Pyszne… nie tylko dla studentów

Upłynęło sporo czasu – chyba ponad dwa lata – kiedy Elisabeth Duda udzieliła mi wywiadu – aktorka, pisarka, w polskiej telewizji występowała m.in. w znanym programie „Europa da się lubić’. Napisała m.in. wspaniałą książkę „Mój Paryż”.
Jeśli akurat trafiło się w domu kilkoro „glodomorów” i trzeba szybko coś wymyślić pysznego, ciepłego,  niebanalnego do zjedzenia – to jest niezły pomysł. Przypomniał mi się wywiad, bo właśnie tam p. Elisabeth podała przepis na znakomitą przekąskę.
Zacytuję fragment tego wywiadu…
„… A teraz proszę o obiecany przepis na Twoją ulubioną potrawę, na którą po powrocie do Paryża masz zawsze apetyt?
– To jest taka prosta, studencka przekąska – „coś na ząb”. Doskonała na zabicie głodu, kiedy brakuje czasu albo cierpliwości. Są dwie wersje tego mini dania. Po francusku nazywa się to: Croque-Monsieur czyli „ugryź pana” i druga wersja Croque-Madame czyli „ugryź panią”.
Biorę kromkę ciemnego chleba, najlepiej wiejskiego – jest zdrowszy i bardzo smaczny – trzeba lekko posmarować np. margaryną, ale można też bez tłuszczu, na to kładę kawałek dobrej szynki, potem sporo żółtego sera, na to nakładam drugą kromkę chleba i na wierzch jeszcze trochę żółtego sera, a na to wszystko plasterki pomidora, można przyprawić ulubionymi ziołami np. oregano.
Tak przygotowany przysmak zapiekam. Zajadam danie na liściu sałaty, polane sosem winegret. Wersja dla pań jest z zapieczonym na wierzchu jajkiem.
To można szybko i łatwo przygotować, jest smaczne, pożywne, chrupiące. Kiedy wracam do Paryża po dłuższym pobycie np. w Warszawie zawsze muszę zjeść Croque-Monsieur. Ta strawa przypomina mi moje miłe, studenckie czasy…”
Niestety nie zrobiłam zdjęcia mego pysznego dania, skorzystałam z innego, ale tak na ogół wygląda jak na tym zdjęciu. (są tu też inne wersje, link: KLIK TUTAJ.)
images
Warto od czasu do czasu przygotować takie proste pyszności, ten przysmak zawsze udaje się. Poza tym można śmiało wymyślać własne wersje, przyprawiać jak kto lubi, dodawać ulubione sery, wędliny. To naprawdę jest znakomite danko! Polecam 😉  Moim „glodomorom” bardzo smakowało…

 

Zapraszam też do przeczytania całego wywiadu TO TUTAJ

 

 

Dzień Sernika! To dzisiaj

Lato w pełni...

Lato w pełni…

Dzisiaj 30 lipca jest podobno  – DZIEŃ SERNIKA! To może być naprawdę fajny DZIEŃ, bo dobry sernik to jest to.

Od wielu lat w naszej rodzinie ma swoje poczesne miejsce sernik mojej Babci, potem stał się pysznością mojej Mamy, a teraz jest już mój, ale „urodzony” przez Babcię Marysię. Piekę ten naprawdę świetny sernik w zasadzie tylko kilka razy w roku. Rodzina z różnych okazji  upewnia się: … a będzie ten pyszny sernik? Zwykle jest.

Ten przepis jest na tym blogu:  T U T A J  JEST PRZEPIS NA SERNIK   Zapraszam, warto zrobić, bo tylko pozornie wydaje się, że to dużo pracy. Nie – robi się szybko 🙂

A co do sernika! Można w te upalne dni podać z lodami, z owocami – jest teraz mnóstwo pysznych, wspaniałych owoców, z bitą śmietaną, ale bez dodatków jest też fajny i świetnie wygląda. Zimą wspaniały do kawy, herbaty, ale teraz w upalne lato wino może być też znakomitym dopełnieniem smaku.

Ostatnio modne są wina różowe, jest ich sporo w sprzedaży i można wybrać niedrogie, ale dobre. Poleciłabym na DZIEŃ SERNIKA półwytrawne różowe  CHEMINDES SABLES ROSE D’ANJOU. Francuskie, dobre wino, z Doliny Loary.  W tych winach bywa często posmak landrynki, owoców, powiew świeżości i dobrego, ale młodego wina.

Zupełnie inne jest hiszpańskie różowe wino z 2012 roku VALDELOSFRAILES ROSADO. Wytrawne, ma intensywny smak, czujemy dość mocne taniny, ale tylko przez chwilę. Cieszy nas lekko wiśniowy kolor z połyskującymi fioletowymi refleksami – w kieliszku pięknie wygląda i tak smakuje.

Polecam też moje „polecenia” na tym blogu różnych win np. WINA TOSKAŃSKIE ZAPRASZAM T U T A J  a także wiele innych też interesujących smaków.

