Przeszłość, chlebek i…

Wymyśliłam, że podzielę się z Tobą czymś pysznym z… przeszłości.

DSC09996Otóż od lat mamy w domach wszelkie „elektryczności” np. opiekacze do różnego pieczywa. Smak tego niby-upieczonego chleba… jest jaki jest… średni chyba. Niestety pośpiech – zwłaszcza poranny – rozkazuje nam robić wszystko elektrycznie, albo elektronicznie czyli szybko 😦

Warto jednak trochę wolniej i sięgnąć do przeszłości. Otóż ostatnio miałam okazję pobyć kilka dni na pięknej wsi, a tam cuda-jedzonko. Chleb pachnący, ślicznie rumiany młoda Gospodyni upiekła na patelni. Mówiła: „Taki chleb jadły moja babcia i mama i ja też lubię, a moja młoda rodzinka przepada za takim chlebkiem”. Jak to robi?

Pokroiła na kromki, lekko posoliła z obu stron grubą solą i położyła na czystą – bez tłuszczu – żeliwną patelnię. Kromki wspaniale zarumieniły się po obu stronach. Do tego prosto z ogrodu sałata z dużym szczypiorem i pomidorami, lekko polana oliwą o smaku czosnkowym. PYCHA! To mało powiedziane.

Po powrocie też tak zrobiłam. Zaprosiłam miłych ludzi. Pysznie upieczony chleb był stamtąd, sałata, pomidory i szczypior eko, oliwa z oliwek doprawiona przeze mnie czosnkiem. Dodałam do sałatki mozzarellę oraz nieco kolorowego, świeżo zmielonego pieprzu. Chleb upieczony sposobem naszej Gospodyni – rewelacja! Całość smakowicie pachniała i wyglądała – wszyscy pałaszowali i… chwalili. Do tego było coś jeszcze.

Polskie wino jest OK! zdjęcie: Atlas polskich win

Polskie wino jest OK!
zdjęcie: Atlas polskich win

Świetne polskie wino ekologiczne. Jest już u nas sporo firm, które takie wina produkują. Wybrałam wytrawne wino z aronii. Wino Aroniowe produkowane tradycyjną metodą fermentacji ze świeżych owoców aronii pasowało do mojej prostego, ale smakowitego jedzonka.

 

 

 

O winie, blagierach i… nie tylko

Już wiosna!

Już wiosna!

Wielkanoc za tydzień, ale pomyślałam – może warto już teraz o paru sprawach pomyśleć np. o kupnie dobrego wina.

Na ogół lubimy znać się na winach i często potrafimy ocenić dobre wino. Jednak, jak wiem z własnego doświadczenia… różnie z tym bywa. Nic dziwnego, bo o winach można uczyć się całe życie i ciągle coś nowego poznawać, doznawać, smakować… Nawet wielcy znawcy bywają zaskakiwani.

Przypuszczam, że nieraz udało się nam spotkać w towarzystwie uroczych arcyłgarzy, którzy ze swadą potrafili mówić o rocznikach win, o ich zaletach i wadach i prawie bezbłędnie rozpoznawali gatunki. Szybko stawali się „duszami towarzystwa”, wszyscy ich słuchali z zapartym tchem i… podziwiali wiedzę, ale…

Tę ludzką słabość postanowili wykorzystać dwaj panowie Jonathan Goodall i Harry Eyres. Anglicy, dziennikarze, miłośnicy wina napisali książkę „Poradnik hipstera. Wino” . Oryginalny tytuł jest lepszy „The Bluffer’s Guide” i zdecydowanie trafniej określa zawartość i cel tej publikacji. Tak – chodzi o blef, blefiarstwo, sztuczkę, zmyłkę, mały wybieg – czy jak kto woli to nazwać.

Autorzy uznali, że nieomal każdy może przyswoić sobie tyle wiedzy z zakresu winiarstwa, aby brylować w towarzystwie imponując wiedzą. Czym nas zachęcają?

Po 1. wino jako takie – czyli  nie za wiele, ale jest tu o historii i degustacji, o etykietach na butelkach,  o najważniejszych i słynnych regionach winnych. Ta część wiedzy podana jest skrótowo i łatwo można ją zapamiętać.

