Nie boją się – wymyślonego przez siebie – piekła?!

Nasze sympatyczne, pełne śmiechu i żartów „działkowe” spotkania ze znajomymi czasami owocują interesującą dyskusją. Tym razem żarty, wspominki zeszły na ważny temat. Ktoś opowiedział o przykrościach jakie spotkały dzieci ze szkoły podstawowej ze strony księdza. Nieważne gdzie i co się zdarzyło, to mogło mieć miejsce wszędzie, w każdej szkole w Polsce.

Dyskusja potoczyła się i okazało się, że wszyscy (uczestnicy tego „działkowego” spotkania – kilkanaście osób różnej płci i wieku) czujemy się osaczeni przez polski kościół katolicki.

Okazało się, że jest w nas wielka niezgoda i żal do państwa polskiego, do kościoła katolickiego, a Watykan uznaliśmy za źródło naszej niezgody.  Podobno jesteśmy katolikami  – chrzest bez naszej wiedzy, pierwsza i często jedyna komunia bez świadomości co to jest – i wobec tego kościół katolicki uznał nas „za swoich”. Jakim prawem?!

Stwierdziliśmy, że to absolutnie nieprawda i wielkie nadużycie. Nie, nie jesteśmy ani ich, ani żadnej innej sekty religijnej, bo mamy od dawna zasób wiedzy i dość inteligencji i rozumu, aby nie godzić się na ich dziwaczne propozycje, legendy i kłamstwa.

Zgodziliśmy się wszyscy, że nie wierzymy w żadne legendy o bogach. Satysfakcje i spełnienie daje nam nasze normalne, dobre życie, rodzina, praca, przyjaciele, pomoc innym, przyroda i przekonanie, że mamy rację.

Jeśli jakiś dobry i mądry bóg istnieje we wszechświecie to jest wszędzie, ale na pewno nie w kościele katolickim, zwłaszcza w polskim.Wiele z nas obserwuje ich wyczyny te z przeszłości i te tu i teraz.

Zastanawialiśmy się  jak to możliwe, że coś tak absurdalnego i skierowanego przeciwko człowiekowi może w tak masowy sposób istnieć i trwać przez ponad dwa tysiące lat! Jak to zrobili? Obezwładnić ludzkie umysły, uczucia gigantycznej rzeszy ludzi! Dlaczego ci ludzie na to pozwolili i pozwalają?! Ktoś stwierdził, bo dali nadzieję na życie po śmierci. Dzisiaj nikt jako tako oczytany i normalnie myślący człowiek nie wierzy w takie bzdury. Jeśli nasze dusze istnieją i gdzieś są to na pewno nie dzięki kościołowi katolickiemu.

Czym była, jest i niestety, dzięki omamionym, ludziom jeszcze długo będzie ta korporacja, hierarchiczna, potężna sekta? Stwierdziliśmy zgodnie, że  kościół katolicki jest jedną z największych na świecie sekt wyspecjalizowanych w doskonałym praniu mózgów niewiele rozumiejącym ludziom.

Każda sekta i kościół katolicki też, jest mroczną i tajemniczą mafią w jakiś…  smolisty, brudny sposób egzystującą. Czym jest tak naprawdę ten dziwaczny twór, który trzyma władzę nad umysłami ogromnych mas ludzkich?

Spróbowaliśmy sobie odpowiedzieć na to niełatwe pytanie – czym jest kościół katolicki? Wiele już od dawna wiadomo. Przecież kk zawsze był, jest i będzie zaciekłym wrogiem wszelkiego postępu, rozwoju nauki, sztuki, kultury, tolerancji i wszelkiej wolnej myśli. To kościół katolicki z kobiety robił przez wieki istotę głupszą, gorszą, niższą i nieczystą, a najlepiej każda to czarownica i na stos, byle najpierw urodziła mnóstwo dzieci! To jego hierarchowie przez wieki całe uczynili kobiecie i rodzinie wielką krzywdę – niewyobrażalną i z niczym nieporównywalną. A przecież wolność jest prawem!

Kościół katolicki przywłaszcza niczego nieświadome dzieci rytuałem chrztu. I tak przez wieki trwają w swoim zapiekłym uprzedzeniu do dzisiaj,  finansując z naszych pieniędzy i broniąc swojego patriarchalnego wytworu.

To kościół katolicki z piękna erotyzmu uczynił mroczny i paskudny grzech. Seks, piękną, wolną miłość, pełną duchowych i zmysłowych doznań sprowadził do ohydnego, dziwacznego  podziemia ludzkiej świadomości.  Postępuje tak do dzisiaj! Może nawet pedofilia zrodziła się właśnie tam? Przecież ich wszystkich obowiązuje celibat, niektórzy mają tego dosyć, bo to przecież wbrew naturze.

Na potwierdzenie tego przeczytaj proszę T U T A J .

Zgodnie ustaliliśmy, że kościół katolicki – są na to miliony dowodów – do absolutnej perfekcji doprowadził wszelkiej maści kłamstwa, krętactwa, oszustwa, przeinaczenia. Przez wieki tworzył bez jakichkolwiek zahamowań dogmaty, jakieś kompletnie wynaturzone prawa wmawiając ogłupiałym i przerażonym ludziom boskie sprawstwo.  Ich bóg jest pamiętliwym, złośliwym, karzącym ludzi „potworem”?! Wtrąca nas do wymyślonego przez kościół piekła – każdego kto nie chce słuchać ich wynaturzonych, powstałych w chorych głowach i psychikach, potwornych pomysłów.

