Pączki czy faworki, a może…

Cześć! Jesteś na Mózgojazda. Witam Cię miło!

Rety! To już prawie koniec karnawału!

Dzisiaj tradycyjny  TŁUSTY CZWARTEK. Lubisz ten dzień? A może nie bardzo, ale uśmiechasz się i cieszy Cię kolejny pączek, albo faworki. Jak tradycja to tradycja!

Wolę faworki, jeśli pączek to tylko z konfiturą z róży i… jeden. Może jednak warto wiedzieć ile kilokalorii ma pączek? Oj! sporo – zależnie od nadzienia i lukru od 290 do 380. Faworki – 100 gram to ok. 500 kilokalorii,  faworek to 87 kilokalorii. Jak je spalić? Oto propozycje:

  • szybki spacer, albo marszobieg – 50 minut
  • taniec – 1 godzina
  • solidne bieganie – 30 minut

Mamy wybór. Ja wybieram faworki, a potem – jak nieomal codziennie – pyszne bieganie, ale to będzie jutro, po tłustym czwartku 😉

Nie samymi pączkami czy faworkami człowiek żyje. Do tego trzeba… co kto lubi. Polecam  np. wino bąbelkowe, raczej półsłodkie, wytrawne – albo wypróbować i może przekonać się, że do słodkości świetnie smakuje czerwone wytrawne.  Takie wina mają w sobie resweratrol, różne taniny, które poza uciechą z dobrego smaku, pomagają nam spalić te wszystkie pyszności tłustego czwartku.

Niedawno miałam okazję spróbować wino, które robi wrażenie – Wino Grevepesa Col Silente – Vino Nobile di Montepulciano z 2016 roku. Moi wierni czytający ten blog domyślą się, że to musi być wino z Toskanii. Tak, to moje ulubione wina, bo są niezwykłe.

To słynne wino toskańskie – podobno zachwycali się nim kiedyś arystokraci, poeci i… papieże. Rozsławiło piękną Toskanię i jej inne wina. Vino Nobile di Montepulciano (cena ok. 90zł) jest eleganckie w smaku , aromacie i barwie. Kiedy wlejesz do kieliszka zobaczysz ciemny, rubinowy kolor i połyskujące światło. To dość mocne wino, ale jest świetne. Moim zdaniem do tego wina warto spróbować  (oprócz pączków, faworków) sery dojrzewające, ale też np. gorzką czekoladę, chałwę, zwłaszcza pistacjową, albo jakieś grillowane mięso, warzywa. Do wyboru do smaku!

Zapraszam do poczytania o nocnych Polek rozmowach, tutaj (i nie tylko) też jest o winie KLIK TUTAJ

Wiem – znawcy, sommelierzy mogą być oburzeni, że proponuję wytrawne czerwone wino do słodkości, ale… tak mam. Lubię niebanalne połączenia smaków, zapachów i barw. Dzięki temu wiem co lubię, a czego nie, a nie co wypada, a co nie.

Jest jeszcze jedno miłe wino – Wino Vegalfaro Rebel.lia. To młode wino (rocznik 2018), ale pyszne, ekologiczne. Czerwone wytrawne, orzeźwiające i…  ładne w smaku., czyli pijalne.  Rebellia jest fajna i zabawna jak nazwa! Cena niezła, dobra jakość ok. 35 zł.

Przesyłam serdeczności, pysznej zabawy dzisiaj i w Ostatki!

 

 

 


Czy lubimy sztuczną inteligencję?

Witam na Mózgojazda!

SZTUCZNA INTELIGENCJA, co to takiego?

Czy sztuczna inteligencja jest ludzka? Oczywiście, że jest, bo przecież tworzyli i tworzą ją ludzie. Korzystamy z niej. Co prawda obawiamy się, że nas zdominuje, odizoluje, pozbawi pracy, radykalnie zmieni nasze życie, a pomimo to tworzymy ją coraz mądrzejszą. Nieomal wszechobecną. Skoro tak to wydaje się, że coraz bardziej potrzebujemy sztucznej inteligencji.

