WIOSNA! ZADBAJ O SIEBIE

Już WIOSNA!

Tekst niżej jest autorstwa Jeana Marca Dupuis.  To ważny artykuł dla każdego z nas kto chce zrozumieć siebie, zadbać – ale tak naprawdę zadbać i zmienić na lepsze – o zdrowie swoje i swoich bliskich.

Zapraszam Cię do przeczytania i przemyślenia, bo jak wiadomo… zdrowia nie zyskuje się, łykając pigułki, ale zgłębiając działanie i potrzeby własnego organizmu oraz dostosowując swój tryb życia, odżywiania się, swoich zajęć, swojej pracy, a nawet swoje relacje i rozrywki do wymogów zdrowego życia.” Napisał Jean Marc Dupuis.

Zapraszam też do zajrzenia T U T A J, a także  T U T A J  bo przecież nieomal za chwilę mamy MAJÓWKĘ!

O tym, że WIOSNĄ trzeba się zakochać napiszę za dwa dni – zapraszam 🙂

*************

Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go zaprenumerować bezpłatnie na stronie http://www.PocztaZdrowia.pl.

************************************

Leczenie holistyczne

Szanowny Czytelniku,

jakiś czas temu pozytywnie wyraziłem się o medycynie konwencjonalnej.

Dziś pozwól mi wspomnieć o jej problemach i ograniczeniach.

Medycyna konwencjonalna została zorganizowana jak zaangażowana w walkę na śmierć i życie z chorobami armia.

Działa tak, jak gdyby choroby były swego rodzaju obcymi wojskami starającymi się za wszelką cenę zaatakować ludzkość.

Wygląda to tak, jakby z jednej strony barykady stali „dobrzy” ludzie, który chcą tylko żyć w dobrym zdrowiu; z drugiej zaś czaiły się złe mikroorganizmy, wirusy, guzy, uszkodzone geny i wszelkiego rodzaju zarazki, które starałyby się sprowadzić na nich chorobę.

Poprzez szczepienia i lekarstwa, medycyna konwencjonalna udaje, że buduje wokół zasieki, które ochronią ludzi przed wszelkimi niebezpieczeństwami, w tym także przed skutkami ich własnego postępowania.

Jej wymarzonym celem jest stosowanie globalnych, uniwersalnych rozwiązań, które umniejszają wpływ jednostki na własne zdrowie przy jednoczesnym maksymalnym rozszerzeniu ochrony.

Medycynę przedstawia się więc jako wielką walkę między siłami zła i dobra, w której zło to choroby, a dobro, w tej perspektywie, to lekarstwa.

W istocie medycyna konwencjonalna również niesie ze sobą straszliwe negatywne skutki, czyli uboczne działania niepożądane, których tak zwani eksperci nie są w stanie wziąć pod uwagę, podobnie jak nie zauważają czynnika ludzkiego oraz mentalności i pragnień ludności, która miałaby z osiągnięć tej medycyny korzystać.

Pomijanie ludzkiego wymiaru medycyny

Medycyna konwencjonalna zapomniała, że zajmuje się istotami ludzkimi, które mają swoje emocje, jakąś „psyche” (ducha), osobiste problemy, które często stanowią podstawową przeszkodę w powrocie do zdrowia, ale które stają się najlepszymi sprzymierzeńcami medycyny, kiedy weźmie je pod uwagę.

W rzeczywistości, obecnie, kiedy zwyciężona została większość chorób zakaźnych, najgorsze choroby, na które cierpi człowiek, funduje on sobie sam lub jemu podobni, bezwiednie, a jeszcze częściej: umyślnie.

Tytoń, alkohol, cukier, jedzenie śmieciowe, brak ruchu, wszelkie narkotyki i zanieczyszczenie środowiska naturalnego to główne czynniki, które sprawiają, że ludzkość cierpi na choroby fizyczne.

