O winie, blagierach i… nie tylko

Już wiosna!

Już wiosna!

Wielkanoc za tydzień, ale pomyślałam – może warto już teraz o paru sprawach pomyśleć np. o kupnie dobrego wina.

Na ogół lubimy znać się na winach i często potrafimy ocenić dobre wino. Jednak, jak wiem z własnego doświadczenia… różnie z tym bywa. Nic dziwnego, bo o winach można uczyć się całe życie i ciągle coś nowego poznawać, doznawać, smakować… Nawet wielcy znawcy bywają zaskakiwani.

Przypuszczam, że nieraz udało się nam spotkać w towarzystwie uroczych arcyłgarzy, którzy ze swadą potrafili mówić o rocznikach win, o ich zaletach i wadach i prawie bezbłędnie rozpoznawali gatunki. Szybko stawali się „duszami towarzystwa”, wszyscy ich słuchali z zapartym tchem i… podziwiali wiedzę, ale…

Tę ludzką słabość postanowili wykorzystać dwaj panowie Jonathan Goodall i Harry Eyres. Anglicy, dziennikarze, miłośnicy wina napisali książkę „Poradnik hipstera. Wino” . Oryginalny tytuł jest lepszy „The Bluffer’s Guide” i zdecydowanie trafniej określa zawartość i cel tej publikacji. Tak – chodzi o blef, blefiarstwo, sztuczkę, zmyłkę, mały wybieg – czy jak kto woli to nazwać.

Autorzy uznali, że nieomal każdy może przyswoić sobie tyle wiedzy z zakresu winiarstwa, aby brylować w towarzystwie imponując wiedzą. Czym nas zachęcają?

Po 1. wino jako takie – czyli  nie za wiele, ale jest tu o historii i degustacji, o etykietach na butelkach,  o najważniejszych i słynnych regionach winnych. Ta część wiedzy podana jest skrótowo i łatwo można ją zapamiętać.

Po 2. i to jest ważne dla potencjalnych blagierów – autorzy pokazują jak fantazjować, bajerować tych co się mało znają na winach i jak nie dać się zdemaskować autentycznym znawcom wina. Jeśli znajdziemy się wśród znawców, na degustacji wina panowie radzą, cyt. „Staraj się nie używać żadnych słów poza absolutnie koniecznymi. Dźwięki, nieprzekonane (jak hmm…) albo entuzjastyczne (Mmm…, ach!), i interesujące grymasy twarzy (unoszenie brwi, mrużenie oczu, sznurowanie warg) często są całkowicie stosowne i do niczego cię nie zobowiązują”.

Czy takie wybiegi coś dadzą? Nie wiem, nie próbowałam, ale może warto poczytać tę książkę – z ciekawości, bo jednak jest tam nieco dobrej wiedzy, trochę zabawnych anegdot dot. także znanych postaci. Może po jej przeczytaniu łatwiej nam będzie rozpoznać blagiera? Niestety jest też trochę chybionych żartów i chyba nie do końca rzetelnych informacji. Szczególnie spodobało mi się jedno zdanie, cyt.” „Blefuj dopóty, dopóki uważasz, że możesz to robić bezpiecznie”. To się nazywa uczciwe postawienie sprawy:)

Zapraszam  do poczytania o moich propozycjach, czyli o winach na Święta Wielkanocne i – oczywiście – nie tylko.

Jako pierwsze poleciłabym świetne wino z południowej Francji – Wino Domaine La Reze BIO Minervois. Czerwone, wytrawne o ciemnej barwie, pięknie wygląda w kieliszku. To wino powstało w zgodzie z zasadami produkcji bio. Może jest nieco za mocne (14,5%), ale tanina jest jakby nieco słodkawa i daje miły posmak. Pasuje do mięs przeróżnych, ale też do serów i jako singiel. Cena poniżej 50 zł.

To wino mnie miło zaskoczyło, niemiecki riesling – Wino Edition Abtei Himmerod Riesling Feinher. Nie przepadam za rieslingami, ale to jest riesling półwytrawny i naprawdę niezły. To wino jest znacznie słabsze (11.0%), znakomicie orzeźwia, a naturalna kwasowość jest delikatna. Cena ok. 30 zł.