Definicja Według Wikipedii (cytuję fragmenty, link do całości: https://pl.wikipedia.org/wiki/Sztuczna_inteligencja) –  Sztuczna inteligencja (SI, ang. artificial intelligence, AI) – dziedzina wiedzy obejmująca logikę rozmytąobliczenia ewolucyjnesieci neuronowesztuczne życie i robotykę[1]. Sztuczna inteligencja to również dział informatyki zajmujący się inteligencją – tworzeniem modeli zachowań inteligentnych oraz programów komputerowych symulujących te zachowania. Głównym zadaniem badań nad sztuczną inteligencją (…) jest konstruowanie maszyn i programów komputerowych zdolnych do realizacji wybranych funkcji umysłu i ludzkich zmysłów niepoddających się numerycznej algorytmizacji

 

PEWNEGO DNIA… 

Salvador Dali potrafił docenić wszelkie uroki życia.

Pewnego dnia zauważyłam, że pobliski bank zlikwidował swoją siedzibę i  pomieszczenia stoją puste. Krótko trwał remont i okazało się, że będzie tam sklep. Zastanawiałam się jaki. Szyldu jeszcze nie było.

Zanim pojawił się szyld w internecie natknęłam się na informację, że będzie to sklep ze zdrową żywnością. Nie będzie kas, tylko inteligentne koszyki-wózki policzą nasze zakupy i potrącą odpowiednią kwotę z naszego konta bankowego. Każdy klient będzie rozpoznawany  m.in. po… twarzy. Sztuczna inteligencja działa.

Sklep już jest czynny, nie byłam tam jeszcze, bo w tym momencie jakoś  nie mam ochoty, aby w ten sposób  rozpoznawano mnie… w sklepie. Oczywiście twarze to nie jedyne dane jakie sklepy zbierają o swoich klientach. Mogą wiedzieć o nas mnóstwo! Niestety często wiedzą o nas to o czym nie poinformowalibyśmy żadnego sklepu.

 

Wiadomo, że wszelkie dane, informacje to dzisiaj najcenniejszy surowiec.

Konkurencja jest olbrzymia na każdym rynku. Dzięki przeróżnym danym  firmy, urzędy, instytucje zarabiają wielkie pieniądze i zdobywają kontrolę nad nieomal wszelkimi przejawami naszego życia. Znają nasze upodobania: co kupujemy, czytamy, wiedzą dokąd  jeździmy, chodzimy,  z kim,  kiedy i gdzie się spotykamy – wykorzystują te dane do swoich – bywa –niecnych  celów.

Czy to oznacza, że musimy się pożegnać z naszą prywatnością?! Cóż… taka jest rzeczywistość i  mamy na to już ograniczony wpływ. Kamery śledzą nas na  autostradach, drogach, na ulicach  miast, miasteczek i coraz częściej wsi. Są instalowane nieomal wszędzie. W supermarketach, na dworcach, w metrze, w komunikacji miejskiej, restauracjach, barach, dyskotekach, itd. Mamy przy sobie smartfon to wiadomo gdzie jesteśmy.

Mówimy:  TO STRASZNE! Fakt – nie jest to fajne, ale… są mocne plusy.

Sztuczna inteligencja daje ludziom wiele wspaniałych, nowych możliwości np. pomaga policji w ściganiu przestępców, chroni nasze granice, odnajduje zaginionych ludzi i mnóstwo innych dobroci  czyni. Stworzona przez nas pomaga nam.

W  dziedzinie medycyny sztuczna inteligencja jest często niezastąpiona. Wspiera procesy diagnostyczne, terapeutyczne, dzięki wielu danym ułatwia  pracę lekarzy – wspaniale pomaga pacjentom. Z powodzeniem jest stosowana w nowoczesnych urządzeniach w szpitalach.

Mamy w domu „mądre”  urządzenia, lodówki, które wiedzą czego brakuje do jedzenia i dają nam znać  co trzeba  kupić. Jeździmy nowoczesnymi autami, które jednak za nas nie myślą (!), ale potrafią np. pomóc w parkowaniu.

