Puszcza Białowieska… przetrwa tę władzę?

Zima w Puszczy Białowieskiej zdjęcie SG

Zima w Puszczy Białowieskiej
zdjęcie SG

Piękna Puszcza Białowieska, urokliwa Białowieża i okoliczne wioski, małe wioseczki położone wokół Puszczy – to wspaniały polski, jeszcze niezmarnowany, region. Odkryłam tę krainę kilka lat temu i mam ochotę zaglądać tam każdego lata. Wspaniale się tam odpoczywa. Pomimo, że teraz jest dla Puszczy zły czas, bo nastali bardzo niekompetentni, a do tego źli ludzie, którzy nie lubią żadnej przyrody – to mam nadzieję, że niezwykła Puszcza Białowieska przetrwa.

Zapraszam Cię do obejrzenia dwóch filmów – pierwszy z ostatnich kilkunastu godzin, a drugi nieco zabawny jest  starszy.

Moje zdjęcia z Puszczy są na Google  TUTAJ.

Jest też sporo puszczańskich zdjęć w moich wpisach tu na Mózgojazda. Zapraszam np. TUTAJ  albo TUTAJ

Gdyby nie to, że  okazały  Żubr miał spokojny ugodowy nastrój to… mogłoby skończyć się różnie dla dzielnej Straży Granicznej.

Bądź czujny/czujna, bo Puszcza jest jak nigdy od 1989 roku bardzo zagrożona. Naszej Puszczy trzeba i można pomóc zajrzyj proszę na stronę TUTAJ   Warto.

Pojedź tam wiosną, latem – zresztą o każdej porze roku to wspaniałe miejsce do zwiedzania, na odpoczynek – serdecznie polecam. Są piękne szlaki rowerowe (w Białowieży są wypożyczalnie rowerów), piesze, można się dobrze wyspać, jest gdzie zjeść także regionalne potrawy np. w urokliwym Zajeździe „U Kolarza” we wsi Budy i w wielu innych miejscach – o tym poczytaj proszę TUTAJ

Dzięki, że zaglądasz do „Mózgojazdy” – to dla mnie miłe i ważne. Pozdrawiam 😉

 

Reklamy

Co jadamy w pracy?

Ten piękny kot jest niezadowolony – nie jadł jeszcze śniadania

Co jadamy w pracy? Pewnie każdy nieco inaczej, co innego. Postawiłabym pytanie co jadamy nie tylko w pracy, ale także w drodze do pracy? Rano prawie każdy, w wielkim pospiechu i ukradkiem coś tam „pożera” w samochodzie, albo – niestety – w miejskiej komunikacji Zapraszam TUTAJ.

Jednak pracownia IPSOS na zlecenie Sodexo On-Site Services miała zadanie szukać odpowiedzi tylko na pytanie: Co Polacy jadają w pracy? Otóż według tych wyników dość optymistycznie uważamy, że odżywiamy się zdrowo (40% ankietowanych)  pomimo, że jadamy nieregularnie , a nasze jedzonka są zdecydowanie zbyt monotonne i jakże często spożywane w pośpiechu.

CO LUBIMY

Lubimy zjeść drugie śniadanie (73%) i na tę „okazję” najchętniej wybieramy… kanapki.  Za to dawka owoców i jogurtów jest optymistyczna – jemy kilka razy w tygodniu. Ale już np. suszone owoce, bakalie czy orzechy to w porywach raptem raz w miesiącu. O dziwo dość rzadko, bo też tylko raz w miesiącu, jadamy zupełnie niezdrowo czyli wszelkie „fastfoody”- np. dania zalewane wrzątkiem, hot dogi, hamburgery itp. cuda.

Według tych badań na lunch/obiad też najchętniej jemy kanapki (60% ankietowanych), ale te „pracusie”, które jadają lunch w restauracji czy barze najchętniej pochłaniają zupę i pierogi, a także różne sałatki. Ale fajna wyżerka!

CZEGO NIE LUBIMY

Bardzo dobrze wypadamy w określeniu tego czego nie lubimy jeść. Prawie 80% respondentów unika jak może wszelkich sztuczności w jedzeniu, oraz potraw tłustych. Staramy się także omijać chipsy, słodycze, słone przekąski (35%).  A co jest naszym marzeniem? Ach… imaginujemy, aby mieć blisko pracy (70% ankietowanych) fajne miejsce – restaurację, bar – ze zdrowym, smacznym jedzeniem. No i dobrze byłoby, aby było niedrogo.

A co po pracy? O tym postaram się co nie co opowiedzieć… kiedyś, niedługo 😉

Moje winne, toskańskie… fascynacje

Znakomite wina z Toskanii nie są tanie, ale na pewno warto je kupić i mieć radość. Gdzie szukać, wybierać i kupować? Pewnie każdy ma swoje miejsca i sposoby, ale…

Polecam małe sklepiki, w których jest tylko wino, czasami też różne oliwki, jakieś słodkości, smakowo- ziołowe oliwy w ładnych, małych buteleczkach do tego „winne gadżety”. Spotkać tam można przemiłych sprzedawców – doradzą, bo są prawdziwymi kopalniami wiedzy o winie. Chętnie i ze swadą potrafią opowiadać, można też czasami posmakować jakieś wino zanim się coś wybierze. Takie miejsca są np. w pomysłowo przystosowanych garażach, piwnicach, w ogrodzie obok domu, ale także w supermarketach, warto je poszukać, bo bywa, że są trochę schowane.

Wspomniałam, że wina toskańskie nie należą do tanich, ale można kupić te „średniocenne” i też są pyszne. Mam na myśli np. Chianti Classico już od 50 do 80zł, albo Rosso di Montepulciano ok. 40 zł, a może trochę droższe Brunello di Montalcino ok. 80zł. Można oczywiście znaleźć sporo lżejszych smakowo i cenowo IGT Toscana – już od 20 zł. Na szczęście wybór jest spory.

Wybraliśmy ulubione wino, a co do wina? Toskańska kuchnia jest prosta. Sporo tu pomidorów, ziół, fasoli, jeśli mięso to głównie wołowina np. befsztyk po florencku z kością, dziczyzna – do tego dobre są mocniejsze wina garbnikowe jak Vino Nobile. Toskania to tzw. niesolony chleb jedzony z winem, warto spróbować – pyszne, proste jedzonko – my i nasi przyjaciele bardzo to lubią. Wina toskańskie są dobre dla wielu polskich i włoskich dań: makaronów, różnych pachnących ziołami zapiekanek, do wieprzowiny, jagnięciny i wołowych befsztyków. Dość mocne, bogate Vernaccia di San Gimignano to znakomite wino do owoców morza, także do kurczaka i cielęciny.  A do słodkiego Vinsanto polecam pyszne, ale twarde herbatniki cantuccini i migdałowe rocciarelli,  które bywają też w tych małych sklepikach z winem. Smacznego!