Po 2. i to jest ważne dla potencjalnych blagierów – autorzy pokazują jak fantazjować, bajerować tych co się mało znają na winach i jak nie dać się zdemaskować autentycznym znawcom wina. Jeśli znajdziemy się wśród znawców, na degustacji wina panowie radzą, cyt. „Staraj się nie używać żadnych słów poza absolutnie koniecznymi. Dźwięki, nieprzekonane (jak hmm…) albo entuzjastyczne (Mmm…, ach!), i interesujące grymasy twarzy (unoszenie brwi, mrużenie oczu, sznurowanie warg) często są całkowicie stosowne i do niczego cię nie zobowiązują”.

Czy takie wybiegi coś dadzą? Nie wiem, nie próbowałam, ale może warto poczytać tę książkę – z ciekawości, bo jednak jest tam nieco dobrej wiedzy, trochę zabawnych anegdot dot. także znanych postaci. Może po jej przeczytaniu łatwiej nam będzie rozpoznać blagiera? Niestety jest też trochę chybionych żartów i chyba nie do końca rzetelnych informacji. Szczególnie spodobało mi się jedno zdanie, cyt.” „Blefuj dopóty, dopóki uważasz, że możesz to robić bezpiecznie”. To się nazywa uczciwe postawienie sprawy:)

Zapraszam  do poczytania o moich propozycjach, czyli o winach na Święta Wielkanocne i – oczywiście – nie tylko.

Jako pierwsze poleciłabym świetne wino z południowej Francji – Wino Domaine La Reze BIO Minervois. Czerwone, wytrawne o ciemnej barwie, pięknie wygląda w kieliszku. To wino powstało w zgodzie z zasadami produkcji bio. Może jest nieco za mocne (14,5%), ale tanina jest jakby nieco słodkawa i daje miły posmak. Pasuje do mięs przeróżnych, ale też do serów i jako singiel. Cena poniżej 50 zł.

To wino mnie miło zaskoczyło, niemiecki riesling – Wino Edition Abtei Himmerod Riesling Feinher. Nie przepadam za rieslingami, ale to jest riesling półwytrawny i naprawdę niezły. To wino jest znacznie słabsze (11.0%), znakomicie orzeźwia, a naturalna kwasowość jest delikatna. Cena ok. 30 zł.

Teraz może coś z bąbelkami i extra dry? Jeśli takie wina lubicie to polecam to: TREVISO EXTRA DRY. Znakomite wino z Włoch, lekko musujące i mocno wytrawne, ale naprawdę świetnie smakuje. Cena poniżej 40 zł.

Co do win słodkich to nie mam ulubionego, ale ktoś kiedyś polecał mi WINO ARABELLA NATURAL SWEET WHITE WESTERN WO. Dla osób lubiących słodkie wina to jest świetny wybór. Pochodzi z RPA nie jest mocne, znakomite do deserów, lekkie i aromatyczne.  Ceny nie znam, a sądzę, że nie jest drogie.

To chyba tyle o winach na nadchodzące Święta… i nie tylko.  Jak zwykle na Wielkanoc wśród wielu pyszności nie może zabraknąć wspaniałego sernika – polecam mój Sernik Czarodziejki – https://mozgojazda.wordpress.com/2013/12/14/niezwykly-sernik-czarodziejki/

Zapraszam też do zajrzenia na półki z polskimi winami. Jest ich coraz więcej i są naprawdę niezłe – na ten temat zapraszam do poczytania https://mozgojazda.wordpress.com/2014/04/03/c-d-dobre-bo-polskie-tak/

Jeśli znajdziecie chwilę wolnego czasu i zechcecie się zabawić zobaczcie jakim jesteście winotypem. https://mozgojazda.wordpress.com/2014/11/13/winotyp-co-to-takiego/

MOI MILI! ŻYCZĘ WAM SPOKOJNYCH, SMACZNYCH, SZCZĘŚLIWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!