 

 

 

Wyjątkowy, pyszny „Sernik Czarodziejki”

Każda okazja jest dobra, aby zrobić znakomity sernik – bez okazji też. Tak po prostu dla przyjemności wspólnego zjedzenia czegoś słodkiego 🙂

Ten przepis przetrwał w mojej rodzinie wiele lat, robiła go moja Prababcia, Babcia, Mama i ja także. Nazwaliśmy go „Sernik Czarodziejki”. Kiedyś nieco zmodyfikowała go moja Mama, niedawno ja też np. daję mniej cukru i ew. budynie zamiast mąki ziemniaczanej.

Sernik ma same zalety i tylko jedną wadę – jest kaloryczny, bo robi się go z dobrych produktów. Zawsze się udaje, jest pyszny, a rodzina i przyjaciele na różne okazje proszą: „Zrób ten swój czarodziejski sernik…” zajadają się nim i… chwalą. Przepis może wydać się nieco długi, ale podałam wszystkie szczegóły, także dla początkujących w pieczeniu 🙂

Sukces zapewniony!

Nie jest tajemnicą, że prawie każda potrawa uda się, jeśli damy jej i sobie szansę. Dlatego, aby ten sernik był najwspanialszy na świecie wszystkie składniki muszą być bardzo dobrej jakości i świeże. Wszystko to można kupić, nie da się tylko kupić serca i radości gotowania, ale to przecież mamy, jak zawsze na święta i nie tylko 😉

Składniki

Ważne! Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, czyli ser, jaja i masło. Najlepiej wyjąć z lodówki na godzinę przez pieczeniem.

1.  1 kg białego sera – ser musi być dobry, świeży, tłusty – trzeba go zemleć, albo kupić gotowy już zmielony, proszę zwrócić uwagę, aby był bez żadnych dodatków – np. cukru (uwaga na datę przydatności do spożycia – kwaśny ser absolutnie odpada!).

2.  9 jaj – najlepiej z tzw. eko, albo takie, które lubimy i uważamy, że są dobre.

3.  Kostka dobrego masła 250g – zwykle kostki są 200g trzeba więc trochę dodać – koniecznie sprawdzić na opakowaniu ile jest „masła w maśle” (margaryna i „półmasło” nie sprawdzą się – sernik będzie „nie taki”). Ostatnio kupiłam naprawdę pyszne masło w „Krakowskim Kredensie”, jeśli masz dostęp do tego sklepu, polecam.

4.  1 i 1/2 szklanki cukru – może być trochę mniej jeśli wolimy sernik mniej słodki. Ostatnio daję tylko szklankę i też jest słodki.

5.  Płaska łyżeczka kawowa proszku do pieczenia, albo bez proszku – wedle uznania. Nieco mniej urośnie, ale dobrze ubita piana z białek swoje zrobi.

6.  2 łyżki mąki ziemniaczanej, albo dwa budynie śmietankowe bez cukru.

7.  Dodatki według uznania: skórka pomarańczowa i rodzynki (zwykle dodaję i rodzynki i skórkę, ale bez bakalii jest też pysznie), ewentualnie jakiś ulubiony aromat (ja nie dodaję), ale nie wtedy gdy namoczymy rodzynki z dodatkiem kilku kropli alkoholu. Polecam whisky, rum, brandy, polski Jarzębiak, Soplica albo… co kto lubi. Wino, piwo nie nadają się.

Do masy można dodać jeden cukier waniliowy, odrobinę ulubionego aromatu, może też być kilka kropli np. brandy, jeśli rodzynki nie były moczone w wodzie z alkoholem – według fantazji i pomysłu…

8. Szczyptę soli do piany z białek.

Jak to zrobić?

Włączyć piekarnik, aby był nagrzany do 180 stopni. Namoczyć w wodzie rodzynki – można, ale niekoniecznie – dodać kilka kropli alkoholu j.w. Przygotować formę czyli dokładnie posmarować masłem i posypać bułką tartą.

Starannie utrzeć (mikserem, w robocie):

  • żółtka jaj (wszystkie białka zostawiamy na pianę)
  • masło, proszek do pieczenia – ja dodaję, ale może wystarczyć tylko ubita piana z białek,
  • mąkę ziemniaczaną (lub budynie),
  • cukier  + ewentualnie cukier waniliowy.

Znakomicie utartą masę wyłożyć do innej, trochę większej miski, dodać przygotowany – czyli zmielony – ser i pianę z białek jaj – ubitą „na sztywno” ze szczyptą soli. Łyżką delikatnie wszystko wymieszać, aż piana dokładnie połączy się z masą serową. Dodać bakalie (wcześniej namoczone i odsączone rodzynki), ewentualnie aromat. Wszystko jeszcze raz, delikatnie, acz skutecznie wymieszać.

Formę do pieczenia – najlepsza jest tortownica o średnicy 28 cm – wcześniej wysmarowana  masłem i posypana tartą bułką. Lepiej nie używać innego tłuszczu do smarowania formy, bo przeniknie zapach i smak do sernika. Tortownicę można wypełnić masą serową tylko do 2/3 wysokości – sernik dość mocno wyrośnie, później trochę opadnie. Jeśli weźmiemy mniejszą formę to trzeba masę podzielić na dwie części.

