To nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych

Dzień Dobry, Dobry Wieczór!

Te dwa pierwsze dni listopada są dla mnie niełatwe. Pewnie masz podobnie, bo każdy z nas ma bliskich gdzieś… daleko.

Moja Mama odeszła kilka lat temu, ale zwłaszcza w te dni Mama jest tutaj jakoś bardziej niż na co dzień. Może to tylko złudzenie, a może nie tylko. Nigdy się tego nie dowiemy.

Rok temu zmarła moja przyjaciółka, ciężka choroba – to nieprawda, że nie ma ludzi niezastąpionych.

Ten tekst piszę późnym wieczorem, drugi dzień minął, są piękne wspomnienia, spotkania, łzy wzruszenia…

Dwa lata wstecz napisałam o mojej Mamie wspomnienie – jest T U T A J  Jest jeszcze jedno inne, pogodne, dobre   wspomnienie zajrzyj T U T A J

Zapraszam Cię do poczytania 🙂  Dziękuję.

 

 

 

Reklamy

Lubię Jesień, ale tegoroczna… jest inna

Witaj!

Zwykle lubię Jesień i nie nastraja mnie źle, nawet wręcz przeciwnie. Jednak tegoroczna, prawie bez słońca i mocno deszczowa Jesień nastraja mnie nazbyt melancholijnie…

Zostawiam auto, idę przez parkowe alejki Łazienek. Wiewiórki biegają, liście miło szeleszczą, nawet słońce pokazało się na dłuższą chwilę, jest chłodno, ale przez chwilę nie pada. Wielkie szaro-czarne ptaszyska siedzą na drzewach, biegają, dziobią coś, chyba lubią ludzi, przyglądają się nam. Kaczki dokazują na trawnikach i na jeziorku…  Przychodziłam tu z Mamą kiedy byłam małą dziewczynką; dorastałam, było mniej czasu, ale czasami spacerowałyśmy po Łazienkach. Potem ten urokliwy park stał się miejscem na „po szkole” i… nie tylko, bo moje liceum było i jest obok Łazienek. To są fajne wspomnienia. Całą paczką łazikowaliśmy po parku, oczywiście były też małe wagary, ale bardzo rzadko. Wtedy zawsze był to   Pierwszy Dzień Wiosny – ten jeden dzień bez szkoły. Gadaliśmy, snuliśmy niezwykłe plany na przyszłość. Z kilkoma przyjaciółmi mam kontakt, większość z nas zrealizowała swe młodzieńcze marzenia, innym marzenia zmieniły się. Moje też się nieco zmieniły, ale wyszło na plus.

Warszawskie Łazienki Królewskie to „moje” miejsce pierwszych randek, spotkań w kawiarence, długich spacerów i rozmów o… życiu. Drugim takim miejscem jest Jeziorko Czerniakowskie.

Wspominam spacery z Mamą, której nie ma już z nami. To były naprawdę cudne chwile, lubiłam je bardzo, mogłam się wygadać (czasami wypłakać) o moich nastoletnich problemach – miałam Mamę tylko dla siebie. W tamtych momentach tak nie myślałam, dopiero po latach doceniam je, wspominam z czułością i wielką tęsknotą.

Wiersz Grażyny Szałkowskiej „Dopóki nie jest za późno” oddaje także moje, dość melancholijne myśli. Niech ten ciemny listopad już szybciej mija... TEŻ TAK MASZ Z TĄ… JESIENIĄ?

DOPÓKI NIE JEST ZA PÓŹNO

Żeby tak razem posiedzieć
nieusłyszane usłyszeć
niepowiedziane powiedzieć
lub razem wsłuchać się w ciszę

Rozważyć zlekceważone
przemyśleć nieprzemyślane
wybaczyć niewybaczone
przeprosić za łzy wylane

Po radę doraźną dzwonić
albo na obiad wpaść luźno
dobre momenty ochronić
dopóki nie jest za późno

Dziś bym inaczej zrobiła
lepiej bym Cię zrozumiała
znacznie cierpliwsza bym była
i więcej czasu bym miała

Niby się nic nie zmieniło
dokoła jest wciąż tak samo
to tylko dziś mi się śniło
i wczoraj… i w środę, Mamo
Autorka wiersza – Grażyna Szałkowska ©GraSza

Podoba mi się…

Jesień...

