Pigułek szukałam za PO, za SLD i…

UWAGA! WAŻNY TEKST

Tekst niżej nie jest mego autorstwa, ale powinien być znany wszystkim NORMALNIE MYŚLĄCYM kobietom i mężczyznom.   

Powinniśmy nareszcie przejąć się, i działać, tym co dzieje się w naszym państwie, w Polsce między kobietami, między kobietami i mężczyznami, między mężczyznami. Dzieje się bardzo źle!

Chodzi o PiS? To ja coś powiem, pani Ewo Kopacz, wierna od roku “przyjaciółko” kobiet. Pigułek szukałam za Platformy, szukałam za SLD, od 1993 roku chodzę i obijam się o drzwi aptek, gabinetów, o pogardliwe miny farmaceutów… W środę o 17.00 w restauracji MiTo* w Warszawie odbędzie się debata organizowana przez Paulinę Młynarską, pt. “Kobiety mówią […]

via   TUTAJ POCZYTAJ. WAŻNE.

Kto zabija dzieci narodzone? — Najlepszy Blog na Świecie*

Udostępniam kolejny znakomity tekst świetnej blogerki, to WSZYSTKO niestety PRZYKRA PRAWDA. Mam nadzieję, że przeczytają to jacyś normalni mężczyźni, a ci mniej edukowani pójdą po rozum do głowy i zaczną uczyć się biologii, psychologii – wrażliwości nie można się chyba nauczyć, ale… próbować warto.

 

 

Rocznie ginie na skutek przemocy domowej 150 ofiar. 95 % sprawców to mężczyźni. 91 % ofiar to kobiety i dzieci. NIE ZARODKI Zjawiskiem ostatnich dni stała się aktywność mężczyzn (niestety też kobiet, tym razem jednak tekst poświęcę panom) potępiających kobiety, które z różnych własnych powodów dokonały aborcji. Potworne oskarżenia pojawiały się w komentarzach nie tylko pod moimi […]

via Kto zabija dzieci narodzone? — Najlepszy Blog na Świecie*

Natalia i pięć milionów kobiet* — Najlepszy Blog na Świecie*

Ten tekst jest bardzo ważny. Nie jest mego autorstwa, ale – jak sądzę – wyraża myśli milionów polskich Kobiet. Poczytaj, udostępnij… dziękuję…

Kamienowanie Natalii Przybysz powinno trafić do biblijnych przypowieści o miłości chrześcijańskiej. Kto nie miał aborcji? Kto nie zostawił ciężarnej partnerki? Kto nie pożyczył kumpeli pieniędzy na zabieg? Kto nie dał telefonu do lekarza? Niech rzuci kamieniem Nazywam się Sylwia Kubryńska. Mieszkam w kraju z pięcioma milionami kobiet, które dokonały aborcji*. Są wszędzie. W rodzinach, na […]

via Natalia i pięć milionów kobiet* — Najlepszy Blog na Świecie*

„Bo ja nie jestem żadnym króliczkiem!

To nie jest mój tekst, ale jest znakomity. Zapraszam do poczytania i… nie tylko.

——————————-

Do Sejmu trafił projekt ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Jest szansa na wprowadzenie go w życie, bo komuś wciąż się wydaje, że kobiety są królikami… Jadę rowerem przez pola, wjeżdżam do l…

Źródło: Polowanie na króliczka, czyli rozprawa o lęku

„Drink” – miłe złego początki

drink-intymny-zwiazek-kobiet-z-alkoholem-b-iext26906824W księgarni wpadła mi w oczy okładka książki „Drink” – Ann Dowsett Johnston. W pierwszej chwili  myślałam, że to publikacja o winach, winnicach, smakach… podtytuł jednak mówił coś innego. Przekartkowałam i okazało się, że to książka analizująca związki kobiet z… alkoholem.

Zwykle na co dzień nie mamy wrażenia, że Polki są fankami alkoholi. Okazuje się jednak, że to nie do końca prawda. Badania temu przeczą. Polki lubią i dość często piją alkohol. Według badań przeprowadzonych przez jeden z polskich browarów ok. 63% z nas najczęściej pije dla towarzystwa, albo dla odprężenia – ok. 12%. Dla samego smaku alkoholu pije 11% pań. Pozostały procent – 14 – to abstynentki. Badanie przeprowadzono na grupie 1000 Polek.