Wspaniałą, pachnącą masę wykładamy do przygotowanej tortownicy i pieczemy 50 – 60 minut w temperaturze 180 st. Ten czas i temperatura to dla elektrycznego piekarnika z termoobiegiem, sądzę, że w gazowym trzeba piec nieco dłużej. Trzeba sprawdzać kolor sernika. Sernik powinien być wyrośnięty i na wierzchu złoto-jasnobrązowy. Kiedy jest już upieczony proszę wyłączyć piekarnik, ale sernika nie wyjmować od razu, zostawić na kilka minut, potem wyjąć do ostygnięcia.

Moim zdaniem „Sernik Czarodziejki” nie wymaga już żadnych dodatków, ale jeśli ktoś lubi można podać posypany cukrem pudrem, albo z bitą śmietaną, z owocami czy z ulubionym słodkim sosem.

Wszystkie Czarodziejki i ja też – życzą udatnego pieczenia i Smacznego! 🙂

Coś pysznego…

Nie obiecuję, że ten sernik jest mało kaloryczny. Wręcz przeciwnie.

Rodzina i przyjaciele bardzo lubią tzw. „mój sernik” i na różne okazje proszą: „Może zrobisz swój sernik?” Ten przepis przetrwał wiele lat w mojej rodzinie. Sernik rzeczywiście jest znakomity i zawsze się udaje. Do tego świetna kawa,  a może dobre wino i pyszny nastrój murowany!

Uwaga:
Wszystkie, podstawowe składniki powinny mieć temperaturę pokojową, czyli ser, jaja i masło. Najlepiej wyjąć z lodówki na dwie godziny przez pieczeniem.

Kupujemy:

1.  1 kg białego sera – ser musi być bardzo dobry, świeży, tłusty – trzeba go zemleć, albo kupić gotowy już zmielony, ale wtedy proszę zwrócić uwagę, aby był bez żadnych dodatków – np. cukru (uwaga na datę przydatności do spożycia – kwaśny ser absolutnie odpada).
2. 9 jaj – najlepiej z tzw. wolnego chowu.
3. Kostka (250 g, a nie 200g) dobrego masła – trzeba sprawdzić na opakowaniu ile jest „masła w maśle” (margaryna i „półmasło” nie sprawdzą się – sernik będzie miał wtedy niestety nieco inny smak).
4. 1 i 1/2 szklanki cukru – może być trochę mniej jeśli wolimy sernik mniej słodki.
5. Płaska łyżeczka proszku do pieczenia.
6. 2 łyżki mąki ziemniaczanej, albo dwa budynie śmietankowe, ale bez cukru.
7. Według uznania: skórka pomarańczowa i rodzynki (zwykle dodaję i rodzynki i skórkę), ewentualnie jakiś aromat.
8. Można dodać jeden cukier waniliowy – według uznania.
9. Szczyptę soli do piany z białek i drugą szczyptę do masy serowej.

Sposób przygotowania
Włączyć piekarnik, aby był nagrzany do 180 stopni. Namoczyć rodzynki. Przygotować formę do pieczenia.

Dokładnie utrzeć (mikserem, w robocie): żółtka jaj, (białka zostawiamy na pianę) masło, proszek do pieczenia, mąkę ziemniaczaną (lub budynie), cukier, ewentualnie cukier waniliowy.
Utartą masę wyłożyć do innej, trochę większej miski, dodać przygotowany – czyli zmielony – ser i pianę z białek jaj – ubitą ze szczyptą soli. Łyżką delikatnie wszystko wymieszać, aż piana połączy się z masą serową. Dodać bakalie, ewentualnie aromat. Rodzynki trzeba wcześniej namoczyć w ciepłej wodzie, aby były miękkie. Wszystko jeszcze raz, delikatnie wymieszać.

Przygotować formę do pieczenia: najlepsza jest tortownica o średnicy 28 cm, którą trzeba wysmarować masłem i posypać tartą bułką.  Nie radzę używać innego tłuszczu do smarowania formy, bo przeniknie zapach i smak do sernika. Tortownicę można wypełnić masą serową tylko do 2/3 wysokości – sernik dość mocno wyrośnie, później trochę opada. Jeśli weźmiemy mniejszą formę to trzeba masę podzielić na dwie części.

Masę wykładamy do przygotowanej tortownicy i pieczemy 50 – 60 minut. Ten czas i temperatura (180 st.) to dla elektrycznego piekarnika z termoobiegiem, sądzę, że w gazowym trzeba piec nieco dłużej. Sprawdzamy – góra musi być lekko brązowo – żółta, a sernik mocno wyrośnięty, po ostygnięciu lekko opadnie.

Sernika nie wyjmujemy z piekarnika natychmiast, wyłączamy piekarnik i dopiero po kilkunastu minutach wyjmujemy pięknie upieczony sernik. Po ostygnięciu można wyjąć z formy.

Sernik ma bogaty smak, ale można podawać go np. z bita śmietaną, z owocami, można posypać cukrem pudrem. W naszej rodzinie jada się sernik „goły” – jest pyszny. Jak kto lubi – smacznego!