Ach… pieszym być

Nasz niezwykły Sejm i jeszcze bardziej niezwykli posłowie obu płci znowu szykują zmiany w prawie o ruchu drogowym – ważny dokument – druk sejmowy nr 1859. Na tapecie – PIESI – i bardzo dobrze. Trzeba jeszcze oczywiście dużo pracy włożyć w te nowe przepisy, zasady, ale okazuje się, że najważniejsze jest dokładne określenie: CZY PIESZY/PIESZA CZEKA, OCZEKUJE CZY JUŻ WCHODZI NA PRZEJŚCIE?!

Najważniejszy punkt tegoż projektu brzmi tak, cytuję z pamięci: punkt 1. „Pieszy wchodzący na przejście, lub kiedy już się tam znajduje MA PIERWSZEŃSTWO PRZED POJAZDEM.”

Pieszy na pasach ma pierwszeństwo przed pojazdem i to wydaje się jasne. Jednak okazuje się, że… niekoniecznie, bo dalej czai się kolejne zdanie, które jest w oczywistej sprzeczności z pierwszym. Oto ta niezwykła myśl, tu będzie cytat dosłowny:

Punkt 2. „Kierujący pojazdem zbliżając się do przejścia dla pieszych jest zobowiązany zachować szczególną ostrożność i ustąpić pierwszeństwa pieszemu, który oczekuje bezpośrednio przed przejściem na możliwość bezpiecznego przekroczenia jezdni lub znajduje się na przejściu.”

Budzące moją wątpliwość fragmenty pogrubiłam.

Te dwa zapisy – niezwykle ważne – kryją nielogiczność! W 1. punkcie jest o pieszym „…wchodzącym na przejście…”, ale w drugim punkcie pieszy „…oczekuje bezpośrednio przed przejściem…” Gdzie tu logika? Moim zdaniem nie widać ani logiki, ani prawniczej konsekwencji.

Tak więc „wchodzimy”, czy może tylko „oczekujemy” jako piesi? Kiedy mamy pierwszeństwo – gdy wchodzimy na przejście, czy może już wtedy, gdy oczekujemy stojąc przy przejściu i zamierzając przejść?

To chyba jest straszne, hamletowskie pytanie, bo podobno posłowie zamówili już kilkanaście ekspertyz, aby problem rozwikłać. Uda się, czy nie? Moim zdaniem, jeśli już wprowadzamy poważne i bardzo potrzebne zmiany w ruchu drogowym to muszą być naprawdę… na złoty medal, a nie znowu byle jaka fucha.

Zamysł posłów jest cenny i dobry, ale musi być znakomite wykonanie, a diabeł zwykle tkwi w szczegółach i chyba każdy to wie. Jeszcze jedna niebagatelna sprawa. Projekt jest oczywiście wart wszelkiego poparcia, bo około 30% wypadków śmiertelnych w Polsce jest z udziałem pieszych, ale piesi też muszą być uważni. Nie może być tak, że raptem nieomal wbiega się na jezdnię, bo przecież tu są pasy, więc mam pierwszeństwo! Kierowca, nawet zwalniając przed przejściem, nie jest w stanie zatrzymać auta natychmiast, w ciągu pół sekundy – to też przecież powinno jasne. Jednak czy dla wszystkich pieszych? Straszne polskie statystyki mówią, że nie jest to jasne, bo ciągle giną ludzie na naszych drogach.

Jestem jednak nastawiona optymistycznie do tego projektu, choć martwi brak kultury wśród naszych kierowców obu płci. Dotyczy to wszystkich kierowców aut, a także rowerzystów, motocyklistów, motorowerzystów. Niestety jak by nie patrzeć tutaj, pod tym względem, nie jesteśmy jak Skandynawia. Porównanie może być niemożliwe.

Niestety ciągle na kursach nie uczymy kandydatów na kierowców kultury jazdy. Dlaczego? Nie ma kto tego uczyć? Kolejne hamletowskie pytanie?

Reklamy

Kim są ci ludzie?

Groźny?

Groźny?

Staram się nie sprawiać przykrości innym i sobie. Na ogół udaje mi się to, ale teraz to o czym napiszę – przypuszczam – sprawi przykrość nie tylko mnie. Nie lubię tzw. uogólnień, nie znoszę wytykania komukolwiek wad, ani wielkiego wychwalania zalet i zasług. Kocham ludzi nieco zwariowanych, może sama taka jestem… wiem, że bywam tak… oglądana.

Ludzie, których odbieramy jako „pięknych wariatów” są pełni i wad i zalet. Często są niezwykli, twórczy, nie boją się oryginalności. Starają się być sobą. To zwykle silne osobowości dlatego przez tzw. przeciętnych ludzi (choć moim zdaniem takich nie ma), normatywnych, nieco zasadniczych, może tzw. konserwatystów – postrzegani są różnie. Czasem nadmiernie negatywnie.

Nie wiem jak to jest z nami, z Polkami i Polakami? Czy boimy się być sobą i ciągle udajemy, że jesteśmy inni, niby lepsi, fajniejsi, zabawniejsi niż w rzeczywistości? Ciągle stoimy na koturnach, bywamy straszliwie nadęci, z patriotycznym „nasłuchem”, emfatyczni, górnolotni, sztuczni. Nie potrafimy mieć dystansu do siebie? Gdzieś zapodziało się poczucie humoru?