Te dane wydają mi się zaskakujące! Nie przypuszczałam, że tak często i tak wiele kobiet, przypuszczalnie nie tylko u nas, pije alkohol. Nie miałam nigdy do czynienia z kimś kto nadużywa alkoholu. Lubię tylko wino, trochę nauczyłam się rozumieć czym jest wino, starałam się poznać produkcję i ludzi wina. Mam swoje ulubione, ale pijam rzadko. Moim zdaniem wino jest małym świętem, a święta bywają rzadko.

Książka „Drink” – Ann Dowsett Johnston jest interesująca. Autorka – dziennikarka zadaje niby proste pytanie – dlaczego kobiety piją? Czy alkoholizm kobiet różni się od alkoholizmu mężczyzn? Co zmieniło się w nas, w społeczeństwie, kulturze? Problem już jest i niestety narasta i to dość gwałtownie?

Autorka ma własne doświadczenia, czerpie też z doświadczeń kobiet poznanych na spotkaniach klubu AA. Równość płci w domu, w pracy, w rodzinie, w społeczeństwie – to wydaje się już oczywiste. Jednak biologicznie organizm kobiety jest inny i uzależnienie od alkoholu dzieje się znacznie szybciej i bardziej niszczy organizm.

Wiele kobiet nie potrafi i nie chce, boi się przyznać się do choroby alkoholowej. To przecież wstyd. Działa jak straszny stygmat w każdym środowisku. Facet to facet, ale żeby kobieta… nie. Kiedy jest się tzw. kobietą sukcesu nie do przyjęcia jest jakakolwiek skaza na tym pięknym portrecie. Przecież ona doskonale daje sobie radę ze wszystkim, jest znakomita w każdej roli: pani dyrektor, prezes, pani profesor, wspaniała żona, matka, doskonale zorganizowana pani domu, itd.…

Zdaniem Autorki książki „Drink” – to miłe złego początki, bo alkohol jest jak przeuroczy mężczyzna – czuwa codziennie przy swojej ukochanej. Koi jej smutki, dodaje pewności siebie, łagodzi skutki stresu. Jest na każde zawołanie, pomaga. Ale, z biegiem czasu, potrafi być bardzo zaborczy. W tym duecie nie ma miejsca na pracę, rodzinę, przyjaciół… pozostają we dwoje w porażającym uścisku.

Warto przeczytać tę książkę, jest inteligentnie napisana, realnie i przyjaźnie do kobiet.

Kobiety do kąta!

Za co do kąta!? Za wszystko i za nic. Wymagania w stosunku do kobiet są przeogromne. Często zwariowane, nierealne i alogiczne. Im kobieta na wyższym stanowisku tym wymagania wiodą na wyżyny absurdu.

Pewnie myślicie, że chodzi tu o wymagania ważne, czyli: wykształcenie, doświadczenie zawodowe, znajomość języków – własnego i obcych, dyspozycyjność itd. Otóż NIE TYLKO! Ocenie podlega przede wszystkim wygląd kobiety. Zawsze każdej można przypiąć „łatkę”, powiedzieć, że jest zaniedbana, że za niska, albo źle uczesana, a paznokcie ma nie takie, albo brzydko się ubiera, ma zbyt krzykliwy makijaż i wygląda jak zdzira, albo go nie ma w ogóle, chodzi nieładnie, krzywo się uśmiecha, ma zmęczoną twarz itd.

Diabli mnie biorą! Właśnie tak jesteśmy oceniane. Przez kogo? Przede wszystkim przez inne kobiety. Przez mężczyzn oczywiście też, ale może mniej zjadliwie – choć i tu są zmiany. Byłam niedawno na bardzo interesującym spotkaniu,  sporo ludzi, chyba trochę więcej panów. Tematy ważne. Kilkanaście bardzo interesujących wystąpień, referatów, potem panelowe dyskusje.

Występuje pani, naukowiec, dyrektorka. Świetne, merytoryczne wystąpienie. Słucham, bo mówi mądrze i ciekawie, ale co chwila zagłusza mi odbiór niby cichy szept pań i panów z tyłu: „Zobacz, ale się ubrała, wiocha.” „Spójrz na jej włosy, a buty! Koszmar”, „O czym ona gada, nic nie wie i nie umie, a pcha się”, itd.