W następnej kolejności mamy toksyczne relacje osobiste, zawodowe i społeczne, które ciągną za sobą cały orszak depresji, samotności, samobójstw, przemocy, urazów psychicznych, anoreksji, bulimii, chorób przenoszonych drogą płciową, i którym, jakby przypadkiem, zazwyczaj towarzyszy obniżenie ogólnej odporności organizmu i zwiększone ryzyko zachorowań na choroby zakaźne (mówi się dziś np. o powrocie gruźlicy, syfilisu czy rzeżączki we Francji).

Medycyna konwencjonalna najchętniej chciałaby „zająć się” pacjentami w sposób czysto „medyczny”, stosując tylko lekarstwa i zabiegi. A ludzkie problemy przekazać pracownikom pomocy społecznej i psychologom.

To jest oczywiście mylna wizja, o katastrofalnych wręcz skutkach.

Katastrofalnych, gdyż w ten sposób medycyna przyklejałaby tylko plaster z opatrunkiem na drewnianą nogę, jednocześnie odmawiając zobaczenia i zajęcia się prawdziwymi przyczynami złego samopoczucia i chorób.

Przyczyny te występują w samych ludziach, wynikają z ich trybu życia, z dokonywanych wyborów.

Rozwiązania trzeba szukać w relacjach ludzkich i w pracy nad sensem życia.

„Dlaczego chcesz wyzdrowieć?”

Wielu praktyków medycyny konwencjonalnej ma poczucie absurdu w swojej pracy.

W czasie studiów mnóstwo czasów poświęcają na wypełnianie testów wielokrotnego wyboru. Wydział medycyny uczy ich coraz częściej podejmowania decyzji na temat leczenia zgodnie ze znormalizowanymi „drzewami decyzyjnymi”. W obydwu przypadkach do pracy zaprzęga się ich pamięć, nie zaś rozumienie.

Po rozpoczęciu pracy lekarza, stają w obliczu wykonywania niezwykle powtarzalnych zadań, co wielu z nich źle znosi.

Zwłaszcza, jeśli mają przepisać:

  • leki przeciwcholesterolowe osobom odżywiającym się zbyt tłusto,
  • leki przeciwcukrzycowe osobom spożywającym zbyt wiele cukru,
  • antybiotyki osobom, które nie stosują podstawowych zasad higieny,
  • leki nasenne osobom, którym zatarł się podział między dniem a nocą,
  • leki przeciwdepresyjne osobom, którym życie wymknęło się z rąk i które mają wszelkie powody do tego, by czuć smutek,
  • bisfosfoniany (lekarstwa na kruche kości) osobom, które nie uprawiają aktywności fizycznej, i których kości, jak mięśnie, gasną w naturalny sposób,

lub zdiagnozować:

  • choroby serca i nowotwór płuc u nałogowych palaczy,
  • marskość wątroby u osób, które zbyt wiele piją,
  • nadciśnienie u osób, które jedzą zbyt wiele i zbyt mało się ruszają.

Wielu lekarzy ma czasem wrażenie, że każe im się wykonywać jakieś absurdalne czynności i często mają rację.

Niektórzy chorzy uważają, że medycyna konwencjonalna to niebezpieczna pułapka

„Coś przecież musimy zrobić” powtarzają sobie, by uciszyć swoje wątpliwości. „Mimo wszystko, nie możemy pozostawić naszych pacjentów w tym stanie.”

Ale prawda, nawet jeśli trudna do przyjęcia, jest taka, że wszyscy ci pacjenci uważają, że medycyna i „piguły”, to dla nich pułapka, która stwarza iluzję, że mogą dalej żyć tak, jak żyli, bez żadnych zmian, choć byłyby one pilne i niezbędne.

Środki medyczne stosowane są po to, by uniknąć kwestionowania i zmiany ich trybu życia, podczas gdy tylko taka zmiana mogłaby przywrócić pacjentom zdrowie.

W takim przypadku medycyna działa wbrew dobru chorego.

Niektórzy wręcz oskarżają lekarzy, że czasem są w takiej sytuacji jak „dilerzy w białym fartuchu”1, chronieni przez prawo i finansowani przez system ubezpieczeń społecznych.