Kościół katolicki posunął się nawet do mega bzdury tworząc straszliwe kłamstwo czyli niepokalane poczęcie.  Pozbawił kobietę – matkę Chrystusa – chyba najważniejszej postaci tego kościoła –  pięknych cech erotycznej kobiecości, miłości, macierzyństwa. Ta biedna kobieta nie zaznała żadnej miłości ani zmysłowej, ani cielesnej, pozbawiono ją też miłości duchowej.

Przecież to kościół katolicki niszczył, mordował ludzi, prowadził krwawe krucjaty nawracając niewiernych ogniem i mieczem na jedyną, słuszną wiarę. Kościół katolicki wymyślił i wsławił się czymś tak potwornym jak święta inkwizycja, palenie na stosach wolnomyślicieli, ludzi mądrych, artystów, niszczył wszelkie oświecenie i postęp.

To kościół katolicki od wieków pokazuje obrzydliwą wręcz chciwość i pazerność gromadząc, często bezprawnie, majątki i dobra wszelkie i nie ustając w tej chciwości nigdy. Na biednych z tego idzie mały ułamek.  Kościół katolicki, zwłaszcza w Polsce, to instytucja niezwykle aktywna i zaborcza! Nie spoczywa na laurach, przypuszcza totalną ofensywę na wszystkich możliwych polach.

Jesteśmy ateistami, agnostykami, ludźmi wierzącymi, ale bez kleru i niewierzącymi czy wątpiącymi –  takich ludzi jest już bardzo dużo w Polsce i na Świecie. Mamy swoje, normalne, ludzkie wartości i według nich żyjemy, nikomu nie robiąc krzywdy i nie narzucając swego światopoglądu tak jak to czynią, często na siłę i bezczelnie – tzw. katolicy.

Tu w swoim kraju, w Polsce czujemy się osaczeni przez kościół katolicki, który jest absolutnie wszędzie. W szkołach, na ulicach, we wszystkich mediach, w urzędach, przy drogach, włazi w zabłoconych buciorach do naszych domów, do naszych łóżek, wlewa się drzwiami i oknami. Wszędzie są krzyże i ciągle ich przybywa – to działa bardzo  przygnębiająco. Nie można posłuchać radia, przeczytać gazetę, bo wszędzie są jacyś biskupi, księża, kardynałowie, papieże… Media – nie tylko te „narodowe” – radio, telewizja ciągle opowiadają o dziwacznych uroczystościach państwowych, na których nasz rząd i prezydent klęczą przed jakimś kolorowo i przebogato przebranym facetem-biskupem! To przykre, żenujące i… śmieszne!

Ciągle są jakieś rocznice związane z jakimś papieżem, a najczęściej z Janem Pawłem II. Stawia się pomniki gdzie tylko można i gdzie nie można też.  W pobliżu naszych domów, osiedli codziennie jacyś szaleni dzwonnicy biją w kościelne dzwony jakby się coś strasznego stało! Dlaczego niszczą spokój ludzi na osiedlach i wokół, bo słychać na kilka kilometrów tę trwogę!

W całej Polsce wszędzie pomniki, krzyże, jakieś tablice upamiętniające, relikwie, cudowne obrazy, płaczące Maryje, cuda na drzewach i na szybach okien. Pielgrzymka za pielgrzymką. Co druga ulica to ulica JPII. Prawie każda szkoła to szkoła JPII. Teraz pewnie będzie więcej imienia „poległego”  L. Kaczyńskiego. Naród płaci niewyobrażalną forsę na budowanie wymyślnych i architektonicznie paskudnych budowli sakralnych, których coraz więcej i więcej…

Zgodnie stwierdziliśmy, że  Polki i Polacy popełnili wielki błąd przy ostatnich wyborach – zostali wybrani źli ludzie i mamy teraz straszne tego skutki.

Partia PiS, która wygrała (tak naprawdę to tylko 18% uprawnionych do głosowania!) ostatnie wybory zamierza swojego boga i religię wprowadzić  wszędzie: do konstytucji, do prawa, prawodawstwa i ustawodawstwa, do nauczania historii, do każdej działalności Polek i Polaków. Podobno wszelkie decyzje polityczne, kulturalne, prawne, ekonomiczne i gospodarcze zaczyna się podejmować przy udziale hierarchów kościoła katolickiego!

Dyskusja zeszła także na ekonomię i obyczaje tzw. katolików.  Kościół katolicki i związane z nim instytucje stoją ponad polskim prawem! Dlaczego?!  Nie obowiązują ich żadne prawa państwa Polskiego. Nie płacą podatków. Nie muszą się rozliczać ze swoich dochodów, przychodów, kłamstw wszelkiego pochodzenia.

