własne auto – zawsze Hondę. Niestety – jak dotychczas – nie mogłam kupić nowej Hondy, kupowałam używane. Zawsze dokładnie sprawdzałam auto u mojego  mechanika, musiał być pierwszy właściciel, udokumentowany niski przebieg, bezwypadkowe i kupione w Polsce. Dzięki temu trafiałam bardzo dobrze, każdą Hondą jeździłam kilka lat i robiłam tysiące kilometrów. Lubię dbać o swoje auto, bo … lubię, ale przede wszystkim, aby mnie nie zawiodło w drodze. Teraz mam czwartą Hondę – jest super jak… każda Honda.

Co jest nam potrzebne, aby jazda autem była przyjemnością, a nie tylko poruszaniem się od punktu A do B?

Każdy niewątpliwie ma własne potrzeby, cele –  dla mnie to przede wszystkim:

  1. Bezpieczne osiągnięcie celu podróży. Najważniejsze!
  2. Niezawodne auto – hmm…  nie ma takiego, ale o samochód trzeba dbać na co dzień  – warto, odwdzięczy się w drodze
  3. Dobre ubezpieczenie  – OC i AC, NW, auto zastępcze, pomoc prawna w razie wypadku, odszkodowanie, itp..
  4. Lubię jeździć sama, ale miłe towarzystwo jest zawsze ok
  5. Dobre drogi – mamy w Polsce coraz lepsze, ale jeszcze trochę nam brakuje.
  6. GPS, ale też dobre, papierowe mapy, zwłaszcza przydatne na dalszą podróż.
  7. Przynajmniej niezła pogoda
  8. Nie nachalny  ruch
  9. Ulubiona muzyka, ale też radio
  10. Woda niegazowana i coś słodkiego w schowku, lubię Werthers Original 😉

Znam swoje ograniczenia, ale i ograniczenia innych kierowców są równie ważne. Przecież może być tak, że jadę prawidłowo, uważnie, a ktoś NIE! Wtedy bywa poważny problem. Dużo nauczyłam się w Szkole Bezpiecznej Jazdy, jeździłam także na torze, tam można się wyżyć… ale na drogach, w miastach gdzie jest duży ruch, a kierowcy są różni MUSIMY BYĆ ZAWSZE UWAŻNI.

Z wielu medialnych informacji wynika, że chyba niedługo będziemy mieć tzw. autonomiczne auta. Modnie jest o tym pisać więc i ja piszę. Niektórzy twierdzą nawet, że  nasze dzieci już nie będą musiały uczyć się jazdy samochodem, przepisów, zdawać egzaminów itp. – bo będą samochody tak ”mądre”, że wszystko zrobią za nas.

Wyprodukują auta inne niż te jakie teraz proponuje np. Tesla. Auta przyszłości będą mieli wszyscy na Ziemi. Te maszyny nie będą w ogóle potrzebowały kierowcy – wpiszemy cel podróży i auto samo nas dowiezie absolutnie bezpiecznie!

Może taki pojazd będzie przyszłością?

Ta nadzwyczajnie utopijna wizja zakłada, że w ogóle nie będzie żadnych wypadków, stłuczek i jakichkolwiek kolizji. Jeśli zdarzy się jakiś wypadek to nie będzie to wina człowieka, ale… firmy, która źle opracowała dany system.

To na pewno wspaniałe i ważne – nie będzie wypadków, pijanych durniów za kierownicą, tragedii ludzi po wypadkach – ale czy będziemy mieć jeszcze przyjemność z prowadzenia samochodu? Raczej nie, ale…  na pewno pojawią się inne wspaniałe przyjemności 😉

Czy w tej świetlanej przyszłości będzie miejsce dla rowerzystów? Czy w ogóle będą rowery? A może dopiero wtedy, przy autonomicznych autach, rowerzyści nareszcie będą też bezpieczni? Zapraszam do poczytania  TUTAJ

Miło Cię tutaj widzieć! Pozdrawiam 😉 

 


Dlaczego kradną?!