Obraz ten jest mocno przesadzony, ale prawdą jest, że system leczenia jakby zwariował. Uruchamia zalew kupowania i konsumpcji leków, umyślnie zamykając oczy na przyczyny problemu.

Leki syntetyczne nie są rozwiązaniem.

Problem tkwi w powszechnym systemie zdrowotnym. Opiera się on często na kilkunastominutowej wizycie lekarskiej i nie stanowi dobrze dobranej i realnej odpowiedzi na problemy pacjenta.

Jeśli tak będzie dalej, wydatki na leczenie będą dalej rosły w zastraszającym tempie bez skutków w postaci długoterminowej poprawy stanu zdrowia ludności.

Tej inflacji wydatków na leczenie towarzyszy coraz gorsza obsługa. Mówi się już nie tylko o „brakach wśród lekarzy”, „lekarskich pustyniach” czy „kolejce w szpitalnych oddziałach ratunkowych” (czy w ogóle można jeszcze mówić o „oddziale ratunkowym”, skoro czas oczekiwania na przyjęcie przez pielęgniarkę wynosi kilka godzin?).

Stąd tak pilne stało się masowe włączenie medycyny naturalnej i holistycznej do naszego systemu opieki zdrowotnej. Moim zdaniem to jedyne wyjście pozwalające uniknąć zbiorowej katastrofy.

Włączenie medycyny naturalnej do naszego systemu opieki zdrowotnej

Medycyna „naturalna”, której bronimy w Poczcie Zdrowia, nie jest medycyną odrzucającą postęp medyczny, która utrzymywałaby (wbrew wszelkim dowodom), że gruźlicę lepiej leczyć tradycyjnymi sposobami (polegającymi na przebiciu płuca chorego i przywiązaniu go do łóżka na słońcu).

Gruźlicy nie leczy się witaminami. Leczy się ją stosując izoniazyd, ryfampicynę, etambutol oraz pirazynamid, antybiotyki, które zastąpiły streptomycynę i które prawie zawsze wykazują skuteczność w leczeniu pierwszego rzutu.

Nasza medycyna naturalna to medycyna, która traktuje każdego pacjenta jak pełnoprawnego człowieka, który jest w stanie zrozumieć, co się z nim dzieje, przemyśleć przyczyny swojego stanu i rozważyć różne sposoby leczenia, by podjąć inteligentne decyzje. Człowieka, który bierze w swoje ręce własną wolność i odpowiedzialność.

Oznacza to, że zdrowia nie zyskuje się, łykając pigułki, ale zgłębiając działanie i potrzeby własnego organizmu oraz dostosowując swój tryb życia, odżywiania się, swoich zajęć, swojej pracy, a nawet swoje relacje i rozrywki do wymogów zdrowego życia.

Wszystko to oczywiście wymaga dużego zaangażowania. Trzeba poświęcić czas na czytanie, myślenie, co często długo trwa i jest nużące (ten artykuł jest tego najlepszym dowodem – brawo dla tych z wszystkich, którzy dobrnęli do jego końca!). Trzeba także przyjąć, że nie zawsze wszystko da się zrozumieć za pierwszym razem.

To powód, dla którego publikujemy liczne numery prezentujące często różne poglądy i podejścia.

Droga otwartości, dialogu i poszukiwania to najpewniejsza droga do postępu. To jedyna droga do tego, by czasem zostać mile zaskoczonym. Pozostań uważny. Aktywny. Zaangażowany.

Do Ciebie należy wybór, czy chcesz w tę drogę pójść dalej ze mną. Wiem, że nie jest to łatwe. Rozumiem, że często wolałbyś, tak jak i ja, żeby wszystko było prostsze.

Ja, z mojej strony, nie mogę się powstrzymać i będę dalej drążyć. Na tym polega pasja. Być może Ty też tak masz. W każdym razie, na to liczę.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

***********************

Gratulacje, bo, jeśli to czytasz to znaczy, że wiesz już co robić. Pozdrawiam Cię miło 🙂

Coś… bez celu? Foto.

