Już prawie… Święta!

ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA są tuż. Białe Boże Narodzenie – to jest to! Biały od śniegu świat, niebo w gwiazdach, śnieg lekko prószy, choinka, ukochani ludzie… rozmarzyłam się.

Chyba nie ma szansy na tę biel i będzie raczej pochmurno. Może uda się bez deszczu i wyjrzy słońce… hmm… na pewno! Tak czy inaczej może przyda się Wam dobre wino? Wybrałam trzy różne. Moim zdaniem wszystkie są świetne, pasują do świątecznych pyszności. Wyznaję zasadę, że każdy dobiera sobie wino takie jakie lubi w danym momencie, do potraw, albo do… nastroju.

Francuskie wino, z Burgundii, rocznik 2011. Białe, wytrawne świetne do ryb, ale nie tylko. Chablis „Rimond” Domaine Michelet – pełne aromatów Burgundii, lekkie, miłe zapachy cytrusów, jasny kolor. Jeśli lubicie Chardonnay to polubicie to wino. Polecam.

Kolejne wino mnie zauroczyło – jest znakomite. Wytrawne, czerwone z Italii, rocznik 2013. Wino Archidamo Promitivo di Manduria.  Polecam, bo jest wyjątkowe. Wino jest raczej mocne, ale nie czuje się tego, bo ma bardzo delikatne taniny, przyjemny smak pozostaje dość długo. Pachnie i smakuje jak lukrecja, a może jak gorzka czekolada… każdy tu znajdzie coś dla siebie. Sączyć je można ot… tak sobie, ale świetnie pasuje do mięsa i dojrzałych serów.

Jeszcze jedno wino, tym razem musujące, z Włoch – Mionetto Prosecco Valdobbiadene Brut. Białe, wytrawne, delikatnie musujące, eleganckie w smaku. Orzeźwia, pięknie pachnie i wspaniale wygląda w kieliszku. Pasuje nieomal do wszystkiego. Lubię to wino, a toast nim… spełni się na pewno 😉

Skoro jest już świątecznie to nie może obyć się bez wspaniałego sernika. Bardzo polecam mój sernik, wypróbowany, zawsze wszystkim smakuje, bo jest naprawdę świetny. Dokładny przepis jest  T U T A J

KOCHANI! WSPANIAŁYCH, SPOKOJNYCH, PIĘKNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!

 

Nasze, piękne ŚWIĘTA

MILI MOI … BĄDŹCIE SZCZĘŚLIWI I…ODPOCZYWAJCIE – SĄ ŚWIĘTA!

ŻYCZĘ WAM WSZYSTKIEGO CO NAJLEPSZE NA TYM ŚWIECIE!

Tutaj niespodzianka, klik proszę…  UŚMIECH PROSZĘ 🙂  

…i trochę pięknej zimy, bieli iskrzącego się śniegu, bo jakoś jej nie widać…

Zima w Puszczy Białowieskiej zdjęcie SG

Zima w Puszczy Białowieskiej
zdjęcie SG

Polecam na Święta i… nie tylko

Zima w Puszczy Białowieskiej Zdjęcie Straży Granicznej

Zima w Puszczy Białowieskiej
Zdjęcie Straży Granicznej

Co prawda do Świąt Bożego Narodzenia i do Nowego Roku jest trochę czasu, ale warto już co nieco  przygotować, przemyśleć no i przede wszystkim coś kupić i przytargać do domu 🙂

Zapraszam zajrzeć i wypróbować mój przepis na wspaniały, pyszny sernik. SERNIK JEST T U T A J  Naprawdę nie pożałujecie, bo robię ten sernik na różne okazje od kilku lat i ma same zalety:

– po 1. zawsze wszystkim bardzo smakuje, a nowi proszą o przepis tak są zaczarowani jego smakiem 🙂 ;

– po 2. zawsze udaje się,trzeba byłoby wielkiego wysiłku, aby coś tu zepsuć;

– po 3. nie jest trudny do zrobienia i wbrew pozorom przepisu robi się… fajnie

– po 4. ten sernik wygląda bardzo domowo i ładnie.