Kościół decyduje o naszym szkolnictwie i oświacie, o życiu i zdrowiu kobiety ciężarnej, o tym czy ma czy nie urodzić dziecko.  Jakiś facet na stanowisku proboszcza nakazuje jak ma żyć lokalna społeczność.  Jacyś oszaleli z nienawiści ludzie od sześciu lat wrzeszczą na temat „poległych”  i „zamachu” w Smoleńsku. Te dewotki i bigoci – bardzo agresywni – chcą rządzić naszą moralnością, urządzać nam życie. Ich życie to tylko kościół i radio Maryja – ich wybór, ale niech nie narzucają go innym. Jakim będziemy państwem, narodem, społeczeństwem?! Teraz już musimy płacić na jakieś idiotyczne podkomisje, które mają na siłę udowodnić „zamach” w Smoleńsku!!!

Wszyscy przecież wiemy, że państwo polskie było i jeszcze jest wg Konstytucji RP państwem świeckim, ze zdecydowanym i wyraźnym rozdziałem kościoła od państwa. Polska staje się na naszych oczach państwem wyznaniowym. Konkordat to wielka pomyłka i nigdy nie powinien istnieć. Tylko patrzeć jak do naszych domów wpadnie religijna policja, aby sprawdzić czy żyjemy według ich wskazań. NIE!

Wiemy, że są w polskim kościele ludzie światli, mądrzy, ale to tylko garstka i nikt ich nie słucha, są pomijani, usuwani, sekowani na wszelkie sposoby. Nie osądzamy, ale pytamy: DLACZEGO?!

W tej niełatwej dyskusji na koniec stwierdziliśmy, że jeśli bóg istnieje to musi być bardzo tolerancyjny skoro znosi te wszystkie i wiele innych wyczynów tzw. ludzi kościoła. Chyba jednak nie ma żadnego boga, skoro im wolno tak postępować! Nie boją się – wymyślonego przez siebie – piekła?!

Będą „nowe” mandaty?

Mandaty to paskudztwo okropne, ale…  niestety są.  Dlaczego? Hmm… każdy sam wie co, jak i dlaczego, a policja ma i tak własne zdanie i prawo. Nie ma lekko 😦

W ciągu najbliższych tygodni w Polsce ruszy nowy system, był już testowany w niektórych miejscach. „Śliczne”, nowiutkie fotoradary będą na skrzyżowaniach, a rejestrować mają przejazdy kierowców na czerwonych światłach.

Co je różni od tzw. zwykłych fotoradarów – nie domyślacie się? Ha! Mnie też to nie przyszło do głowy 🙂  Te nowe fotoradary nie są w żaden sposób oznakowane i są, niewidoczne dla kierowców. Za to mandaty będą na pewno widoczne!

Uwaga! System jest już w fazie kalibracji i na pewno lada tydzień zacznie działać i… zarabiać, aby uzasadnić swoje istnienie. To nie są dobre wieści, ale wyjścia są chyba tylko dwa… możemy zawsze znaleźć jakąś formę sprzeciwu, albo jeździć zgodnie z przepisami. Wolę jednak tę drugą formę, jednak lepszą.

Przy okazji zapraszam do poczytania o tym jak uniknęłam tragedii to TUTAJ

Natomiast ten tekst dla przypomnienia, bo niektórzy z nas są właśnie po wypoczynku, feriach zimowych i wiosennych, zapraszam  TUTAJ

 

 

Mamy takie w domu, w szkole dawali, ale…

Kilka dni temu, wieczorem wracałam autem do domu. – przeżyłam horror. W ostatniej chwili uniknęłam potrącenia rowerzysty i pieszej z dzieckiem. Jechałam wolno, było już ciemno, padało, wytrzeszczałam oczy w mrok (wzrok mam dobry) i na szczęście w porę ich zobaczyłam. Szli jezdnią, po niewłaściwej stronie – piesza z dzieckiem, wcześniej jechał rowerzysta. Nikt nie miał OBOWIĄZKOWYCH ODBLASKÓW.

Stanęłam na awaryjnych, podeszłam do nich i z nerwów nie byłam w stanie mówić, w końcu spytałam dlaczego nie mają odblasków… Co mi odpowiedziała matka i dziecko (chłopiec, ok.8 lat) „Mamy takie w domu, w szkole dawali, ale…” Tłumaczyłam przez chwilę co się mogło stać i dlaczego, ale nie wiem czy to coś dało. Podwiozłam ich chyba ze dwa kilometry do osiedla, tam mieszkali. Na koniec obiecali, że przypną odblaski na ubrania. Czy tak się stało… nie wiem.

Nie rozumiem dlaczego piesi i rowerzyści nie chcą nosić odblasków. Widać ani mandat 500 zł grożący za chodzenie bez odblasków, ani własny rozum nie mogą zmusić ludzi do tego by zadbali o swoje i dzieci bezpieczeństwo.

Jak zachęcić, aby ludzie, którzy często muszą jeździć rowerem, chodzić po zmroku wzdłuż szos – czyli poza terenem zabudowanym, albo na przedmieściach – mieli na sobie odblaski? Jak?!