Posługujemy się na co dzień smartfonami, komputerami, samosprzątającymi odkurzaczami, a domami możemy zdalnie sterować i mieć kontrolę czy nas ktoś nie okrada. Rozmawiamy z rodzinami, przyjaciółmi, którzy są daleko, a my ich widzimy i słyszymy.  Prosto z domu prowadzimy korespondencję, zakładamy sobie konta zaufania, internetowe konta pacjenta., itd. Robimy zakupy przez internet, szukamy tam wszelkich informacji, uczymy się, flirtujemy, itd.

Dzięki AI załatwiamy już coraz więcej spraw urzędowych i możemy pracować zdalnie nie ruszając się z domu, albo wygrzewać się w słońcu na drugim krańcu Świata. To wszystko i wiele więcej mamy dzięki sztucznej inteligencji.

Żadna sztuczna inteligencja przecież nie może funkcjonować bez nas. To od nas zależy jej istnienie, to my ją  tworzymy, obsługujemy, zapewniamy zasilanie, oprogramowanie itd. Sztuczna inteligencja MUSI SŁUŻYĆ NASZEJ ZIEMI – PRZYRODZIE inaczej nie będzie NIC!

Chociaż kto wie co się zdarzy, jeśli coś kiedyś pójdzie nie tak… tyle filmów, powieści już stworzono o buncie robotów;-)

Czy lubię sztuczną inteligencję? Hmm… nie mam innego wyjścia – korzystam z niej na co dzień.

 

 


WIELKIE WYDARZENIA W POLSCE

 

WIELKIE WYDARZENIA W POLSCE.  NAJWAŻNIEJSZE DLA WSZYSTKICH POLEK I POLAKÓW.

 

 

 

Te wydarzenia nie były ważne dla partii, która obecnie zarządza Polską.


Tak, kiedyś to było lepiej…

Hej! Witam Cię na Mózgojazda.

Jeszcze trochę i będą dłuższe dni…

Tak się jakoś dziwnie składa, że ostatnio coraz częściej słyszę wokół narzekanie w stylu: Kiedyś to było inaczej – było lepiej! I to niezależnie od wieku narzekających. Ci młodsi mówią, że mama, albo dziadek, albo ktoś inny tak opowiada, a im to się udziela, poza tym też mają już swoje wspomnienia. Nie wiem czy to przedświąteczna pora tak na ludzi działa? Jesteśmy zabiegani, zapracowani, brakuje nam  czasu, bywamy zmęczeni…

MAŁA OPOWIEŚĆ…

Mój, kochany i wspaniały Dziadek Janek miał przyjaciela. Pan Michał był starszy od Dziadka i okrutnie marudny. Nieustannie narzekał, a jego ulubione zdanie to: Noo… kiedyś to było lepiej. A przed wojną to nie ma co porównywać. To były czasy!”.  Przychodził do nas dość często i prawie na „dzień dobry”, już od progu zaczynał narzekać – na pogodę, na to, że dużo ludzi, że listonosz się spóźnił – ale konta w  banku za nic nie założy – a w sklepie coś tam… itd.

Mój Dziadek i Babcia to jego przeciwieństwa. Kochali życie, ludzi, oboje mieli fantastyczne poczucie humoru. Dziadek układał różne wierszyki i czasami nimi odpowiadał p. Michałowi na jego narzekania.

Trochę sprzeczali się, ale szanowali i lubili się.  Dyskusje bywały naprawdę twórcze, zwłaszcza dla słuchających. Obaj byli nauczycielami więc „gadane” mieli. Pan „Narzekacz” w końcu dawał się udobruchać pysznościami mojej Babci.

