Coś miłego na Majówkę…

Dzień dobry! Dobry Wieczór!

Witam Cię miło, czas spełnić moją obietnicę. z poprzedniego wpisu – to T U T A J

Pisałam, że Wiosną trzeba się zakochać. Może „trzeba” to nie jest miłe słówko, ale na pewno warto. Zakochuję się każdej Wiosny na nowo w moim życiu, w moim pięknym Mężu, w przyjaciołach, fajnych projektach-pracach, bogato i pięknie odnowionej Naturze… Zakochuję się też w wierszach tych ulubionych, znanych, ale i w tych zupełnie nowych. Taki wiersz – zabawkę – przytulankę znalazłam na sympatycznym blogu Ann – jest T U T A J

Cytuję:

„RADOŚĆ

Oczywista radość
że się jest
że się je
że się widzi
że się wie
że się słyszy
że się chce
że się czuje
że się pnie
że się biegnie
że się mknie
że się rośnie
że się jest
[Emilia Waśniowska] ”

Wiersz znakomity na Majówkę, zachęca do dalszej zabawy, czyli można dopisywać co kto chce, lubi, wymyśli, co komu fantazja podpowie. Autorka bloga napisała zachęcająco, cyt: „Wierszyk sam w sobie jest uroczy, i aż się prosi, żeby wykorzystać go jako kanwę do zabawy towarzyskiej. Może brać w tym udział cała rodzina (i nie tylko), a zasady ustalać również można własne. W najprostszej wersji każda z osób dostaje powyższy wiersz na kartce i uzupełnia kolejne wersy swoim tekstem np. że się jest… tutaj z wami, że się je… ciasto z pomarańczami itd., a później głośno odczytuje. I tak wszyscy po kolei. Spróbujmy, potrzeba nam trochę radości. ”  Wypróbowałam na mojej rodzinie i namawiam do tej prostej i miłej zabawy. Było wiele śmiechu i radości.

Za Zakochaną Wiosnę!

Teraz zamierzam zaproponować coś pysznego. Najpierw dobre wino. Może znajdziesz chęć na coś z Italii. Wina stamtąd są zawsze pełne słońca, niepowtarzalnych smaków, kolorów i… wrażeń. Jakiś czas wstecz próbowałam Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso – nieco długa nazwa, ale wino jest super. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak… aksamitny i bardzo fajny 🙂 Wino kosztuje ok. 60 zł i jest warte swej ceny.

Na Majówce może ktoś mieć ochotę na bąbelki – oto one! Wino białe, wytrawne, ale łagodne, pełne świeżości, delikatnie musujące – Prosecco DOC Treviso Terra Serena. Jak wiesz jestem fanką czerwonych win, ale to wino jest naprawdę pyszne – polecam. Kosztuje około 30 zł.

Jak może wiesz staram się popularyzować polskie wina, bo bywają naprawdę świetne. Są nieco inne od włoskich czy moich ukochanych win z Toskanii ( Toskańskie wina tutaj), ale mają dobrą „osobowość” czyli zapamiętuje się je i warto spróbować. Świetne polskie wino

Polskie wino jest OK!
zdjęcie: Atlas polskich win

ekologiczne. Jest już u nas sporo firm, które takie wina produkują. Wybrałam wytrawne wino z aronii –  Wino Aroniowe . Nie jest łatwo znaleźć to sympatyczne winko, ale warto poszukać.

Teraz chciałam wam zaproponować coś bardzo zwykłego, prostego jak… pyszny chleb. Znajdziesz wszystko opisane T U T A J  – taki chlebek można zrobić nie tylko z prawdziwego wiejskiego chleba, ale dobry na zakwasie też będzie znakomity. Wypróbowałam tzw. chleb „Biesiadny” – wyszło świetnie.

Słonecznej i niezwykłej Majówki, obojętne gdzie będziesz zakochaj się w naszej Wiośnie!  Pozdrawiam Cię miło 🙂

Reklamy

Podoba mi się…

Jesień...

Jesień…

Jest nadzieja, że tylko dzisiaj mam „przechlapane”, bo srodze zatęskniłam za Wiosną, ale też za piękną, kolorową, ciepłą, pełną miłego słońca – Jesienią.  Lubię Jesień i kiedy są letnie upały wręcz tęsknię za naszą złotą, polską Jesienią.

W tym roku Naturze nie udała się nasza Jesień. Ledwie parę dni słońca, bez deszczu i wichrów wszelakich na początku i… koniec. Zrobiła się jakaś niby jesienio-zima, czy inny mało przyjazny twór. Szaro, buro, liście już tylko na ziemi, deszcz, wichury, mgły, ani odrobiny słońca, zimno i w dodatku trzeba było zmienić czas letni na zimowy!

