Śnieg w Warszawie – za wcześnie?

Dzień dobry bardzo z zaśnieżonej, porannej Warszawy!

Dzisiaj o siódmej rano było bajkowo. Drzewa białe, trawniki w śniegu, na balkonie śnieg, na termometrze zero stopni. Po godzinie wszystko zaczęło topnieć, ale pozostały zdjęcia.

Lubię wszystkie pory roku, jednak – moim zdaniem – Zima zawsze przychodzi za wcześnie. W tym roku prawie nie było złotej Jesieni, a może przegapiłam chociaż bardzo lubię Jesień. Potrafi być piękna, słoneczna, jeszcze ciepła. Było może kilkanaście takich cudnych dni, ale to zdecydowanie mało. Za to był deszcz i deszcz…

Przecież zwykle są słoneczne, jesienne dni. Napisałam o takiej Jesieni 2015 roku  ZAPRASZAM TUTAJ

Dzisiejsza, poranna Zima była interesująca. Zrobiłam kilka fotek z balkonu 🙂 Obejrzyj – zapraszam 🙂

Tu widać worki z jesiennymi liśćmi -jeszcze nie zabrane…

 

 

 

 

 

 

Auto trzeba odśnieżyć…

Ptaki pochowały się, zwykle są na tym trawniku.

 

 

Reklamy

Interesująca… przygoda

 

Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć z wystawy na którą od pewnego czasu czekałam. Na przeżycie tej ekspozycji trzeba sobie zarezerwować co najmniej ok. dwóch godzin. Mnie zajęło to więcej, bo ciągle, w różnych momentach… wracałam by obejrzeć jeszcze i jeszcze raz.

WYSTAWA DALI CONTRA WARCHOL – jest w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie do 7 października 2017. Moim zdaniem warto zarezerwować sobie trochę czasu i obejrzeć,  posłuchać (w słuchawkach) świetnego tekstu oprowadzającego widza po tej unikalnej, niezwykłej wystawie. Spora część eksponatów pokazana jest po raz pierwszy publiczności.

Wchodzimy przez Bramę Marylin Monroe, dalej Bramę Kina, możemy poczuć zapachy w Świątyni Zapachu Salvadora Dalego, podziwiać będziemy foto z pięknymi wąsami Dalego itd. itd. Contra to Endy Warchol – ale czy to jest… contra? To jest po prostu inny, znakomity Artysta. Możemy tu podziwiać m.in. wspaniałe okładki płyt najsłynniejszych zespołów, muzyków jazzowych…

Obejrzyj proszę moje amatorskie ujęcia foto, które oczywiście nie mogą oddać atmosfery wystawy, jej przesłania, uroku…

Salvador Dali i jego ukochana żona Gala

 

Mamy wyczekane, upalne LATO!

To dla ochłody! Autor zdjęcia: Kully Singh

Jest gorąco, upalnie od kilku dni każdy to widzi, czuje i … wie.

Mamy nareszcie wyczekane lato. W pracy mamy różnie, ale przecież kiedyś trzeba wyjść na rozpalone miasto, dopaść często zbyt daleko zaparkowanego auta… albo do – oby! -klimatyzowanego autobusu. W metrze trochę jest chłodniej.

Wsiąść do samochodu nie daje się tak od razu, jeśli stał na słońcu przez wiele godzin – to wnętrze jest jak rozgrzany piekarnik! Nie zawsze można otworzyć  drzwi tak by zrobić przewiew i nieco schłodzić. Wsiadam – koszmar! Włączam silnik, klima na full i jedziemy… Zależy jaka klima – u mnie dopiero po kilku minutach można „odzyskać” oddech.

Jadę, jest OK. Pomimo gorącego lata w Warszawie jest mnóstwo ludzi i aut. Koniec  jazdy – oto  „mój ulubiony” korek. Miałam nadzieję, że od 1 sierpnia będzie lepiej, ale nie jest. Stoimy, nieco jedziemy, stoimy… i tak przez chyba 15 minut.

To też dla ochłody….

W samochodzie jest już przyjemnie chłodno, na następnej „stójce” sięgam po … cukierka. Gra moja miła, znakomita muzyka – nowa płyta „December Avenue” – Tomasza Stańki. Korek mniejszy, jadę.  Dojechałam do domu. Jestem zmęczona, ale jakbym nieco odpoczęła, oderwałam się od codzienności… w warszawskim korku! – tej innej codzienności Warszawiaków.

