Jest WIOSNA, świętujmy 8 Marca 2018 – pomimo wszystko…

WITAM CIĘ MIŁO!

Jesteśmy wspaniałe, mądre, piękne i (na ogół;)) bardzo  miłe. A co… ktoś ma może wątpliwości? Ja mnóstwo moich znajomych Dziewczyn i Facetów nie mamy wątpliwości 😉

Bądźmy razem  Kobiety i Mężczyźni – WARTO – na dzisiejszych międzynarodowych  demonstracjach – w Warszawie po południu Pl Konstytucji.

 

Co o tym myślisz? (tekst i film)

Po niezaplanowanej przerwie WITAM MIŁO!

Od razu muszę – niestety – zacząć od zdarzenia dla mnie bulwersującego, o którym przeczytałam i obejrzałam film.

Poniedziałek -11 st.C, mroźny dzień, Warszawa.

Może lepiej jeździć takimi pojazdami?

Młody chłopak (18 lat) jechał rowerem, spokojnie, prawidłowo po ulicy warszawskiej Woli i został zatrzymany przez policję. Para policjantów rozpoczęła zatrzymanie od kontroli dokumentów, następnie kazano chłopakowi pokazać plecak, wszystko mu przeszukano, potem kazano mu pokazać co ma w kieszeniach, następnie szukano czegoś pod kurtką i potem pod bluzą. Nie pozwolił dotknąć swego ciała, ale…

Przeszukanie było bardzo dokładne. Kiedy Chłopak dopominał się o powód i cel przeszukania otrzymał odpowiedź, że szukają skradzionego roweru. Na koniec – nic nie znaleźli co by ich zadowoliło, stwierdzili natomiast, że chodzi o kradzieże rowerów w tej dzielnicy. W końcu podeszli do roweru i sprawdzili nr ramy, rower postawili do góry kołami na chodniku. Chłopak mówi, że nie ukradł żadnego roweru, to jest jego własność. Ciekawe…  szukanie skradzionego roweru – najpierw zaczęli w plecaku, potem w kieszeniach, a rower sobie stał. Pomimo, że chodziło o rower nie zaczęto od sprawdzenia roweru.

Moje zdanie: policja ma prawo zatrzymać, sprawdzić dokumenty i jeśli szuka kradzionego roweru – sprawdzić rower. Osobiste przeszukiwanie jest NIEDOPUSZCZALNE i BEZPRAWNE. Czego szukali? Kłamali, że chodzi o rower? Zachowali się po prostu – w części – bezprawnie i arogancko.

Na szczęście chłopak miał zamontowaną kamerkę i wszystko zostało nagrane. Wielki szacunek dla tego Chłopaka – nie dał się sprowokować, wytrzymał wszystko i odjechał. 

Obejrzyjcie proszę filmik z tego zatrzymania i przeszukiwania to  tutaj: 

To nie może tak być! Zaczniemy się bać wychodzić, wyjeżdżać z domu! Obecna władza nic nie rozumie, nienawidzi ludzi, chyba w każdym człowieku widzi przestępcę. Dlaczego?! Nie chcemy żyć w państwie policyjnym, chcemy szacunku i normalności! To zdarzenie – mom zdaniem – nie do końca było normalne.  Co TY o tym myślisz?

To nie jest mgła! To SMOG!

Dzień dobry, choć taki zasmogowany dzień nie może być dobry.

Warszawa,  7.00 rano, wyglądam przez okno… ale mgła, myślę. Wychodzę  na balkon i… przerażenie! Smród okropny, dymny jakiś, wstrętny, duszący zapach. Moje spojówki gwałtownie zareagowały – oczy pieką, zamykam, ale muszę oddychać, za chwilę boli mnie głowa. Zanim zamknęłam oczy i balkon zrobiłam kilka zdjęć.

To co z POWIETRZEM dzieje się dzisiaj, nie tylko dzisiaj i przypuszczam nie tylko w Warszawie, jest NIEZROZUMIAŁE. Jak można było dopuścić do takiej katastrofy?! Jesteśmy najgorsi w Europie!

O SMOGU  można dowiedzieć się więcej  T U T A J

Obejrzyj proszę te zdjęcia z balkonu, jeśli nie jesteś w Warszawie to masz dużo szczęścia. Dusimy się!

Warszawski SMOG!