Cóż – zawsze jest czym się pocieszyć. Patrzę na stosik kasztanów, są lśniące, śliczne – zbieraliśmy je w piękny, październikowy dzień. Pierwsze  listopadowe dni to wspomnienia… oglądamy zdjęcia, niektóre działają jak echo, echo… snujemy wspominki. Wspólnie przyrządzamy potrawy, które nasi kochani kiedyś lubili; delektujemy się pysznym, ich ulubionym winem, łezka się kręci…

Co do wina… kupiłam jedno z ulubionych win mojej Mamy i Dziadka. /O mojej Mamie  tutaj/. Lubiła różne wina czerwone wytrawne lub półwytrawne z Toskanii i czasami szampan. Wybrałam Wino Belnero Banfi, z Toskanii,  czerwone wytrawne. Znakomite. Intensywna, głęboka barwa. Cudny zapach wanilii, kawy i suszonych śliwek. Duży smak, o zgrabnych taninach. Wino pasuje do mięs, serów i do delikatnego popijania…

Zapraszam też na moje winne, toskańskie fascynacje KLIK TUTAJ

Mam nadzieję, że nie dopadnie mnie i Ciebie też nie – jesienna melancholia, bo to nie jest zbyt miłe, choć bywa twórcze. Może warto troszeczkę się jej poddać…

Natrafiłam na śliczny wiersz Grażyny Szałkowskiej „Podoba mi się”, Poczytaj proszę, warto… pachnie wiosną!

Pozdrawiam Cię serdecznie 😉 ♥

PODOBA MI SIĘ

Lubię słowo ubrane w ciało,
Słońce zaplątane we włosach,
Jak śnieg las przystroi na biało,
Podoba mi się w trawie rosa…

Lubię wiele punktów widzenia
I jak w marzec zmienia się luty,
Mieć kamyki szczęścia w kieszeniach,
Choć raz na miesiąc nowe buty…

Lubię mieć na kolanach kota,
Kończyć wiersze gęstym morałem,
Jak światem rządzi jesień złota
Z tym całym jej ceremoniałem…

Lubię, gdy wiersz powstaje w biegu
Ze spiesznych kilku słów w zeszycie,
Ale najbardziej ze wszystkiego
Podoba mi się życie…
Autorka wiersza – Grażyna Szałkowska ©GraSza

Nocne gadanie przy lampce wina…

Czy to jest wspaniałe, czy może… męczące, zbyt trudne… Jednak nie – to jest DOBRO.

Tak to mi dzisiaj wyszło, po trudnej pracy i po powrocie do domu. Pozwól, że powiem Ci – jakby w… sekrecie – lubię naszą/moją fajną ekipę, wspólną pracę,  żarty, a po niełatwej pracy, uśmiechy pełne ulgi, powrót ze zdjęć, rozmów i piękne, kreacyjne rozmowy przy montażu materiału; często wielkie zmęczenie, lubię nasze „przegryzki” zamiast nieomal obowiązkowego eko-jedzonka. Lubię czas gdy jesteśmy i tworzymy razem i dziękuję Im za to. Kocham powroty do domu. Przepraszam, ale wiecie przecież o co chodzi 😉

Dlaczego o tym piszę? Hmm…  te Listopadowe Dni… przecież nie jesteśmy wieczni,  choć czasami tak się nam wydaje. Wybacz, ale jakoś zebrało mi się na nostalgię w tych zaduszkowych dniach. W tym roku i w 2015  – niedawno, odeszło wiele wspaniałych ludzi kultury. Żal…

Dla mnie to szczególne Dni. Jestem często u Mamy – od zawsze u Niej w  naszym domu, a teraz… na cmentarzu. Nie ma już Jej (poczytaj: KLIK TUTAJ  ) na tym świecie, ale jest ze mną na zawsze tu i teraz. Tak czuję i tak… JEST. Przypuszczam, że często tak czujemy.Wiemy przecież, że tak jest. Obojętne Kim była Osoba Zmarła, jeśli była Ci bliska – jest przy Tobie.

Lubię to jesienne Święto. Ma w sobie DOBROĆ, wspominamy przede wszystkim Ludzi i Dobro. Choć boli,  że już Ich nie ma…  Wspomina się ukochanych ludzi, a także tych których podziwialiśmy, nie znaliśmy, ale byli nam bliscy poprzez swoje życiorysy, poglądy, śpiewy, aktorstwo, pisanie, żarty, melodie… pozostaną z nami może na zawsze…

W naszej rodzinie wspomina się zmarłych nie tylko na cmentarzu, ale też  inaczej. Jesteśmy razem. Oglądamy zdjęcia, wspominamy. Słuchamy Ich ulubionej muzyki, piosenek, wspominamy Ich żarty, zwyczaje, ulubione potrawy, wina, miejsca i różne wspólne wydarzenia. To jest dobrem.