Ostatnio wymyśliłam Domową Cytrynkę – moim zdaniem – świetny napój. Znakomicie gasi pragnienie i fajnie smakuje. Przepis, jeśli masz chęć wypróbować jest T U T A J

Wieczór przy świetle świecy… winie, dla ochłody…

A teraz coś przyjemniejszego. Lubisz może  tzw. szprycery? Są fajne na upalny wakacyjny, a także miejski wieczór. Przypuszczam, że każdy ma własny sposób, opowiem o moim –  jak zrobić, aby szprycer był dobry w smaku i spełnił swoje zadanie, czyli ugasił pragnienie. Do szprycera używam wody gazowanej, najlepiej zrobionej w syfonie, bo mineralna ma przecież różne smaki. Woda powinna być zimna, a wino mocno schłodzone. Szprycer po prostu powinien być zimny. Jakie wino? Chętnie wybieram jakiś  Riesling,  albo lekko słodkawe, owocowe, zwykle półwytrawne, lub inne  wytrawne, białe. Wino do szprycera nie musi być drogie – może być tańsze, polecam całkiem sympatyczne np. tzw. zielone wino. Do szprycera wolę białe wina, ale wiele osób lubi także z czerwonym winem – też OK. Kolejna sprawa to proporcje wody i wina. Moim zdaniem każdy powinien metodą prób i błędów znaleźć swój ulubiony, najbardziej pasujący smak. Zwykle robię ok. 70% wody i 30% wina. Niektórzy wolą 80, 90% wody i resztę wina – też dobre.  Polecam także zrobić szprycera wcześniej, aby go dobrze schłodzić przed podaniem. Podaję w szklanym dzbanie z kostkami lodu, często z jakimiś owocami np. z malinami, albo z krążkami cytryny, limonka raczej do bardziej słodkiego szprycera.

Smacznego! Na ochłodę!

Pozdrawiam Cię miło  🙂

 

 

 

Dzisiaj, 16.00, Warszawa, Pl. Defilad -DLA PUSZCZY BIAŁOWIESKIEJ

Wspaniały ten Żubr!
Autor zdjęcia: Kully Singh

MOJA PUSZCZA

Oczywiście nie jest „moja”, ale widziana moimi oczami, odczuwana moją wrażliwością.

Absolutnie nie można zrozumieć, ani tym bardziej zaakceptować dlaczego obecna tzw. władza uparła się, aby zniszczyć Puszczę Białowieską, aby zniszczyć, nasze lasy, skwery i parki w miastach, drzewa i krzewy przy drogach itd.

To jest PORAŻAJĄCE!

Zapraszam Cię do obejrzenia zdjęć mego autorstwa robionych w różnych latach, w różnych miejscach nie tylko w Puszczy Białowieskiej, ale też w urokliwych wioskach wokół Puszczy i oczywiście także w Białowieży. Wszędzie tam jest naprawdę pięknie…

Niektóre z tych zdjęć są już tu na blogu.

Zresztą jest już lato i warto wybrać  się tam i wszystkie te cuda natury  zobaczyć. Pooddychać świeżym, czystym powietrzem, posłuchać wspaniałej ciszy i zwierząt, zobaczyć nocą rozgwieżdżone niebo, wygrzać się na słońcu, powędrować i… pojeść regionalne potrawy.

Wjeżdżamy do Puszczy…

W głębi Puszczy…

Zadziwiła i urzekła mnie ta chata – wieś przy Puszczy

Wczesna jesień w Puszczy

Drzewa umierają stojąc… W Puszczy tak jest od prawieków…

Lamy też można spotkać w okolicach Puszczy

Będzie burza i… była

Ile to drzewo może mieć lat? Wieki… czy jeszcze tam jest…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

To było tak blisko tych wielkich zwierząt, że ciągle pamiętam ten "dziki" zapach.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszam Cię również do poczytania i obejrzenia tych i innych zdjęć tu na blogu Mózgojazda, podaję kilka linków może zajrzysz…

Tutaj znajdziesz zdjęcia i trochę info na temat ponad stuletniej stacji kolejowej w Białowieży: TUTAJ KLIK

Natomiast coś aktualnego: TUTAJ

Zapraszam Cię też do poczytania innych tekstów np. dot. kierowców i w ogóle moto – W TEJ KATEGORII

Jeśli możesz przyjdź dzisiaj na Pl. Defilad w Warszawie, godz. 16.00 – pogoda jest dobra, nie ma upału, nie pada. Warto.