Kobieta ubrana w szary kostium, buty na płaskim, ma chyba 1,80m wzrostu, szczupła, włosy czyste, krótkie, proste. Wyglądała ładnie, normalnie, dostała wielkie brawa za referat. Występuje pan, doktor prawa, mówi ważne rzeczy – panie z tyłu nieco zamilkły, ale słyszę: „Nieźle gada”, „Przystojniak”. Jakoś nie zauważyły, że ma na sobie trochę już za ciasny i nieco wygnieciony garnitur, a włosy drugiej świeżości i dawno nie strzyżone. Za wystąpienie dostał słabe brawa, ale może zmęczył ludzi, bo mówił zbyt długo. Nikt jednak tego, potem w dyskusji nie docenił, natomiast „źle ubrana” pani profesor miała znakomity panel dyskusyjny.

Sądzę, że wszyscy obserwujemy takie i podobne zachowania nieomal na co dzień. Rzadko słyszę ocenę merytoryczną. Natomiast ważne jest jak ta osoba wygląda, kogo zna, a kogo nie, czy jest ważną postacią, czy nie warto się nią zajmować itp. Panie, które są na wysokich stanowiskach mają za swoje. Mówi się, że „dopięły swego przez…”, „nic nie potrafią, ale…”, „bogate z domu to mają” itd. Jasne, że nie wszyscy tak myślą i mówią, ale niestety bardzo często i coraz częściej wszyscy o wszystkich.

Bardzo łatwo jest (zwłaszcza!) kobietę wyśmiać, zdyskredytować ją w oczach innych, opluć, oplotkować, zniweczyć jej wysiłki kiedy chce dobrze wypaść przede wszystkim merytorycznie. Jesteśmy ciągle poddawane krytyce. Mamy być zawsze świetnie ubrane, uczesane, wyglądać młodo, mamy być zgrabne i szczupłe, uśmiechać się inteligentnie, wszystko wiedzieć i być na każde zawołanie. Nikomu nie przychodzi do głowy, że to wymaga wielkiego wysiłku. Jakoś nie wymaga się tego od mężczyzn. Facet może być grubasem w za ciasnej marynarce, mieć na tyłku wygniecione spodnie, a na karku tłuste włosy, brud za paznokciami, krosty na twarzy i czerwony nochal, a do tego może pleść głupstwa, ale to… facet, pan prezes. Jemu wolno. Otóż nie! Nie wolno, bo to obraża inteligencję i uczucia estetyczne innych. Dokładnie tak samo jak brudna, zaniedbana, niedouczona kobieta – prezes.

Jesteśmy ciągle stawiane do kąta nieomal za wszystko. Panią dyrektor, prezes, doktor, redaktor, sprzątaczkę, aptekarkę itd. należy oceniać za ich pracę – merytorycznie. Tak jak oceniamy mężczyzn. Dlaczego oceniającym – głównie paniom – wydaje się, że im wszystko wolno, że mają prawo kogoś wyśmiać. Oceniający zarówno kobiety jak i mężczyźni tkwią w dziwnym samouwielbieniu i uważają, że są zawsze najlepsi, najpiękniejsi, najmądrzejsi, najlepiej ubrani, itd. Nie jest tak. Każdy to wie, bo nic nie jest zawsze, stale i bez przerwy. Pamiętajmy, że każdy kij ma dwa końce – kobiety i mężczyźni tak źle oceniający innych ludzi mogą też być zdiagnozowani… nie tylko merytorycznie.

NLP, a Kobiety

... bo Polska jest fajna! Pomimo wszystko.

… bo Polska jest fajna! Pomimo wszystko!

Ten tekst jest wyrazem mojej niezgody na to co dzieje się wśród nas, bo naprawdę nie wiadomo po co tak się dzieje…

Co oznacza skrót NLP pewnie większość wie, dla przypomnienia z definicji  Wikipedii to: Programowanie neurolingwistyczne (NLP) – luźny zbiór technik komunikacji  oraz metod pracy z wyobrażeniami, nastawionych na tworzenie i modyfikowanie wzorców postrzegania i myślenia u ludzi. Twórcy NLP – John Grinder i Richard Bandler (wczesne lata siedemdziesiąte XX w.). Dalej definicja m.in. mówi, że: Sprawą dyskusyjną pozostaje czy NLP to paranauka czy pseudonauka.