DSC09384Moja Mama kochała nas, przyrodę, zwierzęta i życie; zamęczyła ją zła  choroba. Lubiła czarny blues, jazz i wino. Była dobrą, mądrą i piękną Kobietą i Mamą.  Kochała żyć, cieszyła Ją każda chwila. Lubiła nas – już dorosłych swoich dzieciaków razem z żonami i mężami – zapraszać na kolacje, „nocne gadanie” i lampkę wina. Miała ulubione, czerwone wina wytrawne z dodatkiem szczepu Syrah.  Zwykle było świetne wino Domaine de Tholomies Syrah Granche. Francuskie, czerwone wino wytrawne. Jest intensywne,  dojrzałe i pełne dobrych… niespodzianek. Moim zdaniem warte „grzechu”. To wino łączy nas z dobrymi wspomnieniami.  Wspólne, rodzinne, cudne wieczory z Mamą  przy tym winie.

Bądźmy z NIMI WSZYSTKIMI, nie tylko w tych listopadowych dniach. Te Dni nie muszą być smutne, bo NASI ZMARLI chyba nie chcą by były smętne.  Byli przecież uśmiechniętymi i lubiącymi cieszyć się życiem ludźmi, mieli zalety i wady – tak jak my – nie byli jakimiś bezdusznymi  pomnikami – więc ich tak nie traktujmy.

Poczujmy to, pomyślmy, przypomnijmy ich sobie, wyobraźmy. Warto.

Serdeczności dla Ciebie i Twoich Bliskich 🙂

 

Dobra Samotność nie jest zła

Wątpliwy wdzięk głupoty, irracjonalność, ale i wielkość trwania czasami wymaga DOBREJ SAMOTNOŚCI.

Chciałabym podzielić się z Tobą moimi myślami o samotności. Samotność jest ważna, nie jest łatwo być w odłączeniu od pewnej codzienności do której przez lata przywykliśmy, ale…

Nie pomyl samotności z wyjazdem na urlop, wakacje, odpoczynkiem od pracy, ludzi – to zupełnie inna bajka. Kiedy mówimy „SAMOTNOŚĆ” zwykle źle kojarzy nam się to słowo. Dlaczego? ponieważ na ogół przychodzi na myśl pustka, jakaś marność, może jałowość życia, albo nieistnienie… i wielkie NIC. Po prostu… słabo.

Zwykle boimy się samotności i dlatego wypełniamy nasze życie przereklamowaną aktywnością, hałasem, trywialnymi rozmowami, czym kto potrafi – wtedy bycie tu i teraz ucieka nam. Dlaczego? Dlatego, że DOBRA SAMOTNOŚĆ jest nam nieco… obca. Obcego nie lubimy, bo nie rozumiemy, nie tolerujemy i… nie chcemy!

SAMOTNOŚĆ TO NIE TO SAMO CO OSAMOTNIENIE

Hmm… pomyśl – przecież jest i dobra samotność – na własne życzenie. Odseparowanie się chociaż na nieduży czas od wielości dźwięków, bodźców, wszechogarniającej informacji, dzikich i dziwacznych narracji (modne słowo ;)), pozwala nam zajrzeć w siebie przyjaźnie, ale i krytycznie, a przede wszystkim z należną nam uważnością, z umysłem i sercem swoim dla siebie.

Spróbuj spojrzeć inaczej na samotność – z odwagą, której każdy powinien się nauczyć. Ta odwaga jest potrzebna nie tylko w życiu, ale także w ostatniej godzinie naszego życia. Samotność to nie osamotnienie. W samotności możesz dowiedzieć się wiele nowego o sobie, gdy nie „zagadujesz życia”, nie pędzisz gdzieś, bo musisz, nie udajesz niczego i nikogo. Nikt cię nie rozprasza, nikt niczego od ciebie nie oczekuje, a ty oczekujesz tylko na spotkanie ze sobą. To piękna forma istnienia bez przymusu, bez udawania. Taka samotność daje ci wolność i poczucie pełni istnienia.

W samotności odnajdziesz swoje intencje (dobre i gorsze), smutki, lęki, złości, radości, nadzieje, plany, pragnienia, miłość, emocje… Wybrana przez ciebie samotność to sztuka i radość na spojrzenie na siebie z bliska i serdecznie. W tej twojej samotności może na moment przyjść uczucie opuszczenia, możesz poczuć się jak na bezludziu, ale to szybko minie – jeśli tego zechcesz.

Lubię moje tymczasowe, małe samotności, są dla mnie ważne, ale pamiętaj – każda samotność jest wspaniała, jeśli masz komu o niej opowiedzieć.

A TERAZ – WINO

Swoją wybraną samotność warto nieco podkreślić ulubionym jedzonkiem, albo np. kieliszkiem dobrego wina. Nie butelką ale tylko kieliszkiem, sączonym i smakowanym długo jak… życie w danej chwili. Proponuję jedno z moich ulubionych, oczywiście czerwone wytrawne z pięknej Italii. Wino Syrah Planeta – piękny, ciemny kolor, dość mocne (ok.14%), pochodzi z Sycylii. Dominujący zapach to przyprawy, owoce, jeżyny, jagody; „słychać” w tym winie pieprz, czekoladę, nieco mięty, na pewno znajdziesz coś jeszcze…

To wino da ci miłe uspokojenie, ale i pobudzi do myślenia, ma delikatne, gładkie taniny i bogaty, satysfakcjonujący aromat. Moim zdaniem pasuje świetnie do różnych mięs, do twoich ulubionych serów, ale najważniejsze tu i teraz – jest świetne do sączenia w dobrej samotności. We dwoje też nie zaszkodzi 😉

Pozdrawiam Cię serdecznie. Cześć!