Pamiętam kilka narzekań. Pominę sprawy polityczne, to były najgorętsze dyskusje i niełatwy dla nich obu czas. Tak – był to kiepski, słusznie miniony czas. Teraz niestety, w nieco innej formie, ale chyba wraca zło. Oj, Pan Michał miałby na co narzekać. Narzekał na przykład tak:

Kiedyś to kobiety nie goliły nóg, pachniały dobrym mydłem, a nie perfumami, jak teraz, aż w nosie kręci!”; „Kiedyś to się książki czytało, a teraz to się myśli tylko o pieniądzach i siedzi w tych… internetach.”;

„Kiedyś piło się więcej wina, a teraz to tylko wódę, i to coraz więcej.” ; albo: „Kiedyś to były rozmowy, dyskusje do białego rana, a teraz to ludzie tylko się wyzywają i kłamią.”; i oczywiście  „Listy się kiedyś pisało, kartki świąteczne, imieninowe wysyłało pocztą, a teraz co? Tylko te sms’y i maile, jak to można szanować?”; „Kiedyś ludzie się spotykali, a teraz… ale szkoda mego gadania!” itp.

Mój Dziadek przekonywał go, namawiał, aby uśmiechał się częściej, aby porzucił te ciągłe narzekania, bo to mu szkodzi na zdrowie, niepotrzebnie się denerwuje. Udowadniał, że rzeczywistość zawsze była i jest różna, ale można znaleźć wiele powodów do radości. Zwłaszcza te dwa najważniejsze – mamy pokój na Świecie i wolną Polskę. Czasami miał dość i nie reagował, a wtedy Pan Michał już bez  przeszkód, gadał, narzekał na cały świat.

MOJE PRZEMYŚLENIA (małe)

Nowoczesność jest nasza, przez nas stworzona, dla nas. Muszę przyznać, że nie wyobrażam sobie już życia np. bez smartfonu. Mam tam wszystko – kontakty, kalendarz, notatki, zadania, banki, książki, pracę, pisanie, własną playlistę, krokomierz mojego biegania, pogodę itd. Nie wiem jakie byłoby codzienne życie gdyby nie telefon – byłoby dużo trudniej i chyba… gorzej by nam się żyło..

Tu i Teraz jest nasza najlepsza  rzeczywistość. Innej nie mamy.  Bierzmy co najlepsze i nie odrzucajmy, nie narzekajmy, bo zawsze było i będzie jakieś „kiedyś”. Jesteśmy ludźmi i mamy pamięć.

 

OSTATNIA MYŚL PANA MICHAŁA

Lubiliśmy jednak Pana Michała, kiedy umarł, miał 91 lat, zrobiło się jakoś pusto. Umarł nieco zgorzkniały i nie pogodzony z tym światem, pełen żalu, że świat jego młodości minął.

Jednak kilka dni przed Jego śmiercią wydarzyło się coś ważnego. Pan Michał powiedział te słowa do mego Dziadka:  „Jasiu, wiesz, ja wiem, że kiedyś to już było i nie wróci, a teraz to jest teraz i warto żyć zamiast narzekać, żeby później tak jak ja nie powiedzieć – zamiast gadać jak to było kiedyś, to mogłem żyć. Teraz już jest na  wszystko za późno.”

Ostatnia myśl Pana Michała – przedwojennego pedagoga – jest wspaniałym przesłaniem chyba… dla wszystkich ludzi tu i teraz. Żyjmy i cieszmy się każdą chwilą, bo żadna z nich NIGDY się nie powtórzy.

Pozdrawiam przedświątecznie! 

 


Znakomity Artysta, interesująca rozmowa

Hej! Witaj na Mózgojazda.

Nie wiem jaki masz w tej chwili nastrój, o czym myślisz, co Cię cieszy, bawi, a może masz w sobie melancholijny splin…

Bez względu na to jakie fluidy Cię otaczają spróbuję namówić Cię do posłuchania interesującej rozmowy ze wspaniałym artystą, pianistą, kompozytorem Leszkiem Możdżerem.

Lubię słuchać jego wykonań, zwłaszcza te wcześniejsze jazzowe są znakomite, inne też są znakomite.

