To jest super znalezisko!

Cześć, witaj na Mózgojazda!

Dzisiaj mała opowieść o tym, że nie mamy siebie dla… siebie.

Każda praca wymaga większego lub mniejszego skupienia. Niełatwo to zrealizować. Smartfony pozbawiły nas chwil samotności, tzw. media społecznościowe jeszcze bardziej. Mój laptop jest nieomal stale online. Wobec tego co chwilę zaglądam czy coś się ważnego dzieje. Sprawdzam pocztę, zaglądam na Facebook, albo na You Tube, itp. Ależ to wciąga!

Pilnowanie też wymaga skupienia.

Wszystko to odrywa mnie od myśli, motywów, nad którymi pracuję. Powrót zabiera mi czas. Bywa, że muszę coś od nowa obmyślać, tworzyć nowe zdania, choć tamte wcale nie były takie złe, ale zgubiłam wątek, więc… bez sensu! To męczy, denerwuje, rozprasza.

Rezygnacja z internetu była… fatalna. Czułam się zagubiona, jakby czegoś mi brakowało. Trwało to co najmniej godzinę – co chwila chciałam coś sprawdzać, czytać, szukać. Jednak praca nie zając – nie ucieknie. Temat szybko mnie wciągnął i raptem zapomniałam, że wyłączyłam internet, smartfon. Wszystko  poszło szybciej, ciekawiej, do głowy „pchały” się interesujące sformułowania, nowe słowa.  Byłam z siebie dumna 😉  Izolacja od internetu to było bardzo dobre i zdrowe posunięcie. Tutaj są jeszcze inne moje małe sposoby, KLIK TUTAJ

Po skończonej pracy, trwało to około pięciu godzin, musiałam teksty przesłać dalej i tu  niezbędna była poczta online.  No i zaczęło się! Obie skrzynki załadowane. Dałam radę. Najpierw wysłałam, a potem musiałam wszystko przejrzeć, posegregować i czasami odpowiedzieć. Zlikwidowałam mailowy bałagan –  nie lubię tego robić, ale trzeba.

Jaka jest dla mnie z tego nauka? To co zwykle robię w ciągu 6-7 godzin zrobiłam w pięć!  Nie odrywałam myśli, pracowałam efektywniej i… efektowniej. Nie czułam się tak zmęczona jak zwykle, byłam zadowolona i wyszłam… pobiegać 😉  Raptem znalazł się na to czas w ciągu dnia, a nie dopiero wieczorem. Było super! Mam nie tylko więcej siebie dla siebie, ale i dla bliskich.

To zdarzyło się już dosyć dawno, ale nic nie zmieniłam – albo praca, albo internet. Internet jest bardzo  ważny, muszę wcześniej przygotować, sprawdzać wiele informacji, danych, znaleźć różne „cosie”. Potem wyłączam i do roboty!

Do napisania tego tekstu nakłoniła mnie koleżanka, która też pracuje „z oddali” i zamartwiała się, że nie ma na nic czasu, bo tylko siedzi przy komputerze i… zasuwa. Zaczęłyśmy o tym rozmawiać i okazało się, że wiele ją rozprasza, ale głównie internet i rozmowy przez komórkę.  Spróbowała mojego sposobu i od niedawna też zaczęła biegać i nareszcie znajduje na to czas.

Dlatego postanowiłam podzielić się z Tobą jednym z moich małych sposobów na znalezienie choć trochę więcej czasu. To jest super znalezisko!

Nie mogę sobie odmówić przyjemności, aby zaproponować Ci całkiem fajne i niedrogie wino. To CASTRO REGIO – czerwone, wytrawne, a urodziło się w Hiszpanii. Kupiłam je online, w sklepie Marka Kondrata, wtedy była promocja – 12 butelek za 199 zł plus dostawa. Siedem butelek rozdałam rodzinie i przyjaciołom – są zadowoleni, chwalą smak i lekkość tego wina. To nie jest jakieś super wino, ale jest dobre, ma piękny kolor, dobry, miły smak, pasuje nieomal do wszystkiego. To jest typowe, lekkie wino stołowe. Mnie smakuje szczególnie z dobrym serem pleśniowym, albo camembert, lub z gorzką czekoladą – do kotleta, warzyw też jest super. Polecam 🙂

O innych pysznych winach np. KLIKNIJ TUTAJ

Cześć, do miłego!

Reklamy

Witajcie po wakacjach!

Witajcie… po wakacjach!

Bociany też szykują się do odlotu...

