Nocne Polek rozmowy

Cześć, witaj na „Mózgojazda”!

Nocne Polek rozmowy

Szaro-bura Jesień trwa, ale przecież nie będzie tak ciągle! Będzie biała, nieco (mam nadzieję!) mroźna i słoneczna Zima. Już niedługo będzie dłuższy dzień – na Nowy Rok dzień dłuższy na barani skok. To już coś 🙂  Prawda…

Spotkanie z dość długo (ponad 4 lata) niewidzianą, miłą mi przyjaciółką (gadanie na odległość to nie to samo) zaowocowało trochę zabawową, a trochę prowokującą, nocną rozmową o tym: gdybym miała przeżyć moje życie jeszcze raz…

Ja stwierdziłam, że pozwoliłabym sobie na więcej błędów, doskonałość (czy coś takiego w ogóle istnieje?) to na pewno nie jest moje powołanie. Natomiast znacznie więcej poświęciłabym czasu na odpoczynek, zabawę, na bycie razem z innymi miłymi i kochanymi, na czytanie, pisanie…  na wschody i zachody słońca, na jazdę autem, na pyszne wino…

Byłabym bardziej szalona, ale jednocześnie na pewno znalazłyby się sprawy, które potraktowałabym z większą uwagą. Wykorzystałabym więcej szans, aby podróżować, wędrować, popływać kajakiem,  zobaczyć mnóstwo miejsc, o których wiem, że są, ale na razie nie dla mnie. Czyli musiałabym walczyć ze swoim małym leniem i nie tylko.

A co z jedzeniem? Och! Jadłabym więcej mojej ukochanej chałwy, lodów i  czekolady dry, a mniej dość nudnej tzw. zdrowej żywności. Moja przyjaciółka oprócz chałwy chciałaby jeść tylko dania kuchni tajskiej – najlepiej tam.

Dalej to już nieomal czysta psychologia. Obie doszłyśmy do wniosku, że mniej zamartwiałybyśmy się często wydumanymi problemami. Obie jesteśmy osobami – można nas nazwać – z dużym poczuciem wolności i wyobraźnią, ale traktująjemy życie chyba zbyt serio.  Niełatwe są takie persony 🙂

Gdybym mogła swoje życie przeżyć jeszcze raz, ale nie mogę. To się niestety nikomu nie uda. Chyba, że ktoś wierzy w reinkarnację, ale wiara to nie wszystko. Poza tym można odrodzić się jako kwiat, albo mrówka, albo lew… niekoniecznie jako Człowiek.

Za nocne Polek rozmowy – za Polaków też 🙂

Dlatego póki co polecam pyszne wino, przy którym ta swawolna paplanina szła nam znakomicie. To wino Chianti Classic Riserva. Piękny kolor, w kieliszku wygląda tak samo miło jak miło się go pije. Jest dość łagodne, ale jednocześnie bogate w smaku, każdy łyk jest ważny.  Do tego najpierw zjadłyśmy… moje wytrawne naleśniki z warzywami i carry, a potem… było szaleństwo – chałwa, lody, tajskie danie też było.

Piękne, zwariowane i ważne są nasze nocne Polek rozmowy. Polaków oczywiście też.

Pogadajcie sobie, powyobrażajcie co byłoby gdyby… mogło być jeszcze raz. Gdyby można było przeżyć życie jeszcze raz. Co zmienić, poprawić…  Niezła zabawa i… oczyszczenie. Na ogół  okazuje się, że to co mamy i kochamy jest jednak ok

Miło, że mogę Cię tu spotkać. Cześć!  

Reklamy

Żeby dobrze zacząć – warto dobrze skończyć

Piękna chwila... (Niestety nie znam autora)

Piękna chwila…

Styczeń, nowy rok – symbol czegoś co się skończyło, a  „7” na końcu daty to nowe. Miesiące  2016 roku minęły, idą już następne i bardzo chcesz, aby wszystko się dobrze zaczęło i… trwało przez kolejne co najmniej 12 miesięcy.

Teraz – właśnie TERAZ MASZ MOC! Ta moc to TWOJA MOTYWACJA i  NASTAWIENIE NA NOWE. Tytuł tego wpisu coś mówi. Otóż to stara prawda i świetny obyczaj – zanim zaczniesz coś nowego dokończ… stare.

Możesz pomyśleć… dobrze, że minął ten rok, bo…

Albo… szkoda,, to był fajny rok, choć jestem starszy/starsza znowu o rok…

A może pomyślisz… minął rok, warto przemyśleć przeanalizować, coś podsumować, coś zakończyć, albo kontynuować… Mózg pracuje czyli jest hmm… mózgojazda!

Takie „analizowanie”, „podsumowanie” może być różne. Może cię kosztować trochę stresu, zasmucenia, żalu, albo odwrotnie – będzie radość, zachwyt, duma z dokonań, zadowolenie… Tak czy inaczej warto zakończyć miniony rok jakąś… kontemplacją , dobrą myślą, o zmianach na lepsze, coś zakończyć, aby było porządnie. Czyli po prostu ładnie zakończyć poprzedni rok, aby jeszcze ładniej zacząć nowy. To może trwać kilka dni, a nawet cały styczeń, ale jednak ani dnia dłużej.

Co dalej?

Dalej jest TU I TERAZ, NIECODZIENNOSĆ I CODZIENNOŚĆ. UWAŻNOŚĆ I NIEUWAŻNOŚĆ, MIŁOŚĆ, PRZYJAŹŃ, PRACA i LENIUCHOWANIE, ZABAWA i SMUTEK,  ZMĘCZENIE i ODPOCZYNEK… Samo życie.