Serdeczności… 🙂

 

Sobotnie… zaczarowanie?

Hej! Witam Cię miło 🙂

Tytuł? Sobotnie na pewno, bo to było wczoraj czyli w sobotę. Czy aż zaczarowanie… może nie, pomyślisz – ależ tak, małe lecz miłe, tak to czułam.

Zupełnie przypadkiem znalazłam się w świecie drewna, korka, lasu w… butelkach, poduszek z… gryką i wielu innych uroczych bytów. Wszystko to wyzłocone, oświetlone i ocieplone czerwcowym słońcem.

Gdzie? Najdziwniejsze, że te „cuda” znalazłam przypadkiem w Warszawie przy Placu Vogla. Dzisiaj w niedzielę też tam są. Warto wybrać się, także z dziećmi, bo dla nich też są różne fajne rzeczy i np. mogą malować prawdziwymi farbami.

Artyści, projektanci, rzemieślnicy przyjechali by pokazać, poopowiadać, sprzedać swoje dzieła. Nie o wszystkie ceny pytałam, ale to co kupiłam jest miłe, oryginalne i niedrogie. Oto moja dłoń z pierścionkiem z korka, ładny? Mnie cieszy 🙂

 

 

 

 

 

 

A to jest stoisko gdzie uśmiechnięta, śliczna Dziewczyna sprzedaje swoje artystyczne wyroby, ma interesujące pomysły. Kolczyki, broszki, bransolety i wiele innych oryginalnych, naturalnych ozdób.

 

 

 

 

 

 

 

Znakomicie się prezentowały wszystkie inne stoiska. Drewno jest zawsze piękne, ciepłe, zapach przywołuje zwykle coś miłego, dobrego, może… wakacje. Kupiłam świecznik ze starego olchowego drewna, nieduży, do tego świeczka o miodowym zapachu.

Świecznik jest z tego stoiska:

 

 

 

 

 

 

 

 

Tutaj też można było „podejrzeć” pracę przy drewnie – dłutem, specjalnym młotkiem i z niezwykłym wyczuciem, bo to drewno nie pęka…

Las w butelkach, butlach i wielkich słojach. Naprawdę pachniało lasem.

Artystyczny jarmark trwa także dzisiaj, w niedzielę do godz. 19.00 – warto się wybrać. Można tam oczywiście zobaczyć, kupić wiele innych rzeczy, mnie zainteresowały nieomal wszystkie, ale….  taka przypadkiem zaczarowana sobota w czerwcu…

Serdeczności, cześć!

KOD jest sexy!

20160227_155530Kolejna wspaniała manifestacja 7 Maja 2016 roku! Znakomita atmosfera, mnóstwo uśmiechniętych i pozytywnie zdeterminowanych ludzi. To wspaniała, wielka ENERGIA dla każdego z nas – piękna nadzieja.

Wielkie podziękowania dla organizatorów i organizatorek – KOD jest sexy! 🙂

Tym razem zapomniałam telefonu i nie zrobiłam zdjęć, żałuję, ale 4 czerwca też będę i… nie zapomnę.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z poprzednich, wspaniałych spotkań np. T U T A J

KOD JEST SEXY!    To takie moje… hasełko 🙂

 

Spotkania – marsze w całej Polsce i w Warszawie

SPOTKANIA KOD

Kiedy – 27 lutego 2016

Godzina – 13.00

Gdzie – Warszawa i cała Polska

link do różnych informacji: KOD

Gdzie w Warszawie – Stadion Narodowy, błonie Stadionu od strony ulicy Zielenieckiej, brama 11.

Hasło główne – MY NARÓD!