Śnieg w Warszawie – za wcześnie?

Dzień dobry bardzo z zaśnieżonej, porannej Warszawy!

Dzisiaj o siódmej rano było bajkowo. Drzewa białe, trawniki w śniegu, na balkonie śnieg, na termometrze zero stopni. Po godzinie wszystko zaczęło topnieć, ale pozostały zdjęcia.

Lubię wszystkie pory roku, jednak – moim zdaniem – Zima zawsze przychodzi za wcześnie. W tym roku prawie nie było złotej Jesieni, a może przegapiłam chociaż bardzo lubię Jesień. Potrafi być piękna, słoneczna, jeszcze ciepła. Było może kilkanaście takich cudnych dni, ale to zdecydowanie mało. Za to był deszcz i deszcz…

Przecież zwykle są słoneczne, jesienne dni. Napisałam o takiej Jesieni 2015 roku  ZAPRASZAM TUTAJ

Dzisiejsza, poranna Zima była interesująca. Zrobiłam kilka fotek z balkonu 🙂 Obejrzyj – zapraszam 🙂

Tu widać worki z jesiennymi liśćmi -jeszcze nie zabrane…

 

 

 

 

 

 

Auto trzeba odśnieżyć…

Ptaki pochowały się, zwykle są na tym trawniku.

 

 

Interesująca… przygoda

 

Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć z wystawy na którą od pewnego czasu czekałam. Na przeżycie tej ekspozycji trzeba sobie zarezerwować co najmniej ok. dwóch godzin. Mnie zajęło to więcej, bo ciągle, w różnych momentach… wracałam by obejrzeć jeszcze i jeszcze raz.

WYSTAWA DALI CONTRA WARCHOL – jest w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie do 7 października 2017. Moim zdaniem warto zarezerwować sobie trochę czasu i obejrzeć,  posłuchać (w słuchawkach) świetnego tekstu oprowadzającego widza po tej unikalnej, niezwykłej wystawie. Spora część eksponatów pokazana jest po raz pierwszy publiczności.

Wchodzimy przez Bramę Marylin Monroe, dalej Bramę Kina, możemy poczuć zapachy w Świątyni Zapachu Salvadora Dalego, podziwiać będziemy foto z pięknymi wąsami Dalego itd. itd. Contra to Endy Warchol – ale czy to jest… contra? To jest po prostu inny, znakomity Artysta. Możemy tu podziwiać m.in. wspaniałe okładki płyt najsłynniejszych zespołów, muzyków jazzowych…

Obejrzyj proszę moje amatorskie ujęcia foto, które oczywiście nie mogą oddać atmosfery wystawy, jej przesłania, uroku…

Salvador Dali i jego ukochana żona Gala

 

Mamy wyczekane, upalne LATO!

To dla ochłody! Autor zdjęcia: Kully Singh

Jest gorąco, upalnie od kilku dni każdy to widzi, czuje i … wie.

Mamy nareszcie wyczekane lato. W pracy mamy różnie, ale przecież kiedyś trzeba wyjść na rozpalone miasto, dopaść często zbyt daleko zaparkowanego auta… albo do – oby! -klimatyzowanego autobusu. W metrze trochę jest chłodniej.

Wsiąść do samochodu nie daje się tak od razu, jeśli stał na słońcu przez wiele godzin – to wnętrze jest jak rozgrzany piekarnik! Nie zawsze można otworzyć  drzwi tak by zrobić przewiew i nieco schłodzić. Wsiadam – koszmar! Włączam silnik, klima na full i jedziemy… Zależy jaka klima – u mnie dopiero po kilku minutach można „odzyskać” oddech.

Jadę, jest OK. Pomimo gorącego lata w Warszawie jest mnóstwo ludzi i aut. Koniec  jazdy – oto  „mój ulubiony” korek. Miałam nadzieję, że od 1 sierpnia będzie lepiej, ale nie jest. Stoimy, nieco jedziemy, stoimy… i tak przez chyba 15 minut.

To też dla ochłody….

W samochodzie jest już przyjemnie chłodno, na następnej „stójce” sięgam po … cukierka. Gra moja miła, znakomita muzyka – nowa płyta „December Avenue” – Tomasza Stańki. Korek mniejszy, jadę.  Dojechałam do domu. Jestem zmęczona, ale jakbym nieco odpoczęła, oderwałam się od codzienności… w warszawskim korku! – tej innej codzienności Warszawiaków.