Leszek Możdżer mówi o muzyce, o nowej płycie, o sobie, o podświadomości, o zmianie, o lękach, radościach… 


Komunikacja, głupcze!

Witaj na Mózgojazda.

Ten tekst nie jest mojego autorstwa, ale jest świetny. Samo życie! Zapraszam do przeczytania całości, bo WARTO!

——————————

-Czy ty rozumiesz, że on mi kurwa kupił na URODZINY szybkowar do zup?– wrzasnęła mi Sylwia do słuchawki bez żadnych wstępów czy powitań, aż podskoczyłam, a Ten Kot aż wstrząsnął się z odrazy, niczym polski mężczyzna w zetknięciu z feminatywum. Albo z Gretą Thunberg, czy tam innym pomiotem szatana. -Ale co to jest szybkowar do […]

via Komunikacja, głupcze! — Stara Panna Z Kotem


JESIENIĄ WARTO MARZYĆ

Witaj jesiennie i… marzycielsko

Jest już Pani Jesień. Pomimo wszystkie bajania o złej jesieni, chandrze, deszczu – lubię tę porę roku, jest taka… inna. Jesień jest bardziej domowa, kocowo-swetrowa, do przytulania się bo… chłodno. Jesień to ogień na kominku, ciepły dom, to czytanie i słuchanie muzyki, to czułe pytanie „napijesz się herbatki?”. To gotowość, aby  marzyć – jak w znakomitym i ważnym wierszu Jonasza Kofty.

 

 

TRZEBA MARZYĆ

Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć
Zamiast dmuchać na zimne
Na gorącym się sparzyć
Z deszczu pobiec pod rynnę
Trzeba marzyć

Gdy spadają jak liście
Kartki dat z kalendarzy
Kiedy szaro i mgliście
Trzeba marzyć
W chłodnej, pustej godzinie
Na swój los się odważyć
Nim twe szczęście cię minie
Trzeba marzyć

W rytmie wietrznej tęsknoty
Wraca fala do plaży
Ty pamiętaj wciąż o tym
Trzeba marzyć
Żeby coś się zdarzyło
Żeby mogło się zdarzyć
I zjawiła się miłość
Trzeba marzyć

Jonasz Kofta 

Zapraszam do obejrzenia jesiennych fotek  KLIK TUTAJ

Pozdrawiam kolorowo, pięknie jesiennie!


Czerwone, wytrawne…

Hej! Witaj na Mózgojazda

Tak jak obiecałam napiszę o WINIE. To temat niełatwy, ale sympatyczny zwłaszcza dla osób, które lubią i piją wino.

Może jesteś osobą, która tutaj zagląda i wie, że lubię CZERWONE WYTRAWNE WINA. Co nie znaczy, że nie próbuję i nie szanuję innych – wręcz przeciwnie jestem zawsze ciekawa innych smaków, ale…

Wino pijam czasami i zwykle jeden, maksimum dwa kieliszki. Lubię mieć wtedy miłe towarzystwo, dobre jedzonko, ulubioną muzykę – czyli fajny nastrój. Do poczytania: KLIK TUTAJ

Lubię też swoją ”samotność na życzenie”, kiedy nastrój bywa paskudny, a świat wokół  „nie taki”. Wtedy kieliszek ulubionego wina „sam na sam” pomaga lepiej ocenić co jest „nie tak” i znaleźć właściwy dystans. Zapraszam do poczytania KLIK TUTAJ

Co lubię w wytrawnym, czerwonym winie?

Lubię chyba… wszystko, ale to nie znaczy, że każde czerwone wino jest dobre. Złego wina ani nie polecam, ani nie kupuję, bo nie warto. Staram się mieć wybór.

Mówimy: wino powinno być „pijalne”. Kolor wina jest ważny i wyjątkowy dla każdego gatunku. Ważne są taniny, czyli garbniki. Znajdujemy je głównie w skórkach winogron i to m.in. one nadają barwę. O barwie wina decydują też pestki winogron, a także drewno beczki w jakiej wino dojrzewa.