Jesień…

Jest nadzieja, że tylko dzisiaj mam „przechlapane”, bo srodze zatęskniłam za Wiosną, ale też za piękną, kolorową, ciepłą, pełną miłego słońca – Jesienią.  Lubię Jesień i kiedy są letnie upały wręcz tęsknię za naszą złotą, polską Jesienią.

W tym roku Naturze nie udała się nasza Jesień. Ledwie parę dni słońca, bez deszczu i wichrów wszelakich na początku i… koniec. Zrobiła się jakaś niby jesienio-zima, czy inny mało przyjazny twór. Szaro, buro, liście już tylko na ziemi, deszcz, wichury, mgły, ani odrobiny słońca, zimno i w dodatku trzeba było zmienić czas letni na zimowy!

Cóż – zawsze jest czym się pocieszyć. Patrzę na stosik kasztanów, są lśniące, śliczne – zbieraliśmy je w piękny, październikowy dzień. Pierwsze  listopadowe dni to wspomnienia… oglądamy zdjęcia, niektóre działają jak echo, echo… snujemy wspominki. Wspólnie przyrządzamy potrawy, które nasi kochani kiedyś lubili; delektujemy się pysznym, ich ulubionym winem, łezka się kręci…

Co do wina… kupiłam jedno z ulubionych win mojej Mamy i Dziadka. /O mojej Mamie  tutaj/. Lubiła różne wina czerwone wytrawne lub półwytrawne z Toskanii i czasami szampan. Wybrałam Wino Belnero Banfi, z Toskanii,  czerwone wytrawne. Znakomite. Intensywna, głęboka barwa. Cudny zapach wanilii, kawy i suszonych śliwek. Duży smak, o zgrabnych taninach. Wino pasuje do mięs, serów i do delikatnego popijania…

Zapraszam też na moje winne, toskańskie fascynacje KLIK TUTAJ

Mam nadzieję, że nie dopadnie mnie i Ciebie też nie – jesienna melancholia, bo to nie jest zbyt miłe, choć bywa twórcze. Może warto troszeczkę się jej poddać…

Natrafiłam na śliczny wiersz Grażyny Szałkowskiej „Podoba mi się”, Poczytaj proszę, warto… pachnie wiosną!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😉 ♥

PODOBA MI SIĘ

Lubię słowo ubrane w ciało,
Słońce zaplątane we włosach,
Jak śnieg las przystroi na biało,
Podoba mi się w trawie rosa…

Lubię wiele punktów widzenia
I jak w marzec zmienia się luty,
Mieć kamyki szczęścia w kieszeniach,
Choć raz na miesiąc nowe buty…

Lubię mieć na kolanach kota,
Kończyć wiersze gęstym morałem,
Jak światem rządzi jesień złota
Z tym całym jej ceremoniałem…

Lubię, gdy wiersz powstaje w biegu
Ze spiesznych kilku słów w zeszycie,
Ale najbardziej ze wszystkiego
Podoba mi się życie…
Autorka wiersza – Grażyna Szałkowska ©GraSza

Moja Pani Jesień… w Puszczy

Poranne mgły, a za mgłą zarys Puszczy

Lubię Jesień. Podobno lubimy tę porę roku, w której przyszliśmy na Świat. Pojawiłam się Jesienią. Lubię każdą porę roku, ale najbardziej piękną, złotą, słoneczną Jesień i… pełnię lata. Plucha mi nie przeszkadza w porannym spacerowaniu, bieganiu – ubieram się cieplej i w drogę.

Łąka w Puszczy

Jesienny spacer w parku, po polu, w lesie jest zupełnie inny.  Ma zaklęte zapachy, dźwięki i barwy. Warto posłuchać tajemniczo szeleszczących liści pod stopami i tych, które akurat wiatr strąca z drzew. Kasztany, żołędzie, urokliwa jarzębina, kolorowe trawy – wszystko mieni się barwami w świetle słońca – są jakby bliżej nas. Rude kasztany cieszą, zbieram je i leżą w domu w różnych miejscach, wszyscy je lubimy, podobno dają dobrą energię. Delikatny szum deszczu za oknem to nutki Jesieni, które potrafią ukoić stroskaną duszę, albo miło uśpić.

