Dość przewrotnie…

Witaj na Mózgojazda! Miło Cię tu widzieć… 

Podobny mój wpis ukazał się chyba dwa lata temu, ale przecież TEMAT AKURAT JEST AKTUALNY! Warto coś dobrego zrobić dla siebie, więc…

Jeszcze kilka dni i skończą się wakacje, niektórzy urlopy mają już za sobą, a inni jeszcze cały wrzesień luzu. Co dalej? Czasami lubimy robić powakacyjne postanowienia – np. będę mieć więcej czasu dla siebie, będę jeść warzywa, przestanę się ciągle śpieszyć, palić, zacznę bardziej dbać o siebie i o bliskich, znajdę czas na teatr i koncert… itd. itp.

Dla mnie zwykle rok zaczyna się mniej więcej pod koniec września (można o tym przeczytać T U T A J ), a nie 1 stycznia, ale nauczona doświadczeniem rzadko robię jakieś postanowienia, bo nie lubię stresu, którego przecież mamy unikać. To jedno z postanowień, prawie nie do spełnienia. Chociaż stres bywa też dobry.

Dość paskudnie i przewrotnie postanowiłam wyliczyć co powinniśmy zrobić, aby po wakacjach w miarę szybko zabić w sobie tę niesamowitą energię, która nas rozpiera. Czy to może być celem?

Napiszę w punktach, może będzie prościej – dla mnie – bo to wcale niełatwe 😦

Jak tracić energię, dobry nastrój i zdrowie?

  1. Bez przyjemności – im ich mniej tym lepiej, bo przyjemności to lepszy nastrój, uśmiech, a ty wcale tego nie chcesz – masz za zadanie niszczyć siebie i swoją energię mozolnie zdobytą na wakacjach.
  2. Sen – Nie, absolutnie! Tylko niedospany człowiek jest w stanie być zły, niezadowolony, źle wyglądać… mieć niestrawność i… STRACIĆ ENERGIĘ.
  3. Dobre jedzonko – absolutnie, tracenie czasu na zdrowe gotowanie to nie twoja sprawa, jedzenie śmieciowe to coś dla ciebie! Nie jedz regularnie, bo to sprzyja zdrowiu i twemu paskudnemu celowi!
  4. Zasuwaj na dwóch etatach bez odpoczynku – to coś dla ciebie. Praca – dom, dom – praca, od rana do wieczora – dołóż sobie. A co!
  5. Zgaś w sobie wszelkie poczucie humoru i dystans do siebie – to konieczne, aby nie mówić tego o czym naprawdę myślisz.
  6. Nie rób żadnych przerw w pracy – nawet na napicie się wody, soku czy kawy – to absolutnie zbędny luksus dla ciebie. Jesteś jak kaktus na meksykańskiej pustyni dasz sobie radę…
  7. Żadne wychodzenie na świat – kino, koncert, spacery bez celu, bieganie (T U T A J poczytaj o tym) spotkania z przyjaciółmi, ćwiczenia w siłowni, jakiś weekend na świeżym powietrzu itp. rzeczy – to przecież przyjemności, a to nie dla ciebie. Masz inny cel – zabić w sobie energię i zapał do życia.
  8. Żadnego make up’u, ani dbania o siebie typu wizyta u kosmetyczki, basen, fryzjer czy spa – absolutnie! Bycie naturalnie siermiężną osobą – to dla ciebie. Masz przecież określony cel…
  9. Żadne durne śmiechy, żarty, żaden luz – na to cię nie stać. Powaga i zadęcie to jest dla ciebie.
  10. Jakieś twoje potrzeby? Ani słowa na taki drażliwy temat – to tylko może spowodować zachwianie dojścia do celu czyli – zniszczenie swojej energii.

Wymyśliłam tylko dziesięć punktów, ale niewątpliwe można dodać o wiele więcej. Niestety często tacy jesteśmy. Nie myślimy o sobie, o tym, że mamy prawo do bycia dobrymi dla siebie.