Nie wiem o co tu chodzi. Nie lubią, nie chcą? Nie rozumieją, że to ich chroni, bo z odblaskami są zdecydowanie lepiej widoczni dla kierowców…

Odblaski są rozdawane w szkołach, organizowane są różne akcje – dzieci i młodzież dostają je w prezencie – byle nosili. Są w różnych sklepach – nie są drogie, różnej wielkości, kolorowe, fajnie wyglądają i można je przyczepić w dogodnych miejscach na ubraniu, byle były widoczne. Najlepiej na ramieniu, albo na spodniach u dołu, na plecaku, na czapce z tyłu, na rękawicach, na kurtce, itd. Ważne by kierowca miał szansę dostrzec odblask, czyli nas i odpowiednio zareagować.

Giniemy na drogach – nie tylko z winy kierowców – także ze swojej winy. Giną dzieci -Polska jest na drugim miejscu w UE w tej potwornej statystyce.

Pieszy, rowerzysta, który nie ma żadnych elementów odblaskowych, zwłaszcza teraz jesienią, jest widoczny dopiero z odległości 20 metrów, natomiast z elementem odblaskowym kierowca widzi nas już do 150, a nawet do 300 metrów. Czy to mało? To może być, albo nie być nas na świecie.

Jak to jest? Czy tworzymy durne prawo, które nie działa? Nie potrafimy egzekwować prawa? Wobec tego to jest deprawacja. W szkołach uczą o bezpieczeństwie na drogach, ale czy to coś daje – może metody są do niczego. Nieegzekwowane prawo ośmiesza… to prawo i ludzi je tworzących.

Tym razem wszyscy mieliśmy szczęście, ale życie dopada nas każdego dnia i bywa różnie.

Kolejne „strachy” na kandydatów na kierowców

Wszystkim kierowcom życzę takich pięknych i pustych dróg 🙂

Kolejne strachy na kierowców. Od stycznia 2016 roku wejdą w życie nowe przepisy dotyczące kursów na prawo jazdy. Nad tymi zmianami debatowano już od kilku lat i oto już prawie są – Dz.U. 2011 nr 30 poz. 151.

Krótko w punktach wymienię niektóre, te chyba najważniejsze, zmiany. W zasadzie kurs będzie wyglądał podobnie jak teraz, ale… zmieni się przede wszystkim to co czeka „świeżych” kierowców po kursie.

  1. Znowu będzie „zielony listek” , czy może raczej „zielony liść”. Tak – zielony listek na białym tle ma pojawić się obowiązkowo na tylnej i przedniej szybie. Będzie to znak dla innych użytkowników dróg, że kierowca jest zielony jak ten listek, czyli jest początkującym kierowcą na tzw. okresie próbnym.
  2. Okres próbny to nie byle co. Dotyczyć będzie wszystkich kierowców, którzy pierwszy raz zdobyli prawo jazdy kategorii B. Obowiązywać będzie przez dwa lata. W tym czasie młodego/nowego kierowcę będą obowiązywać inne, niż pozostałych kierowców, ograniczenia prędkości.
  3. W dzienniku ustaw jest napisane: ” W okresie próbnym, przed upływem 8 miesięcy, licząc od dnia otrzymania prawa jazdy, kierującemu pojazdem zabrania się: przekraczania prędkości 50 km/h na obszarze zabudowanym, 80 km/h poza obszarem zabudowanym oraz 100 km/h na autostradzie i drodze ekspresowej dwujezdniowej”. Dość radykalnie, ale może będzie mniej tragicznych zdarzeń na polskich drogach.
  4. Dalej – bardzo ważne – przez pierwsze osiem miesięcy kierowca nie będzie mógł prowadzić pojazdu bez „zielonego listka”. Nie będzie też mógł pracować jako kierowca. Jeśli taki nowy/młody kierowca popełni dwa wykroczenia przez pierwsze dwa lata wówczas okres próbny będzie wydłużony o kolejne 24 miesiące. Też wydaje się to bardzo surowe, może tu należałoby rozróżnić te wykroczenia – bo są różnej wagi mandatowej i punktowej.
  5. Baza pytań dla kandydatów na kierowców ma być w internecie opublikowana na stronach ministerstwa infrastruktury.

  CO PO KURSIE DLA NOWYCH KIEROWCÓW

  1. Począwszy od czwartego miesiąca – od dnia otrzymania prawa jazdy – do ósmego miesiąca nowy kierowca będzie zobowiązany pójść na kurs dodatkowy w zakresie bezpieczeństwa ruchu drogowego, chodzi tu o zagrożenia w ruchu drogowym. Takie kursy będą organizowane przez Wojewódzkie Ośrodki Ruchu Drogowego (WORD). Ten kurs ma trwać 2 godziny.
  2. Drugi kurs – ten ma trwać tylko godzinę – i będą to zajęcia praktyczne m.in. np. poślizgi. Ten kurs będzie się odbywać w Ośrodkach Doskonalenia Techniki Jazdy.

Kursy trzeba odbyć, bo jeśli – przed upływem ósmego miesiąca od dnia otrzymania prawa jazdy –  kierowca nie przedstawi w starostwie zaświadczenia o odbyciu tych szkoleń, uprawnienia do prowadzenia pojazdów zostaną mu cofnięte.

Niewątpliwe wielki napór kandydatów na WORDy w tym roku będzie wielki. Każdy kto planuje zdobyć prawo jazdy w tym roku musi się pośpieszyć. Zdanie egzaminu nie decyduje – decyduje tylko data wydania prawa jazdy.