20151005_141834No a niebo… codziennie inne. Ciemne jak granat, albo stalowo-szare, często jest biało-niebieskie od latających z wiatrem chmur, albo pełne błękitu i złotego słońca, które nie obezwładnia upałem, ale miło grzeje i zaprasza, aby wyjść i cieszyć się naturą Jesieni.

Jesień była i jest naturalną inspiracją dla wielu artystów, twórców. Trudno nie dostrzec jesiennych niezwykłości i bogactwa inspirującej, spokojnej melancholii.     20151005_135939

Jesień to oczywiście pełne bogactwo na naszych stołach. Wszelkiego dobra pod dostatkiem. Owoce, warzywa, grzyby, zioła, kwiaty, trawy… Cudny czas jedzenia i robienia domowych przetworów. Prawda?

Puszczański las…

Zapraszam do obejrzenia moich kilku jesiennych zdjęć. Wszystkie robiłam w Puszczy Białowieskiej, na polach i w okolicznych wioskach. Pokochałam Podlasie, urokliwe wioski, piękniejącą Białowieżę i nade wszystko tajemną Puszczę.

Cudna mgła, jest ciepło…

Na zdjęciach pierwszy tydzień października i Jesień dopiero zaczynała się, była wspaniała, słoneczna pogoda i niezwykłe poranne mgły w Puszczy i na polach.

 

Jezioro w środku Puszczy

 

T’ga za Jug – co to znaczy?

Macedonia ma piękną tradycję winiarską. Wiele znalezisk archeologicznych, aż z XIII wieku p.n.e. udowadniają, że uprawa winorośli, winiarstwo były  jedną z najważniejszych gałęzi gospodarki tego kraju.

Kraj pełen słońca, zabytków, kolorów, pięknych winnic, winiarni i oczywiście… wina. Coraz częściej w sklepach i winiarniach w Polsce można znaleźć macedońskie wina. Jest także to które wspomnę z podróży – T’ga za jug – czyli w wolnym tłumaczeniu tęsknota za słońcem. Prawda, że śliczna nazwa dla wina i może… nie tylko. Przypuszczam, że to chyba najbardziej znana nazwa wina z Macedonii.

T’ga za Jug to naprawdę dobre wino za niewielką cenę. Czerwone, półwytrawne z regionu Tikves, szczep Vranac. To wino ma piękny, intensywny czerwony kolor – w kieliszku, pod światło mieni się wspaniale. Znajdujemy tu zapach i smak słońca… ale także są tu rodzynki, maliny, garbniki delikatne, czuje się lekko słodkawy smak.

Jesień...

Jesień…

T’ga za Jug świetnie smakuje do serów, do grillowanych warzyw,  jest także znakomite bez żadnych dodatków. To jest dobre wino i pasuje na tę naszą, piękną, słoneczną Jesień. Polecam 🙂

Puszcza nigdy nie śpi

Wakacje, wakacje, a po wakacjach są… zdjęcia, wspomnienia, trochę opalenizny, a przede wszystkim dobry nastrój i nowa energia.

Nałaziłam się po tajemniczej Puszczy, po polach, nabiegałam się wdychając czyste, dobre powietrze, nareszcie mogłam się spokojnie wyspać, bo nie budziło mnie miasto.  Tym razem Puszcza jest wczesno – jesienna, pełna innych barw niż te w pełni lata. Inne światło, inne kolory drzew, traw, inne też odgłosy Puszczy i my też inaczej słuchamy, patrzymy.

W ciągu ostatnich kilku lat mocno zmieniła się Białowieża – wypiękniała, ma coraz ładniejsze domy, ulice,  przybywa miejsc gdzie można świetnie wypocząć.  Powstają też nowe miejsca gdzie można zjeść smaczne, regionalne potrawy. Są małe kawiarenki np. urocza „Walizka” gdzie są pyszne, domowe ciasta i urocza właścicielka, „Sarenka” cafe-galeria ma już miły ogródek, a kawa jak zwykle pyszna. Warto też wybrać się blisko Białowieży do wsi Budy – tam Zajazd Myśliwski „U kolarza” i oczywiście wspaniałe pierogi z przeróżnym nadzieniem – pyszne z prawdziwymi jagodami, najlepszy jaki jadłam żurek. Jeśli ktoś lubi może uraczyć się flakami i dziczyzną podawaną na różne sposoby. Do tego niezwykłe wnętrze, przemiła obsługa i można porozmawiać z byłym znanym kolarzem – właścicielem p. Jerzym Kuczką. Warto też odwiedzić inne okoliczne wsie, są urokliwe, a do znanych Teremisek wybrać się na spektakl do prawdziwej Stodoły. No i miody, miody… wspaniałe, wielosmakowe, pachnące – pyszne i samo zdrowie. Polecam miody od p. Moniki nigdy mnie nie zawiodły 🙂