„Ważniak” i inne

Wakacje, wakacje… może w Hiszpanii, na południu Francji, albo w Italii, a może w jakże urokliwej Polsce… Jestem zawsze za wypoczynkiem byle był i do tego udany. Jednak jeśli nie uda się wyjechać gdzieś daleko to zawsze można uruchomić wyobraźnię, nalać sobie kieliszek pysznego wina, „pojechać” w internecie po całym świecie. Dobre wino pomaga J. Kiedy oglądam hiszpańskie widoki i piję wino z tego pięknego kraju to… prawie tam jestem. Tu i teraz tylko to mnie czeka, ale… byle do urlopu.

Z przyjemnością polecam pyszne hiszpańskie wino. Merlot Roble Bohigas Pochodzi z Katalonii, rocznik 2011, czerwone wytrawne. Jest dość mocne, wyraziste, ale taniny są raczej łagodne i nie kolidują ze świetnym aromatem, smakiem owoców południa. Wino znakomicie wygląda w kieliszku – ciemny, rubinowy kolor. To wino samo zapamiętuje się i czuje się „ważniakiem”.

Drugie hiszpańskie wino, które też lubię jest zupełnie inne. Nie odstawia już takiego „ważniaka”, ale jest też dobre. Jest nieco słabsze, czerwone wytrawne, o pięknym kolorze ciemnej róży, przez trzy miesiące było w beczkach i to się – pozytywnie – czuje. To miłe wino nazywa się Estilo 21 Oaked Selection Roble, rocznik 2011 i pochodzi z La Manchy. Ma w sobie szczep Syrah, który lubię, bo wtedy wino nieco łagodnieje. Takie  jest bardziej „przytulne”.

Teraz może coś na aperitif, jeśli ktoś lubi to polecam sympatyczne i przyjazne wino z Francji. Nazywa się Les Vignes d’Heloise la Baume. Różowe, wytrawne i naprawdę świetne na początek jedzonka. Jest lekkie, delikatnie kwaskowe, pachnie świeżością i miło się sączy.

Jeśli wybieracie się w Sudety, tam wstąpcie koniecznie do Zachowic. Winnice w tych okolicach są znane i szanowane, a wina stamtąd znakomite. Wybrałam Chardonnay 2013. Bardzo je lubię, bo… jest pyszne. Chardonnay jest dobre na wszelkie okazje i sposoby. Przy wakacyjnym grillu, albo przy kominku, na wieczór we dwoje, pasuje do ryb, sałatek, grillowanych owoców i warzyw. Lubię to wino z kawałeczkiem gorzkiej czekolady. Pycha!

Może skorzystacie z moich propozycji, jeśli tak to napiszcie proszę o swoich wrażeniach J

Na koniec z przyjemnością polecam książkę – kryminał. „Zbrodnia i wina” autor: Michał Bardel, Zbrodnia i wina. Sensacyjny przewodnik po winach świata”, Wydawnictwo Znak, Kraków 2014, Wspaniała i emocjonująca lektura, a do tego mnóstwo łagodnie podanej wiedzy o winie, winnicach, historii wina… warto poczytać. Na wakacje – doskonała.

Zdziwaczona…

Długi weekend skończył się (zajrzyj też na koniec wpisu). Za kilkanaście dni zaczną się wyjazdy na wakacje – nowe miejsca, ludzie i przeżycia.  Jacy jesteśmy w podróży i… nie tylko? W ciągu ostatnich dni byłam świadkiem kilku, hmm… chyba jednak nietypowych(sic!) zachowań moich rodaków i rodaczek.

Może jestem „zdziwaczona”, za chwilę wyjaśnię w czym rzecz, ale powstało mało budujące wrażenie, że po prostu nie znosimy się nawzajem. Jasne, że nie wszyscy i nie wszędzie. Jednak chyba od pewnego czasu króluje niechęć, obojętność i coś co nie bardzo wiem jak nazwać – to są zachowania jakby… w złych zamiarach, w złej wierze, bez choćby odrobiny empatii, a nawet wręcz odwrotnie – zrobić coś komuś na złość. Tak po prostu bez powodu.

By nie rzucać pustych słów – kilka przykładów z ostatniego weekendu.