Smak, zapach i wygląd tych winogron jest cudny!

Po nieco dłuższej przerwie w pisaniu tu na Mózgojazda,

Jeziorko Czerniakowskie, luty 2016.

Jeziorko Czerniakowskie, luty 2016.

zwykle nie wiem od czego zacząć…   ale 🙂  skoro już zaczęłam to zapraszam do obejrzenia zdjęć, które robiłam kiedyś, niedawno i ostatnio.

Lubię znaleźć trochę czasu i wyjść (albo gdzieś podjechać) na świat,

Było już w tym roku mroźno i żnieżno.

Było już w tym roku mroźno i śnieżno.

z aparatem i pstrykać…

 

Smukłe, zadziwiające, jesienne trawy

Smukłe, zadziwiające, jesienne trawy

... ale szychy nam wyrosły! Pięknie pachniały...

… ale szychy nam wyrosły! Pięknie pachniały…

Wspaniały ten Żubr! Autor zdjęcia: Kully Singh

Wspaniały ten Żubr!
Autor zdjęcia: Kully Singh

Motyl wyglądał ślicznie i chyba był szczęśliwy 😉

Żubry i żubrzątka – nie chciały na mnie spojrzeć 😉

Piękne kształty marchewek. Jesienne plony z działki

Piękne kształty marchewek. Jesienne plony z działki

Fragment sali w restauracji Carska w Białowieży

Fragment sali w restauracji Carska w Białowieży

Puszcza Białowieska… przetrwa tę władzę?

Zima w Puszczy Białowieskiej zdjęcie SG

Zima w Puszczy Białowieskiej
zdjęcie SG

Piękna Puszcza Białowieska, urokliwa Białowieża i okoliczne wioski, małe wioseczki położone wokół Puszczy – to wspaniały polski, jeszcze niezmarnowany, region. Odkryłam tę krainę kilka lat temu i mam ochotę zaglądać tam każdego lata. Wspaniale się tam odpoczywa. Pomimo, że teraz jest dla Puszczy zły czas, bo nastali bardzo niekompetentni, a do tego źli ludzie, którzy nie lubią żadnej przyrody – to mam nadzieję, że niezwykła Puszcza Białowieska przetrwa.

Zapraszam Cię do obejrzenia dwóch filmów – pierwszy z ostatnich kilkunastu godzin, a drugi nieco zabawny jest  starszy.

Moje zdjęcia z Puszczy są na Google  TUTAJ.

Jest też sporo puszczańskich zdjęć w moich wpisach tu na Mózgojazda. Zapraszam np. TUTAJ  albo TUTAJ

Gdyby nie to, że  okazały  Żubr miał spokojny ugodowy nastrój to… mogłoby skończyć się różnie dla dzielnej Straży Granicznej.

Bądź czujny/czujna, bo Puszcza jest jak nigdy od 1989 roku bardzo zagrożona. Naszej Puszczy trzeba i można pomóc zajrzyj proszę na stronę TUTAJ   Warto.

Pojedź tam wiosną, latem – zresztą o każdej porze roku to wspaniałe miejsce do zwiedzania, na odpoczynek – serdecznie polecam. Są piękne szlaki rowerowe (w Białowieży są wypożyczalnie rowerów), piesze, można się dobrze wyspać, jest gdzie zjeść także regionalne potrawy np. w urokliwym Zajeździe „U Kolarza” we wsi Budy i w wielu innych miejscach – o tym poczytaj proszę TUTAJ

Dzięki, że zaglądasz do „Mózgojazdy” – to dla mnie miłe i ważne. Pozdrawiam 😉

 

Halo! Tu Planeta Ziemia i… My

To jest zaćmienie słońca, piękne... ale piękniejsze jest bez zaćmienia

To jest zaćmienie słońca, piękne… ale piękniejsze jest bez zaćmienia

Planeta Ziemia i… My

„SĄ DWIE MOŻLIWOŚCI – ALBO JESTEŚMY W KOSMOSIE SAMI, ALBO NIE. OBIE SĄ RÓWNIE PRZERAŻAJĄCE…”. To powiedział znakomity pisarz, popularyzator kosmonautyki, autor m.in. „Odysei  Kosmicznej” – Arthur C. Clarke.