To nie jest żaden egoizm, ale  znakomita, mądra i dobra kalkulacja. Być osobą tolerancyjną i dobrą dla siebie to = być miłą dla otoczenia, uśmiechniętą, atrakcyjną, wypoczętą czyli OSOBĄ PEŁNĄ DOBREJ ENERGII.

Jeśli chcemy być takie/tacy to oczywiście robimy wszystko na odwrót niż w tych szalonych punktach. Każdy punkt odwróćmy, przewróćmy „do góry nogami” i cieszmy się, bo wtedy… będzie dobrze.

Jasne, że przecież nie powinnam w ogóle tego ostatniego zdania napisać, bo każdy to wie, ale…  Czy po powrocie z wakacji zrealizujemy takie proste postanowienie – BĘDĘ DOBRA/DOBRY DLA SIEBIE – zależy tylko od nas. Nie zmarnujcie tej dobrej energii, bo szkoda i nie warto.

A teraz zupełnie coś innego dla duszy i dla ciała 🙂

Pyszne wino, które – moim zdaniem – potrafi świetnie poprawić nastrój, wyrzucić zmęczenie i sprawić, że uśmiechniemy się, nawet wtedy gdy sam na sam uraczymy się lampką tego, albo innego ulubionego wina.

Świetne białe wino z Toskanii Barbotto – klasztorne, półwytrawne, łagodne, sympatycznie się je popija. Jest jeszcze gorąco więc schłodzone będzie pyszne. Z tego samego, klasztornego źródła, o tej samej nazwie jest wino czerwone wytrawne. Polecam, bo są to znakomite wina i niedrogie.

Jedno z moich ulubionych, włoskich win to Valpolicella Classico DOC Superiore Ripasso. Czerwone, wytrawne, ma piękny, głęboki kolor, taniny delikatne, smak miły… bardzo fajny 🙂 To wino pasuje nieomal do wszystkiego, a popijając małymi łyczkami docenimy jego piękno w kieliszku i wartość

Smacznego i dbaj o swoją wspaniałą energię po wakacjach.  WARTO!  🙂

Reklamy

Consejos para ser un mejor cocinero — COMMEMEMUCHO

Witaj na Mózgojazda!

Bardzo lubię blog COMMEMEMUCHO i często zaglądam.  Udostępniam ten wpis, bo może być ważny i przydatny dla każdego kto chce fajnie gotować – bez napinki 😉  Zachwyca mnie sposób pisania o gotowaniu, potrawach, smakach, są tu świetne przepisy…

Czasami coś próbuję zrobić z tych przepisów – raz się uda raz nie, ale próbuję 😉 Lubię gotować, byle nie na co dzień, zbyt mało czasu, ale staram się… i jest coraz lepiej – także dzięki Osobie, która ten  blog prowadzi.  Poczytaj – warto.

Treść wpisu trzeba przetłumaczyć, ale to proste – jest tłumacz.

Powodzenia!

——————————-

Kiedy rozmawiam o moim blogu z przyjaciółmi lub rodziną, mówią mi, jak dobrze gotuję. Nie myślą, że są tak dobrzy jak ja, ale prawdopodobnie są, a nawet lepsi ode mnie, ale nie wiedzą o tym. To prawda, że ​​ostatnio bardziej dbam o gotowanie i staram się uczyć każdego dnia, ale myślę …

poprzez Porady, aby być lepszym kucharzem – COMMEMEMUCHO


tachykardia — remanent

To jest urocze. Posłuchaj proszę….

może twoje musi bić szybciej, żeby moje biło w ogóle?

via tachykardia — remanent


Jestem prawie uzależniona od…

Witam na Mózgojazda!

Jestem prawie uzależniona od…

Biegania! Bieganie, marszobiegi są super! Biegam od kilku lat, nie pamiętam już jak to się zaczęło, ale mam szczęście, że kiedyś zaczęłam. Przez ten czas namówiłam sporo osób – rodzinę i znajomych.

