Jestem optymistką. Bycie kimkolwiek innym, nie zdaje się być do czegokolwiek przydatne.

Dzień dobry! Dobry wieczór!

W poprzednim wpisie TUTAJ  obiecałam wrócić do spotkania ze znajomymi i naszych chyba ważnych przemyśleń na temat sukcesów. Ważnych na pewno dla nas, ale mam nadzieję, że może Tobie też się przydadzą.

Dlatego ciąg dalszy nastąpi tu i teraz.

Wywołana do ujawnienia swego zdania na temat radości życia, sukcesów przypomniałam jedno z moich ulubionych dialogów z „Kubusia Puchatka” A.A. Milne. 

– Jaki jest dzisiaj dzień? – zapytał Puchatek.

– Dzisiejszy – mruknął Prosiaczek.

– To mój ulubiony! – z radością powiedział Puchatek.

Moja Mama wieczorami czytała małej córeczce „Kubusia Puchatka” i ten mądry, uroczy dialog towarzyszy mi w życiu do dzisiaj.

Czy każdy poranek zaczynał się uśmiechem? W dzieciństwie na ogół tak. Potem różnie bywało, ale staram się i pamiętam, że dzień warto zaczynać radośnie. Dzisiaj powiedziano by – myśl pozytywnie, ale to nie tak. Mama zwykle mówiła:
„Uśmiech i zjedzone śniadanie to dobry początek dnia. Potem można ruszać i podbijać Świat!”. Miała rację.

Moje wspomnienie okazało się miłe dla wszystkich, zaczęliśmy sobie przypominać dzieciństwo, ale ważniejsze sprawy wzięły górę.

Napiszę o nich w punktach, będzie mi łatwiej.

  1. Przeszłość. Życie wspomnieniami, przeszłością (wyjątek dobre dzieciństwo, podróże) nic nie daje. To tak jakbyśmy czytali ciągle ten sam akapit w jakimś tekście, albo ten sam rozdział książki. To raczej nie ma sensu, bo nie ma przyszłości. Czasami warto w miłym gronie powspominać, ale naprawdę czasami, a potem idziemy DALEJ!
  2. Odkładanie na potem. Nie. Jeśli już coś przemyślane, ustalone to DO DZIEŁA! Coś zostało postanowione – należy niezwłocznie przejść do realizacji. Jednak „niezwłocznie” nie znaczy to samo co w polityce czyli na świętego nigdy. Znaczy już, tu i teraz. Inaczej wpychamy się w przykry stres.

    Salvador Dali. Czy ten pan był perfekcjonistą?

  3. Perfekcjonizm. To straszna zmora! Każdy z nas chciałby, aby wszystko i zawsze było wspaniałe. Nie będzie, bo to niemożliwe. Nastawienie się na perfekcjonizm prowadzi do stresu, do niewiary w siebie. Mamy zadanie zrealizować określony cel, a nie bycie za wszelką cenę perfekcyjnymi.
  4. Kłamstwa. Oj, nie lubimy kłamczuchów. Chyba każdy kiedyś musiał skłamać. Jednak oszukiwanie siebie to jakiś nonsens! Szczerość wobec siebie to najważniejszy warunek odniesienia sukcesu. Sukces = szczerość ze sobą. Można tak to nawet ująć.
  5. Doceń siebie. Bycie zarozumiałą osobą – to fatalne. Jednak pomniejszanie swoich talentów, umiejętności, zasług to też fatalne. Doceniaj siebie i oceniaj rzetelnie. Pochwal siebie, nagródź się za coś co ci się szczególnie udało. Warto.
  6. Złe wymówki. Zasłanianie się jakimiś wymówkami to zły nawyk. Wyprowadzi cię w ślepy zaułek, a nie do celu jaki masz wyznaczony.
  7. Każdy ma prawo do błędu. Strach przed popełnieniem błędu może sparaliżować działanie. Błąd to jeszcze nie tragedia. Jakże często bywa tak, że błąd prowadzi nas do celu. Każdy błąd przecież można poprawić, a strach ma tylko wielkie oczy. Nie patrz w nie.
  8. Zazdrość. Sukces vs Ty. Nieważne, że ktoś jest szybszy, w czymś lepszy, skuteczniejszy – w dążeniu do SWEGO CELU Ty jesteś najważniejszy i możesz być najlepszy. Nie warto komuś czegokolwiek zazdrościć, bo to głupie.

Ktoś – nie pomnę kto – powiedział, albo powiedziała: Granice? Nigdy żadnej nie widziałam, ale słyszałam, że istnieją w umysłach niektórych ludzi.

To powiedział Winston Churchill – Jestem optymistą. Bycie kimkolwiek innym, nie zdaje się być do czegokolwiek przydatne.

Tyle „narozmawialiśmy się”. Starałam się jakoś w tych dwóch wpisach przekazać nasze przemyślenia – mam nadzieję, że było warto.

Foto cytat i Salvadora Dali pochodzi z warszawskiej wystawy „Dali contra Warchol”, pisałam o tej wystawie TUTAJ

Zdjęcie okładki książki Kubuś Puchatek pochodzi ze strony http://www.Merlin.pl

Miło, że zaglądasz na Mózgojazda, pozdrawiam 🙂 

Reklamy

SUKCES i… co dalej

Jak to jest z naszymi sukcesami? Bywa, że nie jest łatwo znieść sukces, tak jak niełatwo jest pogodzić się z porażką. Emocje. Wszak każdy jest tylko człowiekiem… tak, ale czy TYLKO czy AŻ CZŁOWIEKIEM.