Byłam na prawie wszystkich demonstracjach KOD’u – jest wspaniała atmosfera, radość, poczucie wspólnoty czego tak bardzo nam ostatnio brakuje, ludzie pomagają sobie, są życzliwi, fajnie mili, uśmiechnięci.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z poprzednich spotkań – tutaj:  https://mozgojazda.wordpress.com/2015/12/12/kod-to-byl-wspanialy-marsz/

a także tutaj: https://mozgojazda.wordpress.com/2015/12/20/kolejne-spotkanie-z-nadzieja/

SPOTKAJMY SIĘ DO ZOBACZENIA! 🙂

 

 

Paskudne, betonowe „buce”

20160214_123241Jeziorko na warszawskiej Sadybie (Mokotów) czyli Jeziorko Czerniakowskie – Rezerwat Przyrody. To dobre i miłe do odpoczynku miejsce. Kilka miesięcy wstecz udało się uzyskać pieniądze w budżecie partycypacyjnym na ścieżkę wokół Jeziorka – do spacerów, dla biegaczy, rowerzystów. Pisałam o tym tutaj: https://mozgojazda.wordpress.com/2015/07/10/wspaniala-wiadomosc-dla-sadyby-foto  Koszt projektu: 280 900 zł. na ten projekt głosowało blisko 1500 osób.

Spaceruję, biegam wokół jeziorka prawie codziennie, spotykam tam wiele podobnych osób. Jeszcze dwa tygodnie wstecz nic się tam nie działo. Tydzień temu przybyły ogromne kłody drewniane, pasują tu, są fajne, nie „tłamszą” środowiska, nie zakłócają tej spokojnej przestrzeni. Pomyślałam, że będą pełnić rolę np. siedzisk, a może dla biegających taki tor przeszkód… a tymczasem w sobotę zobaczyłam, że są w dość dziwny sposób obcinane. Niektóre kłody nadają się, aby usiąść i coś na nich postawić obok, ale inne obcięte skośnie (może jako oparcie?) już się do tego nie nadają. Zobaczymy co dalej… co autor miał na myśli?

Proszę spojrzeć na te zdjęcia:

Po co ten skosik? Co autor miał na myśli...

Po co ten skosik? Co autor miał na myśli…

20160207_13013020160207_13015120160214_122716

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Takich bali-ławek  jest około dwudziestu, są różnej wielkości, kształtu, położone w różnych miejscach. Fajnie się prezentują.

Ich przeciwieństwem są „buce” (moja nazwa) przeznaczone na śmieci, ostatnio postawione wokół Jeziorka. Pojemniki muszą być, ale nie takie! Paskudne, betonowe pojemniki, które nigdy nie powinny znaleźć się w tym miejscu. Agresywnie burzą ład tej przestrzeni, są okropnym dysonansem! Są wręcz „krzykiem” w tym spokojnym i zielonym miejscu. Wyglądają fatalnie, a w dodatku nie spełniają należycie swej roli – czyli pojemników na śmieci. Są otwarte, płytkie, siadają na nich ptaki i wszystkie śmieci rozrzucają wokół pojemników. Wiatr dodatkowo robi to samo.  Wokół tych pojemników jest śmietnik, za to wewnątrz prawie… pusto.

Podobne pojemniki stoją nieco dalej na ścieżce prowadzącej do Jeziorka, które ustawiono chyba dwa – trzy lata temu. Tam cały czas dzieje się to samo! Wokół tych pojemników jest brudno, śmieci porozrzucane wokół. Czy naprawdę tak trudno było zauważyć, że tego typu betonowe „buce” nie nadają się na śmietniki przy Jeziorku? Moim zdaniem nie tylko tutaj, wszędzie gdziekolwiek są ustawiane wyglądają paskudnie i nie spełniają swojej roli.

Wokół Jeziorka takich śmietników ustawiono ponad dwadzieścia. Proszę obejrzeć zdjęcia.

20160214_12482420160214_124934

 

 

 

 

 

 

 

Nie wiem czyj to był pomysł (przypuszczam, że to Urząd Dzielnicy Mokotów wymyślił), aby ustawić takie paskudne, psujące krajobraz, betonowe pojemniki wokół Jeziorka.