Kolejna ważna sprawa – terminy! Chyba nie powinno być tak, że z powodu przekroczenia terminu kierowca może stracić prawo jazdy. I co? trzeba wtedy iść, płacić za nowy kurs i wszystko od początku? Może powinny być np. dwa dodatkowe, terminy np. po roku. Wtedy byłoby jakoś normalniej. Można też pomyśleć o tymczasowym zawieszeniu prawa jazdy – określić termin np. na trzy miesiące – do czasu odbycia tych kursów.

Sami zdecydujcie co o tych przepisach sądzicie. Moim zdaniem są trochę zbyt restrykcyjne i chyba jednak nie do końca przemyślane. Choć przecież nie takie egzaminy się zdawało – prawda…

Biorąc pod uwagę, że w Polsce jest bardzo dużo wypadków drogowych – przodujemy w Europie – edukacja jest tu najważniejsza. Problem tylko czy jesteśmy organizacyjnie przygotowani na te wszystkie zmiany. Zwłaszcza ten drugi kurs – praktyczny – nie mamy przecież tak wielu ośrodków, które mogłyby nauczyć kierowców bezpieczniej i lepiej jeździć. Takie ośrodki muszą mieć odpowiednie wyposażenie, powierzchnię, plac dobrze przystosowany, gdzie można czuć się bezpiecznie ucząc się różnych manewrów. Ustawodawca chyba jednak nie pomyślał, że takie ośrodki to już powinny istnieć i być sprawdzone pod każdym względem. Czy już są w dostatecznej ilości w całej Polsce? Poza tym czego można nauczyć się tylko przez jedną godzinę?

Wszystkim kandydatom na kierowców i kierowcom życzę… spokoju i powodzenia!

 

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju ciągle nie ma czasu

20140501_141954 - KopiaZima dawno się skończyła, minęło 26 lat naszego Nowego Pięknego Kraju, wiosna w pełni i sezon rowerowy zaczął się już co najmniej miesiąc temu. To są fakty.

Niestety faktem jest też, że Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie miało i ciągle nie ma czasu zając się bardzo prostą sprawą – rowerowymi uchwytami. Chodzi tu o uchwyty rowerowe do samochodu, które zakłada się na hak, albo na tylny bagażnik.

Te uchwyty są odpowiednio skonstruowane i nie zasłaniają tylnych świateł. Prawo mówi nam, że jeśli taki uchwyt rowerowy zasłoni tylne światła, albo tablicę rejestracyjną auta to możemy zapłacić mandat. Wcale niemały bo od 100 do nawet 500 zł. Punktów karnych za to nie ma, ale…

Nie jest zrozumiałe dlaczego w Polsce nie można kupić trzeciej tablicy, którą można by zamontować na uchwycie rowerowym. Jest tam na to miejsce i łatwo można to zrobić, ale NIE – NIE WOLNO, bo nie ma odpowiednich przepisów. Te przepisy już od kilku lat powstają i jakoś nie mogą powstać, wszystko zatrzymało się na urzędnikach w MIiR. Nie rozumiem – czy ci ludzie, urzędnicy nie jeżdżą w ogóle samochodami, ani rowerami, nie mają dzieci, nie wyjeżdżają na wakacje, na działki, na weekendy samochodami i nigdy nie zabierają rowerów? Nie widzą tematu? Nie dostrzegają problemu, potrzeby…

Dlaczego coraz częściej mamy odczucie, że w naszym kraju policja, różne urzędy tylko czyhają na to, aby wlepić nam mandat, ukarać, a wysokość tych kar jest zależna od oceny policjanta, urzędnika – im bardziej zagmatwane i niejasne są przepisy tym lepiej . Dla kogo? Odpowiedź jest chyba jasna.

Są w Polsce organizacje rowerzystów, mamy posłów, którym jest na sercu bezpieczeństwo ruchu drogowego – upomnijcie się o nasze prawa. Wiele już zrobiliście – chwała Wam za to – ale to ciągle za mało, a ten problem nie jest bez znaczenia. Jest też ważny. Wiem, że przebicie się do urzędników to ciężka praca, ale warto!

Pozdrawiam wszystkich rowerzystów!

Uwaga na cwaniaków

Fakt jest oczywisty – to dopiero koniec marca i do wakacji jeszcze trochę poczekamy, ale…

No właśnie to „ale” przekonuje mnie do napisania o pewnym zdarzeniu drogowym i namówienia do czegoś jeszcze nieprzekonanych.

Warszawa, godzina ok. 14.00 jadę spokojnie – można 70, ale nikt nie jedzie szybciej niż ok. 40 km/godz. bo na tyle pozwala ruch na trzypasmowej jezdni. Podjeżdżamy do świateł, ulica przechodzi w niewielkie wzniesienie, jest czerwone, zwalniam nieomal do zera. Duże skrzyżowanie więc czekamy dłużej. Nagle widzę… stojąca przede mną taksówka (nieco starsza Skoda) zaczyna staczać się! Nie mogę cofnąć, bo przecież za mną sznur aut, trąbię więc ile sił, obok dwa samochody też trąbią na taksówkarza, a ten nic – uderza w moją Hondę! Trzymam na hamulcu więc na szczęście tylko ja przyjmuję to uderzenie.