Zapraszam do obejrzenia kilku amatorskich zdjęć z naszej niezwykłej, jedynej takiej w Europie Puszczy Białowieskiej.

 

KRAINA ŻUBRA, piękna droga przez Puszczę

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ile to drzewo może mieć lat? Wieki...

Ile to drzewo może mieć lat? Wieki…

Puszczańskie – już jesienne trawy

Będzie burza i... była

Będzie burza i… była

Tutaj jeszcze nie widać jesieni

Tutaj jeszcze nie widać jesieni

Lamy też można spotkać w okolicach Puszczy

Lamy też można spotkać w okolicach Puszczy

Te puszczańskie trawy są takie wysokie, pełne…

Bociany już dawno odleciały, ale ten musiał zostać i znalazł miejsce u dobrego gospodarza

Bociany już dawno odleciały, ale ten musiał zostać i znalazł miejsce u dobrego gospodarza

Puszczańska kolejka - stacja Białowieża Towarowa

Puszczańska kolejka – stacja Białowieża Towarowa

Wielka dziupla, ale kto tam jest... nie wiem

Wielka dziupla, ale kto tam jest… nie wiem

Jesiennie, ale jak pięknie!

Poranna mgła, przestrzeń woła, a dalej Puszcza. Te ślady to zryta ziemia przez dziki, jest ich tu bardzo dużo

Uwaga drezyny!

 

Coś na piękną Jesień

20130922_140454Witam miło i zaczynam od… Przeprosin. Minęły trzy tygodnie września, a ja dopiero dzisiaj znalazłam dobry czas, aby „zablogować”. Przepraszam ;).

Wakacje gdzieś mi ciągle majaczą w wyobraźni, coś czasem się przyśni zielono-morskiego, raz obejrzałam fotki, czasami pogadamy, ale to już było.

Wielki przymus, ale i moja fajna radocha, czyli praca zabrała mnie prawie całą. Dobre „kawałki” jednak się znalazły i teraz będzie trochę lepiej. Czas to skarb, trudno osiągalny, ale jest! I to jest takie… dorodne, pełne codziennych cudów i obietnic. Organizm Wszechświata działa.

Już się „nawymądrzałam”, a teraz do rzeczy.

Zaczyna się piękna, złota, polska jesień. Tyle tych ciepłych przymiotników, a za oknem niekoniecznie aż tak miło, podobno przyszły tydzień ma być cieplejszy i bardziej słoneczny.

Chociaż… kilka dni wstecz, przeszłam  przez  nasze Warszawskie, Królewskie  Łazienki i tam jest jednak śliczna jesień. Nazbierałam trochę lśniących kasztanów, pogapiłam się na słoneczne drzewa i na rozradowane wiewiórki, ludzie też uśmiechnięci, zwłaszcza dzieci. Pewien biegający i szczęśliwy Maluch namówił mnie, abym oddała mu swoje kasztany, to on odda mi orzeszki – zamiana powiodła się. Mam dwa orzeszki, a maluch dwie garście kasztanów. Potem jeszcze coś dozbierałam.

Mam dla Was Mili chyba dobrą propozycję na tę Jesień, a może nie tylko. Nasycona jesiennymi barwami nabrałam ochoty na wieczór w domu, we dwoje i z dobrym winem – moja druga połowa też tak lubi. Wyobraziłam sobie, że wino będzie jesienne – ciemnorubinowe, pachnące dużym, pełnym bukietem, nie za mocne, za to wyraziste w smaku, pasujące do jesiennego, miłego, domowego wieczoru.