To tyle o smakowitym serniku, a teraz o czymś innym – o WINACH – na ŚWIĘTA .

Wiadomo… każdy z nas ma swoje ulubione, ważne, wypróbowane wina i takie trzeba mieć, ale można też spróbować czegoś nowego, innego, może też zasmakuje. Proponuję  np. wino firmy Boschendal – Cabernet Sauvignon Merlot z 2011 roku. Ciemne, wytrawne, czerwone, jak na wino dość mocne (14,5%), pochodzi z Republiki Południowej Afryki. W czasie Świąt, osoby mięsożerne zwykle jedzą więcej różnych potraw mięsnych – to wino będzie znakomite zarówno do pieczeni, jak i potraw z grilla.

Inne wino też tego uznanego producenta to białe, półwytrawne Le Bouquet Boschendal z 2013 roku. Smak świeżych owoców ananasa, nieco delikatnego zapachu kwiatowego – orzeźwiające, o jasnej barwie. Lubię to wino do delikatnej czekolady, do ciast no i świetnie pasuje do… mojego sernika.

Jeszcze jedno świetne czerwone, wytrawne wino to BENUARA – tym razem z Sycylii. Owoce dojrzewające w słońcu południa Italii są tu arcyciekawe w swoim aromacie. W zapachu jakby czujemy słodycz, dalej łagodne taniny i może nieco pieprzu. Pyszne wino – także do mięs i po prostu do delektowania się nim.

Polecam też czerwone wino bezalkoholowe – np. z Hiszpanii, producent Grupo Matarromera – WIN O/ORed. Wino o pięknym wiśniowym kolorze, eleganckie w smaku, wytrawne, owocowe.  Znakomite do mięs i do delektowania się hiszpańskimi smakami bez alkoholu.

Wszystkie te wina próbowałam i polecam, według mego gustu są znakomite i co dość ważne, nie przekraczają ceny ok. 60-70 zł.

Wina na NOWOROCZNY TOAST ZAPROPONUJĘ W NASTĘPNYM WPISIE. Zapraszam 🙂

Będzie mi miło, jesli zagłosujecie na ten blog w konkursie BLOG ROKU 2014 – koszt sms 1,23 zł jest przeznaczony na rzecz FUNDACJI DZIECI NICZYJE. DZIĘKUJĘ 🙂  Informacje niżej.

Dziękuję 🙂

Wyjątkowy, pyszny „Sernik Czarodziejki”

Każda okazja jest dobra, aby zrobić znakomity sernik – bez okazji też. Tak po prostu dla przyjemności wspólnego zjedzenia czegoś słodkiego 🙂

Ten przepis przetrwał w mojej rodzinie wiele lat, robiła go moja Prababcia, Babcia, Mama i ja także. Nazwaliśmy go „Sernik Czarodziejki”. Kiedyś nieco zmodyfikowała go moja Mama, niedawno ja też np. daję mniej cukru i ew. budynie zamiast mąki ziemniaczanej.

Sernik ma same zalety i tylko jedną wadę – jest kaloryczny, bo robi się go z dobrych produktów. Zawsze się udaje, jest pyszny, a rodzina i przyjaciele na różne okazje proszą: „Zrób ten swój czarodziejski sernik…” zajadają się nim i… chwalą. Przepis może wydać się nieco długi, ale podałam wszystkie szczegóły, także dla początkujących w pieczeniu 🙂

Sukces zapewniony!

Nie jest tajemnicą, że prawie każda potrawa uda się, jeśli damy jej i sobie szansę. Dlatego, aby ten sernik był najwspanialszy na świecie wszystkie składniki muszą być bardzo dobrej jakości i świeże. Wszystko to można kupić, nie da się tylko kupić serca i radości gotowania, ale to przecież mamy, jak zawsze na święta i nie tylko 😉

Składniki

Ważne! Wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową, czyli ser, jaja i masło. Najlepiej wyjąć z lodówki na godzinę przez pieczeniem.