W lipcu 2014 roku odbyła się niezwykła konferencja, na której słynna amerykańska NASA (National Aeronautics and Space Administration , czyli Narodowa Agencja Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej) postanowiła, że w ciągu 20 lat postara się dać odpowiedzi na nurtujące ludzkość podstawowe pytania: czy w niewyobrażalnie wielkim Kosmosie istnieje życie, czy może jest tam straszliwa pustka? Jeśli istnieje jakieś inteligentne życie to dlaczego nie dają czytelnych dla nas znaków, dlaczego brak kontaktu? Dlaczego milczą?

Pytań można byłoby postawić miliony, bo my ludzie jesteśmy ciekawi CAŁEGO ŚWIATA. To są ważne i koszmarnie trudne pytania, a raczej podanie sensownej odpowiedzi, bo pytanie można zadać każde, ale co do odpowiedzi to już inna sprawa. Śledząc różne informacje zastanawia czy potrafimy sobie odpowiedzieć na pytania dotyczące naszej ZIEMI i NAS na tym pięknym miejscu we Wszechświecie.

Pytanie zasadnicze: czy dbamy o tę naszą JEDYNĄ ZIEMIĘ? Za tym pytaniem ciągną się całe dłuuugaśne kolumny innych pytań, ale UCZCIWEJ czyli PRAWDZIWEJ odpowiedzi na to podstawowe pytanie BRAK! Zdaniem wielu ludzi zajmujących się naszą Ziemią, ekologią uczciwa odpowiedź musiałaby być bardzo przykra dla ludzkości – nie dbamy, a nawet odwrotnie ciągle niszczymy Ziemię, a to oznacza, że niszczymy siebie i naturę bez której nie ma nas.

Oczywiście można znaleźć wiele narodowych, lokalnych i międzynarodowych akcji, które propagują, namawiają, zachęcają, abyśmy w końcu zaczęli dbać o Planetę Ziemia, bo innej nie mamy. I co z tego? Niewiele. Dzień bez samochodu (od lat 22 września) w Polsce przeszedł prawie bez echa. Przynajmniej w Warszawie i okolicach korki były „śliczne” pomimo, że miejska komunikacja była przecież za darmo. Wszelkie konferencje tzw. klimatyczne odbywają się co jakiś czas, ale niewiele z tego wynika – winne są różne państwa większe i bogatsze niż Polska, ale my też przecież mamy węgiel, górnictwo, rolnictwo, śmieci, Bałtyk… itp. niemałe winy.

Czy znajdzie się wreszcie jakieś mądre i odważne państwo, naród, międzynarodowa silna organizacja i powiedzą STOP? Może wszyscy liczymy na to, że jednak gdzieś tam w KOSMOSIE JEST DLA NAS CO NAJMNIEJ JESZCZE JEDNA PLANETA, NA KTÓREJ ZAMIESZKAMY I TAK SAMO ZACZNIEMY JĄ NISZCZYĆ?!

Jedna z tez głosi, że kosmici od wielu lat oglądają nas tak jak my ludzie oglądamy zwierzęta w ZOO – może to prawda? 🙂

Księżycowy Kalendarz 2013 – to jest to.

Jeśli chcemy żyć według dobrych, przyjaznych zasad natury, mamy ogród, lubimy patrzeć w niebo na księżyc, gwiazdy, słuchać prawdziwego świata… to KSIĘŻYCOWY KALENDARZ  NA 2013 ROK JEST BARDZO WAŻNY I NIEZWYKLE PRZYDATNY.

Teraz tylko niecałe 20 zł, taniej, a równie interesująco!