JABŁKOWE KARPATY

Hej! Tu Alicja i  moja Mózgojazda, witaj!

Dzisiejszy dzień był przyjazny i piękny. Z północy napływało do nas czyste powietrze (a o to w Warszawie niełatwo), było słońce, prawie bezwietrznie, a moja aplikacja wręcz krzyczała ” wyjdź, jest wspaniale!” Oczywiście byłam na długim bieganiu, chodzeniu i… warto było.

Mogą być też inne owoce…

Po tej wycieczce zachciało się (nie tylko mnie) zjeść coś nie za mocno słodkiego, ale pysznego i przede wszystkim szybkiego i łatwego do przygotowania. Nie lubię długiego pichcenia, ale lubię jeść dobre, najlepiej eko i nieomal błyskawiczne do przygotowania strawy.

Zastanawiałam się co by to mogło być i spojrzałam na miskę pełną jabłek. To było to! Przypomniał mi się świetny, łatwy i szybki przepis na niby szarlotkę – jest naprawdę ŚWIETNA!  Polecam z czystym sumieniem na deser 😉

 

Co jest potrzebne

  • 4 całe jajka
  • 5 całych jabłek. Mogą być każde, ale chyba najlepsze lekko kwaskowate np. szare renety.
  • 4 cukry waniliowe;
  • odrobinę proszku do pieczenia (na czubek łyżeczki)
  • 3/4 szklanki trzcinowego cukru (może być biały, można dać trochę mniej np.pół szklanki);
  • półtorej szklanki mąki (najlepiej eko, ale może być każda);
  • szczypta soli;
  • masło i tarta bułka do wysmarowania formy. Zamiast masła może być olej, albo margaryna.

Jak to się robi

Do wysmarowanej i posypanej bułką tartą tortownicy wkroić, obrane jabłka. Pokrój je na dość duże kawałki, np. na ćwiartki, mniejsze na połówki. Nie układaj jabłek, po prostu wrzucaj je. Na jabłka wlej bardzo dokładnie roztrzepane ciasto. Piec  w temp. 180 st. C przy termoobiegu, około 40 minut. Powinno mieć lekko brązowy kolor.

Wypiek wygląda fajnie, kusi pięknym kolorem, ma górki i dołki – istne Karpaty! Można posypać cukrem pudrem, polukrować, jeść na ciepło np. z bitą śmietaną. Co kto lubi…

Robi się szybko, rodzina może pomagać – obierać jabłka, kroić, a potem zajadać ze smakiem 😉 To ciasto nazwaliśmy – JABŁKOWE KARPATY!

Do tych Jabłkowych Karpat może np. wino Chianti Classic Riserva. Piękny kolor, w kieliszku wygląda tak samo miło jak miło się go pije. Jest dość łagodne, ale jednocześnie bogate w smaku, każdy łyk jest ważny. Jeśli ktoś lubi to oczywiście może być wino półsłodkie, albo słodkie – co komu w duszy gra…

Powodzenia i smacznego!

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Beaujolais Nouveau i… Wino Świętomarcińskie

Tak jak od wielu lat powita nas – Beaujolais Nouveau est arrivé – czyli przybyło MŁODE WINO.  TEN DZIEŃ zwykle przypada na trzeci czwartek listopada – w 2014 roku będzie to 27 dzień tego miesiąca.

Jakie będzie w tym roku Beaujolais Nouveau? Warto się dowiedzieć i po prostu spróbować. Będzie na pewno jak zwykle wesołe, skore do zabawy z nami, pite z uśmiechem, rozhasane – serwowane w dobrym towarzystwie.

To miłe wino jest młode więc… nieco niecierpliwe. Zwykle jest lekko czerwone, różowe, ale może być też białe. Kwaskowate, prawie bez garbników, przyjemne w smaku, znakomicie orzeźwia, jest delikatne. Może być świetne jako aperitif, ładnie smakuje z serami i lekkimi potrawami z mięsa. Podawać je powinniśmy lekko schłodzone. Beaujolais Nouveau najdłużej można pić do maja następnego roku. Jest orzeźwiające i można mieć nieco żalu, że latem, w upały nie ma już tego wina, a byłoby wskazane 🙂 Jednak Beaujolais istnieje. Jeśli ktoś jest wielbicielem, amatorem tego wina to warto spróbować „zwykłe” Beaujolais, Beaujolais Villages, albo któreś wino z północnych regionów Francji. Satysfakcja gwarantowana… przez producentów 🙂

Prawdziwe Beaujolais Nouveau jest produkowane tylko z jednego szczepu – Gamay. Powstaje we Francji w regionie nad  Saoną, produkuje się tu około 1,3 mln hektolitrów rocznie tego trunku. Świat pokochał Beaujolais Nouveau i blisko połowa wina jest na eksport, przewożona samolotami (trzeba szybko!), do USA, do Japonii, a w Europie prawie wszystkie kraje importują to wino.

A jak jest w Polsce?

Oczywiście też kochamy Beaujolais Nouveau. W restauracjach, w barach, klubach, a także prywatnie wiele z nas lubiących wino świętuje ten 3. czwartek listopada. Okazuje się, że mamy już polskie młode wina, które nieco inne, ale też są niezłe.  To WINO ŚWIĘTOMARCIŃSKIE. Powstaje m.in. w winnicy Srebrna Góra. Podobno są już inne polskie winnice produkujące młode wino.

Są także młode wina hiszpańskie, włoskie, oraz z innych regionów Francji, ale nikomu nie udało się odnieść sukcesu Beaujolais Nouveau. Wina te różnią się smakiem, kolorem, zapachem jednak wszystkie są znakomite na jesienną szarówkę, na poprawę nastroju, na uśmiech i dobre spotkanie z przyjaciółmi, rodziną… Polecam J