1.  1 kg białego sera – ser musi być dobry, świeży, tłusty – trzeba go zemleć, albo kupić gotowy już zmielony, proszę zwrócić uwagę, aby był bez żadnych dodatków – np. cukru (uwaga na datę przydatności do spożycia – kwaśny ser absolutnie odpada!).

2.  9 jaj – najlepiej z tzw. eko, albo takie, które lubimy i uważamy, że są dobre.

3.  Kostka dobrego masła 250g – zwykle kostki są 200g trzeba więc trochę dodać – koniecznie sprawdzić na opakowaniu ile jest „masła w maśle” (margaryna i „półmasło” nie sprawdzą się – sernik będzie „nie taki”). Ostatnio kupiłam naprawdę pyszne masło w „Krakowskim Kredensie”, jeśli masz dostęp do tego sklepu, polecam.

4.  1 i 1/2 szklanki cukru – może być trochę mniej jeśli wolimy sernik mniej słodki. Ostatnio daję tylko szklankę i też jest słodki.

5.  Płaska łyżeczka kawowa proszku do pieczenia, albo bez proszku – wedle uznania. Nieco mniej urośnie, ale dobrze ubita piana z białek swoje zrobi.

6.  2 łyżki mąki ziemniaczanej, albo dwa budynie śmietankowe bez cukru.

7.  Dodatki według uznania: skórka pomarańczowa i rodzynki (zwykle dodaję i rodzynki i skórkę, ale bez bakalii jest też pysznie), ewentualnie jakiś ulubiony aromat (ja nie dodaję), ale nie wtedy gdy namoczymy rodzynki z dodatkiem kilku kropli alkoholu. Polecam whisky, rum, brandy, polski Jarzębiak, Soplica albo… co kto lubi. Wino, piwo nie nadają się.

Do masy można dodać jeden cukier waniliowy, odrobinę ulubionego aromatu, może też być kilka kropli np. brandy, jeśli rodzynki nie były moczone w wodzie z alkoholem – według fantazji i pomysłu…

8. Szczyptę soli do piany z białek.

Jak to zrobić?

Włączyć piekarnik, aby był nagrzany do 180 stopni. Namoczyć w wodzie rodzynki – można, ale niekoniecznie – dodać kilka kropli alkoholu j.w. Przygotować formę czyli dokładnie posmarować masłem i posypać bułką tartą.

Starannie utrzeć (mikserem, w robocie):

  • żółtka jaj (wszystkie białka zostawiamy na pianę)
  • masło, proszek do pieczenia – ja dodaję, ale może wystarczyć tylko ubita piana z białek,
  • mąkę ziemniaczaną (lub budynie),
  • cukier  + ewentualnie cukier waniliowy.

Znakomicie utartą masę wyłożyć do innej, trochę większej miski, dodać przygotowany – czyli zmielony – ser i pianę z białek jaj – ubitą „na sztywno” ze szczyptą soli. Łyżką delikatnie wszystko wymieszać, aż piana dokładnie połączy się z masą serową. Dodać bakalie (wcześniej namoczone i odsączone rodzynki), ewentualnie aromat. Wszystko jeszcze raz, delikatnie, acz skutecznie wymieszać.

Formę do pieczenia – najlepsza jest tortownica o średnicy 28 cm – wcześniej wysmarowana  masłem i posypana tartą bułką. Lepiej nie używać innego tłuszczu do smarowania formy, bo przeniknie zapach i smak do sernika. Tortownicę można wypełnić masą serową tylko do 2/3 wysokości – sernik dość mocno wyrośnie, później trochę opadnie. Jeśli weźmiemy mniejszą formę to trzeba masę podzielić na dwie części.

Wspaniałą, pachnącą masę wykładamy do przygotowanej tortownicy i pieczemy 50 – 60 minut w temperaturze 180 st. Ten czas i temperatura to dla elektrycznego piekarnika z termoobiegiem, sądzę, że w gazowym trzeba piec nieco dłużej. Trzeba sprawdzać kolor sernika. Sernik powinien być wyrośnięty i na wierzchu złoto-jasnobrązowy. Kiedy jest już upieczony proszę wyłączyć piekarnik, ale sernika nie wyjmować od razu, zostawić na kilka minut, potem wyjąć do ostygnięcia.