Teren tutaj nie jest duży, nie broni się, coraz mniej jest drzew. Nowych, młodych drzew nikt nie sadzi. Dlaczego?  Nasze urokliwe Jeziorko jest coraz mniejsze, zarasta, lustro wody opada, a dzieje się to „dzięki” nowemu osiedlu, które wybudowano pomimo wielu protestów mieszkańców i ekologów, Stowarzyszeniu Miasta-Ogrodu Sadyba i kilku innych organizacji, które nam pomagały. Niestety nie pomogło, zwyciężyły pieniądze. Wielkie osiedle już stoi, a Jeziorko nie potrafi się obronić. Czy naprawdę musimy wszelką naturę niszczyć, zabetonować, uśmiercić?! Jak będziemy wtedy żyć?

To jest właściwy kosz, takie powinny stać wokół Jeziorka. Są tylko dwa.

Można jednak inaczej. Po drugiej stronie Jeziorka stoją dwa (tylko dwa!) świetne pojemniki, uplecione, są głębokie i ptaki tam nie sięgają. Wokół nich jest czysto – śmieci są tam gdzie być powinny. Dlaczego nie może być takich pojemników więcej, zamiast tych betonowych, ciężkich i brzydkich kolosów? Proszę spojrzeć na zdjęcie obok, ten kosz jest właściwy, pasuje do tego zielonego miejsca i spełnia swoją funkcję. Niestety ktoś z urzędników nie pomyślał i teraz stoją „buce” zamiast normalnych koszy. Ludzie napracowali się, przywieźli – po co? Podobno ktoś podpalał te kosze, ale dlaczego nad Jeziorkiem nie widuje się żadnej służby miejskiej: straży, policji. Mogliby się czasami przejść tam – zwłaszcza latem. Przepędzić pijaczków, nieco zdyscyplinować rozhukaną i „rozbawioną” piwem młodzież, zwrócić uwagę na psy, których tam wprowadzać nie wolno, ale nikt z właścicieli tego nie przestrzega. Kup też oczywiście nikt nie zbiera po swoich czworonogach i zamiast czystego piasku, trawy łatwo trafić na kupy i śmieci!

Zbliża się wiosna, lato i nad Jeziorko przychodzą nie tylko okoliczni mieszkańcy, ale z innych dzielnic też przyjeżdżają ludzie z dziećmi, z psami (niestety!), opalają się, kąpią, jedzą, odpoczywają i oczywiście… śmiecą. Dlatego musi tu być porządnie, czysto, trawa powinna być czysta, a nie pełna kup, a piasek na plaży żółty, a nie upstrzony kupami i śmieciami.

Raz, dwa razy w roku mieszkańcy Sadyby skrzykują się i sprzątają cały teren wokół Jeziorka. Zawsze uczestniczę w takich i innych akcjach (np. wieszanie budek dla ptaków). Co roku zbieramy setki dużych worków śmieci, przez  krótki czas jest względnie czysto, ale sprzątać trzeba tam codziennie – zwłaszcza kiedy jest ciepło, wtedy  jest dużo ludzi i… śmieci. Zdjęcie niżej jest tego bardzo małym przykładem.

Niestety takie obrazki są na co dzień.

Niestety takie obrazki są na co dzień nad Jeziorkiem.

 

 

 

 

 

KOD – to był wspaniały marsz!

KOD – KOMITET OBRONY DEMOKRACJI ORAZ WSZYSCY INNI, PIĘKNI UCZESTNICY  MARSZU W WARSZAWIE.

To był wspaniały marsz! Znakomicie zorganizowany, spokojny, świetne hasła i dużo, bardzo dużo było nas wszystkich – uśmiechniętych ludzi. Nawet w pochmurnej dzisiaj 20151212_132133Stolicy wyjrzało słońce, aby na nas spojrzeć i dodać nam… słońca.  Zrobiłam telefonem kilka mini-fotek, zapraszam do obejrzenia 😉

20151212_13333820151212_14214320151212_14214320151212_142147

Jesteś SUPER!

JESTEŚ SUPER! To prawda. Nie ma co udawać i być nadmiernie skromnym.

JESTEŚMY SUPER!

Warto tak witać ludzi, siebie, starać się być super i dostrzegać to SUPER u innych i u siebie.

Obejrzyjcie proszę ten filmik, to się dzieje w naszej pięknej Polsce w Jej wspaniałej Stolicy w Warszawie!

Zapraszam FILMIK JEST T U T A J