Teraz może coś z bąbelkami i extra dry? Jeśli takie wina lubicie to polecam to: TREVISO EXTRA DRY. Znakomite wino z Włoch, lekko musujące i mocno wytrawne, ale naprawdę świetnie smakuje. Cena poniżej 40 zł.

Co do win słodkich to nie mam ulubionego, ale ktoś kiedyś polecał mi WINO ARABELLA NATURAL SWEET WHITE WESTERN WO. Dla osób lubiących słodkie wina to jest świetny wybór. Pochodzi z RPA nie jest mocne, znakomite do deserów, lekkie i aromatyczne.  Ceny nie znam, a sądzę, że nie jest drogie.

To chyba tyle o winach na nadchodzące Święta… i nie tylko.  Jak zwykle na Wielkanoc wśród wielu pyszności nie może zabraknąć wspaniałego sernika – polecam mój Sernik Czarodziejki – https://mozgojazda.wordpress.com/2013/12/14/niezwykly-sernik-czarodziejki/

Zapraszam też do zajrzenia na półki z polskimi winami. Jest ich coraz więcej i są naprawdę niezłe – na ten temat zapraszam do poczytania https://mozgojazda.wordpress.com/2014/04/03/c-d-dobre-bo-polskie-tak/

Jeśli znajdziecie chwilę wolnego czasu i zechcecie się zabawić zobaczcie jakim jesteście winotypem. https://mozgojazda.wordpress.com/2014/11/13/winotyp-co-to-takiego/

MOI MILI! ŻYCZĘ WAM SPOKOJNYCH, SMACZNYCH, SZCZĘŚLIWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!

O tych strzałkach warto wiedzieć + coś na Wielkanoc

Warto wiedzieć o tych strzałkach, bo to nowość nie tylko w Warszawie, ale podobno w ogóle w Polsce. Ta nowość już jest zainstalowana i działa w Warszawie na Pradze Północ, na dużym skrzyżowaniu.

Nowa sygnalizacja powstała na skrzyżowaniu ul. Jagiellońskiej z drogą dojazdową przy przystanku tramwajowym Golędzinów, dzieli torowisko po zachodniej stronie ulicy Jagiellońskiej. Będą trwały obserwacje tego nowego rozwiązania i jeśli zda egzamin to będzie takich więcej.

Wszystko to można poczytać i obejrzeć zdjęcia – KLIK TUTAJ 

 Idą Święta! Zapraszam więc do upieczenia wspaniałego sernika na Wielkanoc i nie tylko – rodzina i goście będą zachwyceni. Link tutaj: KLIK
Może przy świątecznym stole ktoś lubi wypić dobre wino, bo przecież to wiosna! Tekst napisany na 1. Dzień Wiosny, ale wina są aktualne i pyszne. Zapraszam T U T A J

Aktywne wspominanie – dobre…

2012-09-04 16.40.32Co możemy zrobić z tą dziwną, Wielkanocną i śnieżną bielą za oknem? Można np.: udawać, że jest zielono, kolorowo, słonecznie… ale to dosyć trudne, bo  nawet małe zerknięcie przez okno mówi nam, aby ewentualnie wyjść i ulepić bałwana. Można sprawę trochę przespać, ale to raczej słaby pomysł. Można pojechać do cieplejszych, kolorowych miejsc na Ziemi, ale…

Mój mały pomysł to dodanie sobie energii… aktywnie wspominając. Jak? Każdy ma własny sposób na siebie, ale może spróbujesz mego – wspominając miłe, słoneczne, nieco leniwe popołudnie na wakacjach, na działce. Ciepłe, znajome otoczenie, wokół zieleń, las, śliczna cisza, fajny nastrój i… zapach grillowanych pyszności. Sięgamy po schłodzone, świetne, białe wino np. Chardonnay Linderman’s, otwieramy zimną butelkę, nalewamy do kieliszka, kto lubi może dodać małą kostkę lodu. Kielich pięknie się oszrania, patrzymy, wąchamy, przez chwilę odwlekając moment pierwszego łyku… tak, to jest to. Chardonnay ma tę moc przywoływania dobrych wspomnień i dobrej energii. Polecam 🙂