Moim zdaniem „Sernik Czarodziejki” nie wymaga już żadnych dodatków, ale jeśli ktoś lubi można podać posypany cukrem pudrem, albo z bitą śmietaną, z owocami czy z ulubionym słodkim sosem.

Wszystkie Czarodziejki i ja też – życzą udatnego pieczenia i Smacznego! 🙂

„Cosecha” – oznacza młode wino

DSC08601Już niestety chłodem wieje, więc cieplutko witam;)

Do Świąt i Sylwestra jeszcze mamy trochę czasu, ale na pewno sporo z nas już o tych dniach myśli. Nie tylko o porządkach, choince, świątecznych potrawach, prezentach, ale może także o kupieniu dobrego wina.

Dobre wino warte „grzechu”, czyli ewentualnie wydania trochę większej gotówki. Skoro mamy „wydać” to trzeba też co nieco wiedzieć, aby nabyć to co lubimy, polubimy, co nas zachwyci smakiem, zapachem, uwiedzie barwą… i miło zadziwi gości.

Coraz częściej kupujemy wina z Hiszpanii. Wiele jest znanych firm, nazw, a skoro tak – warto znać hiszpańskie oznaczenia win. Są nieco inne niż np. francuskie, czy włoskie, które na ogół znamy. Porządek musi być, więc Hiszpanie stworzyli  specjalny Instytut, który określa z jakim winem mamy do czynienia.

Na etykietach butelek świetnych, hiszpańskich win znajdziemy różne nazwy, słowa, kto zna hiszpański ten wie, ale nie każdy musi znać.

Określenie cosecha – oznacza, że jest to młode wino, które trafiło do sprzedaży nieomal natychmiast po wytworzeniu. Jeśli znajdziemy na etykiecie słowa: sin crianza to na pewno jest  wino z poprzedniego roku – jednoroczne; takie wino może być też określane jako joven czyli „nastolatek” – co oczywiście nie oznacza, że ma kilkanaście lat ;).  Natomiast nazwanie wina crianza oznacza, że to wino było starzone – w tym przypadku było rok w beczce i rok w butelce. Gdy na etykiecie jest słowo reserva  – to już jest nieco wyższa półka, bo to wino było w beczce dwa lata i na ogół rok, albo dwa w butelce.

Każde określenie mówi nam wiele o winie, przede wszystkim o jego jakości, ale także o… cenie.

A teraz o czymś co mnie zadziwiło. Otóż podejrzewam, że na pewno niezwykłe są naturalne wina. Podobno  można już je kupić także w Polsce np. wina Foradori i Occhipinti. Są to wina z Italii. Produkowane bez sztucznych nawozów, pestycydów i bez różnych produkcyjnych tricków.

Niestety jeszcze nie próbowałam żadnego z tych win. Dowiedziałam się o nich z filmu „Senza trucco”, który był pokazany na festiwalu filmów o kulinariach Food Film Fest, zorganizowanym przez „Kuchnia+”. Gwiazdami są tu cztery Włoszki, winiarki:  Arianna Occhipinti z Sycylii,  Dora Forsoni – Toskania, Nicoletta Bocca – Piemont, Elisabetta Foradori – Górna Adyga. Wina tych wspaniałych dam – winiarek oceniane są najwyższymi notami, a smakosze delektują się nimi z upodobaniem. Jeśli gdzieś znajdziecie ten film to polecam, bo są to niezwykłe osobowości i świetnie zrobiony film. Nie zobaczycie tu pięknych modelek pijących wino, ale piękne, jak dobre wino – dojrzałe kobiety, znające wartość swoją i swoich win. Jeśli uda mi się spróbować któreś z tych win to na pewno opiszę swoje wrażenia.

A teraz na Święta i nie tylko polecam także polskie wina, o których pisałam trochę np. tutaj: https://mozgojazda.wordpress.com/2013/09/02/po-wakacjach-kasa-prawie-pusta-ale/

Coś pysznego…

Nie obiecuję, że ten sernik jest mało kaloryczny. Wręcz przeciwnie.