W produkcji wina moszcz winogronowy przez jakiś czas jest razem ze skórkami i pestkami. Im dłużej, tym wino ma intensywniejszą barwę i więcej tanin. Doświadczeni winiarze doskonale wiedzą jak długo ma trwać to „wspólne bycie”.

Taniny to charakter wina. Nadają pewnej szorstkości, pikantności, złożoności smaku, a także decydują o trwałości i potencjale wina.

Czerwone wino zawiera dużo przeciwutleniaczy, czyli antyoksydanty, które pomagają zwalczać wolne rodniki w naszych organizmach. Mówi się, że to one odpowiadają za nasze starzenie się.

Wino czerwone, wytrawne ma mnóstwo resweratrolu i kwercetyny.  Wielu badaczy, lekarzy uznało, że te związki są dla naszego zdrowia dobre. Wino pite w niewielkich ilościach pomaga naszemu zdrowiu. 

Czerwone, wytrawne wino ma swój powab, może nas oczarować smakiem, zapachem, uśmiechniemy się pijąc w pięknym kieliszku, podziwiając jego kolor i blask.

Zaproponuję teraz wino, które jest znakomite.

Wino Chateau de coulaine la Diablesse Chinon AOC. Czy jest diabelskie? Nie, ale „diabeł” tkwi w szczegółach. Wino pochodzi ze starych, ekologicznych winnic położonych nad rzeką Loarą. Już to wiele dobrego mówi o tym winie.

Zdjęcie obok to wspaniała, polska Winnica Adoria w Zachowicach. Polskie wina też są świetne.  Zapraszam Kliknij TUTAJ

Jakie jest to francuskie wino? Dojrzałe, gładkie, i jak wspomniałam wcześniej „pijalne”. Są tu piękne i różne smaki i zapachy – porzeczki, czereśnie, truskawki, delikatne nuty ziołowe. Wszystko pysznie wyważone i… wyrażone.

Zachęcam do kupienia (ok. 140 zł) i spróbowania, warto wydać te pieniądze i delektować się znakomitym winem.

Ciao! i Serdeczności… 


O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem

 

 

Witaj na Mózgojazda.

Dzisiaj udostępniam tekst , który nie jest mego autorstwa, ale zgadzam się z jego przesłaniem. Jest ważny i świetnie napisany. Zapraszam 😉

Następny – już własny – będzie o wspaniałym winie i nie tylko, też zapraszam, ale to na jutro, a może jeszcze dzisiaj, ale wieczorem. Cześć!

—————————————

Pomysł na ten tekst nosiłam w sobie już od jakiegoś czasu, ale głowę nieustannie zaprzątały mi problemy znacząco większe i ważniejsze, niż pierdoły, o których chciałam w nim napisać. I jakoś tak nie szło mi nawet myślenie o tym. I nie to, że teraz nie mam poważniejszych problemów, bo oczywiście, że mam, ale jednocześnie w […]

via O moich pet peeves, czyli co mnie drażni — Stara Panna Z Kotem


CZEKALIŚMY I JEST!

HURRA!!! WSPANIAŁY DZIEŃ! OLGA TOKARCZUK OTRZYMAŁA LITERACKĄ NAGRODĘ NOBLA za 2018 rok! 

Za rok 2019 nagrodę otrzymał  austriacki dramaturg PETER HANDKE.

W Polsce jesteśmy szczęśliwi – mam nadzieję, że wszyscy… i nie tylko w Polsce. Znam wszystkie książki Olgi Tokarczuk – nie są łatwe, ale są niezwykłe, to bardzo dobra literatura zmuszająca do myślenia, wraca się do Jej powieści. Lubię wszystkie, a ulubione to: „Prawiek i inne czasy”, „Bieguni”, „Ostatnie historie”,  „Dom dzienny, dom nocny”, „Opowiadania bizarne”, „Profesor Andrews w Warszawie”, no i niesamowite, pierwsze opowiadania…

CIESZMY SIĘ I BĄDŹMY DUMNI!