Czy marzenia mają sens

Dzień Dobry, albo może Dobry Wieczór na Mózgojazda!

CZY MARZENIA MAJĄ SENS? CO ZA PYTANIE!

Chyba wiosna spowodowała, że zadałam to niezbyt mądre pytanie. Oczywiście! Jasne! Marzenia zawsze mają sens. Czy można w to wątpić? Lepiej nie wątpić i o tym napisał niezwykły poeta, pieśniarz Jonasz Kofta, zacytuję fragment:

.. Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć… 

W rytmie wietrznej tęsknoty 
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć…” 

„Trzeba Marzyć” Jonasz Kofta

Zastanawiam się czy są ludzie, którzy nie mają marzeń, albo może nie potrafią marzyć… nie wiem, ale jeśli tak to chyba są to ludzie chorzy i bardzo nieszczęśliwi.

Ciągle o czymś, o kimś marzymy. Chociaż ostatnio ciągle nam się wmawia, że szkoda czasu na marzenia, że trzeba być „tu i teraz”. To jest jakaś niedobra rezygnacja z pragnień, tęsknot, z miłości, z dobra – na rzecz nie zawsze najlepszego stanu tu i teraz.

Bycie tu i teraz jest oczywiście ważne, ale marzenia tkwią w nas, dają dobrą energię. Bez marzeń to tak jakby człowiek nie żył.

Marzenia to sprawa bardzo indywidualna. Często nie wiemy, czy marzenia sprzyjają nam, czy nie.  Czy są napędem dobrych wydarzeń i satysfakcjonujących osiągnięć, czy też są zdradzieckie i stają się ucieczką od rzeczywistości. Wtedy dopuścimy do tego, że marzenia nie wniosą do naszego życia nic dobrego poza może… chwilową ulgą.

Bywa, że pogrążamy się w marzenie traktując ten stan jak pigułkę łagodzącą ból życia. Bywa jednak, że taki „lek” ratuje nam życie, pomaga przetrwać najgorsze. Żyjemy dalej! Marzymy o wszystkim – o miłości, przyjaźni, o wspaniałym seksie, o podróżach, o kosmosie, często o odpoczynku, a wiele z nas o wolnej od obecnej władzy Polsce… o wszystkim. Tak naprawdę marzenia bardzo często spełniają się. Przecież wiesz o tym!

Podobno wspaniały twórca Walt Disney mówił: „Jeśli umiesz coś wymarzyć, umiesz to także zrealizować”. Dlatego oprócz marzeń zróbmy konkretny plan. Ja na przykład taki plan robię… od końca. Wyobrażam sobie cel  jaki mam osiągnąć i piszę po kolei punkty, które mnie do tego mają doprowadzić. Wyobrażam to sobie i wtedy jest łatwiej. Czasami rysuję to wyobrażenie.  To nie jest łatwe i nie często  to robię, ale bardzo pomaga w różnych działaniach. To raczej podejście do marzeń – planów tu i teraz.

Wieść niesie, że Albert Einstein lubił myśleć obrazami, wolał niż słowa. Powiedział, że „logika zaprowadzi Cię z punktu A do B, podczas gdy wyobraźnia zaprowadzi Cię wszędzie”. Posłuchajmy wielkiego Mistrza. Warto mieć czas na marzenia, bo one też pracują dla nas.

A teraz posłuchajmy wiersza Jonasza Kofty w pięknym wykonaniu Hanny Banaszak

 


Żeby dobrze zacząć – warto dobrze skończyć

Piękna chwila... (Niestety nie znam autora)

Piękna chwila…

Styczeń, nowy rok – symbol czegoś co się skończyło, a  „7” na końcu daty to nowe. Miesiące  2016 roku minęły, idą już następne i bardzo chcesz, aby wszystko się dobrze zaczęło i… trwało przez kolejne co najmniej 12 miesięcy.

Teraz – właśnie TERAZ MASZ MOC! Ta moc to TWOJA MOTYWACJA i  NASTAWIENIE NA NOWE. Tytuł tego wpisu coś mówi. Otóż to stara prawda i świetny obyczaj – zanim zaczniesz coś nowego dokończ… stare.

Możesz pomyśleć… dobrze, że minął ten rok, bo…

Albo… szkoda,, to był fajny rok, choć jestem starszy/starsza znowu o rok…

A może pomyślisz… minął rok, warto przemyśleć przeanalizować, coś podsumować, coś zakończyć, albo kontynuować… Mózg pracuje czyli jest hmm… mózgojazda!

Takie „analizowanie”, „podsumowanie” może być różne. Może cię kosztować trochę stresu, zasmucenia, żalu, albo odwrotnie – będzie radość, zachwyt, duma z dokonań, zadowolenie… Tak czy inaczej warto zakończyć miniony rok jakąś… kontemplacją , dobrą myślą, o zmianach na lepsze, coś zakończyć, aby było porządnie. Czyli po prostu ładnie zakończyć poprzedni rok, aby jeszcze ładniej zacząć nowy. To może trwać kilka dni, a nawet cały styczeń, ale jednak ani dnia dłużej.