Planować czy nie planować?

Oczywiście planuj co chcesz, ile chcesz i jak chcesz – planowanie to też realizacja marzeń. Realizacja, albo nie. Życie płata nam figle – plany wylatują w powietrze, bo brak racji, pieniędzy, dobrych chęci, dobrych ludzi, bo ktoś nas nie akceptuje, albo wręcz nie znosi i próbuje zniszczyć nasze marzenia… Czy jesteś na to wszystko gotowa/gotowy? Tak, na pewno teraz masz silną motywację i dlatego – TO NAJLEPSZY CZAS NA DZIAŁANIE!

Powiesz – tak, tak…  wiem, ale co zrobić jeśli nic się nie uda? Och! To nie tak. Zawsze możesz, poczytać, pograć, pójść na koncert, na kurs, zacząć nowe, najdziwniejsze plany i studia, dokształcić się, albo po stresie dobrze się wyspać i spać choćby kilkanaście godzin. Świat się nie zawali, a ty musisz to po prostu przeżyć i działać dalej, inaczej. Teraz już jesteś mądrzejszy i wiesz co i jak… Pomimo wszystkie razy jakie dostajemy każdy ma kogoś, coś co pozostaje niezmienne, nasze, ważne i dobre.  Nie ma tu jednej, dobrej podpowiedzi – każdy ma swój sposób na różne niedobrości życia.

ŻYCZĘ CI PEŁNEGO, MIĘSISTEGO, JĘDRNEGO, NAJLEPSZEGO 2017 ROKU

„Cienie zapomnianych przodków” – wciąż ożywają…

 

Zapraszam do przeczytania tekstu poniżej – to nie jest wpis mego autorstwa. Trafiłam na niego przypadkiem, ale daje wiele do myślenia na dziś, na nasze tu i teraz pomimo upływu wielu lat.

 

(…) Zasadniczą cechą ustroju, w którym żyję, jest dążenie do zawładnięcia umysłem ludzkim. Zaczyna się to w szkole poprzez budowanie takiego świata duchowego, gdzie wszystko jest jasne, jednoznaczne i „dookreślone” . ”Dookreślenie” przez konieczności władzy nie polega li-tylko na modelowaniu wizji teraźniejszości. Modelowana jest i przeszłość. Nic dziwnego zresztą: kto rządzi wyobrażeniami o przeszłości, ten […]

via Bartłomiej (Adam Michnik) – „Cienie zapomnianych przodków” [1975] (fragment) — Zapisz.org

Jak być kobietą myślącą i… nie zwariować

Cudowna cisza w Puszczy – tutaj najlepiej się rozmyśla.

Dość długo nie pisałam – przepraszam, ale czasowo było trudno i nie udawało się, a może za dużo… rozmyślałam.

Wydawałoby się, że jeśli nie możesz mówić, pisać o tym co myślisz, to po co myśleć? Być może gdyby ludzie nie mogli np. trawić to pewnie nie jedliby. Nie jest tak. To dość prowokacyjne pytanie rodzi następne: a może szczęściem jest – chociaż na pewien czas – przestać myśleć? Stać się nieco bezmyślnym, dać odpocząć ciału, mózgowi, psyche, duszy… ale co dalej, też znowu trzeba coś pomyśleć, wymyślić…

Okazuje się jednak, że sprawa jest niezwykle złożona, ponieważ nasz mózg myśli zawsze, na okrągło, także wtedy gdy śpimy. No to pomyślmy wracając do pierwszego pytania. Po co nam nasze wspaniałe i ważne przecież myśli, których nie moglibyśmy wypowiedzieć, opisać, zobrazować, przegadać i  zrealizować?

OTÓŻ – NIE TYLKO DLA SATYSFAKCJI MYŚLENIA – BO POTRAFIĘ, BO MOGĘ, BO JESTEM. To jest oczywiście zajęcie fascynujące, można się wykazać na miliardy sposobów, ale można też zacząć lubić… SIEBIE. To nie zawsze przychodzi nam do głowy, a przecież jesteśmy osobą, z którą powinno nam się najlepiej „gadać”, rozmyślać, odczuwać, współczuć, ponarzekać, wymyślać wszelkie cuda, śmiać się i płakać, złościć się na siebie. No proszę – ile mamy możliwości współistnienia ze sobą. Jednak… myślenie bez działania?

Skąd takie myśli? Stąd, że coraz trudniejsza jest otaczająca nas nowa rzeczywistość i choć niespecjalnie mnie ona jeszcze dotyka, wiem, że to tylko pozornie tak wygląda. Ta dziwnie odmieniana rzeczywistość coraz szybciej dosięga nas bylejakością, swoim mocno rozzłoszczonym, ofensywnym charakterem i agresją. Jakoś do niedawna jednak było znacznie mniej… bylejakości.  

Nie ma na Świecie osoby, która wynagrodziłaby kogokolwiek za to, że nie lubimy siebie. To nie jest egoizm, to NORMALNOŚĆ. Nie warto. Warto myśleć, doceniać siebie, innych myślących, bo nikt za nas tego nie zrobi. Zatem – myślmy, działajmy i doceniajmy siebie! Warto.

To co myślimy i zamierzamy zrealizować musimy umieć przekazać tak, aby inni w to uwierzyli, zaufali. Wiem, to nie jest proste, ale przecież możliwe!

Zaufanie… wspaniała, najważniejsza sprawa. Przecież nie mówimy komuś „kocham cię, ale to nie jest najważniejsze, mam ważniejsze sprawy”. To byłoby idiotyczne.