Nie zawsze byłam taką entuzjastką, początki bywały niełatwe. Zawsze lubiłam dużo chodzić, ale to było „na wyjazdach” np. w weekendy, na wakacjach, ale żeby codziennie…

Tak! Nieomal codziennie. Bez względu na pogodę, nastrój, brak czasu, rozleniwienie, pomruki niektórych – ja biegam!

Dlaczego biegam i marszobiegam?

  1. Biegam, bo lubię
  2. Bo to frajda i satysfakcja
  3. Biegam, a ta godzina, półtorej jest TYLKO dla mnie
  4. Biegnąc czuję się szczęśliwa, produkuję endorfiny – hormony szczęścia
  5. Bieganie wzmacnia odporność, wszystkie mięśnie, serce i płuca
  6. Bieganie to sprawniejsze myślenie i działanie, znakomity nastrój
  7. Dzięki bieganiu mam świetną kondycję
  8. Bieganie to dobre zdrowie i szczupła sylwetka
  9. Po bieganiu śpi się znacznie lepiej
  10. Bieganie to znakomite uzależnienie 😉

BIEGAM i MARSZOBIEGAM – takie (może?) moje nowe słówko…

Kiedy nie wychodzę biegać? Czasami to się zdarza np. wtedy gdy jest duży mróz, burza, deszcz i silny  wiatr…  i wtedy gdy sprawy rodzinne czy przyjemności kulturalno-towarzyskie są w takich godzinach, że odpuszczam. To się jednak rzadko zdarza, a czasami zamiast wyjścia ze znajomymi wybieram moje marszobiegi 😉

Nie biegam z włączonym smartfonem, przed wyjściem na bieganie wyłączam, jest w kieszeni… jakby coś. To czas tylko dla mnie. Coraz częściej spotykam ludzi, którzy mają dość bycia ciągle na smartfonowej smyczy, tablecie. Nie jest mi potrzebna muzyka, czy uczenie się wtedy np. hiszpańskich słówek.

Ach te barwy…

Wolę oglądać i słuchać świata wokół – drzew, przyrody, śpiewu ptaków niż jakiejkolwiek muzyki. Na szczęście nie muszę biegać po ulicach. Zdecydowanie lepiej odpoczywam i koncentruję się na prawidłowym oddechu, widzę wszystkie pory roku, słyszę świat wokół i siebie – jest wspaniale !

Powiesz, że przecież może się coś zdarzyć ważnego, może… zawsze, w każdym momencie naszego życia. Dlatego w czasie krótkiego odpoczynku sprawdzam komórkę i…  biegnę dalej. Na szczęście nigdy nie zdarzyło się nic złego, ale licho nie śpi – stąd ten wyłączony smartfon w kieszeni.

Biegaj, marszobiegaj i chociaż czasami zajrzyj tutaj na Mózgojazda 😉


Stało się – nie tylko w Białymstoku!

Witam na Mózgojazda!

Dzisiaj TYLKO i AŻ tekst oraz plakat do pobrania w pdf.

Musimy znaleźć sposoby, aby obronić się przed straszną agresją opłacaną przez obecnie rządzącą partię i od wieków zakłamany wiecznie żądny władzy kościół katolicki.

Udostępnij proszę, bo NIE MA WOLNOŚCI BEZ SOLIDARNOŚCI

KLIK TUTAJ I UDOSTĘPNIAJ

 


Coś dla każdego WŁÓCZYKIJA

Hej! Miło Cię powitać na Mózgojazda

Jeśli tylko inne życiowe sprawy pozwalają mi na to – bywam włóczykijem. To wspaniale po prostu iść przed siebie, niekoniecznie  mając jakiś cel, ale z celem też jest ok. Moje włóczenie może będzie dopiero we wrześniu.

Zwykle jadę autem dokądś,  aby nie tracić czasu na dojazd do przyrody – zostawiam na parkingu, a potem robię kilometry, idę i idę (bywa, że idziemy), gdzie słońce, woda i swoboda…

Dlatego wybrałam tę nieco zapomnianą piosenkę – balladę. Posłuchaj proszę, bo „…DNI SĄ PIĘKNE I NICZYJE KIEDY JESTEŚ WŁÓCZYKIJEM..”