– Stacja benzynowa w Warszawie, stajemy za elegancką, nowiutką Toyotą, numery warszawskie. Pan, w średnim wieku, wlewa paliwo. Raptem pani z auta krzyczy: „Nie potrafisz nawet nalać benzyny durniu! Szybciej do cholery!”, pan nie reaguje, ale minę ma dziwną. Za chwilę pani znowu coś pokrzykuje, na to pan: „Stara k…wo zamknij się wreszcie!”

– Młoda mama w sklepie krzyczy na ok. 5 letniego syna „Czy ty jesteś normalny? Mówiłam, że ci tego nie kupię, idioto. Boże! Urodziłam kretyna”. Szarpie małego, ciągnie za rękę, chłopiec próbuje mamę ugryźć, wyrwać się. Klaps i płacz dziecka.

– Dobra droga, duża wieś, ruch średni – obowiązuje prędkość do 50. Młody kierowca jedzie za mną suvem. Błyska światłami, trąbi, w końcu wyprzedza mnie z muzycznym wrzaskiem, wygrażając środkowym palcem. „Bohater” złośliwie hamuje i pędzi dalej. Przewidziałam takie chamskie zachowanie, zwolniłam. Sporo jeżdżę i znam podobne typy. To niebezpieczni idioci –  marni „panowie” polskich szos. Ludzie bez jakiejkolwiek kultury, pełni kompleksów i agresji.  Ten facet zestarzeje się i przypuszczalnie będzie taki jak ci na stacji benzynowej, a może już taki jest… Do poczytania o cwaniakach też TUTAJ, a o tym kto pyta o drogę można poczytać  KLIK TUTAJ

– Bankomat, poza miastem. Jakiś pan realizuje swoją transakcję, czekam kilka kroków dalej – normalnie. Raptem przede mną staje pani, mówię: „Przepraszam, ja też czekam”. Na to pani „A ja nie wiem na co pani czeka?”,  „Czekam na swoją kolej do bankomatu” – wyjaśniam grzecznie, pani groźnie mnie poucza: „Czeka się przy bankomacie, a nie gdzieś… teraz moja kolej”. Ustępuję: „Proszę bardzo, jeśli pani się spieszy, mogę poczekać.” Pani pod nosem, ale tak, abym usłyszała: „Może poczekać, może poczekać… k..wa, głupia dziwka, nie wie gdzie się stoi do bankomatu ”.

Dlaczego jest tak wiele wokół agresji? Mam swoją teorię, nie jest odkrywcza, ale…

– Tak zwana „władza”na ogół ma świetne pensje i zagwarantowane etaty. Może nie mają pojęcia o złości, obojętności, ubóstwie, kłopotach i rozkładzie moralnym sporej części naszego społeczeństwa. Przecież chyba coś usiłowaliby zmienić na lepsze, a tak… nie wiedzą.

– Niegrzeczność, nieuprzejmość wszelki despekt i brak uważności przejawia się wcześnie i różnie. Już w przedszkolach, w szkołach i tak jest dalej i dalej…  Tu też o tym KLIK TUTAJ

– Zwykle niekompetentna, jakaś dziwnie… bezwładna biurokracja, technokracja traktuje każdego człowieka jak zło konieczne. Tak jest nie tylko w różnych urzędach, ale też w miejscach publicznych, na ulicach, w szpitalach, w komunikacji, w kinach, restauracjach… bywa także w prywatnych kontaktach.

– Coraz częściej jesteśmy manipulowani, brak zwykłej życzliwości i szacunku. Powstają zależności zamiast wolności. Są maszyny (np. koszmarek: „W czym mogę pomóc?”), nie ma ludzi, dobrych emocji, uwagi, zwykłej życzliwości.

Wiadomo, że nie wszędzie tak jest i nie wszyscy tacy jesteśmy – na szczęście! Czy kiedyś było inaczej, lepiej? Może było lepiej – czy zmieniliśmy się na gorsze? Nie wszyscy potrafimy pogodzić się z takim światem. Widzę to wokół, w pracy, w internecie, w wielu różnych kontaktach. Nie tylko ci, którzy dzisiaj mają 30, 40, 60 i więcej lat, ale sporo nasto- i dwudziestolatków też zaczyna dostrzegać, że źle się żyje wśród dość powszechnej agresji.