2012-05-10 11.16.30Niedawno, bo raptem miesiąc temu kupiłam Hondę Civic. To już moja czwarta Honda. Nie było mnie nigdy stać na nowy samochód tej klasy, ale zawsze wybierałam dobre egzemplarze i jeździłam kilka lat każdą Hondą. Po prostu lubię te auta. Szanuję je za wiele cech, które projektanci zawarli w ich silnikach, przyspieszeniu, fajnych kształtach, wnętrzu, w wygodnych fotelach, schowkach i w ich… duszach. Tak – wierzę, że auta mają duszę swoich twórców. Coś w tym jest… 🙂

Honda, którą mam teraz jest elegancką, zadbaną panią w średnim wieku. Kupiłam, bo ma wiele zalet – przede wszystkim mały przebieg (sprawdzone!), jest w dobrym stanie, prezentuje się znakomicie, jest elegancka, zadbana, wnętrze bardzo przyzwoite, wygląda jak nowe. To wersja amerykańska. I właśnie ta wersja okazała się niezbędna dla złodzieja. Na szczęście nie ukradziono całego auta, ale niezbędny kawałek – prawe, zewnętrzne lusterko.

Kilka godzin straciłam na to, aby to lusterko znaleźć w internecie. Pojechałam do zaprzyjaźnionego warsztatu – okazuje się, że takie lusterko to absolutnie deficytowy towar. Nie powinnam jeździć bez tegoż lusterka, bo to bardzo niewygodne i niebezpieczne – poza tym w razie czego – mandat gotowy. Niestety muszę jakoś się poruszać, a że cierpię na brak czasu, więc jeżdżę bez lusterka.

Po wielu „ciężkich cierpieniach” znalazłam sklep, w którym miły człowiek postanowił poszukać w internecie upragnionego przeze mnie lusterka. Znalazł! Koszt 200 zł, ale będzie dopiero za kilka dni, bo przyjedzie aż z… Francji. Okazuje się, że w Europie tylko tam była jedna sztuka! Zdumiało mnie to, bo takie Hondy jak moja jeżdżą po Polsce – widziałam.

Potwór – złodziej nie tylko naraził mnie na wydatek, ale na niewygodę, stres, stratę czau, a ile przekleństw posłałam pod adresem tegoż potwora to nie zliczę. Kradzież miała miejsce dzisiaj (15 lipca) rano ok. godz  7.00 – 7.30 na płatnym, ogrodzonym, strzeżonym parkingu pod jednym z warszawskich szpitali.  Od miesiąca muszę jeździć tam codziennie rano na zabiegi i do dzisiaj podobna sytuacja nie zdarzyła się.

DLACZEGO?! Dlaczego ludzie kradną?! Czy naprawdę dla kogoś, kogo jednak stać na posiadanie i używanie auta nie stać jest, aby kupić część – choćby to lusterko – a nie KRAŚĆ DRUGIEMU CZŁOWIEKOWI!

Co taki POTWÓR-ZŁODZIEJ  myśli, jak może patrzeć na siebie, jak może używać tego lusterka! Wiem to naiwne pytania, wręcz infantylne. Przecież to jasne, że złodzieje, nie mają żadnych wyrzutów sumienia, to ich styl – kraść i już. Potrzebują czegoś to po prostu kradną. Nie pomyślą, aby to kupić, bo po co mają wydawać pieniądze, może też kradzione, skoro mogą mieć wszystko ZA DARMO, NA CZYJŚ KOSZT! OBRZYDLIWI, PODLI ludzie.

Niestety nie 1. raz mam do czynienia z okradaniem mnie. Byłam już okradziona z torebki, ukradziono mi kiedyś dwa koła też od Hondy. Od rodziny i znajomych także wiem o wielu podobnych, bezczelnych kradzieżach. Wiemy to też z policyjnych i  mediowych doniesień.

A TERAZ  DLA RELAKSU O WINIE 🙂

Dzisiaj na ukojenie nerwów, ale zawsze dla przyjemności smaku, proponuję znakomite – dla mnie nowe – pyszne wino.

Boscchendal Unwooded CHARDONNAY –  lubię ten typ wina, a wymieniony tu „egzemplarz” jakoś szczególnie przypadł mi do gustu. Rocznik 2012, pochodzi z  regionu Western Cape, z Republiki Południowej Afryki. Świetne białe wino, orzeźwiające, przyjemnie owocowe. Znakomicie sprawdza się w na wieczorny upał. Polecam:)