Sztafira — humor i odwaga

Witaj na Mózgojazda!

Miło, że tu jesteś 😉 Dzisiejszy tekst nie jest mojego autorstwa, ale tak bardzo spodobała mi się ODWAGA i poczucie humoru świetnej Autorki, że postanowiłam udostępnić jej wpis na moim blogu. Poczytaj proszę – jest ok!

Była Ewka. Przyszła zafarbować mi włosy. Wiem, wiem. Pisałam, walczyłam. Taką byłam Walkirią, że aż się sama podziwiam. Ale pomyślałam sobie tak. Mogę mieć srebrne włosy, gdy jestem Nemezis. Zamieniam się w czarno srebrny posąg i roztaczam potęgę Przeznaczenia. Ale czasem schodzę do WW (waszego wymiaru, czyli właśnie tu) i wtedy lubię się pobawić w […]

via Sztafira — Najlepszy Blog na Świecie*


Moje małe foto

Hej! Witam na Mózgojazda.

Dzisiaj zapraszam Cię do obejrzenia kilku zdjęć…

Fragment Warszawy z 25 piętra.

Inny fragment Warszawy.

Warszawski blok oświetlony przez zachodzące słońce

Miła sąsiadka na balkonie

 

Warszawskie kasztany – teraz już są inne… mają owoce


BYLEJAKOŚĆ, TYLKO W ÓSMYM DNIU TYGODNIA

Witaj na Mózgojazda! 

To był super weekend nad jeziorem. Dzisiaj Warszawa pełna męczącego upału. W stolicy jest już trochę luźniej nie tylko na ulicach  – to pierwsze dni WAKACJI!

Wydaje mi  się, że „dopiero co” nad warmińskim jeziorem był upalny dzień, zbliżał się czerwcowy zachód słońca i stawało się mniej gorąco. Cudowny moment na spokojne, kojące pływanie w jeziorze.

Popływaliśmy, a potem zachciało nam się jeść. Osiem osób zasiadło na trawie, tuż koło jeziora i zaczęły się wieczorowo – nocne Polek i Polaków gadu-gadu. Było jedzonko – co kto przyniósł. Śmiechy, luz, ale w jakimś momencie rozpoczęła się dyskusja o… życiu.

CO TO JEST BYLEJAKOŚĆ?

Ten wątek już kiedyś poruszaliśmy, ale wrócił. Chodzi o BYLEJAKOŚĆ.  Dlaczego? Bo ta hmm… cecha od kilku lat jest coraz mocniej widoczna wokół nas. Co to za cecha i czy w ogóle to jest jakaś cecha charakteru, a może czasem bywa koniecznością, albo lenistwem… dylematy 😉

Jedno bezspornie pokazała nasza dyskusja – nie ma zgody na bylejakość. To budujące, ale czy zawsze jest możliwe być „up”, być super? Czy zawsze potrafimy rozpoznać bylejakość? Bywa sprytnie przykryta.

Jak przystało na upalny wieczór doszliśmy do niezwykle odkrywczego wniosku, że jeśli już bylejakość czasami być musi to tylko w ósmym dniu tygodnia 😉

Na ogół potrafimy ją rozpoznać, ale głównie jeśli chodzi np. o byle jakie przedmioty, byle jaki urlop,  jedzenie, czasami czujemy się byle jak, itp. Czy jednak potrafimy powiedzieć, że człowiek jest… byle jaki? Czy ktoś może być byle jaki – niestety tak, mamy na to ostatnio wiele dowodów w naszym państwie.

Wszyscy chcemy być mądrzy, piękni i super.  Na ogół, ambitnie dążymy do tego, choć… różnie bywa. Stawiamy na zdobycie wielkiego szczytu (Mont Everest – czemu nie?), a tu do zdobycia jest nasza codzienność, która bywa naszą najwyższą górą.