Jak żyć? To słynne „polityczne” pytanie jest trudne, ale podobno nie ma trudnych pytań, dlatego trzeba  znaleźć odpowiedź chociaż na własny użytek.

Spróbuję o tym napisać następnym razem, bo ten tekst jest już za długi. Zapraszam 🙂

PS To jest też o weekendzie.

Podczas weekendu (3-7 czerwca) policjanci zatrzymali 1619 pijanych kierowców. Te osoby, a także ich  pasażerowie, to nieodpowiedzialni idioci. Od środy do niedzieli zdarzyło się 444 wypadki, zginęło 46 osób, 533 zostały ranne.

Widać, że apele i prośby o rozwagę na drogach znowu nie poskutkowały.

Na lepszy nastrój zapraszam do poczytania o pysznym polskim winie – tak, są znakomite nasze, polskie wina i warto spróbować. O tym  T U T A J

„Cosecha” – oznacza młode wino

DSC08601Już niestety chłodem wieje, więc cieplutko witam;)

Do Świąt i Sylwestra jeszcze mamy trochę czasu, ale na pewno sporo z nas już o tych dniach myśli. Nie tylko o porządkach, choince, świątecznych potrawach, prezentach, ale może także o kupieniu dobrego wina.

Dobre wino warte „grzechu”, czyli ewentualnie wydania trochę większej gotówki. Skoro mamy „wydać” to trzeba też co nieco wiedzieć, aby nabyć to co lubimy, polubimy, co nas zachwyci smakiem, zapachem, uwiedzie barwą… i miło zadziwi gości.

Coraz częściej kupujemy wina z Hiszpanii. Wiele jest znanych firm, nazw, a skoro tak – warto znać hiszpańskie oznaczenia win. Są nieco inne niż np. francuskie, czy włoskie, które na ogół znamy. Porządek musi być, więc Hiszpanie stworzyli  specjalny Instytut, który określa z jakim winem mamy do czynienia.

Na etykietach butelek świetnych, hiszpańskich win znajdziemy różne nazwy, słowa, kto zna hiszpański ten wie, ale nie każdy musi znać.

Określenie cosecha – oznacza, że jest to młode wino, które trafiło do sprzedaży nieomal natychmiast po wytworzeniu. Jeśli znajdziemy na etykiecie słowa: sin crianza to na pewno jest  wino z poprzedniego roku – jednoroczne; takie wino może być też określane jako joven czyli „nastolatek” – co oczywiście nie oznacza, że ma kilkanaście lat ;).  Natomiast nazwanie wina crianza oznacza, że to wino było starzone – w tym przypadku było rok w beczce i rok w butelce. Gdy na etykiecie jest słowo reserva  – to już jest nieco wyższa półka, bo to wino było w beczce dwa lata i na ogół rok, albo dwa w butelce.

Każde określenie mówi nam wiele o winie, przede wszystkim o jego jakości, ale także o… cenie.

A teraz o czymś co mnie zadziwiło. Otóż podejrzewam, że na pewno niezwykłe są naturalne wina. Podobno  można już je kupić także w Polsce np. wina Foradori i Occhipinti. Są to wina z Italii. Produkowane bez sztucznych nawozów, pestycydów i bez różnych produkcyjnych tricków.

Niestety jeszcze nie próbowałam żadnego z tych win. Dowiedziałam się o nich z filmu „Senza trucco”, który był pokazany na festiwalu filmów o kulinariach Food Film Fest, zorganizowanym przez „Kuchnia+”. Gwiazdami są tu cztery Włoszki, winiarki:  Arianna Occhipinti z Sycylii,  Dora Forsoni – Toskania, Nicoletta Bocca – Piemont, Elisabetta Foradori – Górna Adyga. Wina tych wspaniałych dam – winiarek oceniane są najwyższymi notami, a smakosze delektują się nimi z upodobaniem. Jeśli gdzieś znajdziecie ten film to polecam, bo są to niezwykłe osobowości i świetnie zrobiony film. Nie zobaczycie tu pięknych modelek pijących wino, ale piękne, jak dobre wino – dojrzałe kobiety, znające wartość swoją i swoich win. Jeśli uda mi się spróbować któreś z tych win to na pewno opiszę swoje wrażenia.