Mój samochód ma wgnieciony zderzak i skrzywiony lewy reflektor. Taksówkarz wysiada i z „wielką gębą” do mnie, że nie uważam, wjechałam w jego tył, że muszę mu zapłacić za remont auta! Na szczęście mam kamerkę i świadków, a ci nie byli dłużni panu taksówkarzowi, który szybko spuścił z tonu.

Ten pan niewątpliwie chciał sobie moim kosztem wyremontować swoje auto. Nie udało mu się. Dzięki zainstalowanej u mnie kamerki udowodniłam co się naprawdę działo. To on musiał płacić. Uwaga na takich cwaniaków! Firmy ubezpieczeniowe już znają tego typu osobników.

Tak więc namawiam wszystkich przed wyjazdem na wakacje, na kilkudniową majówkę, czy w ogóle gdziekolwiek – warto mieć takie urządzenie. Nie są drogie. Kamerki zainstalowane w autach są honorowane przez policję i przez sądy – w razie czego.

Przykro to stwierdzić, ale z uczciwością rodaków… sami wiecie, różnie bywa. Jesteśmy już właściwie nieomal wszędzie podglądani. Na ulicach, w internecie, poprzez telefony itp. Ci co nas podglądają nie mają do nas zaufania i dbają o nasze… bezpieczeństwo. Idąc tą drogą myślenia my – tzw. zwykli ludzie (choć przecież wiadomo, że wszyscy jesteśmy niezwykli!) – mamy też prawo i obowiązek dbać o własne bezpieczeństwo i swoje interesy. Prawda?! Moim zdaniem ABSOLUTNA PRAWDA.

Polecam też ten tekst: KLIK TUTAJ , a także…. dla relaksu  T U T A J

Obcego nie lubimy

Wiosna jeszcze trochę waha się, nie wie czy zima ją raptem nie zaskoczy, a ona już w nieomal letnich ciuszkach, „mniejszych” pantoflach, botki poszły w odstawkę… nie bardzo wiadomo jak się ubrać, aby było dobrze i rano i później. Tak czy inaczej nasza piękna wiosna i tak przyjdzie, radują się nasze wszystkie zmysły! Pomimo, że jesteśmy mało „witaminkowi” i trochę zmęczeni, ma być wiosennie.

Można byłoby się radować jeszcze bardziej gdyby nie te mało apetyczne i nie fajne różności. Co to takiego?

Jeżdżę sporo po mieście i poza miastem, spotykam na drogach różnych kierowców – obu płci. Tych, o których akurat postanowiłam dzisiaj napisać to… śmieciuchy, brudasy. Jadę ci ja za pięknym, nowiutkim Mercedesem i raptem co widzę! Elegancki pan otwiera szybę i leci butelka po czymś, za chwilę ta sama ręka wyrzuca niedopałek papierosa, a na końcu frunie papierek, który ląduje na chwilę przy mojej wycieraczce. Wszystko to znalazło się na jezdni.

Pani ładnego Peugeota na parkingu przy stacji benzynowej postanowiła posprzątać swoje auto. Pozbierała z tylnego siedzenia różne śmieci, wygrzebała w kieszeniach auta jakieś papierki i wszystko to zostawiła na trawniku przed swoim autem, a co!… trawnik nie mój. Wsiadła, odjechała, a dziecko (ok. 3-4 lata) na to patrzyło. Mamusia jest cacy? NIE! Mamusia jest straszne be. Czy ono się kiedyś o tym dowie, a jeśli tak to czy będzie wiedziało dlaczego jego mama jest be?

Jeszcze jeden przykład „z drogi”. Jedziemy z ekipą na zdjęcia (4 osoby), głód nas dopadł, zatrzymujemy się na parkingu zachęcającej „Karczmy”, budzi zaufanie, wnętrze prawie domowe, czysto,  jedzonko też będzie świetne. Toaleta porządnie wyposażona, czyściutka. Na niczym nie zawiedliśmy się. Obok nas siedzi para z dwojgiem dzieci – na oko… 3-5 lat. Dzieciaki nas zaczepiają, śmieją się, zwłaszcza kamera ich interesuje. Koniec laby, trzeba jechać do roboty, nasi „znajomi” też wychodzą. Pierwsza mama z młodszym dzieckiem i ledwie odeszła kilka kroków wysadza dziecko, aby to załatwiło swoje potrzeby! Dlaczego? Nie wiedziała, że jest toaleta? Niemożliwe, bo informację widać doskonale. No więc – dlaczego?! Tata widzi to, ten burak- przyjemniaczek nie reaguje, podchodzi do wypasionej bryki, wsiada, reszta za nim. Kolega zwraca uwagę, że przecież jest toaleta, na to pani: „Odwal się!”

Takich czupiradeł, straszydeł, niechlujów, flejtuchów jest pełno wokół nas. Polska jest zaśmiecona, „zareklamiona”, brzydko pachnie, pomimo wielkich, ważnych i docenianych zmian z czystością słabo się znamy. Nie znamy czystości to znaczy, że jest obca, a my przecież obcych nie lubimy. Jest obca, obca, obca… straszne.