Rodzina i przyjaciele bardzo lubią tzw. „mój sernik” i na różne okazje proszą: „Może zrobisz swój sernik?” Ten przepis przetrwał wiele lat w mojej rodzinie. Sernik rzeczywiście jest znakomity i zawsze się udaje. Do tego świetna kawa,  a może dobre wino i pyszny nastrój murowany!

Uwaga:
Wszystkie, podstawowe składniki powinny mieć temperaturę pokojową, czyli ser, jaja i masło. Najlepiej wyjąć z lodówki na dwie godziny przez pieczeniem.

Kupujemy:

1.  1 kg białego sera – ser musi być bardzo dobry, świeży, tłusty – trzeba go zemleć, albo kupić gotowy już zmielony, ale wtedy proszę zwrócić uwagę, aby był bez żadnych dodatków – np. cukru (uwaga na datę przydatności do spożycia – kwaśny ser absolutnie odpada).
2. 9 jaj – najlepiej z tzw. wolnego chowu.
3. Kostka (250 g, a nie 200g) dobrego masła – trzeba sprawdzić na opakowaniu ile jest „masła w maśle” (margaryna i „półmasło” nie sprawdzą się – sernik będzie miał wtedy niestety nieco inny smak).
4. 1 i 1/2 szklanki cukru – może być trochę mniej jeśli wolimy sernik mniej słodki.
5. Płaska łyżeczka proszku do pieczenia.
6. 2 łyżki mąki ziemniaczanej, albo dwa budynie śmietankowe, ale bez cukru.
7. Według uznania: skórka pomarańczowa i rodzynki (zwykle dodaję i rodzynki i skórkę), ewentualnie jakiś aromat.
8. Można dodać jeden cukier waniliowy – według uznania.
9. Szczyptę soli do piany z białek i drugą szczyptę do masy serowej.

Sposób przygotowania
Włączyć piekarnik, aby był nagrzany do 180 stopni. Namoczyć rodzynki. Przygotować formę do pieczenia.

Dokładnie utrzeć (mikserem, w robocie): żółtka jaj, (białka zostawiamy na pianę) masło, proszek do pieczenia, mąkę ziemniaczaną (lub budynie), cukier, ewentualnie cukier waniliowy.
Utartą masę wyłożyć do innej, trochę większej miski, dodać przygotowany – czyli zmielony – ser i pianę z białek jaj – ubitą ze szczyptą soli. Łyżką delikatnie wszystko wymieszać, aż piana połączy się z masą serową. Dodać bakalie, ewentualnie aromat. Rodzynki trzeba wcześniej namoczyć w ciepłej wodzie, aby były miękkie. Wszystko jeszcze raz, delikatnie wymieszać.

Przygotować formę do pieczenia: najlepsza jest tortownica o średnicy 28 cm, którą trzeba wysmarować masłem i posypać tartą bułką.  Nie radzę używać innego tłuszczu do smarowania formy, bo przeniknie zapach i smak do sernika. Tortownicę można wypełnić masą serową tylko do 2/3 wysokości – sernik dość mocno wyrośnie, później trochę opada. Jeśli weźmiemy mniejszą formę to trzeba masę podzielić na dwie części.

Masę wykładamy do przygotowanej tortownicy i pieczemy 50 – 60 minut. Ten czas i temperatura (180 st.) to dla elektrycznego piekarnika z termoobiegiem, sądzę, że w gazowym trzeba piec nieco dłużej. Sprawdzamy – góra musi być lekko brązowo – żółta, a sernik mocno wyrośnięty, po ostygnięciu lekko opadnie.

Sernika nie wyjmujemy z piekarnika natychmiast, wyłączamy piekarnik i dopiero po kilkunastu minutach wyjmujemy pięknie upieczony sernik. Po ostygnięciu można wyjąć z formy.

Sernik ma bogaty smak, ale można podawać go np. z bita śmietaną, z owocami, można posypać cukrem pudrem. W naszej rodzinie jada się sernik „goły” – jest pyszny. Jak kto lubi – smacznego!