A teraz na Święta i nie tylko polecam także polskie wina, o których pisałam trochę np. tutaj: https://mozgojazda.wordpress.com/2013/09/02/po-wakacjach-kasa-prawie-pusta-ale/

Kwitną już akacje czyli… wakacje

Akacje kwitną czyli już tuż, tuż wakacje, urlopy, wyjazdy, ale przede wszystkim odpoczynek i „luz blues” 😉

Ciekawi mnie jak odpoczywacie? Co lubicie robić, czy leniuchujecie, śpicie, pływacie, „łazikujecie” po świecie, a może kochacie sporty ekstremalne, albo wolicie wielką ciszę, las, jezioro, piękne powietrze i regionalne świeże jedzonko, a do tego może kieliszek pysznego wina…

Skoro jestem ciekawa Was to powiem jak ja lubię wypoczywać na wakacjach, urlopie: po 1. staram się,  aby to było co najmniej dwa tygodnie, krócej  nie wypocznę. Kocham pływanie – musi być więc woda, albo chociaż dobry basen, ale zdecydowanie wolę jezioro, zwłaszcza o świcie, albo wieczorem, uwielbiam las, ciszę,  łazikowanie po świecie, poznawanie regionu, ludzi, regionalnych potraw, zbieram wtedy sporo wspaniałych informacji, robię zdjęcia, filmy no i – jeśli są takowe – próbuję regionalne wina, także z polskich winnic.

Czy znacie jakieś polskie wina? Nie te byle jakie „patykiem pisanie” czy jakieś „jabole”, ale dobre, polskie wina gronowe? Przypuszczam, że nie i nawet nie wiecie, że takie istnieją. Plasujecie się więc w tej nieświadomej większości. Może nawet słyszeliście o polskich winach, ale… jakoś ich nie kupujecie, bo nie wiecie gdzie i czy warto. Wiele osób, zwłaszcza ci co nie próbowali, uważa, że polskie wina to zwykłe „sikacze”, że nie potrafimy robić dobrego wina. Nieprawda.

Uważa się że w naszym klimacie nie da się uprawiać winorośli, niech to robią np. Francuzi, Hiszpanie, albo Gruzini, a my róbmy wódkę.  Nawet niedawno słyszałam jak b. minister rolnictwa powiedział, że „w tym temacie nie mamy czym się chwalić”. To, jak mawiał klasyk, oczywista oczywistość, że to nieprawda. Polskie wina piją nie tylko jacyś dziwacy, ale kupują je właściciele znanych restauracji, hoteli np. Marriott, Bristol, można je znaleźć w wielu barach, klubach.

Polskie wina są naprawdę dobre. Warto je znać, spróbować i kupować. Już na przełomie IX i X wieku winorośl uprawiano na terenach Małopolski, z tego czasu pochodzą  winnice odkryte na zboczach Wawelu.  W ostatnich latach w Polsce powstało blisko 200 nowych winnic Najczęściej uprawiane odmiany: Riesling, Chardonnay, Sylvaner, Regent, Rondo i wiele innych.

Polecam znakomite czerwone Pinot Noir Prestige z Winnicy Jaworek – chyba jedno z najlepszych polskich win, inne czerwone wino Rondo z winnicy Płochockich też jest pyszne. Z pięknie położonej winnicy Zbrodzice jest wino Herbowe białe, świetne do serów, a czerwone tej samej nazwy do mięs różnych.

Polskie, dobre gronowe wina kupić można w wielu sklepach, także w internecie, szukajcie tam gdzie są słowa „polskie wino”. Nie są tanie, ale  dobre wino można kupić już za 30-40 zł. Jeśli planujecie wakacje w Polsce poszukajcie winnic, piwnic z winami, degustujcie i cieszcie się polskimi smakami.

SMACZNEGO i NA ZDROWIE!