Jakoś tak się dzieje, że albo jesteśmy we wstydliwym skłonie, albo z pychą, niby dumnie podnosimy czoło. Przy różnych okazjach raptem wyrasta nam aureola. Po co? Nie zawsze sensownie i tam gdzie trzeba bronimy naszego honoru, godności. Każdy wie, że na szacunek, godność, honor musimy sobie zasłużyć, a to nie jest łatwe…

Świat, nasza Europa otworzyła się dla nas, ale czy my też otworzyliśmy się na nich? Nie wydaje mi się, aby można było na to pytanie ogólnie odpowiedzieć – TAK. Niestety okazuje się, że są ludzie, którzy chcą zamknąć Polskę w jakiejś koszmarnej wersji konserwatyzmu. W dodatku to są ludzie młodzi! Akurat nie znam takich. Znam innych  – fajnych, serdecznych młodych „wariatów” i „wariatki”. Nie mają łatwo, ale to ludzie pozytywnie nastawieni do ludzi, do życia i do siebie. Jeżdżą po Europie i po Świecie, pracują, tworzą, kochają, uczą się i bawią.

Skąd więc znaleźli się tacy, którzy wybrali pana JKM? Wydaje mi się to straszne. Kim są ci ludzie? W jakich rodzinach wychowali się, z kogo, z czego brali przykład? Do jakich szkół chadzali? Dlaczego ten zdziwaczały starszy człowiek stał się ich idolem? Dlaczego tak strasznie dają się nabrać? Tak po „matczynemu” żal mi ich, bo kiedyś – oby jak najszybciej – przejrzą na oczy, zrozumieją, że to błąd. Byłoby źle gdyby jednak nawet nie starali się zrozumieć, że źle wybrali.

A może mylę się?! Może ci młodzi ludzie nie mieli nic innego lub nie potrafili wybrać inaczej? Może zauroczeni rojeniami starszego pana właśnie pokazali, że są sobą i będą walczyć o jakieś swoje ideały? Tylko jakie to są ideały, bo jeśli takie jakie proponuje pan JKM to jednak bardzo  złe.

 

Po wakacjach kasa prawie pusta, ale…

Po wakacjach – niestety – domowa kasa prawie pusta, ale mam wielką ochotę na  powakacyjne spotkanie z przyjaciółmi i już  się na nie cieszę. Wszyscy lubimy ciekawe jedzonko i do tego niezłe wino –  właśnie intensywnie rozmyślam jakie wino kupić. Trzymam się znanej zasady, że nie zawsze to co drogie jest najlepsze.

Jako laik, czyli nieprofesjonalistka, ale lubiąca wino, wybieram się do pobliskiego sklepu, który ma śliczną „winną” nazwę, ze świadomością, że muszę kupić coś przyzwoitego. W sklepie mnóstwo butelek, nie mam czasu na czytanie etykiet więc pytam sprzedawcę o dobre wina w średniej/niższej cenie. Poleca australijskie, portugalskie, francuskie, chilijskie, z RPA i (o dziwo) polskie.  Wybieram czerwone wytrawne i te do 40PLN.  Interesujący i spory wybór. Biorę butelkę polskiego wina – nie wszyscy znają, może być ciekawie, butelkę z Chile i jedno z Portugalii.

Kiedyś już tutaj polecałam świetne polskie czerwone wino Pinot Noir Prestige z Winnicy Jaworek, poznałam to wino i jest naprawdę dobre, a do tego w dobrej cenie. Portugalię będzie prezentować świetne wino Stravaganza, jest mocno aromatyczne, dobre do potraw o ostrzejszym smaku. Chilijskie wina są doceniane za swoją różnorodność i smaki pełne słońca – takie jest Corinto Cabernet Sauvignon z regionu Central Valley.

Te wina są naprawdę przyzwoite, polecam je z pełną świadomością, nie będzie żadnego blamażu i nie jest konieczne wydanie dużej kwoty na dobre wino. Za te trzy wina zapłaciłam około 70 zł. i jeszcze dostałam 5% rabatu od sprzedawcy, bo kupiłam … aż 3 butelki.

Wino ma w sobie „to coś”, co powoduje, że ma się ochotę na miłą, intelektualną rozmowę, na ciepłe słowo, uśmiech i życzliwość dla… każdego. Też tak macie?

Tęsknota za winem

DSC09384Przejrzałam właśnie mój blog pod kątem „gdzie jest o winie?” i okazuje się, że już dawno pisałam o WINIE. Oczywiście, trochę to moja wina (niemiła gra słów :)), ale okoliczności zimowo-grypowe jakoś nie sprzyjały dobremu nastrojowi, a taki trzeba mieć by pisać o pysznym winie.  Wiosna już prawie jest – 20 marca będzie pierwszy dzień WIOSNY. Tak więc dzisiaj o jednym,  świetnym winie.

Lubimy wina hiszpańskie – są różne i jest ich mnóstwo. Ostatnio próbowałam Pasico. Wytrawne czerwone, o głębokim ciemnym kolorze. W kieliszku mieni się ślicznie. To nie jest drogie wino, ale Bodegas Juan Gil nie produkuje byle czego. Pasico jest bogate w rześkie owocowe aromaty, świetne np. do czerwonych mięs, ale też znakomite, jeśli po prostu masz ochotę na kieliszek dobrego, czerwonego wina – Pasico sprawdzi się. Zniknie „popracowe” zmęczenie, ulotni się kiepski nastrój i jest powód, aby uśmiechnąć się. Cena do jakości tego wina jest znakomita, bo za tę cenę (około 20 zł w sklepie http://www.6win.pl) trudno znaleźć tak dobre wino. Można spokojnie ugościć nim przyjaciół,  uświetnić imieniny czy przyjęcie coctailowe w pracy.

Czym mogłabym zakończyć ten wpis, może tak: Chleb i wino to powód do świętowania np. Pierwszego Dnia  Wiosny. Na zdrowie!