… w rodzinie krytyka ostra…

Tęsknię za wakacjami...

Tęsknię za wakacjami…

Dzisiaj i wiersz i dwa pyszne  wina. Ten znakomity wiersz napisała Grażyna Szałkowska – GraSza. Cytuję go tutaj, bo lubię tę niezwykłą poetkę, bo wiersz jest o naszej codzienności, o naszych bliskich, o troskach, niemożliwościach, nieuważnościach, myślach dobrych i niedobrych – o nas i dla nas. Poczytajcie… wbrew pierwszemu wrażeniu nie ma tu pesymizmu – jest nadzieja…

Z RODZINĄ

Z rodziną tyle roboty,
Z rodziną same kłopoty,
Żądania niemożliwości…
Oczekiwań Pireneje,
Zamordowane nadzieje,
Brak miejsca dla miłości…

W rodzinie krytyka ostra,
Czy matka, czy syn, czy siostra,
Brak zezwolenia na słabość…
Wspinaczka na strome schody
Bez wizji żadnej nagrody
I nie ma miejsca na radość…

Są kosmiczne wymagania,
Niekończące się starania,
Rozluźnić mięśnie to biada!
Chłodne surowe oceny,
Pamiętne drastyczne sceny…
Z rodziną mi się nie składa…
©GraSza

A teraz napijmy się razem pysznego wina, aby nadzieja była zawsze, aby chciało się chcieć i było warto napić się razem wina.

Lubię wina różowe, są sympatyczne, łączą w sobie cechy wina białego i czerwonego, są zwykle słabsze, delikatne w smaku i pięknie wyglądają w kieliszku. Chyba najchętniej pijamy je latem, bo są też znakomite jako aperitif  i świetnie pasują na różne okazje.

Polecam naprawdę smakowite wino z nad Loary – Chemin des Roses Cabernet d’Anjou.  Półwytrawne, o pięknym lekko łososiowym kolorze, orzeźwiające, taniny delikatne.

No… tak – nie byłabym sobą, abym nie poleciła wina czerwonego wytrawnego. To jest pychota – Wino Rosso di Montalcino Castello Banfi. Klasyka – szczep sangiovese, mocniejsze niż różowe wina, piękny ciemnoczerwony kolor, harmonia smaku i aromatu.

Wszystkim przesyłam serdeczności i kieliszek wina wznoszę za Waszą radość życia! Bo… życie to emocje, a emocje to życie! Jak w wierszu.

 

O winie, blagierach i… nie tylko

Już wiosna!

Już wiosna!

Wielkanoc za tydzień, ale pomyślałam – może warto już teraz o paru sprawach pomyśleć np. o kupnie dobrego wina.

Na ogół lubimy znać się na winach i często potrafimy ocenić dobre wino. Jednak, jak wiem z własnego doświadczenia… różnie z tym bywa. Nic dziwnego, bo o winach można uczyć się całe życie i ciągle coś nowego poznawać, doznawać, smakować… Nawet wielcy znawcy bywają zaskakiwani.

Przypuszczam, że nieraz udało się nam spotkać w towarzystwie uroczych arcyłgarzy, którzy ze swadą potrafili mówić o rocznikach win, o ich zaletach i wadach i prawie bezbłędnie rozpoznawali gatunki. Szybko stawali się „duszami towarzystwa”, wszyscy ich słuchali z zapartym tchem i… podziwiali wiedzę, ale…

Tę ludzką słabość postanowili wykorzystać dwaj panowie Jonathan Goodall i Harry Eyres. Anglicy, dziennikarze, miłośnicy wina napisali książkę „Poradnik hipstera. Wino” . Oryginalny tytuł jest lepszy „The Bluffer’s Guide” i zdecydowanie trafniej określa zawartość i cel tej publikacji. Tak – chodzi o blef, blefiarstwo, sztuczkę, zmyłkę, mały wybieg – czy jak kto woli to nazwać.

Autorzy uznali, że nieomal każdy może przyswoić sobie tyle wiedzy z zakresu winiarstwa, aby brylować w towarzystwie imponując wiedzą. Czym nas zachęcają?

Po 1. wino jako takie – czyli  nie za wiele, ale jest tu o historii i degustacji, o etykietach na butelkach,  o najważniejszych i słynnych regionach winnych. Ta część wiedzy podana jest skrótowo i łatwo można ją zapamiętać.