Ostatnio wymyśliłam Domową Cytrynkę – moim zdaniem – świetny napój. Znakomicie gasi pragnienie i fajnie smakuje. Przepis, jeśli masz chęć wypróbować jest T U T A J

Wieczór przy świetle świecy… winie, dla ochłody…

A teraz coś przyjemniejszego. Lubisz może  tzw. szprycery? Są fajne na upalny wakacyjny, a także miejski wieczór. Przypuszczam, że każdy ma własny sposób, opowiem o moim –  jak zrobić, aby szprycer był dobry w smaku i spełnił swoje zadanie, czyli ugasił pragnienie. Do szprycera używam wody gazowanej, najlepiej zrobionej w syfonie, bo mineralna ma przecież różne smaki. Woda powinna być zimna, a wino mocno schłodzone. Szprycer po prostu powinien być zimny. Jakie wino? Chętnie wybieram jakiś  Riesling,  albo lekko słodkawe, owocowe, zwykle półwytrawne, lub inne  wytrawne, białe. Wino do szprycera nie musi być drogie – może być tańsze, polecam całkiem sympatyczne np. tzw. zielone wino. Do szprycera wolę białe wina, ale wiele osób lubi także z czerwonym winem – też OK. Kolejna sprawa to proporcje wody i wina. Moim zdaniem każdy powinien metodą prób i błędów znaleźć swój ulubiony, najbardziej pasujący smak. Zwykle robię ok. 70% wody i 30% wina. Niektórzy wolą 80, 90% wody i resztę wina – też dobre.  Polecam także zrobić szprycera wcześniej, aby go dobrze schłodzić przed podaniem. Podaję w szklanym dzbanie z kostkami lodu, często z jakimiś owocami np. z malinami, albo z krążkami cytryny, limonka raczej do bardziej słodkiego szprycera.

Smacznego! Na ochłodę!

Pozdrawiam Cię miło  🙂

 

 

 

Dzisiaj, 16.00, Warszawa, Pl. Defilad -DLA PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ

Wspaniały ten Żubr!
Autor zdjęcia: Kully Singh

MOJA PUSZCZA

Oczywiście nie jest „moja”, ale widziana moimi oczami, odczuwana moją wrażliwością.

Absolutnie nie można zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować dlaczego obecna tzw. władza uparła się, aby zniszczyć Puszczę Białowieską, aby zniszczyć, nasze lasy, skwery i parki w miastach, drzewa i krzewy przy drogach itd.

To jest PORAŻAJĄCE!

Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć mego autorstwa robionych w różnych latach, w różnych miejscach nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale też w urokliwych wioskach wokół Puszczy i oczywiście także w Białowieży. Wszędzie tam jest naprawdę pięknie…

Niektóre z tych zdjęć są już tu na blogu.

Zresztą jest już lato i warto wybrać  się tam i wszystkie te cuda natury  zobaczyć. Pooddychać świeżym, czystym powietrzem, posłuchać wspaniałej ciszy i zwierząt, zobaczyć nocą rozgwieżdżone niebo, wygrzać się na słońcu, powędrować i… pojeść regionalne potrawy.

Wjeżdżamy do Puszczy…

W głębi Puszczy…

Zadziwiła i urzekła mnie ta chata – wieś przy Puszczy

Wczesna jesień w Puszczy

Drzewa umierają stojąc… W Puszczy tak jest od prawieków…

Lamy też można spotkać w okolicach Puszczy

Będzie burza i… była

Ile to drzewo może mieć lat? Wieki… czy jeszcze tam jest…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To było tak blisko tych wielkich zwierząt, że ciągle pamiętam ten "dziki" zapach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszam Cię również do poczytania i obejrzenia tych i innych zdjęć tu na blogu Mózgojazda, podaję kilka linków może zajrzysz…

Tutaj znajdziesz zdjęcia i trochę info na temat ponad stuletniej stacji kolejowej w Białowieży: TUTAJ KLIK

Natomiast coś aktualnego: TUTAJ

Zapraszam Cię też do poczytania innych tekstów np. dot. kierowców i w ogóle moto – W TEJ KATEGORII

Jeśli możesz przyjdź dzisiaj na Pl. Defilad w Warszawie, godz. 16.00 – pogoda jest dobra, nie ma upału, nie pada. Warto.