Codzienność? Jak wygląda? Często zasłaniamy się brakiem czasu, zmęczeniem, pośpiechem, lenistwem też.  Jednak warto nie tylko dla siebie być fajnym, dobrze czuć się na co dzień we własnej skórze. To pomaga w wielu sytuacjach.

Zdrowie przede wszystkim, ale miło też zrobić np. nowy make up, fajnie się ubrać (nie znaczy kosztownie), uśmiechnąć się do swego odbicia w lustrze, posprzątać, nakryć ładnie do stołu – nawet jeśli akurat jemy sami. Uznaliśmy, że warto i częściej postaramy się być… prawie super.

NASZA SZACOWNA PSYCHE

Nastrój na co dzień. Stwierdziliśmy, że za mało uśmiechamy się do innych i do siebie. Warto pogadać ze sobą, dowiedzieć się czego oczekuję, w jakim miejscu życia jestem, co i kogo lubię, a kogo i czego nie. Zapraszam T U T A J  a także  KLIK TUTAJ

Co ustaliliśmy? Oj niełatwe te wnioski, niełatwe, ale warto działać.

Przecież nie można być ciągle „nabąbanym”, pokazywać focha światu – szkoda życia. Nieustanne bycie zajebistym, rozentuzjazmowanym typem – też nie da rady. Przylepiony uśmiech – to głupie, a poza tym będą bolały szczęki;-)  Chyba najlepiej mieć sporo dystansu do siebie i nie tylko – to jest zdrowe.

Nie  przedawkujmy życia w jedną, albo w drugą stronę. Jak zwykle centrum – czyli tzw. złoty środek może być super. 

 Ta ogólna zasada ładnie wyłoniła się z naszej dyskusji. W sumie – warto było pogadać, bo choć każdy wie swoje to jednak wymiana doświadczeń – to jest to!

Nie obejdzie się bez WINA!

Opowiem o wybornym winie, które w czasie gorącej dyskusji zgodnie popijaliśmy nad cudnym  jeziorem, po upalnym dniu, a był to pyszny dzień i wieczór.

Bardzo fajne WINO TIEFGANG SPATBURGUNDER TROCKEN. Czerwone, wytrawne, wersja pinot noir. Znane i doceniane.

Inne, sympatyczne wino to półwytrawne WINO CHEMIN DES ROSES CABRNET D’ANJOU. Różowe, z Francji z Doliny Loary, ma zachęcający, łososiowy kolor. Delikatne, owocowe w smaku, świetne na letni wieczór.

ŻYCZĘ  CI nie byle jakich DNI, WIECZORÓW I NOCY!


Pokaż Swoje Paski

Hej! Nie wiem jak znosisz upały, ja raczej… tak sobie.

Nie jestem zachwycona ciągłym upałem, wakacje niestety jeszcze daleko ode mnie – bywa słabo.

Mimo twardych, naukowych (i odczuwanych przecież osobiście) danych dowodzących wzrostu średniej temperatury na świecie – mnóstwo niedowiarków podważa te badania. Niestety globalne ocieplenie to już fakt nie do podważenia! Jesteśmy tu i teraz i MUSIMY to w końcu zrozumieć, nie mamy innego miejsca – TYLKO ZIEMIA.

Są ludzie i to często tzw. decydenci, którzy to bagatelizują, a wręcz pozwalają sobie ośmieszać naukowców, którzy mają niezbite dowody na katastrofalne ocieplanie się Ziemi. Jeśli spotkasz  takich pseudo „naukowców”,  to na pewno nie są to ludzie związani z poważnymi organizacjami, a być może są to ludzie, którzy pracują na zlecenie gigantów paliwowych… Nie wiadomo.

Powstała inicjatywa #ShowYourStripes, czyli dosłownie „Pokaż Swoje Paski”. To interesująca akcja Facebooka.  W prosty sposób – za pomocą kolorowych pasków – pokazuje zmiany klimatu.

Na tej stronie można ściągnąć paski dla Polski, ale nie tylko – dla Świata także. TO TUTAJ  

Zrób z tego obrazu swoje zdjęcie profilowe

A to Polska właśnie, lata 1901 – 2018 – wygląda źle…