Napisałam tu o zdarzeniach, których byłam świadkiem, ale zapraszam też do obejrzenia filmiku o podobnych zachowaniach, z portalu Interia.pl. Dziewczyna na motocyklu wykonuje niebezpieczną, ale jakże pożyteczną i mądrą robotę. http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/polski-kierowca/news-wyrzucasz-smieci-przez-okno,nId,1700033

Wyrzucanie czegokolwiek z samochodu jest bezczelne i chamskie. Niestety jest także bardzo niebezpieczne. Od tlącego się niedopałka płoną lasy, od rzuconej butelki może zginąć człowiek, może dojść do wypadku. Czy takie typy – obu płci – myślą co robią? Im droższy, lepszy samochód tym większy cham, chamka nim jedzie. Takie są moje spostrzeżenia. Przepraszam za to uogólnienie, ale… coś w tym jednak  jest. Ciekawi mnie czy kiedykolwiek policja ukarała takiego chama, chamkę za zaśmiecanie dróg?

Eco-driving i… nie tylko

Co to jest ECO-DRIVING i jak się tego nauczyć? Ważne wieści dla kierowców i dla tych, którzy planują zostać kierowcami.  Od 1 stycznia 2015 roku obowiązują kolejne, nowe zasady egzaminowania kandydatów na kierowców. Te najważniejsze zmiany to:

  1. Egzamin teoretyczny będzie ważny bezterminowo – nareszcie mądra decyzja, ale trzeba pamiętać o tym, że przepisy co jakiś czas zmieniają się i musimy je znać;
  2. Dostępna, jawna baza pytań – to powinno być oczywiste zawsze i od dawna;
  3. Własne auto – można zdawać egzamin praktyczny używając swego samochodu – to też bardzo ważna i dobra decyzja, sądzę, że wiele osób zadowoli.
.... a może taki eco-driving?

…. a może taki eco-driving?

Są dwie nowości, które jednak budzą zastrzeżenia różnych ekspertów. Trzeba umieć jeździć ekonomicznie i ekologicznie – czyli eco-driving. Oznacza to sprawność odpowiedniego zmieniania biegów i hamowania silnikiem. Kuba Bielak z Akademii Bezpiecznej Jazdy uważa, że sprawdzenie tych umiejętności na egzaminie jest ryzykownym pomysłem. Zdający egzamin powinien zmieniać biegi na podstawie wskazań obrotomierza, co nie zawsze jest proste i wskazane. W czasie jazdy bywają różne sytuacje, a egzaminator może np. przyspieszenie wynikające z sytuacji na drodze, uznać za nie-ekologiczne i „oblać” delikwenta. Takiej wprawy można nabrać w miarę doświadczeń czyli jeżdżenia. Oczywiście dla własnego dobra warto się tego nauczyć. Opanować tę umiejętność można także na odpowiednich kursach doskonalenia jazdy np. w Akademii Bezpiecznej Jazdy. Polecam, bo można naprawdę wiele skorzystać i czuć się bezpieczniej na drodze.

Wiemy także, że na ekonomiczną jazdę ma wpływ wiele innych czynników m.in. także np. stan opon, ich jakość, odpowiednie ciśnienie, nawierzchnia, pogoda itp. Nie jest także możliwe określenie jednego,  zakresu obrotów najbardziej odpowiedniego dla każdego typu auta.

Kolejna ważna sprawa i pytanie: czy wszyscy instruktorzy jeżdżą eco-drive? Nie jestem pewna. Dlatego niezbędne będzie przeszkolenie instruktorów. Szkoły nauki jazdy są zainteresowane szkoleniem kandydatów na kierowców po jak najniższych kosztach, a te zmiany na pewno spowodują ich wzrost. Zapłacą oczywiście kursanci.

Inne zmiany mają być wprowadzone od stycznia 2016 r. Dla początkujących kierowców będzie obowiązek jeżdżenia autem z naklejonym zielonym listkiem na szybie. Jest to – moim zdaniem – dobry powrót do dawnego zwyczaju. „Zielony listek” na szybie jest sygnałem dla innych kierowców – „uwaga jedzie niedoświadczony kierowca”, ale młodzi już uważają, że to „obciach”. Moim zdaniem to żaden wstyd – też jeździłam z listkiem przez rok. To przede wszystkim większe bezpieczeństwo dla każdego początkującego kierowcy. Przynajmniej tak być powinno…

Następna zmiana dotyczyć będzie prędkości dozwolonych dla „świeżych” kierowców. W obszarze zabudowanym – nawet gdy jest taka możliwość! – nie będą mogli poruszać się szybciej niż 50 km/h; poza obszarem zabudowanym będą musieli ograniczyć prędkość do 80 km/h.

Niestety nie jest powiedziane jak to sprawdzać, na jak długo ma obowiązywać ten nakaz? Czy to byłaby ilość kilometrów przejechana bez mandatu i kolizji, czy np. rok jeżdżenia – w jaki sposób miałoby to być udokumentowane… Jest tu sporo niejasności.

Zmiana bardzo ważna i pożądana to egzamin z udzielania pierwszej pomocy. Przyszli kierowcy będą musieli umieć udzielić pierwszej pomocy osobom poszkodowanym na drodze. Umiejętność ta jest bardzo cenna – jak życie. Każdy wie, że w razie wypadku taka pierwsza pomoc często ratuje życie, zanim przyjedzie pomoc medyczna.