W sklepie oglądałam, czytałam etykiety, grymasiłam. Jak to nieprofesjonalistka nie miałam nowego pomysłu, stare mi  jakoś nie pasowały. W końcu postanowiłam pogadać ze sprzedawcą, opowiedziałam o jesieni, słońcu, bogactwie barw i pan zdecydowanie stwierdził, że „Tylko TO!”. Wine of South Australia, NUGAN, Third Generation, szczep SHIRAZ 2012. Podał mi butelkę, poczytałam i kupiłam.

Znawca-sprzedawca miał rację. Piękne, czerwone, łagodnie wytrawne. Bajkowy kolor, zapach absolutnie niezwykły, pełen bukiet dojrzałych owocowych smaków i na końcu języka lekki pieprzowy smaczek. Znakomite! Polecam. Pasuje do różnych potraw. My piliśmy… bez potraw – tylko gorzka czekolada – i było urodziwie i efektownie. Wakacyjne zdjęcia-wspomnienia też w tym uczestniczyły. Pozdrawiam 😉

Piękna Pani Jesień czy… mamy przechlapane?

Kasztany, kasztany…

Ależ piękne kolory! To właśnie Pani Jesień.

Jesień – czy można jej nie lubić, albo udawać, że jej nie ma – nie, bo jest. Podobno każdy z nas najbardziej lubi tę porę roku, w której urodził się – jestem jesienna.  Może to prawda, bo lubię tę porę roku.  Jesień jest taka… bujna, pełna pewności siebie, może dlatego spokojna, daje światu tyle wspaniałych owoców, kolorów, obietnic. Ciągle jeszcze mamy tyle pięknych, czerwono-złotych i ciepłych dni.

Jednak bywa też inaczej – trudno polubić jazdę autem po świecie zachlapanym błotem i deszczem, bo przecież za chwilę  przyjdą dni słotne, ciemne, krótkie i zimne.

Czy kiedykolwiek zapytaliśmy siebie – czy potrafię jeździć w deszczu? W czasie deszczu, nie tylko „dzieci się nudzą” my także mamy w sobie pewną… jesienną melancholię, a na drogach wzrasta nawet kilkakrotnie ilość stłuczek i wypadków. Wielu kierowców dostosowuje prędkość do gorszych warunków jazdy, jednak nie zawsze oznacza to, że akurat ta szybkość jest bezpieczna w tym momencie.

Policja twierdzi, że brak wyobraźni i doświadczenia kierowców, nadmierna prędkość, zbyt mały odstęp między pojazdami, a także zły stan opon to m.in. powody przykrych, jesiennych zdarzeń drogowych. Moim zdaniem to wszystko jest ważne o każdej porze roku, ale jesienią i zimą jazda bywa szczególnie mozolna i… mokra, a zwykle jechać trzeba. Na przykład zaparowane szyby. Super gdy mamy klimę, wystarczy kilka chwil i szyby są śliczne, ale gdy brak klimy to trzeba okienka otworzyć, a jeśli leje jak ostatnio nad Stadionem Narodowym – to… mamy przechlapane…

Czy pamiętamy co to jest  aquaplaning? Na mokrej jezdni zaczyna się gdy poczujemy luz w kierownicy, wtedy  nie wolno nagle hamować, ani kręcić kierownicą. Kiedy tylne koła zablokują się trzeba zrobić kontrę kierownicą i mocniej  dodać gazu, aby zapobiec zmianie kierunku jazdy auta. Nie wolno hamować! Kiedy już dojdzie do utraty przyczepności pojazdu (przednie koła) trzeba błyskawicznie zdjąć nogę z gazu i starać się utrzymać prosty tor jazdy. Wszystko to jednak są sekundy…  Tyle wiem z praktycznej nauki jak wyjść z poślizgu, ale trzeba to poćwiczyć na placu, aby wyrobić w sobie pewne odruchy w określonej sytuacji. Nie jest to łatwe, ale można nauczyć się.  Mnie udało się, kiedy wpadłam w wielką, kałużową dziurę – potem reakcja była też… mokra, czyli wielkie łzy szczęścia, że udało się wyjść z opresji. Pamiętajmy też o ciężarówkach – strasznie chlapią, mijając je mamy pewność, że za moment szyby będą nieomal czarne – warto więc zawczasu włączyć wycieraczki.  Szerokiej drogi… bez deszczu, mgieł i stresu!