Co dalej?

Dalej jest TU I TERAZ, NIECODZIENNOSĆ I CODZIENNOŚĆ. UWAŻNOŚĆ I NIEUWAŻNOŚĆ, MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ, PRACA i LENIUCHOWANIE, ZABAWA i SMUTEK,  ZMĘCZENIE i ODPOCZYNEK… Samo życie.

Planować czy nie planować?

Oczywiście planuj co chcesz, ile chcesz i jak chcesz – planowanie to też realizacja marzeń. Realizacja, albo nie. Życie płata nam figle – plany wylatują w powietrze, bo brak racji, pieniędzy, dobrych chęci, dobrych ludzi, bo ktoś nas nie akceptuje, albo wręcz nie znosi i próbuje zniszczyć nasze marzenia… Czy jesteś na to wszystko gotowa/gotowy? Tak, na pewno teraz masz silną motywację i dlatego – TO NAJLEPSZY CZAS NA DZIAŁANIE!

Powiesz – tak, tak…  wiem, ale co zrobić jeśli nic się nie uda? Och! To nie tak. Zawsze możesz, poczytać, pograć, pójść na koncert, na kurs, zacząć nowe, najdziwniejsze plany i studia, dokształcić się, albo po stresie dobrze się wyspać i spać choćby kilkanaście godzin. Świat się nie zawali, a ty musisz to po prostu przeżyć i działać dalej, inaczej. Teraz już jesteś mądrzejszy i wiesz co i jak… Pomimo wszystkie razy jakie dostajemy każdy ma kogoś, coś co pozostaje niezmienne, nasze, ważne i dobre.  Nie ma tu jednej, dobrej podpowiedzi – każdy ma swój sposób na różne niedobrości życia.

ŻYCZĘ CI PEŁNEGO, MIĘSISTEGO, JĘDRNEGO, NAJLEPSZEGO 2017 ROKU


Nowy rok zaczyna się… po wakacjach

DSC09762Od kiedy sięgam pamięcią dla mnie i moich bliskich nowy rok zaczynał się zawsze po wakacjach, albo po urlopie. Chyba już od przedszkola tak mam,  potem nauka, nowe książki, zeszyty, nowi nauczyciele, rosłam, zmieniałam się, koleżanki i koledzy też. Potem kolejne lata życia, ale nowy początek zawsze był od września, albo od października – czyli od jesieni. Nigdy od 1. stycznia, może dlatego, że w  grudniu i w styczniu tyle świąt i … za zimno. Poza tym nowy rok kalendarzowy jakoś nie zasługuje na tyle atencji z mojej strony,  na ogół niewiele się zmienia, tylko data inna. Święta, Sylwestra i prawie… już.

Po wakacjach to co innego, podróże, nowe wrażenia, przeżycia, nowe siły, świetny wygląd i samopoczucie, filmy, zdjęcia, nowe smaki, wspomnienia – góry można przenosić! Tu muszę wyjaśnić, że zdarzają mi się krótkie, zimowe urlopy, ale to nie to samo.

Wszelkie wspaniałe – nie zawsze spełnione – plany,  postanowienia, marzenia były i są podejmowane na, albo po wakacjach. Po powrocie zrobię to i to, albo zacznę tamto, a skończę np. z leniuchowaniem i wezmę się poważnie za coś, zrezygnuję ze słodyczy, będę częściej odwiedzać przyjaciół, nie zapomnę o… itd.

Skąd my to znamy? Prawda? Właśnie wczoraj – niestety – skończyły się moje wakacje. Były piękne, kochane, wspaniale pachniały słońcem i przygodą.  Oczywiście jak zwykle podjęłam kilka zobowiązań, co z tego uda się zrealizować dowiem się… za rok. Nie napinam się, bo mam dużo codziennych obowiązków. Może uda się połowa, a może mniej –  staram się, ale jeśli nawet niewiele się powiedzie – nie mam stresu.  NA PEWNO COŚ SIĘ UDA NOWEGO, FAJNEGO ZROBIĆ, BO COŚ PRZECIEŻ ZAWSZE SIĘ UDAJE! Nigdy nie będziemy wiedzieć, ani umieć wszystkiego – to jasne, choć chciałoby się, że ho, ho…

Życie przecież nie zaczyna się po wakacjach, czy po skończeniu jakiegoś projektu w pracy, ani nie np. po zmianie partnera/partnerki, ani wtedy gdy… wypiękniejemy nagle – nie. ŻYCIE TRWA KAŻDEGO DNIA.  Róbmy plany, miejmy marzenia i cieszmy się tym co uda się nam spełnić – to przecież wcale nie jest mało. WAKACJE TO CUDNA PRZYGODA!  DOBRZE JEST WRACAĆ, BO KAŻDA PODRÓŻ KOŃCZY SIĘ W DOMU. 😉