Zapraszam do wypowiedzenia się w ankiecie. Jestem ciekawa Waszych opinii 🙂

Zapraszam też do odwiedzenia innych tekstów dot. kierowców, dróg, brd, a także fajnych tekstów i… winie, np. T U T AJ a może zechcesz dowiedzieć się jakim jesteś WINOTYPEM  to KLIK T U T A J

Może zainteresuje Was jaki powinien być instruktor? KLIKNIJ TUTAJ

Warto też zajrzeć T U T A J    ZAPRASZAM MIŁO 🙂

 

Odtajnione pytania?

Wakacje prawie już są, będą wyjazdy, długie i piękne podróże. Na drogach mnóstwo jednośladowych kierowców – motocyklistów, rowerzystów (ci są już wszędzie i to OK.), ale także wszelkich wspaniałych „ludków” na różnych kółkach. Na przykład na hulajnogach, na rolkach, na dwukółkach z fajną platformą, na której się stoi – przepraszam, ale nie wiem jak się te pojazdy nazywają, ale są fajne. Można je czasami zobaczyć w dużych supermarketach, ale widziałam także na warszawskiej ulicy – Krakowskie Przedmieście. Jeździły nim różne tzw. porządkowe osoby także w czasie trwania Euro 2012. 2012-06-02 11.42.12Zdjęcie obok.

Teraz może o nowościach czyli o przymiarkach do (kto wie?) najlepszego kształcenia kandydatów na kierowców w naszym pięknym kraju. Otóż od 1 lipca 2014 roku Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych (PWPW) zamierza zainaugurować wdrożenie jednolitą bazę pytań dla kandydatów na kierowców. Będzie aż około 3 (trzy!) tysiące pytań. Połowa jest autorstwa PWPW, a połowa Instytutu Transportu Samochodowego.

Nie jest jeszcze pewne jakie będą egzaminy teoretyczne. Otóż w Ministerstwie Infrastruktury powstanie specjalny zespół znających się na rzeczy osób, który zweryfikuje bazę pytań. Podobno pytania mają być odtajnione. Moim zdaniem to dobry pomysł. Przecież i tak wszystkiego trzeba się nauczyć, jeśli pytania będą znane będzie łatwiej i może uczciwiej.

Czy to są dobre pomysły? Na razie to tylko pomysły, a biorąc pod uwagę niemiłe zawirowania wokół rządu w ostatnich dniach… nie wiadomo kiedy, co i jak będzie, i czy na pewno będzie. Bądźmy jednak dobrej myśli. Zmiany na lepsze są przecież zawsze pożądane.

Trochę, a może nie trochę, to smutne, że na dobre zmiany trzeba czekać tyle lat. Owszem zmian było sporo, niektóre ważne, ale jakoś dobrych efektów na drogach ciągle niestety nie widać. Przeraża zwłaszcza brak kultury drogowej.  Czy teraz na kursach nikt tego nie uczy?

Prawo jazdy mam od kilkunastu lat, jeżdżę na co dzień i widzę co się dzieje. Jestem zażenowana zachowaniem niektórych młodych ok. 20. letnich kobiet. Jeżdżą dobrymi autami, są eleganckie, ładne, zadbane, świetnie wyglądają i patrząc na nie wydaje się, że są kulturalne, miłe, jeśli nawet popełnią błąd na drodze to może… przeproszą. Nie. Większość, które spotykam na drodze to osoby agresywne, nieprzyjemne, kłótliwe, aroganckie i kompletnie nie umiejące się przyznać do swego błędu, nie znają przepisów. Jakoś zupełnie nie pasują do swoich często bardzo dobrych i eleganckich aut. Ich rówieśnicy może są nieco łagodniejsi, ale bywa z tym różnie. Są tacy, których złych zachowań na drodze i rozjuszonych twarzy można się przestraszyć. Dlaczego? Jeżdżą bezczelnie, agresywnie, są napastliwi, przepisy to nie dla nich, ludzie – tylko przeszkadzają. Strach się bać!

Jasne, że tacy ludzie zarówno kobiety jak i mężczyźni to mniejszość. Całe szczęście! Jednak ta mniejszość bywa najczęściej powodem tragedii na drogach. Jakoś mimo wszystko jeździmy więc może to tylko moje obserwacje i odczucia, może przesadzam… ale niestety policyjne liczby są bezlitosne.

A jakie są Wasze odczucia? Jestem ciekawa…

Trochę fotek

Zapraszam do obejrzenia  kilku moich zdjęć, które przypominają mi wakacje.

Tam jest bocian...

Tam jest bocian…

Ktoś tam jest...

Ktoś tam jest…

fajny pojazd...

fajny pojazd…

wakacje, wakacje... ach

wakacje, wakacje… ach

Jedziemy na wakacje, już jest piękna droga...

Jedziemy na wakacje i już jest piękna droga…

 

Wakacyjna galeria w Pogorzelcach prawie w Puszczy Białowieskiej

Wakacyjna galeria w Pogorzelcach w Puszczy Białowieskiej