Po 2. i to jest ważne dla potencjalnych blagierów – autorzy pokazują jak fantazjować, bajerować tych co się mało znają na winach i jak nie dać się zdemaskować autentycznym znawcom wina. Jeśli znajdziemy się wśród znawców, na degustacji wina panowie radzą, cyt. „Staraj się nie używać żadnych słów poza absolutnie koniecznymi. Dźwięki, nieprzekonane (jak hmm…) albo entuzjastyczne (Mmm…, ach!), i interesujące grymasy twarzy (unoszenie brwi, mrużenie oczu, sznurowanie warg) często są całkowicie stosowne i do niczego cię nie zobowiązują”.

Czy takie wybiegi coś dadzą? Nie wiem, nie próbowałam, ale może warto poczytać tę książkę – z ciekawości, bo jednak jest tam nieco dobrej wiedzy, trochę zabawnych anegdot dot. także znanych postaci. Może po jej przeczytaniu łatwiej nam będzie rozpoznać blagiera? Niestety jest też trochę chybionych żartów i chyba nie do końca rzetelnych informacji. Szczególnie spodobało mi się jedno zdanie, cyt.” „Blefuj dopóty, dopóki uważasz, że możesz to robić bezpiecznie”. To się nazywa uczciwe postawienie sprawy:)

Zapraszam  do poczytania o moich propozycjach, czyli o winach na Święta Wielkanocne i – oczywiście – nie tylko.

Jako pierwsze poleciłabym świetne wino z południowej Francji – Wino Domaine La Reze BIO Minervois. Czerwone, wytrawne o ciemnej barwie, pięknie wygląda w kieliszku. To wino powstało w zgodzie z zasadami produkcji bio. Może jest nieco za mocne (14,5%), ale tanina jest jakby nieco słodkawa i daje miły posmak. Pasuje do mięs przeróżnych, ale też do serów i jako singiel. Cena poniżej 50 zł.

To wino mnie miło zaskoczyło, niemiecki riesling – Wino Edition Abtei Himmerod Riesling Feinher. Nie przepadam za rieslingami, ale to jest riesling półwytrawny i naprawdę niezły. To wino jest znacznie słabsze (11.0%), znakomicie orzeźwia, a naturalna kwasowość jest delikatna. Cena ok. 30 zł.

Teraz może coś z bąbelkami i extra dry? Jeśli takie wina lubicie to polecam to: TREVISO EXTRA DRY. Znakomite wino z Włoch, lekko musujące i mocno wytrawne, ale naprawdę świetnie smakuje. Cena poniżej 40 zł.

Co do win słodkich to nie mam ulubionego, ale ktoś kiedyś polecał mi WINO ARABELLA NATURAL SWEET WHITE WESTERN WO. Dla osób lubiących słodkie wina to jest świetny wybór. Pochodzi z RPA nie jest mocne, znakomite do deserów, lekkie i aromatyczne.  Ceny nie znam, a sądzę, że nie jest drogie.

To chyba tyle o winach na nadchodzące Święta… i nie tylko.  Jak zwykle na Wielkanoc wśród wielu pyszności nie może zabraknąć wspaniałego sernika – polecam mój Sernik Czarodziejki – https://mozgojazda.wordpress.com/2013/12/14/niezwykly-sernik-czarodziejki/

Zapraszam też do zajrzenia na półki z polskimi winami. Jest ich coraz więcej i są naprawdę niezłe – na ten temat zapraszam do poczytania https://mozgojazda.wordpress.com/2014/04/03/c-d-dobre-bo-polskie-tak/

Jeśli znajdziecie chwilę wolnego czasu i zechcecie się zabawić zobaczcie jakim jesteście winotypem. https://mozgojazda.wordpress.com/2014/11/13/winotyp-co-to-takiego/

MOI MILI! ŻYCZĘ WAM SPOKOJNYCH, SMACZNYCH, SZCZĘŚLIWYCH I WESOŁYCH ŚWIĄT WIELKANOCNYCH!

Dziwne pytanie… na ten Nowy Rok

Będzie dziwne pytanie, a dlaczego nie…

Czy chcemy ZAWSZE żyć w pełnej pomyślności, szczęśliwości, żeby zawsze, każdego dnia i nocy było niezwykle, wspaniale i cudownie… nierealnie?

No, nie wiem. To byłby chyba jakiś odległy od normalnego życia raj, bajka… abstrakcja jakaś dziwna i jednak byłoby dość nudno. Kiedy składamy komuś lub przyjmujemy życzenia na ogół słyszymy: zdrowia, szczęścia wszelkiej pomyślności, samych pięknych dni, dużo pieniążków… itp. Wiemy, że niewiele z tych życzeń spełnia się, bo to niemożliwe. Jednak – życzymy, dziękujemy za życzenia, ale codzienne życie niesie ze sobą… WSZYSTKO. I TO JEST PIĘKNE! Każdy dzień jest inny.

