ŻYCZĘ… ŚWIĘTOWANIA i LENIUCHOWANIA!

WITAJ, WITAJ – DZIĘKI, ŻE TU JESTEŚ .

Wszyscy wokół przesyłają piękne życzenia, cudnie brzmią i niech te dobre, z serca płynące spełnią się wszystkie!

.

ŻYCZĘ WSZYSTKIM ŚWIĘTOWANIA!   czyli –

ODPOCZYNKU, LENIUCHOWANIA, ROBIENIA WSZYSTKIEGO NA CO MA SIĘ OCHOTĘ, SPOTYKANIA LUDZI, KTÓRYCH KOCHAMY, LUBIMY, PODZIWIAMY –  CHCEMY CIESZYĆ SIĘ ICH TOWARZYSTWEM I ICH CIESZYĆ SWOIM TOWARZYSTWEM.

Nie w Wigilię, ale w 1. Dzień Świąt wznoszę toast pysznym winem za spełnienie  dobrych życzeń – in vino veritas – w winie prawda, ale… to przecież wszyscy wiemy 🙂

 Może na tę pluchę za oknem masz chęć na coś z Italii. Wina stamtąd są pełne słońca, super smaków, kolorów i… doznań. Próbowałam i polecam Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso –  przydługa nazwa, ale wino jest super. Czerwone, wytrawne, ma głęboki kolor, taniny delikatne, smak… aksamitny i pasujący do świątecznego nastroju. 🙂

Jeśli jeszcze nie masz czegoś pysznego, słodkiego i… niezwykłego to zapraszam TUTAJ przepis na fajny sernik

Jest tu znakomity przepis na Sernik Czarodziejki czyli mojej Babci. Zawsze się udaje i jest naprawdę świetny. Tym razem upiekłam trzy serniki – prezenty dla rodziny i jeden na Wigilię dla tych co mają mniej. Wiem, że wszyscy ucieszyli się 🙂

ŚWIĘTUJMY! WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO!

 

 

 


In wino veritas i… Namiętność

Wino, wino… stwierdzenie in vino veritas, in aqua sanitas czyli – w winie prawda, w wodzie zdrowie – jest tak znane, że… należy je powtarzać, bo jest w tym sporo racji. Podobno to mądre zdanie odziedziczyliśmy po znanym Rzymianinie Pliniuszu Starszym, pisarzu, który uznał, że po winie (pewnie zbyt wielkim kielichu) rozwiązują się języki, a po wodzie nie i jesteśmy zdrowi.

Hmm… myślę, że na użytek tego tekstu będzie przyjemne z pożytecznym czyli i woda i wino. Podobno już wiele lat p.n.e. Egipcjanie… zmartwili kiedy odkryli, że ich piękne winogrona sfermentowały, ale smutek był krótki, bo  okazało się, że to jest… niezłe. To było wino.

Po co, dlaczego pijemy wino? Dla przyjemności, dla towarzystwa, dla tzw. luzu, dobrego nastroju, poznania nowych smaków, delektowania się, spróbowania… Niektórzy mogą i kupują drogie wina, aby pokazać swój wysoki status społeczny, zaimponować innym – to też nie byle jaki powód. Co kto lubi i co kto… może. Wodę też możemy przecież kupić za 2 zł i za 20 zł, albo napić się „kranówki”. Nie radzę „chrzcić” wina wodą, bo takiego wina nie warto kupować.

Dzisiaj chciałabym polecić jedno naprawdę znakomite wino, a na koniec mam małą… niespodziankę.

Ani razu nie pisałam o słynnym winie Amarone z piwnicy Bertani z okolic Verony w Italii. Teraz mogę choć kilka zdań napisać, bo pierwszy raz mogłam spróbować to… szalone i słynne wino. Jest niezwykłe, bo i powstaje w sposób niezwykły. Owoce zbierane ręcznie w połowie września, ostrożnie transportowane do pomieszczeń w winnicy. Tam w odpowiedniej temperaturze i wilgotności suszą się, a winiarze czekają aż soki będą odpowiednio skoncentrowane. To unikalne wino, znane od starożytności do dzisiaj produkuje się według nigdy niezmienianej receptury. Po wielu tygodniach suszenia owoce szypułkuje się i wtedy są tłoczone, po czym rozpoczyna się winifikacja, powolna fermentacja w dębowych beczkach, trwa około dwóch lat.

Amarone z piwnicy Bertani. Jaki ma smak? Można byłoby powiedzieć jednym słowem: doskonały, ale spróbuję nieco przybliżyć tę doskonałość. Co czułam pijąc ten nektar starożytnych bogów – wino jest mocne, wyczuwalny jakby… smak kakao, suszonych śliwek, wiśni… i jeszcze coś czego nie umiem nazwać. Bardzo przyjemny smak, aromat i miłe ciepło wnika w nas z tego słonecznego wina. To jest czerwone wino, wytrawne i oczywiście można podać je np. do czerwonych mięs. Moim zdaniem jednak najlepiej pić to wino dla zachwytu samym winem. Jest świetne.

Wino Amarone jest na pewno z górnej półki cenowej, nie wiem ile kosztuje, ale podobno można je kupić w delikatesach Alma i w niektórych sklepach on-line z winami.

A teraz niespodzianka. Otóż jakiś czas temu poczęstowano mnie koktajlem, który o dziwo smakował mi, choć nie za bardzo lubię takie napoje. Ten jednak był dobry, poprosiłam o przepis i oto jest.

Koktajl nazywa się „Namiętność” i, aby tę namiętność uzyskać trzeba wziąć: 40 ml szkockiej whisky, po 10 ml czerwonego i białego wytrawnego Vermuthu, kilkanaście kropli likieru Benedictine oraz skórkę z cytryny. Do dużej szklanki wrzucamy kilka kostek lodu, dokładnie mieszamy i przecedzamy do koktajlowego kieliszka, skrapiamy sokiem wyciśniętym ze skórki cytryny. Warto spróbować – jest niezłe.

Polecam jednak pyszne wino Amarone z piwnicy Bertani i oczywiście wiele innych pięknych win. 🙂

Zapraszam też do poczytania innych tekstów o winie  i nie tylko, np. TUTAJ,  albo  spróbować wino z czekoladą to KLIK T U  można także dowiedzieć się jakim jesteśmy winotypem to T U T A J, a na temat alko-gogli też można poczytać –  o tym T U T A J.

Zapraszam 🙂