Bociany też szykują się do odlotu…

Nie wszyscy są po – niektórzy wakacjują dalej. Było na pewno wspaniale, ale przecież w domu i w pracy jest też bardzo fajnie, przynajmniej może tak być. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby tak było. Kilka dni wstecz napisałam śmieszny tekścik i jeśli zrobicie wszystko na odwrót to na pewno nie zabijecie w sobie tej cudnej energii słońca, humoru i optymizmu jaką jesteście naładowani. Ten tekścik jest T U T A J – zapraszam 🙂

Na dzisiaj zaplanowałam pyszne wina na pożegnanie wakacji i powitanie domu!

Jak powitanie to… NIECH WYSTRZELI KOREK JAK Z SZAMPANA .

Proponuję wino musujące Coeli Espumoso Blanco – hiszpańskie, półwytrawne. Winko jest proste w smaku, ale miło orzeźwia, fajnie smakuje i przy tej dobrej jakości nie jest drogie – ok. 30 zł.

Po powitaniu i zaaklimatyzowaniu się we własnym domu i w pracy polecam na wyjątkowy wieczór coś też wyjątkowego. Wino Syrah Planeta. Moim zdaniem to wino smakuje znakomicie i jest warte swej ceny (ok.120zł). Planeta pochodzi z Sycylii, rocznik 2010, wytrawne i dość mocne. Pięknie mieni się w kieliszku ciemnoczerwoną barwą. Pierwszy smak to aromat przypraw – cynamon…  dalej mamy leciutkie poczucie czekolady, mięty, owoców… pyszne. Pasuje do różnych mięs, ale także do… dobrych innych pomysłów.

Pijcie miłe wina, wspominajcie wakacje, oglądajcie filmiki, zdjęcia i bawcie się pysznie! Moje, małe  wakacje dopiero będą.

 

 

 

 

 


Co z tym bogactwem bez pracy?

Może... kominiarz na szczęście

Może… kominiarz na szczęście

Jakiś czas temu dostałam od kolegi książkę, którą dopiero kilka dni temu przeczytałam. Powiedział: przeczytaj, może ci się przyda. Jednak nie przyda mi się. Wiem, że jemu też nie. Książka raczej wkurzyła mnie. Okazuje się, że pełno jest  podobnych pozycji w internecie Nie będę tu robić reklamy, powiem tylko, że to pozycja z serii „jak zostać, bogatym i nie napracować się”. 

Lubię to co robię, mam sporo satysfakcji i szczęścia, bo praca zbiega się z moimi zainteresowaniami. Pracuje się dużo, a nawet często dużo „zadużo”, ale  jest OK. Firma prywatna, rynek naprawdę trudny. Nie zauważyłam, aby ktoś tu się dorobił wielkiej fortuny, nawet właściciele są  – nazwałabym to – w „dobrej mieszczańskiej normie finansowej”. Tak jak reszta dużo pracują, mają rodziny.  Zarabiam tyle ile mogę i mam sił – a chodzi tu także o siły twórcze, pomysły. Jednak, aby mieć to co mam muszę się nieźle nagłówkować i napracować.

Książka o tym jak zarobić miliony i nie napracować się jest niestety… głupia. To banał, jasne, że nie ma takiej możliwości (może poza wygraną na jakiejś loterii), nawet wielcy milionerzy ciężko pracują lub przez wiele lat pracowali, a teraz odcinają kupony. Po co powstają takie książki? Co ten człowiek, który to napisał, sobie wyobrażał? Trudno zgadnąć. Może chciał łatwo zarobić, ale nie sądzę, aby mu się to udało. Wiem oczywiście, że są autorzy, ludzie sławni, mądrzy i bogaci, którzy dzielą się swoimi przemyśleniami, ale przekazują je opierając się na własnym doświadczeniu. To ma sens.

Nie będę tu streszczać rad autora tej książki, bo są banalne. Pisze np. że ludzie bogaci inaczej myślą, ale jak to już nie za bardzo jest jasne. Kilka dni temu gdzieś natknęłam się na fascynujące swą prostotą zdanie. Otóż najbogatszy Polak p. Jan Kulczyk uważa, że „Aby się wzbogacić wystarczy wcześniej wstawać i więcej pracować”.  Tylko tyle i aż tyle. Niedawno pisałam tu tekst „Wydawaj pieniądze na przeżycia„, bo są bezcenne, a kontakt z bliskimi, realizacja swoich pasji niekoniecznie muszą być tożsame z wydawaniem wielkich pieniędzy.