Ten jutrzejszy też jest inny. Ostatni dzień roku – 31 grudnia 2015 roku. O północy będziemy składać sobie wzajemnie życzenia, ściskać się, cieszyć, śmiać, tańczyć, weselić… może nie wszyscy, ale tak się przyjęło, że w tę noc bawimy się. Obojętne gdzie, ale jest – dziwny trochę – przymus zabawy. Znowu jesteśmy o rok starsi i pomimo to cieszymy się… Tak jest OK!

MILI CZYTAJĄCY MÓJ BLOG – ŻYCZĘ WAM, ABYŚCIE POTRAFILI PIĘKNIE KORZYSTAĆ Z DOBRODZIEJSTW ŻYCIA.  ŻYCZĘ WAM WSPANIAŁEGO ROZWOJU, ODWAGI W CODZIENNYM ŻYCIU, W MYŚLENIU, UWAŻNOŚCI DLA INNYCH I DLA SIEBIE! I OCZYWIŚCIE DOBREGO ZDROWIA, ABY ŻYĆ PEŁNIĄ ISTNIENIA!

Toast w tę niezwykłą noc wznosimy szampanem, winem musującym, albo czym kto lubi. Jeśli coś musującego to polecam to co rok temu Szampan Jean-Paul Deville Brut NV z regionu Szampania, apelacja Champagne AOC. Moim zdaniem jest świetny. Poza tym dobra cena do jakości. Fajnie też wznieść noworoczny toast łagodnym, musującym Prosecco – to już dość popularne sympatyczne, włoskie winko.  Więcej o innych, pysznych winach pisałam T U T A J.

JUŻ ZA CHWILĘ 2016 ROK.  

             ŻYCZĘ ŚLICZNEGO NASTROJU I WYBORNEJ ZABAWY SYLWESTROWEJ!

Już prawie… Święta!

ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA są tuż. Białe Boże Narodzenie – to jest to! Biały od śniegu świat, niebo w gwiazdach, śnieg lekko prószy, choinka, ukochani ludzie… rozmarzyłam się.

Chyba nie ma szansy na tę biel i będzie raczej pochmurno. Może uda się bez deszczu i wyjrzy słońce… hmm… na pewno! Tak czy inaczej może przyda się Wam dobre wino? Wybrałam trzy różne. Moim zdaniem wszystkie są świetne, pasują do świątecznych pyszności. Wyznaję zasadę, że każdy dobiera sobie wino takie jakie lubi w danym momencie, do potraw, albo do… nastroju.

Francuskie wino, z Burgundii, rocznik 2011. Białe, wytrawne świetne do ryb, ale nie tylko. Chablis „Rimond” Domaine Michelet – pełne aromatów Burgundii, lekkie, miłe zapachy cytrusów, jasny kolor. Jeśli lubicie Chardonnay to polubicie to wino. Polecam.

Kolejne wino mnie zauroczyło – jest znakomite. Wytrawne, czerwone z Italii, rocznik 2013. Wino Archidamo Promitivo di Manduria.  Polecam, bo jest wyjątkowe. Wino jest raczej mocne, ale nie czuje się tego, bo ma bardzo delikatne taniny, przyjemny smak pozostaje dość długo. Pachnie i smakuje jak lukrecja, a może jak gorzka czekolada… każdy tu znajdzie coś dla siebie. Sączyć je można ot… tak sobie, ale świetnie pasuje do mięsa i dojrzałych serów.

Jeszcze jedno wino, tym razem musujące, z Włoch – Mionetto Prosecco Valdobbiadene Brut. Białe, wytrawne, delikatnie musujące, eleganckie w smaku. Orzeźwia, pięknie pachnie i wspaniale wygląda w kieliszku. Pasuje nieomal do wszystkiego. Lubię to wino, a toast nim… spełni się na pewno 😉

Skoro jest już świątecznie to nie może obyć się bez wspaniałego sernika. Bardzo polecam mój sernik, wypróbowany, zawsze wszystkim smakuje, bo jest naprawdę świetny. Dokładny przepis jest  T U T A J

KOCHANI! WSPANIAŁYCH, SPOKOJNYCH, PIĘKNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA!

 

Szpital, który leczy za pomocą… whisky

Może to właśnie ten nieco smętny Dzień 1. Listopada jest dobry, aby poczytać kolejny tekst p. Jeana-Marca Dupuis, poprzedni tego Autora na temat marihuany jest  T U T A J. 

„Szpital, który leczy za pomocą… whisky” to kolejny interesujący artykuł tego Autora – cytuję w całości. Trzeba mieć nadzieję, że ten wspaniały, uniwersytecki szpital w Clermont-Ferrand nie będzie jedyny, którego kierownictwo miało odwagę także inaczej uszanować pacjentów u kresu życia. Postanowili sprzeciwić się złym, restrykcyjnym przepisom. Szpital, a w nim – whisky, bar ze świetnym winem, dobre jedzenie – dlaczego nie? Czy tak mogłoby być też w Polsce?

Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go zaprenumerować bezpłatnie na stronie http://www.PocztaZdrowia.pl.

Szpital, który leczy za pomocą… whisky!