Pseudo- czy paranauka NLP jest znane i powszechnie stosowane, dlaczego więc feminizm nie skorzystał prawie nic ze zdobyczy NLP. Chyba przegapiłyśmy coś ważnego, za to skwapliwie skorzystali  z NLP inne i inni i próbują wszystkim obrzydzić kobiety i feminizm. Nowe polskie przekleństwo to „Ty feministko!”. Stosowane na równi z „pedałem”, „komunistą”, „żydem” itp. „Feministka” pojawia się zawsze wtedy, kiedy trzeba kogoś obrazić, „zeswatać” z tzw. lewicowymi poglądami, obwinić o działania przeciwko tradycji, religii, rodzinie i tzw. dobru Polski.

Kim są ci inni? To dość oczywiste, są mniejszością, ale są wszędzie i potrafią mocno  krzyczeć. Na przykład media to świetne miejsce, można zakrzyczeć każde mądre, czy inne zdania. Kobiety, te znane i te mniej znane, które akurat w taki sposób postanowiły stać się celebrytkami, brylują w mediach dzieląc się swoimi błyskotliwymi myślami na temat feminizmu, o którym NIC nie wiedzą. Podkreślają gdzie tylko mogą, że nie są feministkami, choć ze zdobyczy feminizmu czerpią pełnymi garściami – choćby to, że mogą krzyczeć.

Skoro tak mówią, piszą to jednak znaczy, że NIE CHCĄ MIEĆ PRAWA do normalności, czyli do równoprawnego traktowania w pracy, w domach, na uczelniach, w szkołach, nie chcą dysponować swoimi pieniędzmi, majątkiem (np. kontem w banku), wolnym czasem. To także znaczy, że godzą się na przemoc domową, przemoc w pracy, bo to przecież postawa feministek burzy porządek ustanowiony od prawieków przez mężczyzn. Dlatego też akceptują seksistowskie zachowania mężczyzn, lubią być paskudnie wykorzystywane w reklamach, godzą się być poniżane, gwałcone, bite, uwielbiają być obiektem durnych żartów itd. itd. Czy naprawdę o to chodzi tym przeciwniczkom i przeciwnikom feminizmu?!

A jakimi ludźmi są, zdaniem tych pań i panów, feministki? Otóż te kobiety są strasznym  zagrożeniem dla tradycyjnych, polskich wartości. Uważają, że one nie chcą mieć rodziny, dzieci, za to chcą, aby w Polsce była dozwolona aborcja, chcą legalizacji związków partnerskich,  chcą być pełnoprawnymi partnerkami w życiu prywatnym i zawodowym, politycznym i społecznym, dają sobie prawo dysponowania swoim czasem, ciałem – swoim życiem nie pytając o zdanie ojców, mężów czy innych samozwańczych „szefów”. No i poza tym – to bardzo ważne! – nie golą nóg, są zaniedbane, brzydkie, otyłe, bez gustu i do tego głupie. Taki obraz feministek widzą ci „lepsi” czyli kobiety nie-feministki i wielu mężczyzn, którzy po prostu boją się każdej zmiany, a zwłaszcza tej, która zabiera im jakąkolwiek władzę.

No tak wszystkiemu winne… feministki. Bezrobocie, drogie kredyty, brak miejsca w przedszkolu, śmieciowe umowy, mąż bije, pije wódę – winne feministki! Tak to wygląda w ich NLP, a potrafią znakomicie wykorzystać ten sposób marketingowego działania.

Dziewczyny czas na nasze NLP – czyli programowanie neurolingwistyczne – znakomita, ale nie nachalna, reklama naszych poglądów, postaw, wpływanie na tych, którzy uważają, że nie są feministkami, ani feministami. Oni po prostu jeszcze nie wiedzą, że są po stronie feminizmu – trzeba to pokazać, opowiedzieć i zapewnić, że to dobra i właściwa droga od ponad 200 lat.