Serdeczności… 🙂

 

Sobotnie… zaczarowanie?

Hej! Witam Cię miło 🙂

Tytuł? Sobotnie na pewno, bo to było wczoraj czyli w sobotę. Czy aż zaczarowanie… może nie, pomyślisz – ależ tak, małe lecz miłe, tak to czułam.

Zupełnie przypadkiem znalazłam się w świecie drewna, korka, lasu w… butelkach, poduszek z… gryką i wielu innych uroczych bytów. Wszystko to wyzłocone, oświetlone i ocieplone czerwcowym słońcem.

Gdzie? Najdziwniejsze, że te „cuda” znalazłam przypadkiem w Warszawie przy Placu Vogla. Dzisiaj w niedzielę też tam są. Warto wybrać się, także z dziećmi, bo dla nich też są różne fajne rzeczy i np. mogą malować prawdziwymi farbami.

Artyści, projektanci, rzemieślnicy przyjechali by pokazać, poopowiadać, sprzedać swoje dzieła. Nie o wszystkie ceny pytałam, ale to co kupiłam jest miłe, oryginalne i niedrogie. Oto moja dłoń z pierścionkiem z korka, ładny? Mnie cieszy 🙂

 

 

 

 

 

 

A to jest stoisko gdzie uśmiechnięta, śliczna Dziewczyna sprzedaje swoje artystyczne wyroby, ma interesujące pomysły. Kolczyki, broszki, bransolety i wiele innych oryginalnych, naturalnych ozdób.

 

 

 

 

 

 

 

Znakomicie się prezentowały wszystkie inne stoiska. Drewno jest zawsze piękne, ciepłe, zapach przywołuje zwykle coś miłego, dobrego, może… wakacje. Kupiłam świecznik ze starego olchowego drewna, nieduży, do tego świeczka o miodowym zapachu.

Świecznik jest z tego stoiska:

 

 

 

 

 

 

 

 

Tutaj też można było „podejrzeć” pracę przy drewnie – dłutem, specjalnym młotkiem i z niezwykłym wyczuciem, bo to drewno nie pęka…

Las w butelkach, butlach i wielkich słojach. Naprawdę pachniało lasem.

Artystyczny jarmark trwa także dzisiaj, w niedzielę do godz. 19.00 – warto się wybrać. Można tam oczywiście zobaczyć, kupić wiele innych rzeczy, mnie zainteresowały nieomal wszystkie, ale….  taka przypadkiem zaczarowana sobota w czerwcu…

Serdeczności, cześć!

KOD jest sexy!

20160227_155530Kolejna wspaniała manifestacja 7 Maja 2016 roku! Znakomita atmosfera, mnóstwo uśmiechniętych i pozytywnie zdeterminowanych ludzi. To wspaniała, wielka ENERGIA dla każdego z nas – piękna nadzieja.

Wielkie podziękowania dla organizatorów i organizatorek – KOD jest sexy! 🙂

Tym razem zapomniałam telefonu i nie zrobiłam zdjęć, żałuję, ale 4 czerwca też będę i… nie zapomnę.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z poprzednich, wspaniałych spotkań np. T U T A J

KOD JEST SEXY!    To takie moje… hasełko 🙂

 

Spotkania – marsze w całej Polsce i w Warszawie

SPOTKANIA KOD

Kiedy – 27 lutego 2016

Godzina – 13.00

Gdzie – Warszawa i cała Polska

link do różnych informacji: KOD

Gdzie w Warszawie – Stadion Narodowy, błonie Stadionu od strony ulicy Zielenieckiej, brama 11.

Hasło główne – MY NARÓD!

Byłam na prawie wszystkich demonstracjach KOD’u – jest wspaniała atmosfera, radość, poczucie wspólnoty czego tak bardzo nam ostatnio brakuje, ludzie pomagają sobie, są życzliwi, fajnie mili, uśmiechnięci.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z poprzednich spotkań – tutaj:  https://mozgojazda.wordpress.com/2015/12/12/kod-to-byl-wspanialy-marsz/

a także tutaj: https://mozgojazda.wordpress.com/2015/12/20/kolejne-spotkanie-z-nadzieja/

SPOTKAJMY SIĘ DO ZOBACZENIA! 🙂