Szanowny Czytelniku,

uwielbiam, gdy Czytelnicy dzielą się ze mną dobrymi wieściami, o których wcześniej nie wiedziałem.

Oto jedna z nich.

We Francji, w szpitalu CHU w Clermont-Ferrand (to szpital uniwersytecki, zwany niegdyś w tym mieście „szpitalem wielkim”), od września 2014 r. postanowiono zezwolić pacjentom u kresu życia na picie whisky1.

To jeszcze nie wszystko.

Ten sam szpital postanowił także otworzyć bar z winem, w którym w przyjaznej atmosferze już niedługo oferowane będą wina grands crus, czyli produkowane ze znanych winorośli o wyjątkowej jakości.

Więźniów skazanych na śmierć traktowano lepiej

Dotychczasowa sytuacja była wręcz karykaturalna. Z tego powodu, iż miejscem pobytu „pacjentów” objętych opieką paliatywną (w ostatnim etapie życia) był szpital, pozbawiano ich większości drobnych przyjemności życia.

Czy ktoś jest w stanie powiedzieć, czemu ma służyć to, aby osobę, która z medycznego punktu widzenia wkrótce umrze, pozbawiać możliwości napicia się kieliszka whisky, jeśli właśnie to może jej sprawić przyjemność? W imię czego zabrania się pacjentowi u schyłku życia zjeść coś, co lubi, nawet jeśli jest „szkodliwe dla zdrowia”?

Nawet jeśli (pozwolę sobie pójść na całość) chodzi o pieczonego kurczaka z przypieczoną skórką, z frytkami i majonezem, w dodatku jedzonego palcami, albo też o krwistego steka z grilla z górą sosu berneńskiego, albo o wielki deser „banana split” (z podwójną bitą śmietaną). A nawet jeśli chodzi o wypalenie papierosa, a nawet… kilku papierosów, jeśli pacjent to lubi, i o ile oczywiście jest w stanie. Dotyczy to również oglądania śmiesznych filmów!

Powiem więcej. Trzeba to zrobić, jeśli tylko istnieje taka możliwość. Skoro pacjent jest już „skazany” przez medycynę, zawsze zostaje jeszcze nadzieja na uzdrowienie. Jednak do tego potrzeba, aby pacjent znalazł w sobie duchową siłę, aby chcieć wyzdrowieć.

Kiedy siły fizyczne są na wyczerpaniu, to siła ducha może zaważyć na życiu. Cudowne uzdrowienia zwykle mają szanse mieć miejsce wówczas, gdy osoba odzyskuje nadzieję, gdy ponownie odkrywa sens życia, gdy znajduje najlepszy dla siebie powód, aby wyzdrowieć i… zdrowieje. Dlatego podstawową kwestią jest wówczas, aby postawić wszystko na samopoczucie pacjenta. Ważne jest wtedy środowisko, w jakim się on znajduje, oraz ludzie, którzy go otaczają. Śmiem twierdzić, że gdyby we wszystkich ośrodkach opieki paliatywnej utworzono takie miejsca, w których można by miło spędzić czas, to częściej bylibyśmy świadkami cudów.

Jest wiele osób, które aktywnie nad tym pracują. Przykładem jest ośrodek Centre Jeanne Garnier w Paryżu. Chwała mu za to.

Być może niektórzy uznają, że tego rodzaju pomysły są kosztowne, ale sam pobyt w ośrodku opieki paliatywnej kosztuje średnio 6529 euro2. Kieliszek whisky to koszt 3 euro, kieliszek bardzo dobrego wina kosztuje 5 euro, a paczka papierosów 4 euro.

Poza tym mówimy o osobach, którym zwykle zostało zaledwie 2 tygodnie życia! Po co im wtedy moralizowanie i zakazywanie wszystkiego aż do ostatniego tchnienia? Kiedyś nawet więźniowie skazani na śmierć, niezależnie od tego, jaką zbrodnię popełnili, mieli prawo do ostatniego papierosa. A dzisiaj? Niewinni ludzie zmuszeni są umierać zaintubowani, bez prawa do ostatniego kieliszka ani ostatniego papierosa, gdyż zabrania tego regulamin szpitala. To skandal. To nieludzkie.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Nie robiono tego wcześniej wcale nie ze względu na koszty, ale z powodu restrykcyjnych i głupich przepisów.

Tym bardziej należą się gratulacje dr Virginie Guastella ze szpitala w Clermont-Ferrand, która odważyła się przeciwstawić regulaminom i narzekaniom.

Zdrowia życzę,
Jean-Marc Dupuis

Źródła:

1) Première au CHU de Clermont-Ferrand: un bar à vins pour les patients en fin de vie; http://www.slate.fr/story/90573/bar-vins-chu-fin-de-vie

2) Soins palliatifs: un système pervers; http://www.slate.fr/story/14993/soins-palliatifs-finir-avec-tarification-absurde-pervers

Artykuł pochodzi z newslettera Poczta Zdrowia, przekazującego najnowsze, potwierdzone badaniami naukowymi, informacje o naturalnych metodach leczenia i zapobiegania chorobom. Można go zaprenumerować bezpłatnie na stronie http://www.PocztaZdrowia.pl.