Sukces na ogół nie przychodzi nagle – chyba, że to wygrana na loterii, ale czy to jest sukces…

Na sukces zwykle pracujemy długo. Dobra passa czasem trwa i trwa, ale bywa, że przeleci jak meteoryt – piękny moment, a po nim… szarość.

Tak czy inaczej KAŻDY, DOBRY SUKCES JEST WAŻNY. Jest bardzo ważny zwykle nie tylko dla ciebie, twoich bliskich, ale bywa, że dla wielu, a nawet dla ludzkości. Choć nie każdy dostanie nagrodę NOBLA, OSCARA czy NIKE, ale szansa zawsze jest. 🙂

Po pewnej zupełnie prywatnej „debacie” obmyśliłam kilka jakby… zasad – na własny użytek, aby coś uporządkować i może innym też się przyda.

Co się dzieje kiedy odnosisz sukces?

  1. Inni zaczynają cię zauważać – przestaniesz być osobą przezroczystą. Co to znaczy? Zależnie od tego jakiego formatu jest to sukces będziesz tematem rozmów różnych ludzi. Staniesz się człowiekiem „widocznym”, „dostrzeganym”. To obudzi twoje trochę „złe” zdziwienie, trudno polubić natrętne spojrzenia, dziwne miny na twój widok, milknące rozmowy. Najlepiej przestać tym się zajmować i przejmować.
  2. Nie jesteś już tzw. zwykłym człowiekiem – stajesz się Kimś. Skoro tak to niektórzy uważają, że mają do ciebie jakieś niby-prawo. Jakie? Nie wiesz, ale wyobrażone i nie twoje „ja” już jest w obiegu. Nic na to nie poradzisz, tylko czas może sobie z tym poradzić… nie warto tym się za bardzo zajmować.
  3. Może cię dopaść ICH niechęć, złość, agresja – zwłaszcza wtedy gdy nie godzisz się na ich kłamstwa, bo wiesz jak wiele pracy, trudu, talentu i wyrzeczeń kosztowało cię to co masz, kim jesteś. Kłamstwa będą, bo przecież „nie wiadomo kto ją/jego popycha”, bo „w tym musi być jakieś oszustwo”, bo „dlaczego ona/on, a nie ja, też jestem w tym dobra/dobry” itd. Nie przejmować się i robić swoje, ale być „na czujce”, bo nigdy nie wiadomo z której strony nadejdzie atak. Warto zacząć uważniej dobierać znajomych, uważać na to co się pisze, mówi i z kim i o czym rozmawia.
  4. Musisz nabrać przekonania i dostrzec, że skoro wierzysz w to co robisz i jesteś w porządku – to znaczy, że to ty masz rację, a wokół ciebie są też wspaniali i dobrzy ludzie. To jest balsam na twoją skołataną wyobraźnię i serce.  Wtedy warto zmienić otoczenie, środowisko, będziesz lgnąć do tych ludzi, którzy cię akceptują, doceniają, rozumieją i pozwolą ci nie tylko cieszyć się sukcesem, ale także zainspirują cię do dalszej pracy.
  5. Woda sodowa w głowie – różnie bywa, ale na ogół dopada niektórych ludzi sukcesu. Uznasz, że wszystko jest możliwe, zaczniesz nieco przesadzać, „rosnąć” w swoich oczach za bardzo. Pomyślisz, że tak będzie zawsze. Niczego nie ma na zawsze. Warto wtedy mieć kogoś kto cię „zniesie” na ziemię, niekoniecznie bezboleśnie, bo jednak każdy „kopniak” trochę boli. Można też sobie samemu z tym dać radę, ale lepiej z kimś bliskim i wspaniałym obgadać sprawę. Przy dobrym winie, kolacji rozmowa może być… pyszna i ważna. Jeśli wino to może takie KLIK  T U T A J

Tyle tych niby-zasad, niby-porad przyszło mi do głowy.

Jeszcze jedno – w naszym pięknym kraju współobywatele na ogół nie lubią tych „z sukcesem”. Dlaczego tak jest… nie wiem, ale wiem, że warto walczyć o swoje marzenia i odnosić sukcesy. Polacy i Polki często uważają, że trzeba być „średniakiem”, bycie przeciętnym jest dobre, a jeśli ktoś ma pieniądze to na pewno ukradł w taki czy inny sposób. To straszne przekonanie budzi mój wielki sprzeciw. Arogancja, brak pomysłu na życie i niemoc tych ludzi każe im tak myśleć i wszędzie podejrzewać zło, intrygi i brudne interesy. Tacy ludzie chyba po prostu nie potrafią rzetelnie zapracować na sukces, bo to wymaga wielkiego wysiłku, intelektu i wiary w siebie.

Warto dążyć do sukcesów, warto mieć osiągnięcia te wielkie, te małe i te codzienne. Warto cieszyć się nimi, dzielić się z innymi i po prostu być szczęśliwym. Nagrodą jest nasze życie – fajne, ważne i dobre  dla nas i dla wszystkich, którzy zechcą być z nami. Polecam też ten tekst POCZYTAJ PROSZĘ T U T A J