Byle jak i super

Wydaje mi  się, że „dopiero co” nad jeziorem był piękny… upał, zapadał zmierzch, stawało się nieco mniej gorąco. Cudowny moment na spokojne pływanie w jeziorze…

Popływaliśmy, a potem zachciało nam się coś zjeść, napić… i  kilka osób zasiadło na trawie, tuż koło jeziora i gadaliśmy  przez kilka godzin. Były pyszności – co kto przyniósł. Sery, usmażona ryba, świetny – na zakwasie chleb, suszone pomidory, coś z grilla, herbatniczki, woda mineralna, kawał ciasta z wiśniami i wino. Było wesoło, ale i dyskusja bywała gorąca, tematy różne i… fascynujące.

Nad jednym tematem zatrzymaliśmy się dłużej. Chodzi o BYLEJAKOŚĆ. Co to jest, kto, lub co bywa byle jakie, co to za cecha, i czy w ogóle to jest jakaś cecha charakteru, a może czasem bywa koniecznością, albo lenistwem… itp. dylematy.

Jedno wynikło z naszej dyskusji – nie ma zgody na bylejakość. To budujące, ale czy zawsze jest możliwe być „up”? Czy zawsze potrafimy rozpoznać bylejakość? Na ogół potrafimy, ale głównie jeśli chodzi o byle jakie przedmioty, byle jaki koncert, byle jaki dom, byle jakie ubranie, jedzenie, czasami „czujemy się byle jak”, itp. Czy jednak potrafimy powiedzieć, że człowiek jest… byle jaki. Czy ktoś może być – byle jaki, a może każdy z nas od czasu do czasu bywa byle jaki?

Wszyscy chcemy być mądrzy, piękni i super (tak jak np. JEST TUTAJ), na ogół, ambitnie dążymy do tego, ale… różnie bywa. Stawiamy na zdobycie wielkiego szczytu , a tu do zdobycia jest nasza… codzienność. Codzienność też bywa naszą najwyższą górą. Czy musimy być na co dzień wspaniali, świetnie wyglądać, być zawsze znakomitymi – dla rodziny, znajomych, w pracy i we własnych oczach?

Zastanawialiśmy się jak taka codzienność wygląda. Okazało się, że bardzo różnie. Często zasłaniamy się brakiem czasu, zmęczeniem, pośpiechem… Wiadomo, ale przecież warto dla siebie być fajnym, ładnie wyglądać na co dzień, a nie donaszać byle jakie ciuchy po domu. Warto zadbać o siebie, zrobić make up, fajnie się ubrać (to nie znaczy kosztownie), uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze, nakryć ładnie do stołu – nawet jeśli akurat jemy sami. Uznaliśmy, że warto i po powrocie z wakacji… tak będziemy starać się żyć.

Druga sprawa jaka się pojawiła to nasza szacowna psyche, nasze samopoczucie, nastrój na co dzień i nie tylko. Stwierdziliśmy, że za mało uśmiechamy się do innych i do siebie. Warto pogadać ze sobą, dowiedzieć się czego oczekuję, w jakim miejscu życia jestem, co i kogo lubię, a kogo i czego nie…

Co ustaliliśmy? Oj niełatwe te wnioski, niełatwe, ale – warto zastanowić się i… działać. Tak więc:

– bardzo ważne to – szanować i lubić siebie;

– nie pozawalać sobie i innym na bylejakość, starać się robić coś lepiej – mądrzej i ładniej niż wczoraj;

– za to pozwolić sobie na małe ( i nie tylko) przyjemności;

–  pamiętać, że pomiędzy byciem „byle jakim”, a byciem „super” jest jeszcze mnóstwo innych „być”;

– często i ciepło myśleć o bliskich, wspierać ich – nawet jeśli to bywa trudne.

Przecież nie można być zbyt często „nabąbanym”, niezadowolonym, ani też nieustannie uśmiechać się, bo  przedawkujemy życie – w jedną, albo w drugą stronę. Jak zwykle poszukujmy centrum – czyli tzw. złotego środka. Ta ogólna zasada ładnie wyłoniła się z odmętów naszej dyskusji 😉

Teraz opowiem o wybornym winie, które pomimo gorącej dyskusji zgodnie popijaliśmy nad cudnym  jeziorem, po upalnym dniu, a był to pyszny dzień i wieczór.

Bardzo fajne WINO TIEFGANG SPATBURGUNDER TROCKEN. Czerwone, wytrawne, wersja pinot noir.

Inne, sympatyczne wino to półwytrawne WINO CHEMIN DES ROSES CABRNET D’ANJOU. Różowe, z Francji z Doliny Loary, ma zachęcający, łososiowy kolor. Delikatne, owocowe w smaku.

Polecam i życzę samych radości i bez… bylejakości. 😉